buniaaga Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 trudno jest mi jednoznacznie powiedzieć czy sunię operować,ja nie mam w tym temacie doświadczenia,będę więc bazowała na waszym i przede wszystkim na opinii weterynarza.Pipi czy to nasz wet dzwonił i to jego opinia? Myślę też że przed ewentualną operację trzeba ustalić co z sunią po zabiegu bo będzie potrzebowała spokojnego miejsca i opieki. Dziękuję za wpłaty Patmol,Pani Basia od doris66. Quote
doris66 Posted October 4, 2011 Author Posted October 4, 2011 [quote name='buniaaga']trudno jest mi jednoznacznie powiedzieć czy sunię operować,ja nie mam w tym temacie doświadczenia,będę więc bazowała na waszym i przede wszystkim na opinii weterynarza.Pipi czy to nasz wet dzwonił i to jego opinia? Myślę też że przed ewentualną operację trzeba ustalić co z sunią po zabiegu bo będzie potrzebowała spokojnego miejsca i opieki. Dziękuję za wpłaty Patmol,Pani Basia od doris66.[/QUOTE] To nie ma znaczenia oczywiście bo ta pani i tak jest spoza dogo ale ma na imie Bożenka. Quote
buniaaga Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 [quote name='doris66']To nie ma znaczenia oczywiście bo ta pani i tak jest spoza dogo ale ma na imie Bożenka.[/QUOTE] tak jasne pani Bożenka:) Quote
Pipi Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 Asencja, dziekuję. Moze zrobmy tak, ze u mnie dojdzie do siebie i dalej sie zobaczy. Bedzie dobrze, to ja sama ja do Ciebie chetnie przywioze, a jesli bedzie cos nie tak, zabiorę. Jesli mozna, zaklepujemy jak tak Twoje dt. Mysle, ze na jedzonko na pewno sie zlozymy i bedziemy Ci posylac . Dobrze, ze jestes u nas, bardzo dziekuję. Tylko, ze nie chcialabym zeby bylo na mnie jak cos nie tak bedzie. Ja jestem gotowa sprobowac, choc wiem, ze dla niej przede wszystkim bedzie to bardzo ciezki okres. Jednak nasz wet przyjezdzal do mojej Saszki, dostawala p. bolowe, mysle, ze nie cierpiala dlugo. Podkresle jeszcze raz, ze wet wyraznie powiedzial, ze operacja jest ryzykowna, ale warto sprobowac. Ona jest taka fajna, taka serdeczna, pelna zycia. Dzisiaj pluszaka nosila w zebach i powarkiwala na wszystkich, kto tylko podchodzil, smieszna taka, a ja usiadlam na schodku i poprosilam: no daj, daj. . . . podeszla i polozyla mi na kolanach, merdajac ogonkiem. Polizala mnie po twarzy i widzialam w jej oczach, ze jest szczesliwa. Choc nie jest lekko, to ja tez jestem szczesliwa i ciesze sie, ze wyszla z tego wiezienia i dziekuje tym babom jednym z Biela, ze zadzwonily do ifki. Jakby nie bylo uratowana z niewoli. Dzieki nam wszystkim tu obecnym ciotki. Powiem tez, ze to dobrze, jesli nawet sa nieporozumienia, ze rozmawiamy, bardzo dobrze. Gdybysmy nie rozmawialy, wtedy byloby bardzo zle. Quote
Asencja Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 [quote name='Pipi']Asencja, dziekuję. Moze zrobmy tak, ze u mnie dojdzie do siebie i dalej sie zobaczy. Bedzie dobrze, to ja sama ja do Ciebie chetnie przywioze, a jesli bedzie cos nie tak, zabiorę. Jesli mozna, zaklepujemy jak tak Twoje dt. Mysle, ze na jedzonko na pewno sie zlozymy i bedziemy Ci posylac . Dobrze, ze jestes u nas, bardzo dziekuję. Tylko, ze nie chcialabym zeby bylo na mnie jak cos nie tak bedzie. Ja jestem gotowa sprobowac, choc wiem, ze dla niej przede