Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja nie proponowałam transportu Kai na poniedziałek,bo wiedziałam że pracuję,Randa pomyliło Ci się to Pipi napisała że jej autem to koszt 50 zł więc zapytała czy może ktoś ma auto na gaz wtedy będzie taniej.Czytajcie uważnie,nie będzie nieporozumień.
Jeżeli Kaja nie będzie mogła pojechać do hotelu,nie będzie miała dt to co innego pozostaje,będzie musiała wrócić do właściciela.
Doskonale rozumiem że u Pipi zostać nie może od początku to powtarzałam.


dziękuję za wpłaty anecik60,Vicky62,dreag,,evita,Joanna Z.domyślam się że to asika5?

  • Replies 665
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

czy mi sie wydaje, czy sa psy równe i równiejsze Randa?
czemu to aż tak cie boli, że to Kaja jest u Pipi póki co? czy ona pierwsza i ostatnia? chyba decyzja o dt była świadoma i przemyślana, nikt na siłę nie wciskał psa, bo coś tu na wątku zaczyna śmierdzieć.....

Posted

tak enia, wiem, że masz teorię, że żałuję miejsca u Pipi Kai i innym, bo chcę u Pipi trzymać swoje psy. Rzeczywiście to co piszesz śmierdzi. Nie wiem jaki mam interes w ogłaszaniu wszystkich psiaków Pipi, wożeniu ich do Ds, do różnych DT, opłacaniu hoteli, itp. - myślisz, że wywożenie kolejnych szczeniaków( w tym bielskich) i kolejnych psów(różnego pochodzenia) i utrzymywanie ich w hotelach jest za darmo, dokładasz się do któregoś?robisz ogłoszenia? Cieszę się że Kaja jest u Pipi, bo gdyby nie ona marnie Kaja by skończyła, ale jak czytam, że są pomysły, żeby ją znowu do garażu oddać, jeśli będzie chora i Pipi jej nie weźmie, to sorry, ale wymiękam.
I chyba coś Ciebie enia zaczęło boleć, ale to Twój problem

Posted

jeżeli sunie będzie trzeba operować to przecież można ją na okres rekonwalescencji zostawić w lecznicy... a potem szukać DT/ DS lub jakiegoś hoteliku.... zawsze jest wyjście z sytuacji o wiele lepsze niż oddanie jej właścicielowi...

co do zrzeczenia się praw do psa... jeżeli nie zrobi tego sam właściciel zawsze można poprosić organizacje które mają prawo zabierać zwierzęta o pomoc....

Posted

enia, nikt mi nie wciskal, to prawda, ale i nikt nie wziął. Gdybym nie zabrala, to wrocilaby do faceta. Decyzja nie zdazyla byc przemyslana, bo nie bylo kiedy myslec. Ty tez pisalas, ze nie mozna jej oddac do tego garazu z powrotem.
Troche mnie to dziwi, po co te spory. Kobiety, ja jestem taka, ze jak pomagam to do konca, a nie na chwile. To znaczy co? zostala zabrana, bo miala miec dom staly, tak? ale zostala tez zabrana z koszmarnych warunkow, tak? no i jak sie okazalo, ze ds nie wypalil, a dt nie ma i w dodatku chora jest, to znaczy, ze juz nie ma rady i trza w te koszmarne warunki ja oddac z powrotem tak?
Przeciez mnie sie popsol samochod, a wet umowil na poniedzialek, no i zrobilam wszystko zeby pojechac,tak? napisalam ze moze ktos by mogl z nia pojechac, tak? nikt nie mogl, wiec udalo sie i pojechalam i sprawa zalatwiona, tak? Wkurzona bylam, bo chyba moglam, jak wszystko sie wali na raz, tak? i czy myslicie, ze ja to jestem taka, ze teraz powiem, zabierac, bo ja nie dam rady, czy tam nie mogę? nie powiem, spokojnie, nieeee poooowiem, nie oddam jej teraz tym bardziej kiedy byc moze ona ledwo zyje. Osluchowo ma zmiany w plucach. Sluchal Burzynski i sluchala Siwicka. Wynik przeswietlenia bedzie jutro, lub po jutrze, bo na ironie losu wywolarka do zdjec rtg sie popsula. Trzeba czekac niema innej rady. Zaplacilam 50 zl za przeswietlenie. Fakture wetka wysle pocztą.
Sprawa z Kają sie pochrzanila, ale ona nie jest temu winna, tylko my ludzie. Nie mozemy jej oddac teraz do goscia. Moge byc zla, moge narzekac, tupac nogami, ale nie oddam jej tam. Jesli nie ma dla niej miejsca, to trudno, dam radę. Tylko nie klocmy sie, prosze. Damy radę, pomozemy jej odejsc z tego swiata jesli nie zdrową, to chociaz szczesliwą.
Ciesze sie, ze sa pieniadze na jej leczenie i dziekuje za to.

