Jump to content
Dogomania

KRAKOW Perfidne szczeniaki od Perfi i c24rnego juz maja domki :)


Recommended Posts

Posted

No rzeczywiscie bardzo długo Cię nie było ale tym większa radość, ze jesteś:multi: i przede wszystkim, ze z Timba wszystko w porządku (no prawie w porządku biorac pod uwage tę miejmy nadzieję niegroźną wadę serduszka). No i Timba to już przecież dojrzała pani;);ma ponad 4 lata. Ciekawa jestem jak wygląda- może jakieś foteczki:knuje:
Fraszka jest jeszcze dojrzalsza- ma teraz ok. 6-7 lat. No ale niewiele sie zmieniła poza tym, ze jest bardziej...puszysta (ale naprawdę to nie znaczy, że gruba). Nadal zdarzaja się jej ataki padaczkowe ( o ile to padaczka:cool3:) ale na szczęście nie nasilają się. Poza tym nie ma żadnych problemów zdrowotnych. Jest bardzo grzeczna w domu; na spacerach za to różnie bywa:roll:. Jest trochę mniej (ale wciąż jest:cool3:) lękliwa niż na początku.

Pozdrawiam i przesyłam głaski dla Timby, Poli i wszystkich kotków.

  • 1 year later...
  • Replies 711
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dawno nie pisałam, no bo chyba nikt już nie czyta:shake: Ale mimo wszystko spróbuję jeszcze raz; niestety tym razem to zła wiadomość:-(: Fraszka jest poważnie chora. Na razie wiadomo, że coś złego dzieje się z wątrobą. Ma przerażająco złe wyniki prób wątrobowych. Od ponad 2 tygodni walczymy: leki, kroplówki, dieta. Wyniki badan po 8 dniach znacznie lepsze ale wciąż złe. Ja szaleję z niepokoju.

Posted

Mam nadzieję, że będę jeszcze miała dobre wiadomości o Fraszce. Niestety dzisiaj mój optymizm obniżył się. Fraszka ma wyraźnie dosyć wizyt u weterynarzy. Dzisiaj nie udało się wymienić jej wenflonu. Na wszelkie zabiegi zaczyna reagować panicznym lękiem a mnie serce pęka. Najgorsze jest to, że wciąż nie wiem jaka jest przyczyna tak złego stanu wątroby. Do tej pory nie miała zrobionego USG, które może coś by wyjaśniło. Mam wątpliwości czy dobrze wybrałam lecznicę.Zdecydowałam się na leczenie w Krak-vecie, bo byłam przekonana, że mają tam dobre zaplecze diagnostyczne. Niestety okazało się, że na Złotego Wieku nie ma nawet sprawnego USG. Sanocka to dla mnie "koniec świata" i nawet nie wiem jak tam dojechać. Poza tym przez te 2 tygodnie poznałam tam wszystkich lekarzy- codziennie przyjmował nas ktoś inny. Myślę, że nie miało to na razie większego wpływu na przebieg leczenia ale dla mnie jest źródłem dodatkowych niepokojów. Muszę jednak zrobić to USG jak nie na Sanockiej to w innej lecznicy. Nie ukrywam, że bardzo się boję ale wciąż nie dopuszczam myśli, że może być gorzej niż... źle.

  • 2 weeks later...
Posted (edited)

:placz:Jest gorzej niż źle. Przegrywamy walkę z chorobą. Do dzisiaj jeszcze wierzyłam w cud. Wieczorem byłam umówiona w lecznicy poza Krakowem na drugi zastrzyk ornipuralu- leku, który miał być ostatnią deską ratunku. Po przejechaniu kilku kilometrów Fraszka zsunęła się bezwładnie z siedzenia samochodu- myślałam, że już po wszystkim:shake:. Zrezygnowałam w "cudownego" leku i zawróciłam i pojechałam do Krak-vetu właściwie pewna, że to będzie już ostatnia podróż Fraszki:placz:. Zanim dojechałam na miejsce byłam zdecydowana, żeby pomóc jej odejść. Ale zabrakło mi odwagi. Wciąż mam nadzieję, że przeżyje kryzys i jeszcze będziemy walczyć dalej. Jednocześnie panicznie się boję, że zabije ją swoją nadzieją.
Tutaj opisałam nasze zmagania z chorobą: http://www.dogomania.pl/forum/threads/226525-Kiedy-się-poddać-walka-z-niewydolnością-wątroby

