ma_ruda Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 Napisał Asior znaczy się mnie też :roll: :cool3: Asior- Ty to nawet masz obowiązek:cool3: :roll: , przecież jesteś fotografem Fraszki:lol: Napisał Lavaa Szkoda ze my w Warszawki i Timba nie odwiedzi mamusi. Z W-wy do Krakowa to tylko 2,5 gdodziny:p . Tylko, jak się dowiedziałam z Timby raczej domatorka:evil_lol: Quote
Asior Posted February 14, 2007 Posted February 14, 2007 joł joł czyli zostałam oficjalnym licencjoowanym paparazzi Fraszki :D Quote
ma_ruda Posted February 26, 2007 Posted February 26, 2007 Fraszka ma padaczkę:-( . Dzisiaj, pół godziny temu miała drugi atak (poprzedni- 17 stycznia). Teraz już nie mam wątpliwości:placz: , ze to epilepsja. Atak przebiegał mniej dramatycznie niż poprzednio, może dlatego, że ja byłam spokojniejsza i juz przygotowana, ze to się może zdarzyć. Zaczęło się od drżenia i sztywnienia łapek, po chwili podniosła się, leciutko śliniła. Nie miała sinego języka (poprzednio tak mi się wydawało). Wszystko trwało ok. 2 minut. Sunia cały czas była przytomna (tak sądzę). Do weterynarza pójdę jutro. Dzisiaj o tej porze nie ma sensu. Jeżeli ktoś z was ma doswiadczenia z psem chorym na padaczkę i może coś doradzić, to proszę. Quote
Perfi Posted February 26, 2007 Author Posted February 26, 2007 o boze to jakas klatwa :placz:moje biedne kochane sisiatko :placz: trzymaj sie marudo Quote
ma_ruda Posted February 26, 2007 Posted February 26, 2007 Perfi napisał(a):o boze to jakas klatwa :placz:moje biedne kochane sisiatko :placz: trzymaj sie marudo Z jednej strony wydaje mi sie, ze nie mozna miec złudzeń, bo to na pewno padaczka, z drugiej wciąż chciałabym wierzyć, że jest jakaś banalna przyczyna tych ataków- np. jakies niedobory witamin (właśnie przeczytałam na wątku o epilepsji sugestie, ze drgawki mogą byc wynikiem braku wit. B). Jednocześnie pocieszam się, ze padaczka nie jest chorobą śmiertelną, że te ataki są dość łagodne, ze z dwojga złego lepsza padaczka niz choroba serca, ale.........:mad: W każdym razie Fraszka jest pełna energii i coraz częściej radosna. Mam nadzieję, że nawet jeżeli to epi, nie bedzie konieczne ograniczenie jej aktywnośći? Trudno mi to sobie wyobrazić:shake: Quote
kiwi Posted February 26, 2007 Posted February 26, 2007 cypisek dopiero co wziety ze schroniska tez ma ataki padaczkowe, o ile sa co kilka miesiecy/tygodni to mimo ze wygladaja strasznie, nie jest tak zle... da sie z tym zyc... moj jamnik tez na to cierpiał :( co inengo jak jest taka sytuacja jak u patii czy noemik, wtedy naprawde mozna sie pochlastac :( trzymaj sie ma ruda bedzie dobzre, dacie sobie rade :kciuki: Quote
ma_ruda Posted February 26, 2007 Posted February 26, 2007 Wiem- musimy dać sobie radę:-( . Już dzisiaj byłam zadziwiajaco spokojna, nie panikowałam tak jak poprzednio. Ale po tym pierwszym ataku przynajmniej mogłam mieć nadzieję, że to się nie powtórzy. Quote
Ela_and_Krzys Posted March 10, 2007 Posted March 10, 2007 Timba sliczna :-) A masz Olu jakies wiesci od Kamilka? Quote
Lavaa Posted March 10, 2007 Posted March 10, 2007 Chciałabym obaczyc fotki rodzeństwa Timby czy są do siebie podobni czy coś się zmienili? Quote
noemik Posted March 10, 2007 Posted March 10, 2007 wreszcie dotarłam tutaj, gdzieś mi się ten wątek zagubił. Ma_rudko kochana, bardzo mi się smutno zrobiło, jak przeczytałam, że Fraszka (mordusia kochana) miała ataki... Ale nie martw się za bardzo, z padaczką da się żyć.:) Naprawdę, wiem co mówię. Patia też wie, bo ma Bąbla. Perfi też wie, bo jej do słuchawki ryczałam swego czasu, jak było cięzko i beznadziejnie. Ale teraz jest już dobrze.:) Najczęściej padaczka oznacza po prostu branie leków do końca życia. Ale dzięki nim nie ma już ataków, u Elika już wcale. I tak sobie żyjemy mój pies i ja. Ja mam swoje leki, Elik swoje. Sielanka rodzinna. Byłaś u weta? Zrobił jej całościowe badania? Przepisał Fraszce jakieś leki? Quote