Posted

Ja też uważam,ze jak pomagać to do końca...masz rację Pipi...i nie wyobrażam sobie jak można by oddać ją chorą z powrotem do garażu, czy mogłybyście oddając ją spokojnie spać ...sorry dziewczyny, ale nie ogarniam tego:shake:

Posted

Dziwie się bardzo,że niektóre osoby z dogo oddałyby teraz chorą kaję wlaścicielowi.Człowiekowi,który zafundował jej takie koszmarne życie,a teraz wrzucić chorą,starą sunię do garażu niech głodna i spragniona,niewidząca świata w ciemnościach i mękach czeka na śmierć.Nie spodziewałam się tego po dogomaniaczkach,jedna Pipi,choć ma tyle psów zachwała się z empatią i klasą i powiedziała,że suni tam nie odda.Pipi jest wspaniałym człowiekiem,ale jest przeciążona,poczekajmy na wyniki i może na jakiś DT lub otelik domowy uda się nazbierać.

Posted

słuchajcie a może rozważcie czy powinno się fundować 13letniej suczce takie cierpienia jakim jest operacja i leczenie po niej?Miałam taką sunię....pomyślcie nad tym skoro same zastanawiacie się czy przeżyję tę operację?Pipi gdyby sytuacja były nie do rozwiązania-daj mi znać !!! Ja mogę na dzień dzisiejszy ofiarować jej miejsce w psiarni-zadaszona,zabudowana,przeszklona,podłoga z desek,ogród i podwórko do dyspozycji;do domu jednak wziąć nie mogę bo tam najzwyczajniej nie mam już miejsca;jednak mam nadzieję,że do zimy zwolni mi się przejściówka w kociarni więc w razie czego pisz do mnie na pw bo rzadko zaglądam na dogo albo bezpośrednio na pocztę [email protected]
no i jeszcze raz proszę-zastanówcie się -czy powinno się jej fundować taką ciężką operację...

Posted

nikt jej nie chce oddać do garażu pisałyśmy o tym ze może nie być wyboru,czasami różna myśli człowiekowi przychodzą do głowy ale wiem że nie każdy powinien je głośno wypowiadać.

Pipi napisz jaką kwotę mam Ci przelać za wizytę i transport Kai.

Posted

jeżeli okaże się,że są przerzuty , że podczas operacji może się stać najgorsze to może nie należy suni na nią skazywać tylko zapewnić jej spokojną starość. Dla niej teraz u Ciebie, Pipi , to luksusy w porównaniu do tego co miała...

Posted

[quote name='Pipi']enia, nikt mi nie wciskal, to prawda, ale i nikt nie wziął. Gdybym nie zabrala, to wrocilaby do faceta. Decyzja nie zdazyla byc przemyslana, bo nie bylo kiedy myslec. Ty tez pisalas, ze nie mozna jej oddac do tego garazu z powrotem.
Troche mnie to dziwi, po co te spory. Kobiety, ja jestem taka, ze jak pomagam to do konca, a nie na chwile. To znaczy co? zostala zabrana, bo miala miec dom staly, tak? ale zostala tez zabrana z koszmarnych warunkow, tak? no i jak sie okazalo, ze ds nie wypalil, a dt nie ma i w dodatku chora jest, to znaczy, ze juz nie ma rady i trza w te koszmarne warunki ja oddac z powrotem tak?
Przeciez mnie sie popsol samochod, a wet umowil na poniedzialek, no i zrobilam wszystko zeby pojechac,tak? napisalam ze moze ktos by mogl z nia pojechac, tak? nikt nie mogl, wiec udalo sie i pojechalam i sprawa zalatwiona, tak? Wkurzona bylam, bo chyba moglam, jak wszystko sie wali na raz, tak? i czy myslicie, ze ja to jestem taka, ze teraz powiem, zabierac, bo ja nie dam rady, czy tam nie mogę? nie powiem, spokojnie, nieeee poooowiem, nie oddam jej teraz tym bardziej kiedy byc moze ona ledwo zyje. Osluchowo ma zmiany w plucach. Sluchal Burzynski i sluchala Siwicka. Wynik przeswietlenia bedzie jutro, lub po jutrze, bo na ironie losu wywolarka do zdjec rtg sie popsula. Trzeba czekac niema innej rady. Zaplacilam 50 zl za przeswietlenie. Fakture wetka wysle pocztą.
Sprawa z Kają sie pochrzanila, ale ona nie jest temu winna, tylko my ludzie. Nie mozemy jej oddac teraz do goscia. Moge byc zla, moge narzekac, tupac nogami, ale nie oddam jej tam. Jesli nie ma dla niej miejsca, to trudno, dam radę. Tylko nie klocmy sie, prosze. Damy radę, pomozemy jej odejsc z tego swiata jesli nie zdrową, to chociaz szczesliwą.
Ciesze sie, ze sa pieniadze na jej leczenie i dziekuje za to.[/QUOTE]
Ależ ja nie mam absolutnie żalu do Ciebie, jestem wdzięczna za pomoc Kai, i za całokształt :) przeciez wiadomym było, że nie oddamy suki do garażu
tu ktoś inny ma problem od samego początku, że akurat TA suka jest u Ciebie, ale ja na czyjeś problemy nic nie poradzę......
i zniżać się do poziomu co, gdzie , kiedy i ZA ILE nie zamierzam:roll:

