-
Posts
10073 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
9
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Hope2
-
Chyba takie czasy mamy, ciągle gdzieś pędzimy, coś mamy wiecznie zaległego do zrobienia...Ja nawet o Taksę zapomniałam zapytać... Blacky...no...jak to emeryt...ale chcę wierzyć,że będzie dobrze...nie dopuszczę myśli,że będzie inaczej... A, rozmawiałam z ulv, się wybiera do Ciebie, tylko...czasu ciągle brakuje...no i...pomoże Ci w Twojej sprawie (ale to już musicie same rozmawiać ;) ). Jutro (eee..dzisiaj ) na zawody jedzie, wróci pewnie wieczorem, albo w nocy. W niedzielę może uda Wam sie skontaktować? :D a Blacky dzisiaj w wannie ze mną siedział :) i się nie bojał :) znaczy się-chwilke, a później sobie w wodzie brodził z błogą minką-chłoooodek :) I śpi dzisiaj ze mną, bo Bulbo nadal ma focha i wyprowadził się na noc do Sebka...
-
Pewnie,że bym mogła :) link mi się zapodział tylko. Już lecę
-
A problemy na czym polegają? pies młodziutki, może da się ogarnąć?
-
Zapraszam na bazarek dla Dziadeczka :) Podrzucajcie, rozsyłajcie...przybywajcie :) http://www.dogomania.com/forum/topic/146847-cegie%C5%82kowy-dla-blackiego-do-20-05-godz-2000/
-
No...bo jak go nie rozpieszczać? takiego słodziaka? Tak, sterydy rozwalają wątrobę, niestety :( ja w końcu muszę dostarczyć Bulbiatego do weta, tylko jakoś nie wiem czemu nie uśmiecha mi się jazda autobusem z Księciuniem...a zwłaszcza powrót (bo do mnie autobus prawie nie jeździ i trzeba wracać spacerkiem 3 km...) aaa...Cioteczki, która ma książeczkę Księciunia? się by przydała, jak nie ma-wyrobię nową
-
MUFKA - mam nie tylko imię !!!!! Mam Przyjaciół !!!!!!
Hope2 replied to cancer43's topic in Już w nowym domu
zapraszam na bazarek-ewentualne 50 % dla Mufeczki :) chodźcie, podrzucajcie, zapraszajcie :) http://www.dogomania.com/forum/topic/146843-cegie%C5%82ki-skr%C4%99tka-i-mufki-do2005-godz-2000/ -
Blacky nie ma deklaracji, idę zaległy bazarek robic i jeszcze drugi-dla Dziadka. aaa, Aniu, dzisiaj do Ciebie zadzwonię wieczorkiem. Ostatnio nie odebrałam, bo nabrałam durnego zwyczaju nie zabierania telefonu ze sobą, a byłam na ogródku...no a TZ nie odebrał, bo...nie odbiera mojego telefonu...
-
No i tutaj-jamnik ze mną nie gada-bo czesania nie lubi. Chciał złapać ząbkami. Się wydarłam. Więc udaje,że mnie nie widzi, nie słyszy i nie zna. Blacky nie lubi i nie gada z Pania Doktor. Dzisiaj znów byliśmy na zastrzykach (2). I jaka zniewaga! On patrzył wzrokiem mordercy i ząbkami kłapał-a Pani Doktor palca mu w dziób wsadziła, żeby zobaczyć ząbki (się chwieją te co zostały). No i jakoś nie dawno musiał jednego zgubić. I tabletki na leczenie ...nie pamiętam dokładnie-ale o miejsca około zębowe chodzi. I w końcu musimy porządek z paszcza zrobić, więc jeszcze dzisiaj bazarek sklecę. A-właśnie. Zaraz po ząbkach jajo trzeba będzie usunąć (albo 2?) i na histpat wysłać, bo...jakoś dziwne się robi? Nie chcę o tym mysleć, martwić się będę, jak będą wyniki. Ale na badanie też pieniążki zebrać trzeba, bo Dziadek biedny jest (na dzisiaj leczenie to 110 zł, a w skarbonce na pewno tyle nie miał :( ) I na gwałt pracę muszę znaleźć, bo nie podołam wszystkiemu :(
-
Tak się zastanawiam od jakiegoś czasu...czy nadaję się do Waszego Klubu? Jestem domem tymczasowym. W założeniu były moje własne dwa pieseły+ 1 tymczasowicz. Się zrobiło 2+3. A w zasadzie to nad jamnikiem sie zastanawiam, bo wraca jak bumerang od swoich właścicieli i nawet przestałam go odprowadzać i ogłaszać na fb-no...bo jak nie pilnują? i przecież muszą wiedzieć, a choćby się domyślać,że pies od prawie pół roku jest w miejscu, z którego go 3 razy odbierali. Pocztą pantoflową szukam mu domu. Z kasą krucho, więc nie moge się zadeklarować. Mogę jakiś % z bazarków cegiełkowych przeznaczać na KWB. Jeśli zechcecie mnie przyjąć do Waszego grona, będę zaszczycona.
