Jump to content
Dogomania

Hope2

Members
  • Posts

    10073
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    9

Everything posted by Hope2

  1. Ech, Ewcia,że to ja wczesniej na ten kompromis nie wpadłam-nunie na ziemi i gitara :) nunie się troszeńkę ruszają, Księciuniowi się wydaje,że sam idzie, szczęśliwy i napuszony jak paw. Dzisiaj raniutko mnie wrzaskiem do uszka obudził (subtelność nie jest jego mocną stroną), od razu z łóżka wyskoczyłam "coś się stało!" i o wózek się ało co nie zabiłam, bo Bulbiczek napracował się bardzo,żeby mi go z przedpokoju przytargać, bo inaczej durny ludź nic a nic nie rozumie o co pieseczek maluśki się wykłóca.... Tak czy inaczej-burza sobie poszła, więc idziemy znów na kółka, bo mi żyć nie da-tylko na dwór i na dwór. I chodzić i apotrować i z Hadesem się przeciągać i w berka bawić....niby mała rzecz-kółka-a ile radochy! siłą go od kółek odpinam,żeby odpoczywał trochę-i foch jest jak stąd do wieczności....oszaleć można...ale kochać trzeba
  2. Ani myślę Cię dyskredytować. Bardzo lubię Twoje posty-im bardziej się nakręcisz i im więcej masz polubień z kręgu zainteresować bezlegitymacyjnej, tym ciekawsze posty piszesz. AdzeG też dokopywać nikt nie musi-sama dołki pod sobą kopie, sama w nie wpadnie-co mnie to obchodzi? Z tego co wiem od jej przyjaciół-dawniej liczyło się dla niej tyko dobro zwierząt. Legitymacja jej zaszkodziła i się oderwała od rzeczywistości totalnie. Co raz więcej osób zaczyna omijać ją jak śmierdzące jajo-ale zaślepiona krucjatą przeciwko wszystkim i wszystkiemu nie widzi, lub nie chce tego widzieć. A...Topi, wydarzenie Ci pada-poproś koleżanki co by coś tam popisały. wellington widze, już nie ma zamiaru wrócić na swoje (tak, tak, wiem zwiała z niego). Przypomnij mi, prosze-jak to było z tymi szczurami?
  3. oj topi, Topi literatce bezlegitymacyjnej pomysły na posty się skończyły i zaczynasz cudze przerabiać?
  4. Ewuniu, dziękuję za zaproszenie. Jutro wrócę, dziś tylko zapiszę, bo już noskiem się podpieram, a jeszcze za chwilkę z piesełami na dwór idę (i mam nadzieję,że mnie w środku nocy z łóżka nie ściągną)
  5. z ważnych spraw w lipcu Książę został odrobaczony i zakroplony. Kupiłam też worek karmy Brit dla niego. Za karę paragon przesiałam-nie odliczę jej. Niech ma na zdrowie :) o fakturach pogadajcie z ulv, ok?
  6. ostatnia z serii dzisiejszej? a tak z spaceru wracamy-po tysiącu fochach za odebranie kółek-ale nie można łap przeciążać....
  7. Bulbiąto się przypomina-tym razem ma już F1 . Tylko łapy muszą być na ziemi (bo po swojemu sobie "chodzą").
  8. Jakie zainteresowanie-takie informacje ;) jak ktoś ma alergię na fundację-niech sobie do domu bierze to co znajdzie i w schronie wypatrzy. Niech leczy, bada, rehabilituje, karmi, szczepi. Niech nie zwraca szczególnej uwagi na to,że nowe meble już nie nadają się prawie do niczego,że wykładzinę trzeba wyrzucić, bo zasikana i miejscami zeżarta. Niech po każdym powrocie z pracy zastaje dom w stanie jakby piorun w nie trafił. Niech obija drzwi blachą w nadziei,że przetrwają do następnej wypłaty. Niech wysłuchuje skarg sąsiadów na ciągłe wycie za ścianą. Niech uśmiecha się od ucha do ucha jak znaleziony biedny pieseczek go