Posted

[quote name='Asencja']słuchajcie a może rozważcie czy powinno się fundować 13letniej suczce takie cierpienia jakim jest operacja i leczenie po niej?Miałam taką sunię....pomyślcie nad tym skoro same zastanawiacie się czy przeżyję tę operację?Pipi gdyby sytuacja były nie do rozwiązania-daj mi znać !!! Ja mogę na dzień dzisiejszy ofiarować jej miejsce w psiarni-zadaszona,zabudowana,przeszklona,podłoga z desek,ogród i podwórko do dyspozycji;do domu jednak wziąć nie mogę bo tam najzwyczajniej nie mam już miejsca;jednak mam nadzieję,że do zimy zwolni mi się przejściówka w kociarni więc w razie czego pisz do mnie na pw bo rzadko zaglądam na dogo albo bezpośrednio na pocztę [email protected]
no i jeszcze raz proszę-zastanówcie się -czy powinno się jej fundować taką ciężką operację...

Asencja, z nieba spadasz, dziekuje. Tylko dobrze by bylo zebys okreslila sie na jakich zasadach bys ja wziela i czy mozesz oddzielic ja od psow, ewentualnie z takimi, ktore jej sie poddadza i beda schodzic z drogi. Ona juz nastepnego dnia u mnie pokazala, ze nie chce miec nic wspolnego z psami. Warczy, a nawet potrafi zaatakowac na oslep. Jest zazdrosna o czlowieka. No i czy przyjmiesz ja jesli nie bedzie operowana, czy przed operacja rowniez i na jak dlugo? Nastepna sprawa, to to, ze albo jakas specjalistyczna karma dla seniorow potrzebna, albo gotowac jej trzeba. Ja gotuje kurczaka, albo mieso z ryzem i marchwią. Karme podjada sobie kocią, bo tej ktora mam nie toleruje chyba zoladek, bo ma problemy z wyproznianiem. Pisze o tym dla jasnosci, zeby potem nie bylo problemu.

Przed chwila dzwonil wet i powiedzial, ze przerzutow do pluc na rtg nie widac, ale jest rozedma, powiekszone serce. Operacja ryzykowna, ale guz nieoperowany moze zaczac rosnac i wtedy trzeba bedzie juz tylko usypiac. Jesli podejmiemy decyzje ze operowac, to jeszcze krew do badania, zeby zobaczyc jak nerki i watroba, w jakim sa stanie.
Musimy podjac decyzje.

Ja mowie operowac, jestem za. Zoperowalam moja Sasze i zyje, poprawila sie, ma sie dobrze, nawet jeszcze biega. Wet powiedzial, ze przedluzylam jej zycie o pol roku, ale juz wlasnie mija to pol, a ona jest zdrowa. Na poczatku po operacji bylo zle, bo nie wstawala sama, miala bole okropne, ale wszystko sie dobrze skonczylo. Mojej mamy sunia kiedys byla w takiej samej sytuacji i w 13 roku zycia zoperowana, zyla jeszcze 3 lata. Moja Maja, w wieku ok 11 lat przeszla to samo i po operacji minelo juz 6 lat i zyje calkiem dobrze.
Decydujmy co robic.