-
Księciunio ma focha. Focha jak stąd do wieczności. Bo jest słońce. Bo jest gorąco. Gorąco w domu. A na dworze bałwan zamiast w cieni sobie leżeć to się w pełnym słońcu kładzie. I jest bardzo gorąco. I wody nie chcę za nim nosić,żeby mógł sobie pić kiedy zechce. Tylko wodę stawiam w domu w jednym miejscu. I na dworze też jest-ale w cieniu. I Jego Książęca Mość musiałby ruszyć swoje żółte 4 litery-ale woli się na mnie wydzierać (no w końcu poddanych swoich ma, chłopów pańszczyźnianych, cholera jasna). No i w ogóle goopia jestem i się nie znam. Bo czeszę, a on tego ani nie lubi, ani nie potrzebuje. I wdzieram się jak mi w warzywa włazi (rosną w jakichś abstrakcyjnych kierunkach, bo ja mogę sobie je równiutko siać, a Bulbo i tak poprawi po swojemu). I goopia jestem, bo sałaty żałuję i kazę czekać aż choć trochę urośnie. A-i wredna jestem, bo jak się JKM wyperfumuje, albo chociaż w świeżo skopanej ziemi wytarza-to od razu do wanny zanoszę i piorę. I nie pozwalam polować na Dziadka. I na Hadesa. I wredna jestem, bo nie wyręczam-tylko każę chodzić. Chodzić w sumie to za dużo powiedziane-ale uprawiać spacer kolankowo-foczkowy. I po schodach nie chcę wnieść. I znieść. Więc Księciunio ma focha. I do domu nie chciał ze mną iść, tylko ogon pokazywał uparcie. I ma jeszcze większego focha-bo go zostawiłam (przez okno obserwowałam). I TZ jest super-bo wziął na rączki i do domu zaniósł. Ale i tak ma focha, bo gorąco...
-
W sumie problematyczne jest Dziadkowe mniemanie o sobie-w jego własnych ślepkach jest zapewne wielkim groźnym psem a nie malizną... Czasem sam zaczepia...no i jakby mógł, to by wszystkich z jedzenia okradł...w dodatku obaj chcą być ciągle w centrum uwagi... Chociaż z drugiej strony-większość czasu jest albo zgoda, albo ignorancja siebie nawzajem...czasem (rzadko) Bulbo leży obok Dziadka... No...ja mu poustalam! Dzisiaj z Dziadkiem u weta byłam-antybiotyk malizna dostał i w czwartek powtórka z rozrywki (się ropka zbiera :( ) ale o wizycie u weta więcej na Dziadkowym wątku wieczorkiem napiszę
-
MUFKA - mam nie tylko imię !!!!! Mam Przyjaciół !!!!!!