pogryzie. albo partnera. albo dziecko.A, jeszcze spacery-grupowo i indywidualnie. Przynajmniej 3 godzinki indywidualnego i 2 grupowego. I oczywiście rozrywki psu zapewnić trzeba-zabawki, gryzaczki, pływanie, bieganie z opiekunem i przy rowerze. I jeszcze behawiorystę niech sobie załatwi. I jak zobaczy następną biedę na ulicy niech z radością biegnie łapać i prowadzi do domu-swojego oczywiście. A-i niech przypadkiem nie zapomina udzielać informacji każdego dnia-przynajmniej pół strony tekstu+przynajmniej 20 ujęć pięknych-piesek je, pije,siusia na dworze, w domu, koopę robi na dworze, w domu, niszczy radośnie co mu w łapki wpadnie, na spacerku, na kanapie, na posłanku itd itp.
  9. Kurczę Topi...ile razy musisz swoją mantrę powtórzyć,żeby uwierzyć? Tak na marginesie-nie mam zwyczaju powtarzać tego, w co nie wierzę. A kto jak kto, ale Ty jesteś zwykłą bojówka-nie wiesz, nie byłaś, lecisz bo ci koleżanka szepnie "Topi prać!" i Topi pierze bezmyślnie i klepie ozorkiem. I później nie koleżanka, a Topi ma problemy. Myślisz,że Ci pomoże? bo Ty pomagasz jej? ech, Topi, lubię Cię i dlatego mam nadzieję,że nie zostawią Cię samej sobie. Ps. nerwy Ci puszczają? odpocznij trochę, poczytaj książkę, film obejrzyj, zrelaksuj się i wróc, bo tęsknić będę
  10. Gratuluję wygranej batalii o suchość łóżka :) Kurczę Nitro...ja to czasem patrząc na moje sprawne inaczej zastanawiam się "aby na pewno wstać i iść nie potrafi?" zwłaszcza jak ni stąd ni zowąd toto tałatajstwo wstaje i idzie tropem kota....albo walczy z wózkiem jak o niepodległość.... Czasem ręce opadają...czasem wiatr w skrzydła wpada...gdzieś tam z tyłu głowy kołacze się,że to już tak musi być, że durnego choróbska nie da się pogonić...ale poddać się? ot tak? Głuchota...ojjj taaak-zawsze wtedy, kiedy czegoś wymagam. Albo kiedy coś zbroją-głuche całe stado jak pień! se gardło zedrzeć można-nawet nie spojrzą....ale szelest papierka, dźwięk otwieranej lodówki-z drugiego pokoju dziady usłyszą i na żebraczo-szantażującą eskapadę lecą jak do pożaru.... Tosia słodka i ten błysk w oczku....do zacałowania
  11. Nie, absolutnie nie chciałam tym postem wywoływać dyskusji. To zwykłe przykłady psów wyparowanych-tu na forum. Pewnie jest ich więcej. Uwierz-gdyby chodziło o prowokację zrobiłabym to tak,że ktos prowokowany nasłał by swoje bojówki.
  12. Topi, upał szkodzi, zejdź z słońca, schowaj główkę w cień i napij się-tylko tym razem wody. I zanim zaczniesz pisać pomyśl chwilę. To nie boli Widzisz, trochę żyję na tym świecie, mam oczy, uszy-więc mam o czym opowiadać. I to co piszę, to moje własne zdanie. Mnie literatka kierunku wskazywać nie musi, jak Tobie. Myślisz, że jak Ci będzie lajkować, to znaczy,że jesteś jej przyjaciółką i Ci pomoże? naprawdę? Idź poczytaj klasykę o trawce brzuszkowej lepiej i zaskocz mnie w końcu cytatem, którego nie znam
