Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 338
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='nescca']Dziewczyny .... to jakieś fatum . To z dziś.
http://www.facebook.com/photo.php?fbid=1486651944411&set=a.1486649984362.45357.1777318477&type=1&theater#!/event.php?eid=276259209055216

Widziałam i krew mnie zalała :angryy::angryy::angryy:
Szczególnie, ze to kolejny ONek
Udostępniłam wydarzenie na fb i założyłam chłopakowi wątek na dogo www.dogomania.pl/threads/213456

Trzeba zapraszać ciotki ONkowe

Posted

Biedna psina...:-( Ludzie to potwory! :angryy:

A ja mam podobny dylemat. Ostatnio moja mama pojechala w odwiedziny do mojej rodziny w Nowym Sączu. Sasiad zza plotu ma sredniej wielkosci psa, ktory caly czas siedzi zamkniety w kojcu 1,5 x 2m. W srodku kojca na dodadek jest buda, wiec miejsca jest praktycznie zero. Moja rodzina twierdzi, ze pies nigdy nie jest wypuszczany, bo "podsikuje drzewka" :angryy:. Mama mowila, ze psiak jest smętny i caly czas stoi w kojcu ze spuszczoną glową i podkulonym ogonem. Moja mama chciala isc do tego sąsiada zwrocic mu uwage, ale moja rodzinka zwyzywala ją od wariatek i krzyczala, ze nie chcą miec problemow z tymi sąsiadami. :shake: Mama juz stamtad wyjechala, teraz po nocach nie spi i placze... A ja razem z nią. Obie mieszkamy daleko. Co robic cioteczki??? :placz:

Posted

nescca napisał(a):
Napisz na pw dokladnie gdzie to ma miejsce!!!



Tam już była interwencja ale nic nie można zdziałać bo nie ma podstaw do zabrania psów. Schronienie mają (buda) łańcuchy trochę ponad metr, woda jest, nie są wychudzone więc Polskie prawo nie zabrania takiego trzymania zwierząt. W razie zabrania tych psów, do mnie miał przyjść jeden(są trzy i się zmieniają) na tymczas...Była pogadanka z właścicielami(podobno mili ludzie) mówili że psy tam siedzą tylko do żniw, potem je zabierają do siebie(pewnie nie mają lepszych warunków ale nie siedzą 24 h same). Serce mi naprawdę pękało jak odchodziłam zawsze od nich. One takie samotne, na widok człowieka szał, szczekały za mną...tragedia. Jednak to bardziej kwestia moralna niż prawna. Żeby jeszcze te psy były koło siebie to by sobie "pogadały" ale one się praktynie nie widzą bo jak pole obrośnie na metr to one dookoła nic nie widzą, to są maleństwa. Kiedy ostatnio tam bylam mile się zaskoczyłam bo ich nie było, pewnie zabrali do domku. Jednak od tego minęło sporo czasu, z przyczyn odemnie niezależnych nie mogłam się pojawić tam i zobaczyć czy wróciły...jednak w nalżbliższym czasie się wybiorę i napiszę jak sprawa wygląda, one mają nwet swój wątek...nakazano właścicielom zmienienie zapinek u obróż bo były strasznie cięzkie jak na takie maluchy i obróżki bardzo mocno zaciśnięte, aż charczą...

Posted

Sabina02 napisał(a):
Biedna psina...:-( Ludzie to potwory! :angryy:

A ja mam podobny dylemat. Ostatnio moja mama pojechala w odwiedziny do mojej rodziny w Nowym Sączu. Sasiad zza plotu ma sredniej wielkosci psa, ktory caly czas siedzi zamkniety w kojcu 1,5 x 2m. W srodku kojca na dodadek jest buda, wiec miejsca jest praktycznie zero. Moja rodzina twierdzi, ze pies nigdy nie jest wypuszczany, bo "podsikuje drzewka" :angryy:. Mama mowila, ze psiak jest smętny i caly czas stoi w kojcu ze spuszczoną glową i podkulonym ogonem. Moja mama chciala isc do tego sąsiada zwrocic mu uwage, ale moja rodzinka zwyzywala ją od wariatek i krzyczala, ze nie chcą miec problemow z tymi sąsiadami. :shake: Mama juz stamtad wyjechala, teraz po nocach nie spi i placze... A ja razem z nią. Obie mieszkamy daleko. Co robic cioteczki??? :placz:


I znowu sytuacja w której nie za wiele można zrobić...bo budę ma, zabiedzony nie jest itd...ręce związane. Jedyne wyjście to pogadać po ludzku z właścicielem i wyłumaczyć lub zaproponować że się wyprowadzi psa na spacer czasami...ale w tej sytuacji to chyba niemożliwe skoro mama wyjechała.