wszystkim bedzie to bardzo ciezki okres. Jednak nasz wet przyjezdzal do mojej Saszki, dostawala p. bolowe, mysle, ze nie cierpiala dlugo. Podkresle jeszcze raz, ze wet wyraznie powiedzial, ze operacja jest ryzykowna, ale warto sprobowac. Ona jest taka fajna, taka serdeczna, pelna zycia. Dzisiaj pluszaka nosila w zebach i powarkiwala na wszystkich, kto tylko podchodzil, smieszna taka, a ja usiadlam na schodku i poprosilam: no daj, daj. . . . podeszla i polozyla mi na kolanach, merdajac ogonkiem. Polizala mnie po twarzy i widzialam w jej oczach, ze jest szczesliwa. Choc nie jest lekko, to ja tez jestem szczesliwa i ciesze sie, ze wyszla z tego wiezienia i dziekuje tym babom jednym z Biela, ze zadzwonily do ifki. Jakby nie bylo uratowana z niewoli. Dzieki nam wszystkim tu obecnym ciotki. Powiem tez, ze to dobrze, jesli nawet sa nieporozumienia, ze rozmawiamy, bardzo dobrze. Gdybysmy nie rozmawialy, wtedy byloby bardzo zle.[/QUOTE] no to super,że możemy się dogadać...bo widzisz ona po operacji będzie obolała,cierpiąca i musi mieć spokój a u mnie o to raczej trudno bo moje dziewczyny choć bojażliwe i lękliwe w stosunku do człowieka to na podwórzu i ogrodzie szaleją a przy bramie to już istne dom wariatów-szczególnie jak zobaczą psa na chodniku; a jak będzie podgojona,wykurowana to wtedy większe szanse na dogadanie się z moimi wariatkami-a kto wie-może i sama Kaja będzie inna jak zobaczy,że jej życie jest inne.. trzymam kciuki !!! Quote
asika5 Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 Co do poeracji to może jeszcze przed badania krwi zrobić i zobaczyć co z nerkami. Sama mam staruszka i ostatnio z dnia na dzień mało co mi nie odszedł tak mu nerki siadły. Oby serce Kaji wytrzymało narkozę Quote
roma_121 Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 na pewno sunia będzie miała robione badania krwi nawet Pipi o tym wspominała... ;) mnie też pani wet powiedziałą że zabieg jest ryzykowny,... każdy rozsądny wet tak powie przed każdym zabiegiem bo ryzyko istnieje zawsze... Pipi- takich ludzi jak Ty na prawde można policzyć na palcach jednej ręki... ;) Quote
Pipi Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 Asencja, wielkie dziekuje. Badania jeszcze zrobimy, na pewno, tylko caly czas nie wiem czy operowac. roma_121 dziekuję. Quote
nikolinka Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 [quote name='Pipi'] Przed chwila dzwonil wet i powiedzial, ze przerzutow do pluc na rtg nie widac, ale jest rozedma, powiekszone serce. Operacja ryzykowna, ale guz nieoperowany moze zaczac rosnac i wtedy trzeba bedzie juz tylko usypiac. Jesli podejmiemy decyzje ze operowac, to jeszcze krew do badania, zeby zobaczyc jak nerki i watroba, w jakim sa stanie. Musimy podjac decyzje. Ja mowie operowac, jestem za. Zoperowalam moja Sasze i zyje, poprawila sie, ma sie dobrze, nawet jeszcze biega. Wet powiedzial, ze przedluzylam jej zycie o pol roku, ale juz wlasnie mija to pol, a ona jest zdrowa. Na poczatku po operacji bylo zle, bo nie wstawala sama, miala bole okropne, ale wszystko sie dobrze skonczylo. Mojej mamy sunia kiedys byla w takiej samej sytuacji i w 13 roku zycia zoperowana, zyla jeszcze 3 lata. Moja Maja, w wieku ok 11 lat przeszla to samo i po operacji minelo juz 6 lat i zyje