Hope2 replied to cancer43's topic in Już w nowym domu
A co miałby robić ten ktoś ? :) Właśnie skończyłam bazarek, z którego co nieco będzie także dla Mufinki więc mogłabym coś zadziałać w tym temacie, pod warunkiem, że podrzucicie mi pomysł na cegiełki. Nie mam źródełka takich gifków, czy emotikonek. Nieee, bazarek robię ja, jednym beneficjentem będzie Skrętek, drugiego szukam. -
Ech Cioteczki... szukam miejsca i szukam-i nic mi się nie podoba... No i Szefa unikam-co by nie było,że spełni moje marzenie jak ja nie będę gotowa-o co to to nie! No i zaglądam do nich tam na dół-święta były...i oni co chwilę-a jak była Zoś to...a jakby była Zoś to tamto...już zawsze będziemy za sobą tak tęsknić? W Wielką Sobotę Hopiak zemdlała-bo kto to widział? nie spać? sprzątać, gotować, pieseły-i wszystko sama sama!!!! dobrze,że Sebek był, to ją cucił, bo...nie oddychała! I co raz jej mniej...i wyniki powtórzyć musi, bo się doktorce nie podobały...z nią jest tak...nie równo? jednego dnia dobrze innego źle...kiedyś jedna Ciocia do niej dzwoniła-bo się martwiła,że jej nigdzie nie ma-zgadnijcie co powiedziała? a za serduszko się trzymała i w oczkach jej ciemniało... No i pilnujem,zeby tabletki brała-ma je zaraz przy tabletkach Bulbiatego-jak jemu daje, to ja od razu łapką przewracam te jej-żeby sobie nie myślała! bo wiecie-ona to o całym świecie myśli-o sobie na końcu...no i czasem nie zdaży... O! wiem co jeszcze chciałam! jednej Cioci chciałam powiedzieć, że ...że szkoda,że tak...że jak sama chciała dyskrecji, to się nie powinna fochać za to,że i gdzie indziej jak ktoś prosi "zachowaj dla siebie"-to się tak robi-bo nie ma dyskrecji wybiórczej! albo się jest papla albo nie i już, prawa? Hopiakowi było smutno, wiesz? chodziła i biła się z myślami-napisać, nie napisac...ale jak nie chcesz...to po co? może tu przeczytasz, może nie. Nic na to nie poradzę. Ale Hopiakowi mówię-masz nas, futrzaci się nie fochają naprawdę. I są-bo ty jesteś zawsze i dla każdego....ech...człowieki... A ogródek sobie robi-już rzodkiewka, sałata, szczaw, groch i nie wiem co jeszcze na wierzchu :) dzisiaj siała buraczki, cukinie, dynie, ogórki, rabarbar i słonecznik i nie wiem co jeszcze :) i chodzi wkoło tego jak kwoka-zaglada, plewi, podlewa...i aż jej sie oczka śmieją jak roślinki wschodzą i rosną...to cieszę się i ja-fajnie widzieć jak się uśmiecha... Dla Cioci anica buziak wielki-za kciukaski za Sebkowe egzaminy, bo mówił,że ta straszna matematyka nie była taka zła,że była dużo łatwiejsza, niż myślał...i że chyba jednak będzie miał te punkty do liceum wymarzonego :) I wiecie co? moja mogiłka jest...no chyba jest najpiękniejsza na świecie-kolorowa, pachnąca...śliczna! kwitną tulipany, szafirki, prymulki i był taki ładny fioletowy kwiatuszek-nie wiem jak się zwie...ale naprawdę cudny był! i jeszcze są inne-ale na razie pąki mają, to nie wiemy co to może być i jest taka roślinka co to ma listeczki zielono-białe...cuuudeńko :) i jeszcze mi Hopiak będzie siała jakieś jeszcze inne kwiatuszki-żeby było ładnie, kolorowo...aa-i mleczyk się zrobił-chyba dlatego,że ja mleczyki lubiłam? tak ładnie kwitną wiosną... Zoś rozmarzona Ps. Ciocia Gusiaczek-gratuluję mądrej decyzji i trzymam kciukaski za wytrwanie w postanowieniu :) Mój Hopiak nie zmądrzeje, bo mówi,że to jej ostatnia przyjemność...ale na nią nie patrz! bądź dzielna, bo robisz dobrze!