Posted

[quote name='enia']tu ktoś inny ma problem od samego początku, że akurat TA suka jest u Ciebie, ale ja na czyjeś problemy nic nie poradzę......
i zniżać się do poziomu co, gdzie , kiedy i ZA ILE nie zamierzam:roll:[/QUOTE]
nie życzę sobie sugerowania, że mam cos do pobytu Kai u Pipi, a ,,zniżać
się" nie będziesz, bo nie masz w tym temacie nic do powiedzenia

Posted

[quote name='Pipi']Asencja, z nieba spadasz, dziekuje. Tylko dobrze by bylo zebys okreslila sie na jakich zasadach bys ja wziela i czy mozesz oddzielic ja od psow, ewentualnie z takimi, ktore jej sie poddadza i beda schodzic z drogi. Ona juz nastepnego dnia u mnie pokazala, ze nie chce miec nic wspolnego z psami. Warczy, a nawet potrafi zaatakowac na oslep. Jest zazdrosna o czlowieka. No i czy przyjmiesz ja jesli nie bedzie operowana, czy przed operacja rowniez i na jak dlugo? Nastepna sprawa, to to, ze albo jakas specjalistyczna karma dla seniorow potrzebna, albo gotowac jej trzeba. Ja gotuje kurczaka, albo mieso z ryzem i marchwią. Karme podjada sobie kocią, bo tej ktora mam nie toleruje chyba zoladek, bo ma problemy z wyproznianiem. Pisze o tym dla jasnosci, zeby potem nie bylo problemu.

Przed chwila dzwonil wet i powiedzial, ze przerzutow do pluc na rtg nie widac, ale jest rozedma, powiekszone serce. Operacja ryzykowna, ale guz nieoperowany moze zaczac rosnac i wtedy trzeba bedzie juz tylko usypiac. Jesli podejmiemy decyzje ze operowac, to jeszcze krew do badania, zeby zobaczyc jak nerki i watroba, w jakim sa stanie.
Musimy podjac decyzje.

Ja mowie operowac, jestem za. Zoperowalam moja Sasze i zyje, poprawila sie, ma sie dobrze, nawet jeszcze biega. Wet powiedzial, ze przedluzylam jej zycie o pol roku, ale juz wlasnie mija to pol, a ona jest zdrowa. Na poczatku po operacji bylo zle, bo nie wstawala sama, miala bole okropne, ale wszystko sie dobrze skonczylo. Mojej mamy sunia kiedys byla w takiej samej sytuacji i w 13 roku zycia zoperowana, zyla jeszcze 3 lata. Moja Maja, w wieku ok 11 lat przeszla to samo i po operacji minelo juz 6 lat i zyje calkiem dobrze.
Decydujmy co robic.
aż zaklęłam:shake: z niczym nie byłoby problemu tylko z tym oddzieleniem....chyba nie doczytałam,że ona taka do psów:placz: a ja mam dziewczyny po przejściach,bojące się,pełne lęku...cholera...nie mogę im zafudować suki -terrorystki;one były zabrane z takich warunków,gdzie wszystkie psy je atakowały ;noż kurde..a ja i gotuję kuraki z ryżem i kupuję dobrą karmę i podaję probiotyki na florę i w ogóle mam fioła na punkcie poprawności qpali..o dżizas -oddzielić jednak nie mam gdzie:-(

Posted

Ale zle mnie zrozumialas Asencja. Ona jest z Torą i nic sie nie dzieje, bo Tora od poczatku przymilila sie do niej i jest ok. Jak wpuszczam do nich sunie Midi, pieska Bono, jamnisie, Punie, Toffika, to tez nic sie nie dzieje. Ona tylko nie godzi sie z psami, ktore do niej cos tam mają. Nie pozwala sobie wtedy na ustepstwa. Napisalam o tym, bo nie chce zeby potem bylo, ze zabieraj, bo sie nie godzą. Ale przeciez to nie problem, Sokolka nie jest tak daleko, moge przeciez przywiezc i bysmy zobaczyli jak jest.
Tylko ze nie piszesz caly czas jak to mialoby wygladać. Czy dac mozesz hotelowanie, czy dt platny, czy nieplatny. Jesli platny, to ile? Tak jakos nie jasno piszesz.
Ja nie powiedzialam, ze ona jest agresywna.
W dodatku nie wiemy czy wezmiesz jak bedzie po operacji i czy w ogole bedziemy operowac, nic nie wiem.

