Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Pani Profesor']nie mam zamiaru tego dalej roztrząsać, bo wyraźnie brak Ci zajęcia :)

a od mojej wielkiej litery się odczep, piszę tak na forum od zawsze, to brudnopis, netykiety nie naruszam:) i uwierz, że mnie nie musisz uczyć zasad poprawności językowej :)
eot, bo się rozkręciłeś.

Ależ ja jestem spokojny. Zauważam jedynie wyraźnie sprzeczności w przyjętej argumentacji. Z jednej strony boisz się, że ucieknie natomiast z drugiej najpierw biegniesz po partnera... Gdzie tu logika?


Wydaje mi się, że "zachłysnął się heroizmem" tutaj kto inny. Mało tego, ktoś tu nawet współczuł innym kobietom braku tego heroizmu u ich partnerów...

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

ech... dobrze, jeśli już tak brniesz w mój tok myślowy, to przedstawię ci to jak dzieciom na korkach - w punktach :diabloti:

1. gość trzepie kapucyna w aucie (vide - słownik mowy plebejskiej, z patologii, etc., etc.),
2. idę do domu, który znajduje się 30 sekund od miejsca zdarzenia z myślą, co tu z tym fantem począć, bo gość zignorował moje próby pogonienia,
3. widzę z balkonu, że facet sobie dalej używa ile wlezie,
4. mówię chłopu - chodźże ze mną, pójdziesz wszcząć bójkę, która narobi nam problemów, a ty poniesiesz za to konsekwencje prawne :diabloti:,
5. chłop bierze rurę od odkurzacza i wychodzimy,
6. na widok mego rycerza, obiekt falliczny pana w aucie zostaje schowany tam, gdzie powinien się znajdować od początku,
7. mój wybawca strzela fotkę i zapisujemy przy gościu rejestrację, dyktując mu ją na głos,
8. trwa krótka wymiana zdań z cyklu "dlaczego pan tu dalej sterczy, dziewczyna mówiła, że ma pan odjechać" i takie tam pomniejsze groźby karalne,
9. telefon na policję w moim wydaniu - w trakcie czynności operacyjnych - gość gęsto się tłumaczy bo wie, że mamy nieciekawe dowody (no i wie, że zaraz dostanie tą rurą od odkurzacza w czerep, więc dzwoni do adwokata), na szczęście patrol przybywa ekspresowo i rycerze z policji wraz z mym domowym Jurandem ze Spychowa odchodzą w stronę zachodu słońca, a tego dnia nie zobaczyłam już więcej żadnego podstarzałego fallusa.


amen, bo mnie zbanują za offtop, nie mam z resztą siły na taką komedię :D

Posted

[quote name='Pani Profesor']ech... dobrze, jeśli już tak brniesz w mój tok myślowy, to przedstawię ci to jak dzieciom na korkach - w punktach :diabloti:

1. gość trzepie kapucyna w aucie (vide - słownik mowy plebejskiej, z patologii, etc., etc.),
2. idę do domu, który znajduje się 30 sekund od miejsca zdarzenia z myślą, co tu z tym fantem począć, bo gość zignorował moje próby pogonienia,
3. widzę z balkonu, że facet sobie dalej używa ile wlezie,
4. mówię chłopu - chodźże ze mną, pójdziesz wszcząć bójkę, która narobi nam problemów, a ty poniesiesz za to konsekwencje prawne :diabloti:,
5. chłop bierze rurę od odkurzacza i wychodzimy,
6. na widok mego rycerza, obiekt falliczny pana w aucie zostaje schowany tam, gdzie powinien się znajdować od początku,
7. mój wybawca strzela fotkę i zapisujemy przy gościu rejestrację, dyktując mu ją na głos,
8. trwa krótka wymiana zdań z cyklu "dlaczego pan tu dalej sterczy, dziewczyna mówiła, że ma pan odjechać" i takie tam pomniejsze groźby karalne,
9. telefon na policję w moim wydaniu - w trakcie czynności operacyjnych - gość gęsto się tłumaczy bo wie, że mamy nieciekawe dowody (no i wie, że zaraz dostanie tą rurą od odkurzacza w czerep, więc dzwoni do adwokata), na szczęście patrol przybywa ekspresowo i rycerze z policji wraz z mym domowym Jurandem ze Spychowa odchodzą w stronę zachodu słońca, a tego dnia nie zobaczyłam już więcej żadnego podstarzałego fallusa.


amen, bo mnie zbanują za offtop, nie mam z resztą siły na taką komedię :D

:roflt:
Aż mój rycerz się mnie zapytał z czego się tak chichram :grins:


Tu zawsze jest offtop :razz:

Posted

nie mam brata :placz:



omijając tą dyskusję - omry, mi kiedyś gościu w pociągu yorczycę kopnął aż zawyła na cały wagon i się tylko obejrzał sprawiając wrażenie bardziej zatroskanego o swojego buta niż 2 kilo płaczącego psa..