-
A co u B&B ? Bilbo (Jamnikiem zwany, Jamniorem, Jamisiem, Misiem itd ) No...ten, to tu chyba już korzenie na stałe zapuścił, nijak się go pozbyć nie da ;) nawet bez smyczy chodzić może-wraca albo ze mną albo jest w domu przede mną...GPS nastawił i koniec? Co prawda teściowa coś tam mówi,że w jakiejś mglistej przyszłości mógłby u niej zamieszkać...ale 1-nie wiem kiedy miałoby to nastąpić. 2-już widzę jej zachwyconą minę na widok podrapanych drzwi(nówki nie śmigane) i ścian świeżo omalowanych i otapetowanych 3-jak tylko wyjdzie z nim bez smyczy-będę wiedzieć (się jamnik zmaterializuje u mnie pod drzwiami) Po za tym-jako jedyny preferuje spanie z TZ, no i lubi go... Generalnie-psi ideał (dla lubiących psy drące się bo TAK od czasu do czasu) i nie mających nowiuśkich drzwi w domu. Blacky...Klekotek, Klekuś,Kekuś, Niuniuś Blekota, Dziadeczek, Malizna... No...tu jest zmiana :D Z Dziadeczka zrobiła się przytulanka do zacałowania :) nic tylko na rączkach nosić i przytulać i cmokać w nosek...i już mogę go po mordeńce dotykać :) nie zawsze-ale jednak :) śpi u Sebka-bo połączenie Bulbo+ Blacky = kłopoty. I to niestety kłopoty dla Dziadka :( bo on sobie myśli,że jest ogromnym psem i że nabije każdego...na jego nieszczęście Bulbo w to nie wierzy :( Dziadek miał już uszkodzony policzek, nos i wczoraj-koło oczka...ręce mi opadają dosłownie, bo nie wiem już co robić-rozdzielać ich na całe dni? bez sensu-przez większość czasu jest zgoda, spięcia są rzadko (ale jednak są). Jak wychodze z domu, Bulbo dostaje kaganiec-Hades umie otwierać drzwi, więc z rozdzielenia nici... Za obcymi Blacky nie przepada, potrafi złapać za palec jesli ktoś chce go pogłaskać. Po chwili przyglądania się z bezpiecznej odległości "obcy" nie może się opędzić (od całego stada), każdy chce być głaskany. Dziadek co prawda zachowuje mały dystans, ale to może i lepiej,ze nie leci do każdego? No i co jeszcze? Dziadek nadal czasem potrzebuje gatek (dzięki sunia2000 ma całkiem spory zapasik za co z całego serca dziękuję ). No i musze uzupełnić rozliczenie Słodziaka-bo dostał pieniążki z bazarku-ale to już jutro. A-Blacky uprawia "ucieczki" z podwórka. I śmieszny przy tym jest okropnie-bo robi to w tak teatralny sposób :D ucieka powolutku i ogląda się cały czas jakby mówił "idę! zobacz! idę sobie bo -a) głaskasz Hadesa/Bulba; b)nie zwracasz na mnie uwagi; c) nakrzyczałaś na mnie,że wlazłem w sałatę/rzodkiewkę itd " a jak za nim nie idę-to wraca naburmuszony i maszeruje pod drzwi-"goopia jesteś! o!" jak idę i Dziadunio łaskawie da się złapać i wziąć na rączki to aż o mało z dumy nie pęknie-"kocha mnie! szuka mnie! zależy jej na mnie!" i w oczka zagląda...ech...nie da się go nie lubić... I jaką miał minę jak kurę zobaczył! aż mu się paszczęka otworzyła- "co to????". No i oczywiście musiał iść z bliska zobaczyć-do sąsiada na podwórko! i siedział rozanielony a w koło niego kury-on oglądał kury, a one jego :) musiałam go zabrać-no, kury nie moje, podwórko też,,,no i kogut wściekły jest, nie chciałabym,żeby zaatakował Dziadunia. I jaki zachwycony był i jak duma go rozpierała jak wracał a wkoło niego latało stadko gołębi! nawet nie wiecie jak żałuję,że aparatu nie miałam :( chyba jedyne wyjście-na każdy spacer aparat zabierać?
-
ooo-na polfilin mogę wziąć receptę u doktorka, bo toto mam brac dożywotnio (bleeee)
-
MUFKA - mam nie tylko imię !!!!! Mam Przyjaciół !!!!!!