Kaja nie jest zadna terrorystką, mysle, ze ona wlasnie sie boi, dlatego tak potrafi sie zachowac. Jest stara i chce spokoju. Przewaznie spi.

Posted

[quote name='Randa']nie życzę sobie sugerowania, że mam cos do pobytu Kai u Pipi, a ,,zniżać
się" nie będziesz, bo nie masz w tym temacie nic do powiedzenia[/QUOTE]

uderz w stół.....
bedę mądrzejsza i już ustępuje tu na tym wątku,
ale możemy dokończyć na pw, tak jak zresztą zaczęłaś...
miłego dnia i wyluzuj Rando :)

Posted

Dziewczyny, chciałabym pomóc suni. Nie mam niestety kasy, żeby coś zadeklarować, ale mogę poogłaszać niunię itp. Napiszcie, jak mogę pomóc i czy mogę ogłosić Kaję? I jeśli tak, to do kogo numer podać?

Posted

Sluchajcie, widze przeciez ze jestescie dostepne na dogo, lub po moim poscie bylyscie tutaj. Nikt nie zabierze glosu w sprawie Kai? To ja sama mam podjac decyzje? No dajcie spokoj, halooooo!!!!!

Posted

ja jestem za sterylizacją i usunieciem guzów... ja swoją operowałam w wieku 11 lat... i wszystko jest w porządku ;) wydaje mi się że nie ma zwlekać i poddać sunie jak najszybciej zabiegowi ale z tego co wiem to jest grupka osób które podejmują decyzje w sprawie Kai...

warto próbować zwłaszcza jak oddaje się sunie do sprawdzonego weterynarza któremu się ufa i wie że zrobi wszystko żeby suni pomóc :)

Posted

[quote name='Pipi']Ale zle mnie zrozumialas Asencja. Ona jest z Torą i nic sie nie dzieje, bo Tora od poczatku przymilila sie do niej i jest ok. Jak wpuszczam do nich sunie Midi, pieska Bono, jamnisie, Punie, Toffika, to tez nic sie nie dzieje. Ona tylko nie godzi sie z psami, ktore do niej cos tam mają. Nie pozwala sobie wtedy na ustepstwa. Napisalam o tym, bo nie chce zeby potem bylo, ze zabieraj, bo sie nie godzą. Ale przeciez to nie problem, Sokolka nie jest tak daleko, moge przeciez przywiezc i bysmy zobaczyli jak jest.
Tylko ze nie piszesz caly czas jak to mialoby wygladać. Czy dac mozesz hotelowanie, czy dt platny, czy nieplatny. Jesli platny, to ile? Tak jakos nie jasno piszesz.
Ja nie powiedzialam, ze ona jest agresywna.
W dodatku nie wiemy czy wezmiesz jak bedzie po operacji i czy w ogole bedziemy operowac, nic nie wiem.

Kaja nie jest zadna terrorystką, mysle, ze ona wlasnie sie boi, dlatego tak potrafi sie zachowac. Jest stara i chce spokoju. Przewaznie spi.
więc tak aby nie było niejasności czy niedomówień -nie będę ukrywać,że ważna jest sprawa zrzeczenia się suni przez właścicielkę...
moje sunie nie są zaczepialskie jednak jedzenia bronią nawet przed szczylami jeśli te pozwolą sobie na zbyt dużo..
sprawa szczeniaków-zawsze u mnie jakieś są więc i spokoju mało a jak jeszcze dojdzie do bandy suczydełko mojej córki to mamy na podwórku sajgon-bo wszystkie są hałaśliwe,szczekliwe i najchętniej wydzierają się przy bramie;ja mówię na nie "szalona eskadra"...
następna sprawa-operacja-co postanowicie to zrobicie-dla mnie ideałem byłoby aby trafiła po operacji jeśli byłaby takowa i -jak to się mówi-w ogólnym stanie zdrowia stabilnym ....boję się żeby przy moich szalonych dziewczynach coś się nie stało złego..
ogólnie rzecz biorąc-tymczas byłby bezpłatny jeśli Kaja trafiłaby do mnie po operacji i podgojona-wiem,że to wygoda choć nie do końca-to realna ocena moich możliwości-nie chciałabym czegoś zaniedbać
-tymczas bezpłatny ale nie miałby nic przeciwko temu aby ktoś wspomógł karmą czy kaską jeśli miałby takowe życzenie...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...