ma_ruda Posted January 12, 2011 Posted January 12, 2011 No rzeczywiscie bardzo długo Cię nie było ale tym większa radość, ze jesteś:multi: i przede wszystkim, ze z Timba wszystko w porządku (no prawie w porządku biorac pod uwage tę miejmy nadzieję niegroźną wadę serduszka). No i Timba to już przecież dojrzała pani;);ma ponad 4 lata. Ciekawa jestem jak wygląda- może jakieś foteczki:knuje: Fraszka jest jeszcze dojrzalsza- ma teraz ok. 6-7 lat. No ale niewiele sie zmieniła poza tym, ze jest bardziej...puszysta (ale naprawdę to nie znaczy, że gruba). Nadal zdarzaja się jej ataki padaczkowe ( o ile to padaczka:cool3:) ale na szczęście nie nasilają się. Poza tym nie ma żadnych problemów zdrowotnych. Jest bardzo grzeczna w domu; na spacerach za to różnie bywa:roll:. Jest trochę mniej (ale wciąż jest:cool3:) lękliwa niż na początku. Pozdrawiam i przesyłam głaski dla Timby, Poli i wszystkich kotków. Quote
ma_ruda Posted April 14, 2012 Posted April 14, 2012 Dawno nie pisałam, no bo chyba nikt już nie czyta:shake: Ale mimo wszystko spróbuję jeszcze raz; niestety tym razem to zła wiadomość:-(: Fraszka jest poważnie chora. Na razie wiadomo, że coś złego dzieje się z wątrobą. Ma przerażająco złe wyniki prób wątrobowych. Od ponad 2 tygodni walczymy: leki, kroplówki, dieta. Wyniki badan po 8 dniach znacznie lepsze ale wciąż złe. Ja szaleję z niepokoju. Quote
Jagienka Posted April 16, 2012 Posted April 16, 2012 Niedobre wieści... bardzo niedobre... :sad: Fraszka, trzymaj się dzielnie!!! W tak cudownym domu warto być jak najdłużej i to w pełni sił!!! Quote
ma_ruda Posted April 16, 2012 Posted April 16, 2012 Mam nadzieję, że będę jeszcze miała dobre wiadomości o Fraszce. Niestety dzisiaj mój optymizm obniżył się. Fraszka ma wyraźnie dosyć wizyt u weterynarzy. Dzisiaj nie udało się wymienić jej wenflonu. Na wszelkie zabiegi zaczyna reagować panicznym lękiem a mnie serce pęka. Najgorsze jest to, że wciąż nie wiem jaka jest przyczyna tak złego stanu wątroby. Do tej pory nie miała zrobionego USG, które może coś by wyjaśniło. Mam wątpliwości czy dobrze wybrałam lecznicę.Zdecydowałam się na leczenie w Krak-vecie, bo byłam przekonana, że mają tam dobre zaplecze diagnostyczne. Niestety okazało się, że na Złotego Wieku nie ma nawet sprawnego USG. Sanocka to dla mnie "koniec świata" i nawet nie wiem jak tam dojechać. Poza tym przez te 2 tygodnie poznałam tam wszystkich lekarzy- codziennie przyjmował nas ktoś inny. Myślę, że nie miało to na razie większego wpływu na przebieg leczenia ale dla mnie jest źródłem dodatkowych niepokojów. Muszę jednak zrobić to USG jak nie na Sanockiej to w innej lecznicy. Nie ukrywam, że bardzo się boję ale wciąż nie dopuszczam myśli, że może być gorzej niż... źle. Quote
ma_ruda Posted April 30, 2012 Posted April 30, 2012 (edited) :placz:Jest gorzej niż źle. Przegrywamy walkę z chorobą. Do dzisiaj jeszcze wierzyłam w cud. Wieczorem byłam umówiona w lecznicy poza Krakowem na drugi zastrzyk ornipuralu- leku, który miał być ostatnią deską ratunku. Po przejechaniu kilku kilometrów Fraszka zsunęła się bezwładnie z siedzenia samochodu- myślałam, że już po wszystkim:shake:. Zrezygnowałam w "cudownego" leku i zawróciłam i pojechałam do Krak-vetu właściwie pewna, że to będzie już ostatnia podróż Fraszki:placz:. Zanim dojechałam na miejsce byłam zdecydowana, żeby pomóc jej odejść. Ale zabrakło mi odwagi. Wciąż mam nadzieję, że przeżyje kryzys i jeszcze będziemy walczyć dalej. Jednocześnie panicznie się boję, że zabije ją swoją nadzieją. Tutaj opisałam nasze zmagania z chorobą: http://www.dogomania.pl/forum/threads/226525-Kiedy-się-poddać-walka-z-niewydolnością-wątroby Edited May 1, 2012 by ma_ruda Quote