Posted

[quote name='Pani Profesor']ech... dobrze, jeśli już tak brniesz w mój tok myślowy, to przedstawię ci to jak dzieciom na korkach - w punktach :diabloti:

1. gość trzepie kapucyna w aucie (vide - słownik mowy plebejskiej, z patologii, etc., etc.),
2. idę do domu, który znajduje się 30 sekund od miejsca zdarzenia z myślą, co tu z tym fantem począć, bo gość zignorował moje próby pogonienia,
3. widzę z balkonu, że facet sobie dalej używa ile wlezie,
4. mówię chłopu - chodźże ze mną, pójdziesz wszcząć bójkę, która narobi nam problemów, a ty poniesiesz za to konsekwencje prawne :diabloti:,
5. chłop bierze rurę od odkurzacza i wychodzimy,
6. na widok mego rycerza, obiekt falliczny pana w aucie zostaje schowany tam, gdzie powinien się znajdować od początku,
7. mój wybawca strzela fotkę i zapisujemy przy gościu rejestrację, dyktując mu ją na głos,
8. trwa krótka wymiana zdań z cyklu "dlaczego pan tu dalej sterczy, dziewczyna mówiła, że ma pan odjechać" i takie tam pomniejsze groźby karalne,
9. telefon na policję w moim wydaniu - w trakcie czynności operacyjnych - gość gęsto się tłumaczy bo wie, że mamy nieciekawe dowody (no i wie, że zaraz dostanie tą rurą od odkurzacza w czerep, więc dzwoni do adwokata), na szczęście patrol przybywa ekspresowo i rycerze z policji wraz z mym domowym Jurandem ze Spychowa odchodzą w stronę zachodu słońca, a tego dnia nie zobaczyłam już więcej żadnego podstarzałego fallusa.


amen, bo mnie zbanują za offtop, nie mam z resztą siły na taką komedię :D

Urzekająca historia...

Ponownie jednak zadam pytanie - po co ten cały cyrk skoro sprawę można było załatwić jednym telefonem w 30 sekund bez niesamowitych zwrotów akcji i balkonowych rozmyślań?

W jakim celu skoro i tak zakończyło się działaniem, które spokojnie mogłaś wykonać sama? Najpierw piszesz, że bałaś się niemal o swoje życie, teraz brzmi jakbyś radośnie poszła do domu. To jak w końcu było? Chciał Cię do tego samochodu zaciągnąć czy nie?

Posted

[quote name='Golson']Urzekająca historia...

Ponownie jednak zadam pytanie - po co ten cały cyrk skoro sprawę można było załatwić jednym telefonem w 30 sekund bez niesamowitych zwrotów akcji i balkonowych rozmyślań?

W jakim celu skoro i tak zakończyło się działaniem, które spokojnie mogłaś wykonać sama? Najpierw piszesz, że bałaś się niemal o swoje życie, teraz brzmi jakbyś radośnie poszła do domu. To jak w końcu było? Chciał Cię do tego samochodu zaciągnąć czy nie?


bo mam nudne życie. jutro mam w planach przejść się po barach mlecznych, zjeść bez płacenia i uciec.

Posted

i gops miała wzywać policję zamiast poprosić brata, żeby rozwiązał sprawę ze swoimi znajomymi?o.O to ja już serio wolę być z "patologii" co załatwia sprawy między sobą niż lecieć na skargę na policję, a potem dostać łomot gdzieś w lesie. już pomijam w ogóle fakt, że policja jakby przyjechała i w ogóle ich znalazła to nic by im nie zrobiła, bo wszystkiego by się wyparli, a bez dowodów nikt nie zostanie ukarany...
a takto dziewczyna załatwiła sprawę tak, jak to się ją zazwyczaj między ludźmi załatwia i po problemie.