Hope2 replied to cancer43's topic in Już w nowym domu
Witam Wszystkie Dobre Anioły :) jak już przylazłam to zapytam-jak finanse Mufki? a pytam, bo szukam ktosia do bazarku cegiełeczkowego -
Pięknie dziękuję za ogłoszenia :) nie wiem dlaczego nikt nie chce zadzwonić? Blacky to super pies w pamporku :D tzn-nie zawsze musi go mieć-jak jest cieplutki dzień (no i więcej czasu wtedy spędzamy na słoneczku) to nie trzeba zakładać. No i może nie do końca sygnalizuje,że musi wyjść...ale jak już sobie siknie-to zawsze przychodzi "powiedzieć" że trzeba sprzątnąć po kosmitach ;) Juldan gratuluję powiększenia Rodziny :) napisz kiedyś coś więcej o Córeczce...ach...ależ Ci zazdraszczam...taki mały cud w domu...
-
długo mnie nie było...no i hasło odzyskać musiałam-skleroza nie boli jednak ;) Bulbiątko...w sumie bez zmian-ani na lepsze (szkoda :( ) ani na gorsze (ufff). Czasem są takie dni,że myślę "wózek...już tylko wózek przed Księciem...."-bo chodzi na kolankach...albo ciągnie tył za sobą-jak foczka...i on chyba widzi,że się martwię-bo w następny dzień ni z gruszki ni z pietruszki wstaje i idzie sobie w cholerę (a dokładnie w pole sąsiada-jak dzisiaj na przykład) Nie mam pojęcia jak długo tak wszystko będzie się wahało. Tak bardzo chciałabym, żeby mógł chodzić sam-zawsze. Żeby go łapy nie wystawiały do wiatru w najmniej spodziewanej chwili. Mięśnie się odbudowały (no, może jeszcze nie całkiem-ale ulv mówiła,że jest lepiej :) )boczki też się zaokragliły...ale nie byłabym soba gdybym czegoś nie dojrzała...moim zdaniem ogonek powinien być...grubszy? nie wiem...porównuję do mojego Tolka,,,ale i sam Tolo jest bardziej...okrągły? Dzisiaj Bulbo pilnie przypatrywał się jak sieję w ogródku...chyba myślał,że to jakaś nowa zabawa w chowanego-przyłapałam dziada jak pracowicie szukał tego co schowałam (i na co mi było chowanie smaczków? po co komenda "szukaj"????). aaaa-wiecie jak wygląda jasny pies wytarzany po same uszy w świeżo skopanej i podlanej ziemi? fotki niet-od razu wpakowałam go do wanny (nie lubi, oj nie lubi sie kąpać) Co po za tym? przypadkiem odkryłam,że Ksieciunio doskonale rozumie komendę "na miejsce"-przypadkiem, bo akurat wściekałam się na Hadesa za kradzież obiadu (caluśkiego wrrrr)...i obaj poleźli do siebie-Hades nie wiem dlaczego uznaje,że jego miejsce jest w kuchni pod stołem, a Księciunio-na JEGO kanapę. Odnośnie kanapy-ulvhedinn chyba jednak wie co pieseły kochają najbardziej-bo mu prawdziwą kanapę przywiozła (niby miała być dla Dziadeczka...ale...Bulbo ją okupuje prawie całą dobę). No i Książątku się nie podoba,że nie biorę go do swojego łóżka z kanapą (jeszcze czego!). Więc w dzień kanapą dzieli się tylko z Tolkiem, w nocy Bulbo śpi ze mną (się wydziera jak go nie zabieram ze sobą), a Tolo na kanapie (zdrajca paskudny-wymienił łóżko na kanapę-chlip chlip) no i poskarżę na Jego Ksiązecą Moość-nie lubi już Dziadeczka :( wczoraj się na niego rzucił-bez powodu, bo Blacky nawet na niego nie patrzył, stał daleko (nie skakał po nim jak ma w zwyczaju) :( Szyć nie trzeba, ale krew była :( nawrzeszczałam na Bulba, dostał w tyłek klapa (wiem, wie-nie wolno) i w "nagrodę" kaganiec na całe 3 godziny (bo jak tylko się odwróciłam polował na Dziadeczka). Foch był okropny-ale dzisiaj już spokój, już Bulbo nawet na niego nie chce popatrzeć (i dobrze! ) Najgorsze,że nie wiem dlaczego go zaatakował-Hadesa nie lubi z zasady i próbuje wygonić z domu. No ale Hades jest duży i Bulbo ogranicza się tylko do darcia ryjka...nie kłapie paszczą, nie gryzie. Dziadek jest maleńki. I stareńki. Ale to nie powód do atakowania.... muszę pomyśleć co z nimi zrobić, bo tak być nie może,że jeden będzie atakował drugiego
