Atrisko Posted March 20, 2012 Posted March 20, 2012 Wiem,że to bardzo trudne,ale z każdym dniem powinno być lepiej... Mufinka potrzebuje więcej czasu na aklimatyzację... Proszę spróbować dłuższych spacerów przed pozostawieniem ich samych (myślę,że kupka to chyba potwierdzenie,że spacer był nieco za krótki- przy czym dziewczyny nie mają się bawić a załatwiać swoje potrzeby) proszę też spróbować ograniczyć jej przestrzeń w której zostaje...tzn np kuchnia która kojarzy się z jedzeniem i czymś przyjemnym. Niestety trzeba będzie popracować nad zostawaniem Mufki samej...najpierw na chwilę, potem na dłuższą chwilkę...ona zostawała sama tylko musi sobie to przypomnieć i przezwyciężyć tęsknotę... Quote
DT Iwa Posted March 21, 2012 Posted March 21, 2012 Ja myśle że trzeba czasu Mufinka to fajny piesek jak każdy pies który wychodzi z domu do nowego domu i z schronu potrzebuje czasu... A co działo się z Bonesem i co się okazało zaklimatyzował się i to szybko na DT. Quote
WłaścicieleSuzi Posted March 21, 2012 Posted March 21, 2012 Poranny spacer trwa około 30 minut, dokładnie 6.00-6.30, w tym czasie Dziewczynki załatwiają swoje potrzeby (pilnujemy, żeby była kupka i siku), biegają i obszczekują sąsiadów idących do pracy, po czym same wracają pod drzwi i chcą wejść do domu. Nie wyprowadzamy ich na smyczy, tylko swobodnie chodzą po ogródku. Zawsze one decydują, kiedy wracać. Ale poprawa już jest, śpią w małej odległości od siebie. Jedzą w jednym pokoju bez kłótni. Nie gryzą się, nie warczą. Suzka przestaje "czepiać się" Mufi i powoli zaczyna panować ład. Ciągle jednak wycieramy siki jak nie jednej, to drugiej. Mufi chociaż się z tym kryje, Suzka ostatnio patrząc nam w oczy rozstawiła łapki iii... poszło. Wycie bez poprawy. Quote
kajk@ Posted March 21, 2012 Posted March 21, 2012 Witam Ja proponuję by okazać sąsiadce zrozumienie które sprowokuje kredyt wyrozumiałości z jej strony :) Raz na jakiś czas zanieść dobrą czekoladkę i badylki z ogródka z przeprosinami i prośbą o więcej cierpliwości. Da Państwu trochę czasu by spróbować zapanować nad Mufinką. Ja się średnio znam, ale porady Artisko brzmią sensownie. Może na godzinkę je wypuścić ?!? Np najpierw wypuścić na 30min a kolejne 30min przeznaczyć na wspólne zabawy ?!? Pewnie to nie będzie proste bo wiadomo jak to przed pracą, ale jak by się tak zmobilizować i godzinkę wcześniej wstawać przez tydzień może to trochę pomoże. Życzę cierpliwości i wytrwałości Państwa i sąsiadki ;) Quote
szafra Posted March 21, 2012 Posted March 21, 2012 Kajk@ obawiam się, że nic nie da wstawanie godzinę wcześniej i wspólne zabawy ... WłaścicieleSuzi - " Nie wyprowadzamy ich na smyczy, tylko swobodnie chodzą po ogródku. Zawsze one decydują, kiedy wracać". One nie mogą o tym decydować, kiedy wracacie do domu - to Wy ( jako najważniejsi w stadzie) musicie im powiedzieć kiedy jest koniec spaceru. Inaczej będą robić z Wami co zechcą ... Quote
WłaścicieleSuzi Posted March 22, 2012 Posted March 22, 2012 szafra napisał(a):One nie mogą o tym decydować, kiedy wracacie do domu - to Wy ( jako najważniejsi w stadzie) musicie im powiedzieć kiedy jest koniec spaceru. Inaczej będą robić z Wami co zechcą ... Ma Pani rację. Zwrócimy na to większą uwagę. Dziękujemy. Quote