Posted

[quote name='Pani Profesor']bo mam nudne życie. jutro mam w planach przejść się po barach mlecznych, zjeść bez płacenia i uciec.

Amatorka sportów ekstremalnych jak widzę... proponuję do kompletu jakis marsz z pochodniami i jakiś konkurs plucia pod wiatr.

Posted

[quote name='Golson']Amatorka sportów ekstremalnych jak widzę... proponuję do kompletu jakis marsz z pochodniami i jakiś konkurs plucia pod wiatr.

tak. po tej wyżerce będę wciskać wszystkie guziki w domofonach w wieżowcach - i uciekać.

Posted

[quote name='Beatrx']i gops miała wzywać policję zamiast poprosić brata, żeby rozwiązał sprawę ze swoimi znajomymi?o.O to ja już serio wolę być z "patologii" co załatwia sprawy między sobą niż lecieć na skargę na policję, a potem dostać łomot gdzieś w lesie. już pomijam w ogóle fakt, że policja jakby przyjechała i w ogóle ich znalazła to nic by im nie zrobiła, bo wszystkiego by się wyparli, a bez dowodów nikt nie zostanie ukarany...
a takto dziewczyna załatwiła sprawę tak, jak to się ją zazwyczaj między ludźmi załatwia i po problemie.

Po pierwsze: podobno poszedł ich "straszyć"...
Po drugie: powtórzę ponownie - jej sprawa "została załatwiona" ale co z pozostałymi osobami narażonymi na ich zaczepki? Typowe "mam to w dupie, ja będę mieć spokój, a inne osoby niech dalej zaczepiają"...
Po trzecie: jeżeli po telefonie na policję miała by dostać łomot gdzieś w lesie to dlaczego miała by go nie dostać po interwencji brata? Co w takim wypadku zmienia fakt kto interweniuje?

Posted

Golson napisał(a):
Po pierwsze: podobno poszedł ich "straszyć"...
Po drugie: powtórzę ponownie - jej sprawa "została załatwiona" ale co z pozostałymi osobami narażonymi na ich zaczepki? Typowe "mam to w dupie, ja będę mieć spokój, a inne osoby niech dalej zaczepiają"...
Po trzecie: jeżeli po telefonie na policję miała by dostać łomot gdzieś w lesie to dlaczego miała by go nie dostać po interwencji brata? Co w takim wypadku zmienia fakt kto interweniuje?

po pierwsze: z pewnością ich nastraszył, bo tego typu osoby po słowach: kochani, proszę nie zaczepiajcie mojej siostry, bo to niegrzeczne i tak sprawę oleją. a jak się dowiedzą, że w przypadku niezaprzestania swojego zachowania będzie bolało to dadzą jej spokój.
po drugie: a skąd pomysł, że oni zaczepiają i inne osoby? może tylko gops im się nie podoba, bo "gówniara ma takiego psa"?
po trzecie: no cóż, jeśli sam tego do tej pory nie wiesz to ja Ci tego nie wytłumaczę:evil_lol:

Posted

[quote name='Beatrx']po pierwsze: z pewnością ich nastraszył, bo tego typu osoby po słowach: kochani, proszę nie zaczepiajcie mojej siostry, bo to niegrzeczne i tak sprawę oleją. a jak się dowiedzą, że w przypadku niezaprzestania swojego zachowania będzie bolało to dadzą jej spokój.
po drugie: a skąd pomysł, że oni zaczepiają i inne osoby? może tylko gops im się nie podoba, bo "gówniara ma takiego psa"?
po trzecie: no cóż, jeśli sam tego do tej pory nie wiesz to ja Ci tego nie wytłumaczę:evil_lol:

Ad. 1 Czyli co? Należy jednak dać się sprowadzić do ich poziomu?

Ad. 2 Bo dziwnym byłoby gdyby wyskoczył tylko do jednego psa?

tak jak tu kiedyś opisywałam 2 facetów od owczarka którzy mnie wyzywali od różnych tylko dlatego że ledwo zmieściłam się na chodniku gdy ich pies wyskoczył na odległość metra bo był uwiązany pod sklepem a moje psy go prawie złapały (a on je) to byli faceci w wieku mojego brata , wróciłam tak zdenerwowana jak nigdy , brat załatwił sprawe (podejżewam że ich zwyczajnie nastraszył , cóż ważne że zadziałało) .