black sheep Posted May 2, 2012 Posted May 2, 2012 Bardzo, bardzo, bardzo mi przykro. Nawet nie chcę sobie wyobrażać Waszego cierpienia. Ale niestety wiem, że mnie też to czeka. Moje psy to są tak nieudane, ciągle coś się dzieje, nawet nie piszę połowy rzeczy na forum, bo już nie mam na to sił. Dzięki za ten opis choroby, na pewno komuś się przyda... Nie wiem co Ci powiedzieć, wiara, nadzieja, czasem potrafi zdziałać bardzo wiele... Quote
ma_ruda Posted May 2, 2012 Posted May 2, 2012 Od wczoraj jest trochę lepiej. Ja na szczęście mam wolny weekend i mogę na bieżąco monitorować stan Fraszki. Boję się ją zostawić choćby na chwilę, żeby wyjść do sklepu. Mam nadzieję, że jak zmieni się pogoda, która teraz dla niej jest zabójcza, to będzie lepiej przynajmniej na tyle, że nie będę się bała, że umrze podczas mojej nieobecności. Quote
ma_ruda Posted October 6, 2012 Posted October 6, 2012 Fraszka nie żyje. Odeszła 4 października. Quote
Jagienka Posted October 6, 2012 Posted October 6, 2012 ma.ruda, bardzo bardzo mi przykro, walczyłyście do końca... Dałaś jej to co najlepsze w jej psim życiu... Przytulam mocno! Fraszka zdrowa już biega po psim niebie.... Quote
ma_ruda Posted October 6, 2012 Posted October 6, 2012 Przeczytałam dzisiaj cały wątek. Przypomniałam sobie Fraszkę sprzed sześciu lat. Chciałabym ją taką zapamiętać- pełną życia i energii. Przez ostatnie pół roku musiałam o tym zapomnieć. Cieszyłam się kiedy chciało jej się pogonić za rowerzystą albo kotem, zrobić awanturę podwórkowym piłkarzom, przywitać jazgotem gości... To był dla mnie dowód, ze dobrze się czuje. Musiałam tez zapomnieć jaka była śliczna. Choroba pozbawiła ją dawnej urody, chociaż dla mnie do końca pozostała piękna. Była idealnym psem. Nie sprawiała żadnych kłopotów "wychowawczych". poza atakami padaczki nie było tez problemów zdrowotnych. przynajmniej tak mi się wydawało. Dzisiaj podejrzewam, że padaczka była spowodowana jednak jakimś schorzeniem. Od pół roku, mimo poważnej niewydolności wątroby nie miała ani jednego ataku. Myślę, że ataki ustąpiły dzięki niskobiałkowej diecie. Z drugiej strony wcześniej nic nie wskazywało, że może mieć jakieś problemy z układem pokarmowym. Do czasu pierwszych objawów choroby nigdy nie wymiotowała, nie miała biegunek, sporadycznie grymasiła przy jedzeniu ale raczej tylko wybiórczo. Nie zażywała żadnych leków;nawet p/padaczkowych, które mogłyby uszkodzić wątrobę Ja zawsze chciałam dać jej to co "najlepsze w jej psim życiu". teraz obawiam się, ze w sprawie żywienia przesadziłam. Przez pół roku walczyłam desperacko z jej chorobą z poczuciem winy, że za późno, ze wcześniej coś przeoczyłam, zbagatelizowałam, zaniedbałam. Od pierwszej diagnozy, która była wyrokiem musiałam być przygotowana, że przegramy tę walkę. Na to co stało się w czwartek nie byłam przygotowana. Quote
Foksia i Dżekuś Posted October 7, 2012 Posted October 7, 2012 [quote name='ma_ruda']Fraszka nie żyje. Odeszła 4 października.[/QUOTE] ma_ruda bardzo Ci współczuje, wiem co przezywasz:-(.Moja Foksia odeszła miesiąc temu :-(tez walczyłam z jej chorobą od dłuższego czasu ,na wszystko co sie dało nie było tygodnia od pół roku żebym nie była w gabinecie ale przyszedł ten jeden dzień i nic już sie nie dało zrobić i nigdy człowiek nie jest na to przygotwoany:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.