Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 665
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

No wiesz pipi......tego nie wiem, to trzeba ustalić.....Ale sytuacja suni może się nagle skomplikować i będzie problem.....a może nie będzie, bo Pan zapomni o suni.....Może, może....Lepiej się zabezpieczyć.Nie doczytałam, dokąd Kaja ma jechać po operacji, skoro Ty ją tylko przetrzymujesz?.....

Posted

sprawa się bardzo skomplikowała bo sunia miała jechać do hotelu a w tej sytuacji hotel odpada?ja już nie wiem co o tym myśleć.
trzeba szukać jej jakiegoś dt.
rtg trzeba przełożyć bo jutro nikt nie może jej zawieźć.

Posted

Zachary, nie doczytalas, bo nikt nie wiedzial, ze bedzie operacja. Dopiero jak znalazla sie u mnie zauwazylam guzy. Ona teraz raczej nigdzie nie pojedzie, no bo gdzie? ja trzeba leczyc. Jednak nie ma komu, bo nikt nie moze.
Nie wiem, czy dobrze zrozumialam, ze sie oburzylas na mnie? cos nie halo napisalam? Nie chce byc niegrzeczna, ale latwo jest pisac, ze niech zbada jeszcze inny wet, ze biedna ta Kajunia, ze. . . . . .A mnie nosi, bo jestem bezsilna. Nie zawsze moge stac na bacznosc, a widze, ze tak myslicie, tak?
A ja nie wiem co mam robic? moze wezme ją na stale? a co tam? Mam 25, to bede miala jeszcze jedna wiecej. A co to bylo?

To moze ustalcie jak to ma byc, bardzo prosze.

Posted

Ja zawioze, spoko kobiety. Rano o 7 mam PKS do Bialego. Co tu odkladac, na co czekać? Wet dzwonil i prosil zeby szybko. Normalnie, nie wiem czy tak by sie dalo. Trzeba umawiac.

Posted

pipi nie wydaje mi się, że coś jest nie halo. zachary tylko napisała, że dobrze by było mieć papier o zrzeczeniu się psa przed zabiegiem (to jest zabezpieczenie).
Bo chyba wszyscy uważaja tak samo, że pies niby odebrany ale tak nie do końca.
Z tym wetem był mój pomysł. I dalej uważam, że to ma sens. Skoro Kaja i tak będzie na tym RTG to co szkodzi zapytać pani dr.?
Co do transportu to pomogłabym, ale rano pracuje a urlop nie wchodzi w grę.
Pipi masz prawo czuć sie pozostawiona sama sobie ale tak nie jest, prawda cioteczki????????????????????????????????

Czy jesteście w stanie jutro pójść do gościa i zdobyć papier?

Posted

Pisałam, ze gość nie jest jej włascicielem tylko córka. To jak może sie zrzec. Wszystkie papiery, tj. paszport, ksiązka zdrowia suni sa wystawione na nazwisko córki. A ona powiedziała mi telefonicznie, ze podpisze zrzeczenie jak Kaja bedzie juz wyadoptowana. Te informacje są na watku. Czytajcie, zeby nie powtarzac tego samego po kilka razy.

Posted

No masz:oops:....A co ja takiego napisałam?:cool3: Dopytywałam się, przepraszam, upss:oops:.Widzę,ze Kaja u Ciebie, Ty masz zepsute auto, więc totalna kicha....I na dodatek cały zwierzyniec na głowie, w ilości kilkudziesięciu....No wiesz, mnie podejrzewać o oburzenie wobec Twojego Serca?:mad: A czymże ja miałabym się oburzać?....Problem widzę w tym, że cioteczki z BP pracujące codziennie i nie tak dyspozycyjne, jak Kaja potrzebuje.Tobie trzeba pomóc, a nie się oburzać, no wiesz! Zaraz się oburzę za podejrzenia!;)

Posted

[quote name='doris66']Pisałam, ze gość nie jest jej włascicielem tylko córka. To jak może sie zrzec. Wszystkie papiery, tj. paszport, ksiązka zdrowia suni sa wystawione na nazwisko córki. A ona powiedziała mi telefonicznie, ze podpisze zrzeczenie jak Kaja bedzie juz wyadoptowana. Te informacje są na watku. Czytajcie, zeby nie powtarzac tego samego po kilka razy.[/QUOTE]

sory no tak
Tylko teraz tak sobie pomyslałam, co będzie jak sunia nie przeżyje operacji? oczywiście nie dopuszczam takiej myśli, ale....

