gallegro Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 Z tego co ustaliliśmy, decyzję o oddania psa podjął jej TZ, który wczoraj przyjechał po tygodniu pracy na weekend. Jeszcze w piątek rozmawialiśmy z nią i piała z zachwytu nad psiakiem, że taki kochany i że jest z niego bardzo zadowolona. Prawdopodobnie jej TZ ma inny gust i Pik mu się nie spodobał (nie wykluczone też, że coś zniszczył). W tym miejscu chciałbym wyjaśnić, że przed adopcją wyraźnie pytałem o stanowisko pozostałych domowników i zostałem zapewniony, że to wspólna decyzja. Na potwierdzenie tych słów pani dodała, że TZ poprosił ją, aby poczekała na niego z wyborem nowego imienia. Brzmiało to wiarygodnie, ale jak uczy nas to bolesne doświadczenie, nikomu, nigdy nie można ufać do końca. Pani wydaje się być przerażona tą sytuacją, ponieważ jej TZ jest wściekły i jak mniemam, wyżywa się na niej. Tak czy inaczej, w świetle tego co się stało, jej zapewnienia, że cyt. "absolutnie nie ma takiej opcji, abym kiedykolwiek zrezygnowała z psa", wydają się cokolwiek żenujące... Jest mi niezmiernie przykro... Quote
Ellig Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 http://www.dogomania.pl/threads/20791-Spis-Dom%C3%B3w-Tymczasowych-!?p=17855927#post17855927 Quote
Ewa Marta Posted October 23, 2011 Author Posted October 23, 2011 Znowu zmiana... Babka zadzwoniła i przepraszając za zamieszanie powiedziała, że bardzo chcą psiaka zostawić. Rozmawiałyśmy długo, powiedziałam jej, że nie mam już zaufania, że jej się nie odwidzi i nie każe nam zabierać maluszka. Powiedzialam, że będę mu szukac domu i będę w stałym z nią kontakcie. Zaczęłam przepytywać ją jak wygląda dzień malucha. Od słowa do słowa wyszło, że maluch bardzo kiepsko je, a dzisiaj wymiotował. Zażądałam, żeby przyjrzała się, czy pije i czy cokolwiek je. jeśli nie, to ma od razu jechać do weterynarza, bo maleństwo może się szybko odwodnić. Jeśli nadal będzie mial kiepski apetyt, to ma pojechać do weta jutro. Powiedziałam, że będę dzwonić i pytać. Ma do niej dzwonić Gallegro i ustaliliśmy, że postara się podjechac do niej i razem pójść do weta. Po pierwsze żeby dowiedzieć się, co jest maluszkowi, po drugie, żeby porozmawiać z babką. Wybierze się też do nich do domu, kiedy będzie facet. Może i mnie uda się pojechać w następny weekend. Przyjęliśmy z Gallegro i jego TZ-ką wariant następujący: Maluch zostaje narazie tam, ale my szukamy intensywnie dla niego DT lub DS. Jeśli znajdziemy, zabieramy maluszka. Dopóki nie znajdziemy, będziemy stale monitorować co sie tam dzieje i jak się mały czuje. Przede wszystkim co je, bo karmy suchej nie chce kompletnie. Kazałam jej poprosić i weterynarza o próbki różnych karm i zobaczyć, czy jakaś mu nie posmakuje. Ona mówi, że mały nie chce jeść ryżu. Pytam, czy miesza mu go z puszką, a ona na to, że nie że daje sam. Znowu wyjaśniłam jak ma podawać ryż. A wiecie co jest najgorsze? To wszystko mówili jej Gallegro i Ania, ona zadawała pytania, wydawało się że świadomie przyjmuje do wiadomości wszystko... Szukam mu domku, nie chcę, żeby został tam:-( Quote
ania shirley Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 Dziwi się, ze nie chce jeść samego ryżu??????:crazyeye: Quote