calkiem dobrze. Decydujmy co robic. Moim zdaniem należałoby zasięgnąć opinii jakiegoś innego weta jeszcze, żeby spokojnie można było podjąć decyzję o operacji. W tej chwili taka decyzja jest zbyt ryzykowna i uważam, że Kaja mogłaby ( tfu, tfu) jej po prostu nie przeżyć, a chyba nie oto nam chodzi. W necie znalazłam parę informacji na temat rozedmy płuc i powiększonego serca : Rozedma płuc dotyczy głównie starszych psów i związana jest z przewlekłymi stanami zapalnymi w oskrzelach i płucach (np. przewlekłe zapalenie oskrzeli). U starszych psów nie ma znaczenia klinicznego i nie wprowadza się leczenia innego poza leczeniem choroby podstawowej (przewlekłego zapalenia oskrzeli). Dużo częściej u starszych psów można spotkać się z odczynami śródmiąższowymi itp. co związane jest z problemami sercowymi (kardiomiopatia rozstrzeniowa, endokardioza itd), co objawia się napadami kaszlu w trakcie ekscytacji czy wysiłku. Leczenie konieczne, ze względu na gromadzące się wysięki w świetle oskrzeli i pęcherzyków co znacznie zmniejsza wydolność oddechową. Przed podjęciem decyzji o operacji trzeba by było zdiagnozować Kajowe płuca i serce, operacja teraz jest jak rosyjska ruletka, albo się uda - albo nie. Ja osobiście w ciemno nie podjęłabym decyzji o operacji tym bardziej, że dwóch wetów osłuchowo stwierdziło zmiany w płucach. Stwierdzili, że taki fakt ma miejsce i nie postawili żadnej diagnozy o powiększonym sercu już nie wspominając. Quote
enia Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 [quote name='Pipi']Asencja, dziekuję. Moze zrobmy tak, ze u mnie dojdzie do siebie i dalej sie zobaczy. Bedzie dobrze, to ja sama ja do Ciebie chetnie przywioze, a jesli bedzie cos nie tak, zabiorę. Jesli mozna, zaklepujemy jak tak Twoje dt. Mysle, ze na jedzonko na pewno sie zlozymy i bedziemy Ci posylac . Dobrze, ze jestes u nas, bardzo dziekuję. Tylko, ze nie chcialabym zeby bylo na mnie jak cos nie tak bedzie. Ja jestem gotowa sprobowac, choc wiem, ze dla niej przede wszystkim bedzie to bardzo ciezki okres. Jednak nasz wet przyjezdzal do mojej Saszki, dostawala p. bolowe, mysle, ze nie cierpiala dlugo. Podkresle jeszcze raz, ze wet wyraznie powiedzial, ze operacja jest ryzykowna, ale warto sprobowac. Ona jest taka fajna, taka serdeczna, pelna zycia. Dzisiaj pluszaka nosila w zebach i powarkiwala na wszystkich, kto tylko podchodzil, smieszna taka, a ja usiadlam na schodku i poprosilam: no daj, daj. . . . podeszla i polozyla mi na kolanach, merdajac ogonkiem. Polizala mnie po twarzy i widzialam w jej oczach, ze jest szczesliwa. Choc nie jest lekko, to ja tez jestem szczesliwa i ciesze sie, ze wyszla z tego wiezienia i dziekuje tym babom jednym z Biela, ze zadzwonily do ifki. Jakby nie bylo uratowana z niewoli. Dzieki nam wszystkim tu obecnym ciotki. Powiem tez, ze to dobrze, jesli nawet sa nieporozumienia, ze rozmawiamy, bardzo dobrze. Gdybysmy nie rozmawialy, wtedy byloby bardzo zle.[/QUOTE] bo ona się teraz uczy żyć wśród innych psów, no i z człowiekiem u boku, pewnie sobie przypomina "lepsze" czasy, na pewno kiedyś była głaskana, miała piłeczkę itp. bardzo, bardzo się cieszę, że Asencja da dt i to bezpłatny co na dogo jest już chyba cudem, Pipi z naszego bazarku też będzie grosz dla Kai :) Quote