Edited by ma_ruda
Posted

Bardzo, bardzo, bardzo mi przykro. Nawet nie chcę sobie wyobrażać Waszego cierpienia. Ale niestety wiem, że mnie też to czeka. Moje psy to są tak nieudane, ciągle coś się dzieje, nawet nie piszę połowy rzeczy na forum, bo już nie mam na to sił. Dzięki za ten opis choroby, na pewno komuś się przyda... Nie wiem co Ci powiedzieć, wiara, nadzieja, czasem potrafi zdziałać bardzo wiele...

Posted

Od wczoraj jest trochę lepiej. Ja na szczęście mam wolny weekend i mogę na bieżąco monitorować stan Fraszki. Boję się ją zostawić choćby na chwilę, żeby wyjść do sklepu. Mam nadzieję, że jak zmieni się pogoda, która teraz dla niej jest zabójcza, to będzie lepiej przynajmniej na tyle, że nie będę się bała, że umrze podczas mojej nieobecności.

  • 5 months later...
Posted

Przeczytałam dzisiaj cały wątek. Przypomniałam sobie Fraszkę sprzed sześciu lat. Chciałabym ją taką zapamiętać- pełną życia i energii. Przez ostatnie pół roku musiałam o tym zapomnieć. Cieszyłam się kiedy chciało jej się pogonić za rowerzystą albo kotem, zrobić awanturę podwórkowym piłkarzom, przywitać jazgotem gości... To był dla mnie dowód, ze dobrze się czuje.
Musiałam tez zapomnieć jaka była śliczna. Choroba pozbawiła ją dawnej urody, chociaż dla mnie do końca pozostała piękna.
Była idealnym psem. Nie sprawiała żadnych kłopotów "wychowawczych". poza atakami padaczki nie było tez problemów zdrowotnych. przynajmniej tak mi się wydawało. Dzisiaj podejrzewam, że padaczka była spowodowana jednak jakimś schorzeniem. Od pół roku, mimo poważnej niewydolności wątroby nie miała ani jednego ataku. Myślę, że ataki ustąpiły dzięki niskobiałkowej diecie. Z drugiej strony wcześniej nic nie wskazywało, że może mieć jakieś problemy z układem pokarmowym. Do czasu pierwszych objawów choroby nigdy nie wymiotowała, nie miała biegunek, sporadycznie grymasiła przy jedzeniu ale raczej tylko wybiórczo. Nie zażywała żadnych leków;nawet p/padaczkowych, które mogłyby uszkodzić wątrobę Ja zawsze chciałam dać jej to co "najlepsze w jej psim życiu". teraz obawiam się, ze w sprawie żywienia przesadziłam.
Przez pół roku walczyłam desperacko z jej chorobą z poczuciem winy, że za późno, ze wcześniej coś przeoczyłam, zbagatelizowałam, zaniedbałam. Od pierwszej diagnozy, która była wyrokiem musiałam być przygotowana, że przegramy tę walkę. Na to co stało się w czwartek nie byłam przygotowana.

Posted

[quote name='ma_ruda']Fraszka nie żyje. Odeszła 4 października.[/QUOTE]
ma_ruda bardzo Ci współczuje, wiem co przezywasz:-(.Moja Foksia odeszła miesiąc temu :-(tez walczyłam z jej chorobą od dłuższego czasu ,na wszystko co sie dało nie było tygodnia od pół roku żebym nie była w gabinecie ale przyszedł ten jeden dzień i nic już sie nie dało zrobić i nigdy człowiek nie jest na to przygotwoany:-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...