Posted

doris66,czytam, czytam i pamiętam,że córka jest właścicielką i papiery są na nią.Tylko ona może przysłać pisemne upoważnienie ojcu do zrzeczenia się albo sama je napisać, ale przed adopcją!!! Jak możecie wyadoptować jej psa, czyli cudzego?! To dopiero numer, wyrazi zrzeczenie po fakcie.....Tylko przed wyadoptowaniem!!! A skoro sądzisz,że córka nie odbierze więcej telefonu i nie zadzwoni do Was, to jak chcecie to uregulować????Dlatego napisałam o tatusiu! Zresztą tatuś może z nią pogadać i w ten sposób uregulujecie stan prawny Kai. Ja się nie oburzam, nie obrażam, absolutnie to nie w moim charakterze. Jestem chodząca łagodność/asika5 moze to potwierdzić:eviltong:/.

Posted

Nie mogę się nadziwić jak czytam poprzednie posty...
Pipi jak zwykle mogła... wzięła 25 czy 26 psa ( w dodatku problematycznego ) na DT...I nie ma komu zawieźć do weta...wątek rozkręcony z prośbą o pomoc na całą Polskę...Ile Pipi może sama? I nie skupiajmy teraz całego zainteresowania na poprzednich właścicielach Kai, przecież ten gość ja oddał, skupmy się na potrzebnej pomocy suni. Kto i kiedy ma ją zwieźć do weta? Czy to Pipi ma jechać na zdjęcie RTG 60 km w jedną stronę?...PKS-em...???

Posted

Powiem tak.. trzeba brać odpowiedzialność za psa powierzonego Pipi,a nie zwalać na Nią cała odpowiedzialność...
Na tej zasadzie polega współpraca..to nie może być jednostronne....

Posted

nikt nie zwala odpowiedzialności na Pipi,ja od początku upierałam się że za psa powinny odpowiedzialne być pani Kasia i Ania z B.P. które rzekomo miały dla niej ds ale wyszło jak wyszło ,umawiając Kaję na rtg można było wziąć pod uwagę że większość z nas w poniedziałek o 12 jest w pracy.

Posted

Trzymam mocno kciuki i ogryzam pazury(ha, ha, czym?), bo jedzie do mnie brat i wiezie 4 kluczyki od elektryka jakiegos. Moze choc jeden bedziepasował? a jak nie, to Piotr mowi, ze bedziemy z pieciu robic jeden. A jak sie nie uda, to nas zawiezie.
Mialam tez opcje, ze maluchem, klekotem z takim luzem w kierownicy, ze szok bysmy z sasiadka, albo jej synem pojechali. Bedzie dobrze, moze.
Upieram sie i zrobie wszystko zeby to dzisiaj zalatwic, bo zrozumcie, jak Kaja bedzie operowana, to po zabiegu bedzie spokojniejsza i moze nie bedzie sie sadzic do Miski. Prosze tez o wyrozumialosc dla mnie, ze Misia choc moich rodzicow jest u mnie, ale tato jest byc moze chwile przed operacja tetniaka, a mama moja ma 80 lat, po udarze, wzrostu metr z kapeluszem i nie daje rady z nia chodzic naspacery. A jak mowie, ze mi ciezko, to mama placze, denerwuje sie i mowi, ze wszystkie psy na swiecie maja azyl i sobie radzisz tylko jedna Misia przeszkadza. No nie moge naciskac zeby zabierala, bo sumienie mi nie pozwala. Jesli ojca beda operowac, to mama mowi, ze wtedy jesli Miska mi tak zawadza, to niech ją oddam. Ale wiecie, to nie ladnie z mojej strony w obec rodzicow. A Kaja na nia warczy i sie rzuca. Na Tore tez warczy, ale Tora poddaje sie, pada plackiem przed nia i ta odpuszcza, a Miska nie i szczepiaja sie. Kai nie wychodzi to na zdrowie, bo jak sie denerwuje, to sapie bardzo, a nawet kaszle. Nie moge przeniesc Miski na druga strone, bo tam to juz w ogole nie ma zgody. Nie wiem, ale Misia nie jest lubiana wsrod zwierzakow. Nawet Luska sie do niej czepia. Nie ma juz kata u mnie zeby rozdzielac, uwierzcie. A oczy to w d...e musze miec. Za duzo jest ich i zaczynaja mnie ignorowac. Przydalby sie jeszcze jeden ekonom, bo widza ze ja z sil opadam i zaczynaja sie szczepy.
ok, lece, bo przyjechal brat. . . .