Pipi Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 w pelni sie z Toba zgadzam nikolinko, zwlaszcza, ze przed chwila rozmawialam z wetem imoja mama i oni maja takie samo zdanie jak Ty. Rozedma,to cos jak astma u czlowieka i podczas narkozy moze byc bardzo zle. Ale mi sie trafilo. . . . .tylko tego jeszcze potrzebowalam, niczego wiecej. Nie wiem co mam robic. Do jakiego weta ja jeszcze wozic? czy to jest sens? Moze niech zyje staruszka ile jej dane i faktycznie dac sobie spokoj z ta operacją. Ona taka szczesliwa. Niech pozyje sobie jak to sie mowi na zielonej trawce, ktora malo przez ostatnie 2 lata widziala. A co z adopcją, czy ona ma szanse? Quote
doris66 Posted October 4, 2011 Author Posted October 4, 2011 Rozumiem, ze mam odmawiać hotel dla Kai u Gajowej? Quote
roma_121 Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 może trzeba to skonsultować z kardiologiem ? może zastosowanie innej narkozy wchodziło by w gre... Quote
nikolinka Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 Pipi, kochana Skoro są osłuchowo zmiany w płucach, to być może jest to przewlekłe zapalenie oskrzeli, czego efektem jest właśnie rozedma płuc. Może wystarczyłoby wyleczyć płuca i byłoby w miarę dobrze .... sama nie wiem. Może któraś cioteczka poleciłaby dobrego weta w naszym zasięgu. Ja swoją 10 - letnią suczkę leczyłam u dr. Jaroszewicza na Wesołej, moja mała miała nieoperacyjny guz w osierdziu .... dzięki opiece dr. była ze mną jeszcze ponad 8 miesięcy od stwierdzenia choroby. Biegała, ganiała koty i cieszyła się każdym dniem a pomyśleć, że w dwóch innych lecznicach proponowano mi uśpienie jej bez postawienia jakiejkolwiek diagnozy. Cioteczki radźcie Quote
Pipi Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 Rozmawialam przed chwila jeszcze raz z naszym wetem. Powiedzial, ze ta rozedma jest w malym stopniu, a serce powiekszone, ale bez paniki. Ona jest juz stara i w jej wieku ma prawo takie byc. Nie ma na rtg nic takiego niepokojacego. Jednak operacja w takim wieku zawsze jest ryzykowna. Nie moze podjac przeciez decyzji za mnie. Nie bedzie tez namawial. To stary pies i w dodatku miala zycie ostatnio zle. Na pewno byla nie raz chora i nie leczona. Ja w takim razie tez sie boje operacji i nie podejme decyzji. Mysle, ze dajmy jej spokoj, dobrze zjesc, duzo milosci i wszystko. Moge jeszcze pojechac z nią do dr Rudobielskiej np. do Bialegostoku i sie skonsultowac z tym rtg. Moge tez zrobic badanie krwi. Musze tylko wiedziec, czy wyrazacie zgodę, czy chcecie tego. Moge zrobic wszystko, zeby bylo jak najlepiej. Tylko, ze to nie moj pies i sama nic nie mogę. . . .decydowac. Quote
roma_121 Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 ciężka decyzja.. ale uważam że badania krwi przydałyby się.. nawet profilaktycznie... Quote
asika5 Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 pipi w sytuacji gdy nie robimy operacji to uważam, że należy zainwestować i zrobić wszystkie konieczne badania, żeby ustalić ewentualne leczenie i dobrać odpowiednie żywienie żeby nam dziewczyna żyła 100 lat:) Quote
nikolinka Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 Ja, jestem jak najbardziej za wizytą Kai u dr Rudobielskiej. Miałybyśmy pełniejszy obraz zdrowia suni i można by było postanowić co dalej. Powtórzę jeszcze raz Pipi jesteś wielka !!! Quote