Lavaa Posted March 10, 2007 Posted March 10, 2007 My (ja z psinkami) trzymamy za Was kciuki żeby było jak najmniej tych ataków a może wcale. U nas u Poli lekarz twierdzi że ma moczówke prosta ale mi się nie wydaje żeby tak było a to też jak wyrok bo moczówka to na całe życie branie leków. Ale Sisi ma wieellkkie szczescie że trafiła na Ciebie Ma_rudo bo bardzo się Nia opiekujesz. Quote
noemik Posted March 10, 2007 Posted March 10, 2007 a jeszcze niedawno taka mała była i łaziła u Perfi po kuchni, sikając tu i tam. piękna mordka.:) Quote
Lavaa Posted March 10, 2007 Posted March 10, 2007 Timba u ludzi na ulicy wywołuje usmiech, bo malutka. a co do sikania to jeszcze jej się zdarza chociaż coraz mniej. Ale jak przychodze do domu to z radosci posikuje. I jest małym żarłoczkiem, ale ja jej nie dam być małym tluścioszkiem. Zresztą biega za Pola a Polcia to ma dynamit w pupie. Quote
noemik Posted March 10, 2007 Posted March 10, 2007 Lavaa napisał(a):Timba u ludzi na ulicy wywołuje usmiech, bo malutka. a co do sikania to jeszcze jej się zdarza chociaż coraz mniej. Ale jak przychodze do domu to z radosci posikuje. I jest małym żarłoczkiem, ale ja jej nie dam być małym tluścioszkiem. Zresztą biega za Pola a Polcia to ma dynamit w pupie. ja Timbę pamiętam jako taką malutką, cieplutką kuleczkę.:) ech, jak ten czas leci.:) Polcia z dynamitem, mówisz? :lol: Quote
Lavaa Posted March 10, 2007 Posted March 10, 2007 oj tak. Na dworzu to zanim ja dojde do konca drogi to Polcia z kilka razy obróci. no i nie udało mi się jej nauczyć ,,normalnego'' chodzenia na smyczy, ciagnie okropnie. ma dużo energii. Bedę chciała nauczyc ja biegania przy rowerze ale jak tak ciagnie to nie wiem czy wyjde z tej próby cało. do niej to przydałaby się smyczka z amortyzatorem Quote
Perfi Posted March 10, 2007 Author Posted March 10, 2007 Tak Elu :) Pawel mi ostatnio wyslal sms ze byli tydzien w gorach i Kamilkiem opiekowala sie jego mama tak wiec troche utyl (jak to u mamy :cool3:) Quote
c24rny Posted March 17, 2007 Posted March 17, 2007 to sie im troszke wyroslo ;) a takie malutkie biegaly po kuchni sikajac to tu to tam i zostawiajac ladunki :lol: Quote
ma_ruda Posted May 7, 2007 Posted May 7, 2007 Już nikt nie pamięta o Perfidnych szczeniakach?:-( - a to juz przecież młodzież; mają chyba ok. pół roku? Za to ja pamiętam o mamusi:lol: i muszę sie pochwalić naszym (a prawdę mówiąc moim:oops: ) najwiekszym osiagnięciem. Odważyłam się wreszcie uwolnić Fraszkę od smyczy:multi: i okazało się, że nie tylko nie zamierza ode mnie uciekać, ale przeciwnie, prawie nie korzysta z tej swobody- chodzi prawie cały czas z nosem przy mojej nodze:roll:. No, ale tak całkiem dobrze to nie ma- te spacery bez smyczy mogą się odbywać wyłącznie w miejscach gdzie w zasięgu wzroku nie ma kotów, samochodów i piłek. A propos piłek: Zdarzyło sie, że nie zauważyłam w porę kilkuletniego dziecka, które bawiło sie piłką. No i stało się: Fraszka z wrzaskiem pognała w kierunku piłki, głucha na moje wołanie. Dziecko się trochę przestraszyło, ale jego opiekun (chyba dziadek) zażądał, zebym "trzymała to bydle" . Przyznam, że poczułam się, że mimo poczucia winy, czułam sie oburzona: Fraszka-bydle???:angryy: Zdarzają sie też Fraszce konflikty z innymi psami, najczęsciej mmniejszymi od niej. Natomiast jej miłością jest sąsiad- amstaf. Na jego widok