szafra Posted March 22, 2012 Posted March 22, 2012 (edited) WłaścicieleSuzi napisał(a):Ma Pani rację. Zwrócimy na to większą uwagę. Dziękujemy. Nie ma za co - sama miałam takie problemy z moimi psiakami! Z maluchami takie sytuacje są niezbyt groźne, ale przy moim owczarku musiałam był konsekwentna - on i tak co jakiś czas chciał wprowadzać swoje rządy :evil_lol:. Tak samo jak wpuszczanie psa przodem przed sobą w drzwiach i karmienie psa przed swoim posiłkiem. Wtedy pies uważa, że jest najważniejszy w stadzie i hulaj dusza ... Edited March 22, 2012 by szafra Quote
Atrisko Posted March 22, 2012 Posted March 22, 2012 [quote name='WłaścicieleSuzi']Poranny spacer trwa około 30 minut,(...)biegają i obszczekują sąsiadów idących do pracy, po czym same wracają pod drzwi i chcą wejść do domu. Nie wyprowadzamy ich na smyczy, tylko swobodnie chodzą po ogródku. Zawsze one decydują, kiedy wracać. (...) I tutaj też troszkę zmieniłabym przyzwyczajenia: ja wiem,że wypuszczenie psiaków luzem to wygoda i oszczędność czasu. Tyle że wg mnie ogródek stanowi ich terytorium i czują się w nim równie dobrze jak w domu, gdzie załatwiają swoje potrzeby. Wyprowadzenie ich poza teren ogrodzenia, na smyczy utrwali pewne nawyki- raz trzeba się grzecznie zachowywać, a dwa nie ma czasu na obszczekiwanie-trzeba się załatwić, powąchać, zapisać swoją wiadomość. To zupełnie inaczej wpływa na psychikę psa, gdzie spotyka nowe zapachy i nowe wyzwania...Proszę mi wierzyć rozwija psa. Może jeszcze spotkacie jakiegoś sąsiada? Teren ogrodu to wg mnie ograniczanie potrzeb psów...tam spędzacie czas razem, ale bez pośpiechu i np popołudniami...Rano większym wyzwaniem i przeżyciem dla psiaków będzie spacer poza ogrodem... Proszę napisać czy próbowaliście ograniczyć przestrzeń, gdy Was nie ma? Oprócz uspokojenia powinno to też wpłynąć na zachowanie czystości...psiak w tym wieku rzadko kiedy załatwia się tam, gdzie jje...więc może warto spróbować? Quote
monika55 Posted March 24, 2012 Author Posted March 24, 2012 Już jestem. Nie miałam internetu. Widzę że ciężka aklimatyzacja. Atrisko, dobrze napisałaś. Mufinka wychodziła tylko na smyczy, w pobliżu jest bardzo ruchliwa ulica i nie ryzykowałam. Cel był jeden - załatwienie się. W domu tego nie robiła. Czasem jak za bardzo szaleli z Dropsem, zdarzyło się parę kropli. Ale to naprawdę rzadko.No i wychodziłam przynajmniej 4 razy. Zostawała z Dropsem w domu, bez sensacji. Podpytywałam sąsiadów, była cisza. Jak wychodziłam to słyszeli - psy nie idą, zostają. Kładli się na posłankach. Ona robiła to co Drops, a on jest bardzo spokojny. Mam nadzieję że jakoś się dogadaliście. Quote
szafra Posted March 24, 2012 Posted March 24, 2012 Może Państwo Mufki napiszą dzisiaj - może wszystko już powolutku się unormowało. To dziś już tydzień mija? Quote
WłaścicieleSuzi Posted March 24, 2012 Posted March 24, 2012 Psiny dogadały się ze sobą, śpią razem i bawią się razem. Rozwinęła się taka miłość między nimi, że naprawdę cudownie to oglądać. Dostosowaliśmy się do rad i wyszliśmy na smyczy na baaardzo dlugi spacer. W domu czyściutko, kiedy nas nie było. Mufka poprzegryzała zabawki Suzki i jest według zalecen - bez piszczenia :) Niestety wycie bez zmian. Nagraliśmy to na laptopie, Mała wytrzymuje sama około 1,5 h a potem zaczyna się prawdziwy koncert. Tak przez cały tydzień. Jak w takim wypadku zostaje sama w innym domu? U nas jeszcze się tak denerwuje? Nie widać po niej nerwów już od kilku dni. Kochamy ją i skoro dogadała się z Suzką w tak krótkim czasie nie widzieliśmy przeciwskazań do zatrzymania psa