Ad. 3 Fiufiu, to jakaś tajemna wiedza czy trzeba do tego jakiegoś fakultetu z bazgrania 'chwdp' na okolicznych murach?

Posted

[quote name='Golson']Ad. 1 Czyli co? Należy jednak dać się sprowadzić do ich poziomu?

Ad. 2 Bo dziwnym byłoby gdyby wyskoczył tylko do jednego psa?



Ad. 3 Fiufiu, to jakaś tajemna wiedza czy trzeba do tego jakiegoś fakultetu z bazgrania 'chwdp' na okolicznych murach?
1. jeśli dla Ciebie powiedzenie komuś, że za zaczepianie dostanie łomot to ten sam poziom co zaczepianie dziewczyny przez bandę facetów to gratuluję...
2. a może nie chodziło tylko o psa a o duet dziewczyna-pies?
3. to nie tajemna wiedza, to po prostu życie. i człowiek wie, jaka jest różnica pomiędzy pójściem na policję a pójściem do brata/ojca/faceta. ale zawsze zostają jeszcze tacy, co tylko z okien wypatrują i lecą na policję zamiast samemu sobie poradzić. widać, do której kategorii się zaliczasz:evil_lol:

Posted

[quote name='Golson']I to jest istota problemu.

Pytanie teraz czy akurat taka reakcja post factum jest reakcją konieczną? Istnieje wiele innych możliwości reakcji i zapobieżenia problemu na przyszłość bez biegania po osiedlu w poszukiwaniu "sprawców" by im osobiscie "wytlumaczyc"...

Może to z wiekiem przychodzi, może jest to kwestią dojrzałości... ale współczuję tym, którzy muszą dowodzić swojej męskości poprzez pyskówki czy przepychanki z żulernią... Jeszcze bardziej współczuję tym, których kobiety tego oczekują

Kto mówi o dochodzeniu jakiejkolwiek męskości? O ile rzucenie przekleństwem czy wyzwiskiem w stronę kobiety może nie być powodem do reakcji, o tyle uderzenie kobiety już tak. I nie mówię tu o żadnym heroizmie - przychodzi Twoja dziewczyna/żona/mama/siostra do domu i mówi, że uderzył ją ktoś, kogo nie zna pod sklepem/w parku/gdziekolwiek i co odpowiesz 'zadzwoń na policję, bo ja nie chcę problemów, a on uderzył Ciebie, więc to Twoja sprawa, nie będę się mieszał'? Tak działa Twoja 'męskość'? To gratuluję.

Dodatkowo - odkąd mieszkam w UK nigdy nie spotkałem się z jakimkolwiek przejawem agresji czy to na chodniku, w barze, pod sklepem czy w parku, niezależnie, czy byli to kibice, podpite małolaty czy starsze osoby. W Polsce owszem - i byli to jak sam określiłeś - panowie chcący pokazać swoją męskość czynami, tj. poprzez machanie rękoma, bo wystarczyło jedno słowo zapalne, a czasami i przejście bez słowa.

Posted

Klingos napisał(a):
Kto mówi o dochodzeniu jakiejkolwiek męskości? O ile rzucenie przekleństwem czy wyzwiskiem w stronę kobiety może nie być powodem do reakcji, o tyle uderzenie kobiety już tak. I nie mówię tu o żadnym heroizmie - przychodzi Twoja dziewczyna/żona/mama/siostra do domu i mówi, że uderzył ją ktoś, kogo nie zna pod sklepem/w parku/gdziekolwiek i co odpowiesz 'zadzwoń na policję, bo ja nie chcę problemów, a on uderzył Ciebie, więc to Twoja sprawa, nie będę się mieszał'? Tak działa Twoja 'męskość'? To gratuluję.


Powoli zmierzamy w kierunku "A gdyby tędy przechodziła wasza matka?"... Co by było gdyby pozostawmy na boku, bo w zależności od okoliczności można sprawcę zatrzymać, "popilnować", czasem wystarczy pójść za nim i wskazać policji miejsce pobytu, reszta lezy w ich gestii. Samosądu na pewno bym nie dokonał bo z tego zawsze więcej szkody niż pożytku, a i pobicie kogokolwiek raczej chwały nikomu nie przynosi - w moim mniemaniu to ostateczność.

A póki co, o ile mnie pamięć nie myli, dyskusja toczy się na temat "wymiany epitetów" pomiędzy jakąś panienką, a dwoma "jegomościami" będącymi właścicielami ON-ka więc może tego przypadku się trzymajmy...