kwiczy i wyrywa się, a jak go dopadnie, trudno ja odciagnąć. Niestety to raczej miłość bez wzajemności:p; na szczęcie amstaf wykazuje przy tych zalotach Fraszki pobłażliwą cierpliwość, ale poza tym żadnego zainteresowania:-( W domu sunia jest super grzeczna i nie sprawia żadnych problemów. Nadal nieufna w stosunku do gości, ale już nie ucieka w panice do swojego (naszego) pokoju. W ogóle wydaje się już trochę mniej lękliwa, ale tylko trochę:shake: . Największym moim zmartwieniem jest jej zdrowie- po tych 2 atakach padaczki(? nadal nie ma pewności czy to padaczka)o których już pisałam, był prawdopodobnie jeszcze jeden- na początku kwietnia. Nie jestem tego pewna, bo nie widziałam poczatku, tylko kiedy weszłam do pokoju, zastałam sunię nieruchomą, w pozycji siedzącej i tak jak przy poprzednich atakach lekko się śliniła. Mozliwe jednak, że tylko sie czegoś przestraszyła? Na razie nie podaję jej leków p/padaczkowych. Weterynarz zapewnił, ze skoro ataki przebiegają tak łagodnie, nie ma takiej konieczności, no a leki mają jednak działanie uboczne. Za to te ataki zapewniły Fraszce stałe noclegi w moim łóżku:cool3: Wczesniej ona nie próbowała korzystać z tego przywileju, a ja jej nie zachęcałam. A teraz?- czasem udaje mi sie wygrać walkę o poduszkę:evil_lol: . Mam nadzieje, ze dzieci Fraszki sa równie grzeczne i mądre jak mamusia? i że beda jeszcze jakieś wiadomości z ich domków:p ?? Quote
ma_ruda Posted May 8, 2007 Posted May 8, 2007 Asior napisał(a):hmmm to moze wpadne kiedyś porobić zdjęcia ;) ???? Zdjęcia wskazane jak najbardziej! - ciekawa jestem, czy na fotkach bedzie widać, że Fraszka urosła;) - tak twierdzi kilka osób, które jej przez jakiś czas nie widziały. Tłumaczę, że to niemożliwe, bo przecież ona ma już 2-3 lata i nie rośnie, ale przyznam, że mnie też wydaje się większa. Ale na pewno jest okrąglejsza. Czekamy wiec na sesję fotograficzną:lol: Quote
Lavaa Posted May 15, 2007 Posted May 15, 2007 A Timba jest małym lizusem (Pola tez), nie daje Jej się lizać i troche jest lepiej bo na spacerze biegły do małych dzieci z zamiarem lizania im buziek (no a nie każdy lubi) A teraz Mam problem z załatwianiem się Timby w domu, ładnie robi to i owo na dworzu jest chwalona i etc. ale prawie co noc zostawia śmierdzącą sprawę w jednym miejscu i ni cholery nie wiem co mam z tym zrobić (tzn z tym nawykiem a nie z koopą) bo dalej tak byc nie może. Quote
ma_ruda Posted May 15, 2007 Posted May 15, 2007 Lavaa napisał(a):A Timba jest małym lizusem (Pola tez), nie daje Jej się lizać i troche jest lepiej bo na spacerze biegły do małych dzieci z zamiarem lizania im buziek (no a nie każdy lubi) A teraz Mam problem z załatwianiem się Timby w domu, ładnie robi to i owo na dworzu jest chwalona i etc. ale prawie co noc zostawia śmierdzącą sprawę w jednym miejscu i ni cholery nie wiem co mam z tym zrobić (tzn z tym nawykiem a nie z koopą) bo dalej tak byc nie może. To rodzinne- Fraszka też jest lizusem, tylko, że ja mam wyłączność na to lizanie. też sie bronię, bo średnio to lubie a poza tym ...sunia ma niezbyt przyjemny zapach z pyszczka :-( (może powinnam dochodzić przyczyny?:cool3: ). Bronię sie słabo, żeby nie robić jej przykrości. A koopy tez sie kilka razy zdarzyły. Na szczescie to nie jest nawyk, tylko wpadki. Za to Fraszka wybiera sobie wtedy dywan- jedyny w całym mieszkaniu:angryy: . Ale w jej przypadku nie jest to na pewno nawyk. Może spróbuj zamykać na noc to pomieszczenie, w którym Timba ma nocne WC?, albo jakos inaczej utrudnić jej tam dostęp. No a może po prostu trzeba zmienić jej pory posiłków? albo menu? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.