Posted

[quote name='Evelin']Powiem tak.. trzeba brać odpowiedzialność za psa powierzonego Pipi,a nie zwalać na Nią cała odpowiedzialność...
Na tej zasadzie polega współpraca..to nie może być jednostronne....[/QUOTE]
Zgadzam się, ze Pipi robi dla psów najwięcej. Poświeciła dla nich całe swoje życie i chwała jej za to. To wspaniała kobieta. Trudno powiedzieć, ze Kaja została przez którąś z nas Bielszczanek powierzona Pipi. Jeszcze jak Kaja byłą u poprzedniej opiekunki a już było wiadomo ze z dt i ds nici to trwała ostra dyskusja i wiele z nas stało na stanowisku, ze skoro nie ma dla niej dt to Kaja wraca do właściciela.Iwona nawet chciała ją odwieźć. Ale ostatecznie to Pipi zdecydowałą, ze zabierze Kaje do siebie a my znajdziemy dla niej hotel i zbierzemy pieniądze. Nikt z nas nie wypiera sie teraz pomocy dla Kai, nikt nie chce zostawic Pipi z problemem ale ani ja ani Buniaaga nie decydowałysmy, ze rtg ma być w poniedziałek o 12 bo nikt nas o to nie pytał. Skoro zatem nikt nie może zawieźc psa dzisiaj można było przełożyć wizyte np na sobotę ( w sobotę też można badanie zrobic, wiem bo robiłam swojej suni ) to dlaczego koniecznie musiała akurat dzisiaj o 12. Przeciez te kilka dni nie zmieniłyby radykalnie stanu jej zdrowia. Ale jak zwykle na Dogomanii, jedno słowo i już sypie sie lawina oskarżeń złych słów itp.
Wychodzi na to, że według większości pomaga psom tylko ten, kto jest zawsze dyspozycyjny, ma samochód i bez problemu sie nim porusza i zawsze dostosuje sie do ustalonych przez kogoś innego terminów.
To bardzo przykre. Nic złego nie zrobiłam, nie wpakowałam Pipi Kai na siłę, nie odmawiam jej pomocy wręcz przeciwnie ale juz zostałam przez niektórych oceniona jako osoba która po raz kolejny wsadziłą do Ireny psa i teraz się wykręca.

Posted

doris nikt Cię nie atakuje, ale nie dziw się, że ktoś jak czyta to się wkurza:
najpierw w sobotę jest informacja, że sprawa pilna, że wet umówił zrobienie zdjęć, żeby było szybciej na poniedziałek, buniaaga w sobotę napisała, że jej autem to 50 zł i może ma ktoś auto na gaz, a teraz bunia pisze, że przeciez to jasne że w poniedziałek wszyscy pracują( co wiedziała w sobotę), Ty zaś piszesz, że to może nie takie pilne i że może w następną sobotę...


całe szczęście problem się rozwiązał- Pipi oczywiscie Kaję powiozła

Posted

Wczoraj wieczorem zwolniło się miejsce, które miało być dla Kai. Jednak jest to kojec, a sunia po operacji będzie wymagała domowej opieki. Mam nadzieję, że to tylko guzy na listwie, a płuca okażą sie czyste.

Posted

Po pierwsze Randa to Buniaaga wcale nie pisała o swoim samochodzie ani o transporcie nim Kai . Zacytowała jedynie wcześniejszy post Pipi. Po drugie tak się złozyło że akurat teraz musi być w pracy bo na kilka dni ktoś kto ją zastepuje musiał wziac urlpo więc ona jest "uziemiona" . I dlatego dobrze było w sobote skonsultowac z nami termin. Wystarczyło puścić sygnał do mnie albo do Agi a my zawsze oddzwaniamy.
No i tak się składa, zę ja samochodu nie prowadzę a naszym domowym jeździ mój mąż. To można powiedzieć jest jego narzędzie pracy. Chodziło tylko o przełożenie terminu , tak, zebyśmy mogły zapewnic Kai transport. I ja prosiłam o przełożenie terminu wczoraj Irenę wielokrotnie ( sama bym zadzwoniła i przełożyła ) ale nie, przełożyć nie można było i cała złośc wszystkich została wylana na nas.
Sorry ale ja to tak odbieram.

Posted

[quote name='*Gajowa*']Wczoraj wieczorem zwolniło się miejsce, które miało być dla Kai. Jednak jest to kojec, a sunia po operacji będzie wymagała domowej opieki. Mam nadzieję, że to tylko guzy na listwie, a płuca okażą sie czyste.[/QUOTE]
Gajowa to ja rezerwowałam miejsce dla Kai. I mam prośbę zatrzymaj to miejsce jeszcze przez chwilę. Jesli stan zdrowia Kai jest lepszy niż myslimy to prawdopodobnie Kaja do Ciebie pojedzie. Jesli jednak ma przerzuty do płuc a Pipi nie może jej u siebie zatrzymać to nie wiem, ale chyba jedynym wyjściem okaże się zawiezienie jej z powrotem do własciciela. Chcę żeby na temat powrotu Kai do właściciela wszyscy uczciwie sie wypowiedzieli, zeby nie byo niedomówień.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...