asika5 Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 mam też namiary na fajny hotelik koło Wawy ale musze zapytać o kolejkę i zasady megii1 brała udział w moim bazarku i tak sie o niej dowiedziałąm http://www.dogomania.pl/threads/139888-Hotelik-dla-ma%C5%82ych-i-du%C5%BCych-psiak%C3%B3w-w-potrzebie-Serock-ko%C5%82o-Warszawy-%29 Quote
doris66 Posted October 4, 2011 Author Posted October 4, 2011 [quote name='nikolinka']Ja, jestem jak najbardziej za wizytą Kai u dr Rudobielskiej. Miałybyśmy pełniejszy obraz zdrowia suni i można by było postanowić co dalej. Powtórzę jeszcze raz Pipi jesteś wielka !!! Dr Rudobielska leczyła i operowała moja Maję 2 lata temu. Analogiczny przypadek. Niestety Maja umarła 4 miesiące po operacji i te cztery miesiące to był już dla niej tylko strach. Quote
nikolinka Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 [quote name='doris66']Dr Rudobielska leczyła i operowała moja Maję 2 lata temu. Analogiczny przypadek. Niestety Maja umarła 4 miesiące po operacji i te cztery miesiące to był już dla niej tylko strach.[/QUOTE] Tak jak pisałam wcześniej, z czystym sumieniem mogę polecić dr. Jaroszewicza i tylko jego, o dr. Rudobielskiej wiem tylko ze słyszenia. Quote
asika5 Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 [quote name='nikolinka']Tak jak pisałam wcześniej, z czystym sumieniem mogę polecić dr. Jaroszewicza i tylko jego, o dr. Rudobielskiej wiem tylko ze słyszenia.[/QUOTE] popieram te dwa nazwiska uratowały mi niejedego zwierzaka Quote
roma_121 Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 żeby się konsultować przydałoby się zrobić suni podstawowe badania plus usg żeby zobaczyć czy wszystkie jej narządy jak na jej wiek są w dobrym stanie - to podstawa.. co dadzą konsultacje bez tych podstawowych badaniach... dziwi mnie że osoby decydujące za Kaję nie wypowiadają się na ten temat. Pipi jest tak na prawdę w kropce bo nie wie co ma robić- czy sama ma podejmować decyzje czy czekac na wasze zdanie. Skonkretyzujcie się albo upoważnijcie Pipi do podejmowania tych działań. Jeżeli okaże się że ryzyko jest duże to warto dać Kaji szanse żeby poczuła chociaż przez chwilę co to znowu znaczy rodzina. Ja wiem że Pipi daje jej wszystko w ramach swoich możliwość i wielki ukłon w twoją strone, ale może zamiast hotelu pomyśleć o jakimś płatnym tymczasie ? gdzie sunia zamiast spać w kojcu będzie miała swój kont w domu, poczuje rodzinną atmosfere będzie miała takiego swojego człowieka... hotel nie da tego co płatny dom tymczasowy... Quote
Vicky62 Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 Pipi , a ja obstaję żebys zdiagnozowała rtg z dr.Rudobielską ...to jest na prawdę kobieta z dużym doświadczeniem Quote
buniaaga Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 nie wiem czy ja jestem osobą decyzyjną w sprawie Kai ale daję Pipi prawo do wszystkich decyzji i nie oznacza to że chcę zwalić na nią odpowiedzialność,po prostu ufam jej bo ma duże doświadczenie. Ja też uważam że należy suni zrobić potrzebne badania,usg,krew i konsultować u innych wetów żeby mieć pewność co do jej stanu zdrowia i wtedy podejmować decyzję co do operacji. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.