Posted

marra napisał(a):
Tam już była interwencja ale nic nie można zdziałać bo nie ma podstaw do zabrania psów. Schronienie mają (buda) łańcuchy trochę ponad metr, woda jest, nie są wychudzone więc Polskie prawo nie zabrania takiego trzymania zwierząt. W razie zabrania tych psów, do mnie miał przyjść jeden(są trzy i się zmieniają) na tymczas...Była pogadanka z właścicielami(podobno mili ludzie) mówili że psy tam siedzą tylko do żniw, potem je zabierają do siebie(pewnie nie mają lepszych warunków ale nie siedzą 24 h same). Serce mi naprawdę pękało jak odchodziłam zawsze od nich. One takie samotne, na widok człowieka szał, szczekały za mną...tragedia. Jednak to bardziej kwestia moralna niż prawna. Żeby jeszcze te psy były koło siebie to by sobie "pogadały" ale one się praktynie nie widzą bo jak pole obrośnie na metr to one dookoła nic nie widzą, to są maleństwa. Kiedy ostatnio tam bylam mile się zaskoczyłam bo ich nie było, pewnie zabrali do domku. Jednak od tego minęło sporo czasu, z przyczyn odemnie niezależnych nie mogłam się pojawić tam i zobaczyć czy wróciły...jednak w nalżbliższym czasie się wybiorę i napiszę jak sprawa wygląda, one mają nwet swój wątek...nakazano właścicielom zmienienie zapinek u obróż bo były strasznie cięzkie jak na takie maluchy i obróżki bardzo mocno zaciśnięte, aż charczą...

Może gdyby mama Sabiny jako gosc tam poszla i ruszyla ich sumienia to jakos by to przyjęli lagodniej ,taką interwencję rodziny sąsiadów i coś by to poprawilo byt tych psow. Teraz lancuchy musza miec najmniej 3 m dl -no i jak oni mają sumienie tak zaciskać obroże tym psom aż one sie duszą ?? I takie ciężkie obroże dla niedużych psow ?? Ani serca ani sumienia nie mają ci ludzie jednak. Potem.po żniwach psy pewnie też wiszą na tych lancuchach w obejsciu ,przy chlewie czy stodole ...:shake: Zeby choć dali te dlusze lancuchy i luzniejsze obroze ...:shake:

Posted

[quote name='olga7']Może gdyby mama Sabiny jako gosc tam poszla i ruszyla ich sumienia to jakos by to przyjęli lagodniej ,taką interwencję rodziny sąsiadów i coś by to poprawilo byt tych psow. Teraz lancuchy musza miec najmniej 3 m dl -no i jak oni mają sumienie tak zaciskać obroże tym psom aż one sie duszą ?? I takie ciężkie obroże dla niedużych psow ?? Ani serca ani sumienia nie mają ci ludzie jednak. Potem.po żniwach psy pewnie też wiszą na tych lancuchach w obejsciu ,przy chlewie czy stodole ...:shake: Zeby choć dali te dlusze lancuchy i luzniejsze obroze ...:shake:

To rzeczywiście bardzo przykre ale ręce związane. Tu jest ich wątek na którym są też zdjęcia, można zajrzeć http://www.dogomania.pl/threads/207711-Psy-na-polach...
póki co to ja tam muszę pojechać i zobaczyć co tam się teraz dzieje, czy one tam wogóle są, bo jak nie to koniec sprawy. Ja je chciałam też odpchlić bo straszliwie je jadły pchły ale kiedy pojechalam z kroplami już wtedy ich nie było. Pchły obsiadły mi skarpetki, buty i łydki...fuj !

Posted

MALWA napisał(a):
Gzie mogę zobaczyć o co chodzi ? Pytam, bo nie jestem zalogowana na facebooku ...


Wlasnie w tej chwili sie zarejestrowalam nafecebooku i tez nie mam konta.Tam masz 2 opcje: 1 to jest zalogowanie ale jak posiadasz konto a ta 2 to zarejestrowanie i mozesz wszystko ogladac.Wypelnij wszystko w podanej kolejnosci i kliknij "zarejestruj" i to wszystko!

Posted

na poniedzialek umowłam na rano do Juranda wetke a wieczorkiem fryzjerke na strzyzenie:) bedzie chlopak w koncu wygladal...wczoraj rozmawialm z DT i Pani mówi, ze chlopak z dnia na dzien robi postepy, ze jest bardzo przytulasny, przychodzi na zawolanie, ladnie juz radzi sobie na smyczy, jest coraz lepiej...byloby jeszcze lepiej gdyby cokolwiek widzial i istniala szansa na częściowe chociaz przywrócenie wzroku....Jurand ma jechac na konsultacje narazie do Gliwic

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...