Posted

Golson napisał(a):
Powoli zmierzamy w kierunku "A gdyby tędy przechodziła wasza matka?"... Co by było gdyby pozostawmy na boku, bo w zależności od okoliczności można sprawcę zatrzymać, "popilnować", czasem wystarczy pójść za nim i wskazać policji miejsce pobytu, reszta lezy w ich gestii. Samosądu na pewno bym nie dokonał bo z tego zawsze więcej szkody niż pożytku, a i pobicie kogokolwiek raczej chwały nikomu nie przynosi - w moim mniemaniu to ostateczność.

A póki co, o ile mnie pamięć nie myli, dyskusja toczy się na temat "wymiany epitetów" pomiędzy jakąś panienką, a dwoma "jegomościami" będącymi właścicielami ON-ka więc może tego przypadku się trzymajmy...


Tyczyła się, dopóki nie zacząłeś kpić z jej brata i dochodzić do tego, że wystarczy telefon na policję i 30 sekundów, by sprawa była rozwiązana. Jak pilnowałbyś sprawcę, dwóch lub trzech? 'Niech Panowie nie odchodzą, zaraz przyjedzie policja, to sobie wyjaśnimy' czy chowałbyś się za drzewami z przypiętym nadajnikiem GPS żeby broń Boże nikt Cię nie zauważył?

W profilu masz 29 lat, wcześniej pisałeś o dojrzałości i śmiesz twierdzić, że wystarczy telefon, bo tak to po prostu działa? 'No oni ją pobili, ale nie ma świadków, proszę ich zaaresztować bo ja ich śledziłem a całą sytuację widziałem z balkonu'.
Ecccccch. :roll:

Posted

[quote name='Klingos']Tyczyła się, dopóki nie zacząłeś kpić z jej brata i dochodzić do tego, że wystarczy telefon na policję i 30 sekundów, by sprawa była rozwiązana. Jak pilnowałbyś sprawcę, dwóch lub trzech? 'Niech Panowie nie odchodzą, zaraz przyjedzie policja, to sobie wyjaśnimy' czy chowałbyś się za drzewami z przypiętym nadajnikiem GPS żeby broń Boże nikt Cię nie zauważył?

W profilu masz 29 lat, wcześniej pisałeś o dojrzałości i śmiesz twierdzić, że wystarczy telefon, bo tak to po prostu działa? 'No oni ją pobili, ale nie ma świadków, proszę ich zaaresztować bo ja ich śledziłem a całą sytuację widziałem z balkonu'.
Ecccccch. :roll:

Bo w zdecydowanej większości przypadków wystarczy. Kolejną kwestią jest to, że skoro byli oni jej w większym lub mniejszym stopniu znani to nawet pilnować ich nie ma większego sensu - bo i po co? Zadzwonić, zgłosić, poczekać na reakcję.

Idiotą trzeba być by w takim przypadku biegać po osiedlu "wymierzając sprawiedliwość". No ale jak rozumiem by zyskać uznanie i okryć się chwałą należy złapać kawałek pałki do ręki i pobiec w kierunku sprawców najlepiej pokrzykując przy tym by większy popłoch w szeregach "wroga" wywołać...

Posted

[quote name='Golson']Bo w zdecydowanej większości przypadków wystarczy. Kolejną kwestią jest to, że skoro byli oni jej w większym lub mniejszym stopniu znani to nawet pilnować ich nie ma większego sensu - bo i po co? Zadzwonić, zgłosić, poczekać na reakcję.


...i właśnie po tym tekście jestem przekonana, że gadasz, aby gadać - "w zdecydowanej większości przypadków wystarczy" - EHE, bo tak mówisz.

w "zdecydowanej większości", no błagam, z jakich to statystyk wziąłeś?

...chyba że pasjami dzwonisz wypatrując draki z okna i faktycznie przyjazd policji
+ spisanie łebków jest tym, co "wystarcza".
po raz któryś pragnę też podkreślić, że nie było SŁOWA odnośnie rękoczynów (ani w zamiarze, ani "niechcący"), uważasz, że nie ma NIC pomiędzy pobiciem gości albo wezwaniem policji?

Posted

Golson napisał(a):
Zadzwonić, zgłosić, poczekać na reakcję.