-
Czas płynie nieubłaganie...jutro minie kolejny miesiąc moich rządów za TM... dziwne zjawisko ten czas-niby go dużo...a jakby...oczka mgnienie? muszę nad tym pomyśleć... Wiecie co? uciedzyłam się jak gooopia, bo Szef miał już po dziurki w nosie mioch błagań, wrzasków, próśb i gróźb i...POZWOLIŁ mi zabrac do siebie Hopiaka! :D i poleciałam po nią-bo odzyskałam znów skrzydła-poleciałam jak wiatr! i tak się cieszyłam,że uśmiech miałam prawie dookoła głowy! i usiadłam na korytarzu,żeby odsapnąć i oczka kociastymi nacieszyć. I widzę-Hopiak z domu wychodzi z Księciem i Dziadkiem! i idą na dwór-oni zerkają na mnie podejrzliwie, chyba się im mój uśmiech nie spodobał? i Hopiak za serduszko się łapie-ale idzie dalej, mruczy-"na dworze odpocznę chwilkę, będzie dobrze"....i upadła! Dziadek pisk i biegiem do góry (zobaczył michę kociego jedzenia i o całym świecie zapomniał-jadł aż mu się uchole trząsły), Książę na dwór poszedł koślawo (sioo go piliło)..a ja do Hopiaka mojego podfrunęłam...i przytulam się i noskiem trącam-a ona NIC! jak to??? co się dzieje??? ja tak nie chcę!!! i czuję,że mnie ktoś łapą do ziemi przygniata, oglądam się-Bulbo-wiercę się "puść mnie baranie jeden, Hopiaka mojego zabieram!" a on warkoli i ząbki mi pokazuje! (wielgachne ma Królewicz zasmarkany!) i mówi "zostaw! zostaw, bo futro ci zołzo przetrzepię!" pfff-akurat się go boję! ale w domu Hades piszczy i Dziadek chlipie nad tą karmą...ech...poczekam jeszcze... Ten Na Górze wydarł się na mnie-że mam się zastanowić, a nie raz chcieć Hopiaka, raz nie (goopek-wiadomo,że chcę...)...tłumaczę mu-"Stary, spokojnie...", a on się wścieka,że niby to samo mi tłumaczył...no może i coś tam tłumaczył...ale tak sobie myślę-czas Hopiaka kiedyś się wypełni i wtedy po nia polecę, albo sama przyjdzie-chyba powinnam nam jakiś fajowy kącik znaleźć? żebyśmy mogły sobie w nim mieszkać i tulić się do siebie? a TM wieelgachny! trochę czasu mi zajmie wyszukanie tego jednego, jedynego najlepszego miejsca... Wiem,że Hopiak ma tabletki na serduszko-pilnujem,żeby brała, bo to rotrzepaniec jest, myśli o wszystkich-o sobie nie ma czasu! martwi się o innych... aa-Bulbiatemu naszczekałam,że ma o nią dbać, bo jak nie-to zabiorę (żartowałam, ale ciii)-i wiecie jak ten baran dbanie rozumie? władował się na stałe do jej łóżka...i na rączki chce! ech...facet... I jeszcze napisalnikujem com widziała-że mam mogiłkę, to wiecie? to widziałam,że zielono u mnie i że kwiatki kwitną...i pachną...cuudnie jest :) ale sąsiad zrobił 2 mogiłki-dla kociastych, co to je znalazł-no...napracował się jak nie wiem co-kamieni nanosił,pod bzem poukładał-wygladają...jak mogiłki małych ludzi! i światełko im świeci-mówi,że chciał...i chodzi do nich co dzień-wiem, bo lookam do Hopiaka każdego dnia, jak do mnie idzie i plewi i coś tam poprawia...albo zwyczajnie-siedzi i mówi do mnie-sąsiad idzie do kociastych... Zoś...Hopiaka nie zabierająca... (chwilowo...)