Ewa Marta Posted October 23, 2011 Author Posted October 23, 2011 ania shirley napisał(a):Dziwi się, ze nie chce jeść samego ryżu??????:crazyeye: No właśnie:-( Pik tam nie zostanie, szukamy mu bardziej odpowiedzialnego domu. Chyba, że zdarzy się cud i nagle babka wszystko zrozumie. Najchętniej zabrałabym go już dzisiaj, ale naprawdę nie ma miejsca, a przerzucanie go co 2 dni z miejsca na miejsce, to nie jest najlepszy pomysł. Denerwuję się o niego teraz okropnie, będę w stałym kontakcie z tym domem. Quote
Ellig Posted October 24, 2011 Posted October 24, 2011 Nutusia napisał(a):Uwielbiam "ludzi" :(Niestety jak widac nawet wizyty przed adopcyjne nie moga zagwarantowac bezpieczenstwa zwierzakow.Ludzie po prostu klamia!.......... Quote
juliaikamil Posted October 24, 2011 Posted October 24, 2011 koszmar, to dorośli czy jakieś dzieciaki....?! też uważam, że docelowo Pik nie powinien tam zostać. Quote
Jasza Posted October 24, 2011 Posted October 24, 2011 Ludzie kłamią, albo mówią coś dla świętego spokoju....czasami boję się chodzić na wizyty przedadopcyjne...bo boję się, że coś przeoczę i powierzę psa nieodpowiednim ludziom.... Quote
Ewa Marta Posted October 24, 2011 Author Posted October 24, 2011 Jasza napisał(a):Ludzie kłamią, albo mówią coś dla świętego spokoju....czasami boję się chodzić na wizyty przedadopcyjne...bo boję się, że coś przeoczę i powierzę psa nieodpowiednim ludziom.... Tyle, że komuś wierzyć musimy:-( Oboje, a właściwie we troje z Gallegro i jego TZ-ką byliśmy pewni, że to TEN dom. Teraz będziemy monitorować na bieżąco sprawy, a równolegle szukać domu. Gallegro już zrobił allegro dla Pika i Karo, za co bardzo dziękuję!!! Dzisiaj babka opowiadała Gallegro co i jak z maluchem. Odstawiła suchą karmę, daje puszki i podobno kupka lepsza. Na pewno nie zostawimy tego ot tak. Teraz musi naprawdę pokazać, że jej zależy, żeby psiak został, choć ja skłaniam się do polubownego zabrania jej Pika. Quote
Jasza Posted October 24, 2011 Posted October 24, 2011 Tak, komuś wierzyć musimy...do serca i głowy ludziom nie zajrzymy.:-( Quote
Ellig Posted October 24, 2011 Posted October 24, 2011 Ewa Marta napisał(a):Tyle, że komuś wierzyć musimy:-( Oboje, a właściwie we troje z Gallegro i jego TZ-ką byliśmy pewni, że to TEN dom. Teraz będziemy monitorować na bieżąco sprawy, a równolegle szukać domu. Gallegro już zrobił allegro dla Pika i Karo, za co bardzo dziękuję!!! Dzisiaj babka opowiadała Gallegro co i jak z maluchem. Odstawiła suchą karmę, daje puszki i podobno kupka lepsza. Na pewno nie zostawimy tego ot tak. Teraz musi naprawdę pokazać, że jej zależy, żeby psiak został, choć ja skłaniam się do polubownego zabrania jej Pika. Oczywiscie ,ze musimy wierzyc , uwazam tylko ,ze nie mozecie sie "winic" za podjete decyzje o tym myslalam. Trzymam kciuki za Pika!:) Quote
ronja Posted October 24, 2011 Posted October 24, 2011 Mam nadzieję, że Pik znajdzie nowy fajny świadomy dom. Z niektorymi ludźmi tak jest - przykładem jest Lubisia, ktorą państwo zwrócili bez żadnych emocji po 5 miesiącach, bo zaczęła robić kupę do łózka... Mi się to nie mieści w głowie, ale taki powrót z adopcji lepszy niż niepewne jutro psiaka. Quote
Ewa Marta Posted October 24, 2011 Author Posted October 24, 2011 Też mam taką nadzieję... Dzisiaj byl telefon w sprawie Karo. Dom z ogrodem pod Warszawą, ale w czasie rozmowy słyszałam wrzeszczące w niebogłosy dziecko. Pytam, ile ma lat... Rok i 4 miesiące. Pytam dalej, jak poradzi sobie ze szczeniaczkiem, który w zabawie może dziecko ugryźć, czy jest tego świadmoa, że wprawdzie nie będzie w tym agresji, ale malucha trzeba pilnować. No i się wycofała, bo nie ma czasu na uczenie psa:-( Quote