'Dzień dobry, chciałam zgłosić napaść słowną. Tak, znam napastników, nie personalnie, ale widuję ich co wtorek, piątek i sobotę pod sklepem przy ulicy X zawsze w godzinach wieczornych pomiędzy 18-stą a 20-stą. Jeden włosy rude, drugi ma zakola, rozpoznają ich panowie po owczarku niemieckim, który siedzi na smyczy. Lubią sobie wypić.'

'Dzień dobry, patrol prewencji został już wysłany'.

Dobro zawsze zwycięża? :D :multi:

Posted

i poczekać na reakcję - najlepiej w krzakach, przyczajonemu, ewentualnie wyparadować z dumną miną, żeby na pewno wiedzieli, kto wezwał policję.

takie gadanie, że "samemu się nic nie załatwia, od tego jest policja" przypomina mi gadkę z podstawówki, kiedy mama uczyła, żeby nie natłuc kolegi, który zabrał Ci pączka, tylko "zgłosić do pani", a pani już się tym zajmie.

oczywiście każdy myślący człowiek wie, po cóż mamy tak mówiły i że to kwestia wyczucia, kiedy interweniować samemu (albo z pomocą brata/faceta), a kiedy naprawdę nie warto zaczynać. przecież nie mówimy tutaj o wysłaniu TŻ-ta na bandę dziesięciu nawalonych kiboli, żeby wyszedł ich uspokoić, bo rozwalają przystanek i nie mogę spać - no błagam.

Posted

Pani Profesor napisał(a):
...i właśnie po tym tekście jestem przekonana, że gadasz, aby gadać - "w zdecydowanej większości przypadków wystarczy" - EHE, bo tak mówisz.

w "zdecydowanej większości", no błagam, z jakich to statystyk wziąłeś?

...chyba że pasjami dzwonisz wypatrując draki z okna i faktycznie przyjazd policji
+ spisanie łebków jest tym, co "wystarcza".
po raz któryś pragnę też podkreślić, że nie było SŁOWA odnośnie rękoczynów (ani w zamiarze, ani "niechcący"), uważasz, że nie ma NIC pomiędzy pobiciem gości albo wezwaniem policji?


Tak, dzwonię. Za każdym razem gdy istnieje ryzyko realnego zagrożenia dla kogokolwiek w moim otoczeniu. I nie zdarzyło mi się jeszcze by w poważnej sytuacji zbagatelizowano takie zgłoszenie bez względu na to czy dotyczy pijanego durnia awanturującego się na parkingu czy bandy wyrostków demolujących przystanek i zaczepiających wszystkich dookoła.

Posted

Pani Profesor napisał(a):
oczywiście każdy myślący człowiek wie, po cóż mamy tak mówiły i że to kwestia wyczucia, kiedy interweniować samemu (albo z pomocą brata/faceta), a kiedy naprawdę nie warto zaczynać. przecież nie mówimy tutaj o wysłaniu TŻ-ta na bandę dziesięciu nawalonych kiboli, żeby wyszedł ich uspokoić, bo rozwalają przystanek i nie mogę spać - no błagam.


Oczywiście najlepiej pobiec po męża/brata/kochanka by ten z kolei pobiegł do panów "smakoszy" i wyjaśnił im niestosowność zachowania słowami: "odejdźcie źli panowie stąd, nie tykajcie mojej matki/córki/siostry, idźcie gdzie indziej i tam znajdźcie sobie inną ofiarę ku memu i mej wybranki zadowoleniu"... Po czym w poczuciu spełnienia męskiego obowiązku w glorii i chwale powrócić do swego domostwa. A dwie przecznice dalej, parafrazując, choćby potop...

Posted

Klingos napisał(a):
Może otworzymy bazarek by Ci nigdy na rachunek nie brakło? Charytatywnie oczywiście.


To może grupowo? Starczy i na odrobinę meliski dla Ciebie? Zaparzysz sobie, wypijesz, może przejdzie ochota na odgrywanie "osiedlowego mściciela"...

Posted

Golson napisał(a):
To może grupowo? Starczy i na odrobinę meliski dla Ciebie? Zaparzysz sobie, wypijesz, może przejdzie ochota na odgrywanie "osiedlowego mściciela"...


Melisę piję, bo lubię, ale czuję, że jakbym miał takiego telefonicznego batmana na osiedlu to nigdy bym skołatany nie chodził.
:D

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...