-
Książę dzisiaj uprawiał głównie leżing-pewnie zmiany pogody tak na niego wpływają...więc podziękuję w imieniu słodziaka Leków starczy jeszcze na miesiąc, ale karma nie długo się skończy, mamy jeszcze 10 puszek i trochę suchej. W razie W reszta bandy się z nim podzieli swoją, albo będę mu gotowała ryż/makaron z kurczaczkiem i warzywami (żeby Jego Królewska Mość sensacji żołądkowych nie miał). Bazarek też mu zrobię-może jutro wyskrobię odpowiednią ilość czasu na wysyłanie zaproszeń, bo samo założenie cegiełek zajmuje chwilę. No i pytanie-mogę napisać,że zbiórka na Twoje konto? nie wiem, czy fundacja ma ochotę wyłapywać x wpłat po 5 zł ?
-
to samo jej szczekam-od chorowania, to jesteśmy my, a ona jest od leczenia nas, karmienia, bawienia się, tulenia i...od wielu innych rzeczy. Tylko jakoś ostatnio na klikanie czasu brak...dzisiaj słyszałem,że niedługo święta będą-jajkowe :) i że jajo też dostanę (jedno-buuu) no i reszta też dostanie, bo musi być sprawiedliwie. Tolek coś mruczy pod nosem,że pewnie i coś pysznego będzie i że Zając smaczki przyniesie-więc będziem pilnował tego Zająca, co by jak najwięcej z niego wytrząsnąć :D no i nie pochwaliłem się,że zabawki dostałem-dzisiaj :) i mam co pilnować i co w paszczy nosić :D lubiem te moje skarby...oj lubiem...tylko dzielić się nie lubiem-jak mi chcą coś zwędzić, to warkolę i nos marszczę, a jak to nie działa-to szczekam! moje! moje! tylko moje!!!
-
się meldujem :) za oknem słonka co raz więcej i ja na dworze spędzam dużo czasu-chodzem, leżem, pomagam siać, na kota polujem-kiedyś go dorwę, dziada jednego paskudnego. Wycwanił się i wie jak blisko może podejść,żeby mnie drażnić, a ja nie mogę go złapać. Jak tylko się ruszę-odskakuje kawałek dalej i mi podogonie pokazuje wrrrr. Dostałem jedne butki od Cioci z fb i już się prawie nie focham na nie (Hopiak mówi,że muszę w nich chodzić, bo jak nie, to sobie takie kuku zrobię,że mi łapki ciachną-a łapki swoje lubie przecież i chcę je mieć), dzisiaj dostanę drugie-na zmianę :D szykuje mi się sesja zdjęciowa, jak tylko skończymy siać i sadzić...aaa-śpię z Hopiakiem co noc-jak mnie "zapomina" zabrać, to sie wydzieram i idę sam i musi mi trochę pomagać wejść na łóżko (jak jestem sam, to sam wchodzę...ale po co się wysilać? przecież od czegoś ją mam-no nie?) i się tulę i buziaka na dobranoc daję :) Teraz Hopiak jeszcze po człowieczych wetach gania-serce badała i badać będzie, bo coś tam nie jest tak jak powinno i krefę badać będzie, bo musi (hihihihi-kłujać ją będą :D ) i jeszcze cos tam badać jej będą...i tabuletki swoje tyż ma (chyba mi zazdraszczała?)-na serduszko jej dali. Ale mówi,że bazarek zrobić musi-nie dla niej, dla mnie, bo trochę do mojej obroży na kleszczory brakuje, a i żarełko się kończy w worku-trza szybko nazbierac na nowe, bo co jak co, ale ja jeść lubię...bardzo lubię :) idę na dwór, bo szkoda marnować takiego słonka Bulbo szczęśliwy, bo wiosna :)