gallegro Posted October 24, 2011 Posted October 24, 2011 Zaraz, zaraz... a to psa trzeba uczyć? A nie można "kupić" wersji z wgranym najnowszym, poprawionym oprogramowaniem? Podobno najnowszy soft umożliwia zdalne sterowanie, obejmujące blokadę wypróżniania, szczekania, biegania, a w wersji LUX istnieje też możliwość hibernacji i odłożenia na półkę. Zgroza !!! Quote
ZZPON Posted October 24, 2011 Posted October 24, 2011 Boże, czy tym ludziom się w doopach poprzewracało? Ręce opadają. Za nic w świecie bym nie zostawiła malucha u tych ludzi. Jak można sam ryż dawać maluszkowi, który rośnie i się rozwija. On teraz potrzebuje najlepszego jedzonka. Quote
gallegro Posted October 24, 2011 Posted October 24, 2011 To nie do końca tak. Miała mieszać ryż z puszką dla szczeniąt, a ona próbowała mieszać psiakowi w żołądku, czyli dawała na przemian - raz puszkę, innym razem ryż... Zawiodła wyobraźnia... Quote
ania shirley Posted October 24, 2011 Posted October 24, 2011 Coż. Pani po prostu jest inteligentna inaczej. Zdarzają się niestety ludzie odporni na wiedzę. I to często Quote
masza44 Posted October 25, 2011 Posted October 25, 2011 Zacytuję moją młodsza siostrę ( ale jestem z niej dumna, że taka mądra dziewczyna) na wieść, że inni ludzie po 2 dniach oddali 3 miesięcznego piesia bo sika na panele: [FONT=Lucida Sans Unicode]Ludzie myślą, że jak oni sami mogą PODRZUCIĆ DZIECIAKA NA ZAJĘCIA DODATKOWE, ZŁAPAĆ JAKIEŚ ŻARCIE NA SZYBKO I SPAĆ KIEDY BOZIA DA CHWILĘ CZASU TO WSZYSTKIE STWORZENIA TAK MOGĄ a do głowy im nie przyjdzie że przez ich byle jakie życie jakaś żywa istota może ucierpieć, bo pies też potrzebuje czasu, żeby z im wyjść na spacer, nakarmić, pogłaskać, pobawić się, iść do weta, nauczyć zasad. Ludzie sami żyją byle jak, nie szanują sami siebie i swoich rodzin to co tu mówić o szacunku dla życia zwierząt[/FONT][FONT=Lucida Sans Unicode] [/FONT] [FONT="][FONT=Lucida Sans Unicode]Prawdziwa diagnoza naszych czasów niestety... jak mi ludzie dzwonią z ogłoszeń i mówią że tylko w niedzielę mają czas żeby szczeniaka zobaczyć to ja się ich pytam to jak przez cały tydzień znajda czas żeby nauczyć go czystości, nakarmić kilka razy dziennie, pobawić się z nim... i chyba wtedy dopiero następuje moment zastanowienia...[/FONT] [/FONT] Quote
Jasza Posted October 25, 2011 Posted October 25, 2011 Ludzie żyją byle jak....to prawda. Zbyt często to jest prawda.... Quote
gallegro Posted October 25, 2011 Posted October 25, 2011 masza44 napisał(a):(...)jak mi ludzie dzwonią z ogłoszeń i mówią że tylko w niedzielę mają czas żeby szczeniaka zobaczyć to ja się ich pytam to jak przez cały tydzień znajda czas żeby nauczyć go czystości, nakarmić kilka razy dziennie, pobawić się z nim... i chyba wtedy dopiero następuje moment zastanowienia...[/FONT] [/FONT] Analogicznie reaguję, kiedy słyszę pytanie o odległość (głównie dotyczy anonsów w lokalnej prasie). Podczas pewnej rozmowy okazało się, że gościu mieszka ok. 20 km ode mnie. Ucieszyłem się, że to niedaleko aby wpaść na wizytę. A facio mi mówi, że to za daleko i rezygnuje. Ludzie dziwią się bardzo, kiedy wspominam o tym, że psiak zostanie dostarczony na miejsce (chodzi o wizytę przedadopcyjną) i również rezygnują. Już sobie wyobrażam co można by tam zastać w takich przypadkach. Od jakiegoś czasu nie patyczkuję się z dzwoniącymi tylko walę z "grubej rury". Jeśli ktoś nie wymięka, oznacza to, że naprawdę ma dobre intencje, a co najważniejsze, podchodzi do tego w odpowiedzialny sposób. Lepiej pominąć jeden dobry domek, niż potem odbierać psiaki z kilku złych... Quote