na zawsze. Chcieliśmy nauczyć ją zostawania w domu, bo oboje pracujemy i nie chcemy rezygnować z pracy z wiadomch powodów. Wynajmujemy piętro a nie chcemy tak do końca życia, myślimy o kredycie na dom a do tego potrzebne są dwie wypłaty, nie jedna. Mamy "na pieńku" z właścicielką domu. Powiedziała, że to musi się skończyć i że okres próbny już minął. (Warto dodać, że owa kobieta zleciła znajomemu weterynarzowi uśpienie psa, "bo sikał w domu, nawet na łóżko!!!"). Sąsiadka jest dla nas w porządku, ale nie jest taka ugodowa w stosunku do zwierząt. Nie ma bzika na punkcie psów, jak my. Obroża antyszczekowa??? Quote
WłaścicieleSuzi Posted March 25, 2012 Posted March 25, 2012 Wszystko kręci się wokół CZASU. A my go nie mamy. Dostaliśmy tygodniowy okres próbny i gwarantowaliśmy sąsiadce, że Mufka się uciszy. Gdybyśmy mieszkali sami, nie przeszkadzałoby nam to. Wykrzyczałaby się, a z czasem przyzwycaiła, że wychodzimy, wracamy, wychodzimy, wracamy i tak w kółko. Myśleliśmy nad czymś w rodzaju "opiekunki", na 8 godzin każdego dnia. Ale nikt z rodziny nie jest w stanie podjąć się zadania. Byliśmy tak zdesperowani, że rozważaliśmy możliwość zmiany miejsca zamieszkania, ale w tym wypadku byłoby to bez sensu, skoro płakałaby w bloku, napewno ktoś w krótkim czasie dałby nam to samo do zrozumienia, jak Pani z dołu. Za dwa, trzy lata sytuacja finansowa unormuje się i napewno wtedy zamieszkamy na swoim. Do tego czasu musimy dostosować się do wymogów. Musimy oddać Mufinkę :((( Quote
malawaszka Posted March 25, 2012 Posted March 25, 2012 trafiłam na fb na informację i myslałam, że to jakaś pomyłka, że to nie Mufinka tylko piesek podobny, a tu jednak nie pomyłka :( strasznie przykre, Mufinka biedna widać przeżywa zmiany :( Quote
Iljova Posted March 25, 2012 Posted March 25, 2012 Smutne to :( dla Mufinki kolejna zmiana :( jak to zniesie ? Quote
monika55 Posted March 25, 2012 Author Posted March 25, 2012 Mufinka juz jest u mnie. Przypomniała sobie migusiem wszystko. Na razie zachowuje sie jakby nigdzie nie wyjeżdzała. Quote
Iljova Posted March 25, 2012 Posted March 25, 2012 Super że, jest już u Ciebie przynajmniej tyle ... Smutno mi że musiała przez to przejść Quote
malawaszka Posted March 25, 2012 Posted March 25, 2012 Mufka to pewnie się czuje jakby wróciła do domu z niezbyt fajnych wakacji, ech teraz trzeba szukać domku, który sobie poradzi z księżniczką Quote
Lobaria Posted March 25, 2012 Posted March 25, 2012 Również na fejsie zobaczyłam info o zwrocie Mufinki i zajrzałam, aby się upewnić. Oby szybko znalazł się domek, w ktorym zostania na zawsze... Quote
monika55 Posted March 25, 2012 Author Posted March 25, 2012 Państwo stwierdzili że poza tym wyciem podczas ich nieobecności to Mufinka żadnych wad nie ma. Fakt, u nas nie zostawała na tak długo sama. No nic, trzeba szukać domu gdzie ktoś stale jest. Quote
kajk@ Posted March 25, 2012 Posted March 25, 2012 Aj szkoda :( ńależą się podziękowania dla WłaśicieliSuzi za dobre chęci i serducho. Mam nadzieję że jerszcze jakiś psiaczek ukradnie Wam serce ;) Jak Suzi reaguje na zmianę ? Brak Mufinki ? Quote
DT Iwa Posted March 26, 2012 Posted March 26, 2012 Wielka szkoda:-( Ale Mufinka się nie poddaje :roll: w porównaniu do Inezki to do Mufinki ktoś dzwoni bo u nas cisza mimo wykupionych nowych pakietów brak jakich kolwiek telefonów :-(:shake: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.