nausicaa Posted October 25, 2011 Posted October 25, 2011 dziś na spacerze z Karo jakaś pani się nią zachwyciła i podała mój nr tel dalej. i dziś wieczorem od razu miałam tel w sprawie adopcji Karo, na razie zupełnie wstępny- podesłałam linka do wątku i ogłoszenia na gumtree. podałam też nr Ewy, żeby do niej dzownili w sprawie szczegółów. na pewno wiedzą o wymogu sterylizacji. trzymam kciuki, żeby się odezwali, bo wydawali się dość rozsądni. w ogóle Karo już bardzo ładnie chodzi na smyczy i uwielbia spacery, bo tam może się wyszaleć. wiadomo, że nudzi się strasznie, kiedy 8-9h nie ma nas w domu. ma jeszcze tendencję do bania się obcych na ulicy, szczególnie osób ubranych w czarne kurtki (nie wiem czemu?) i jak się przestraszy, to ich obszczekuje "na wszelki wypadek". jest bardzo nieufna i trzyma się do obcych na dystans. za to uwielbia inne psy- małe i duże, od razu podbiega i też najpierw "na wszelki wypadek" obszczeka, ale od razu chce wąchać i się bawić. najlepsze, że cwaniara wymyśliła sobie sposób, jak "bawić się" z moją Becią. starsza suczka w ogóle ma gdzieś głupiego szczeniaka, a Karo wie, że jak zacznie na nią szczekać w niebogłosy i zaczepić, to babcia się wnerwi i zacznie kłapać zębami i ją gonić. a to uciekanie przed bezzębnym kłapnięciem to niezły ubaw:P Karo jest żywotna straszliwie i dobrze jest ją zmęczyć porządnym spacerem przed snem. teraz padła jak zabita:P Quote
Ewa Marta Posted October 25, 2011 Author Posted October 25, 2011 Dzięki nausicaa za relacje o Karo:-) Mam nadzieję, że Państwo odezwą się i będziemy mogli porozmawiać o Karo:-) Rozmawiałyśmy dzisiaj i ustaliłyśmy, że nausicaa kupi małej jakieś ubranko, bo zaczyna sie robić zimno i maleństwo marznie. Zapomniałam Cie poprosić, żebyś wzięła rachunek czy paragon za nie, żebym mogła go potem zeskanować i wrzucić do rozliczeń:-) Rozmawiałam też z domem Pika (Mikusia od kilku dni). Pani bardzo chce wszystkiego się nauczyć chce nadrobić to, co straciła. Poświęca psiakowi więcej czasu, maluszek a kolegę - psa sąsiadów, z którym się bawi. Rozmawiałyśmy dosyć długo, opowiadała mi w szczegółach jak mu stawia jedzenie (puszkę z domieszką karmy suchej). Mówi, że luźne stolce przeszły, że maluszek wybiegany i wybawiony nie rozrabia już tak. Powtarzała kilkukrotnie, że teraz już wie, jak ma postępować. Przepytałam, czy pamięta o tabletce bez podawania szczegółów - powiedziała, że tak, że ma to przeciez przeze mnie zapisane kiedy podać... Nie wpadałabym w euforię, ale jakaś szansa jest, że wszystko się ułoży. Problemem domku jest kompletny brak doświadczenia z psami, ale na szczęście babeczka chce słuchać. Czy to się nie zmieni nagle za kilka dni, nie wiem. Opcja jest na ten moment taka, że domku szukamy nadal i jeśłi znajdzie się ten super wspaniały, porozmawiamy razem z Gallegro z Panią i namówimy ją na oddanie maluszka w lepsze ręce. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.