  13. Widzisz-Biafra telefony odbiera. Chcesz-znajdź sobie w googlach i zadzwoń, jeśli naprawdę interesujesz się czy to Bojarem, czy innym psem/koniem. Dowiesz się tego, czego będziesz chciała. kk...ha! spróbuj zadzwonić i powiedziec, że jesteś mną-w sekundę rzuci słuchawką. Poza tym-nigdy w życiu nie porównam jej do żadnej fundacji. Osóbki, która na swojego własnego prywatnego psa zbierała kasę. Którego zabrała kilka godzin po operacji,żeby włóczyć się z nim po kraju. Psa, którego mając u siebie nie zrobiła żadnych badań-ani EKG, ani krwi, ani moczu (pomimo tego,że Bunia sikała częściej niż kk i reszta domowników sobie życzyła). Nie porównam dziewczynki, która myśli,że pieseczkowi wystarczy wyjść na dwór 2x dziennie-o 7 rano i o 18 po południu. I jest zdziwiona-bo stary jak świat pies...sika pomiędzy spacerami! wieczorem z psem wyjść nie może-bo o 22 musi być w łóżeczku (i tak dobrze,że nie po dobranocce mama zarządziła). mogła wiedzieć o chorym sercu Buni jak ją na awaryjny tymczas wyjęła z schronu-nie wiedziała-bo co ją obchodził pies, którego i tak za kilka dni miała oddać? pies z problemami żołądkowo-jelitowymi karmiony marketowymi batonami? pies, o którym sama pisała, "jest stary, z demencją na pewno i na pewno jest mu wszystko jedno gdzie jest, co je i ile godzin spędzi w podróży" Nie porównam paniusi tupiącej nóżką z osobą wyciągającą takie psy, których ktoś inny może nie tyle co nie chce, co się boi wziąć. Nie porównam osóbki żyjącej sobie wygodnie na czyjś koszt z kimś, kto sam musi o wszystko się zatroszczyć. Z kimś kto ma dziecko. Z kimś kogo nawiedziła powódź i później huragan. Z kimś komu żywioły zabrały wszystko. Biafra nie pisała na wątkach-bo z kim miała pisać? sama ze sobą? ja też nie piszę-jak ktoś zapyta-odpowiem. W wolnej chwili czasem robię fotki i wstawiam. Ale sama ze sobą dyskusji toczyć nie będę. kk obiecywała,że info o Buni będzie-nie było. Wątek wyparował-miała nowy założyć. Bała się (buahahaha). Nie poinformowała o śmierci Buni, a jeszcze innych na szantaż emocjonalny brała. Ba-w listopadzie utrzymywała,że Bunia żyje i ma się świetnie. A info o niej będzie jak zakończy się postępowanie sądowe. Przypomnę-Bunia umarła we wrześniu, więc w listopadzie z kk mógł być tylko duch suni. Usunęła wydarzenie Zośki-bo "nie będę wisieć z wariatką na wydarzeniu" (wariatka, to ja, jakby ktoś miał wątpliwości). W doopie miała to,że fundacja się nie rozliczyła do końca i nie ma gdzie tego zrobić. W doopie miała osoby, które kibicowały Zosi cały czas. I po jej śmierci przychodziły się pożegnać. Wątek istnieje-i Zoś nadal pomaga. Na fb fochuś nie mogła tego znieść. Że można bez awantur, bez wyzwisk, w rodzinnej atmosferze. Bo w pustej główce się pomieścić nie mogło i nie może,że ktoś inny psa z chorym sercem miałby do tej pory, gdyby nie nowotwór. A ona ile miała Bunię? kilka tygodni? nie wiedziała,że leki trzeba podawać? że psa z chorym sercem nie wozi się w upały po świecie? Że pies z chorym sercem nie powinien być w domu z kimś, kto nie przepada za psami, a sikającego (podobno) kopie? że pies musi mieć spokój? a, no tak-wiedzy i rozumu zabrakło.
  14. sierota jestem i linku nie wkleiłam http://www.dogomania.com/forum/topic/147921-sprzedam-vetmedin-5mg/
  15. Vetmedin 5 mg do sprzedania-47 tabletek za 70 zł (bez kosztów przesyłki, mozliwy odbiór osobisty w Warszawie) ważne do 04.2016. Jeśli Maksio potrzebuje piszcie szybciutko
  16. Aniu, mimo wszystko trzeba mieć nadzieję. Moja kuzynka urodziła się z porażeniem mózgowym, miała nie chodzić, nie mówić-brzydko mówiąc-miała być roślinką. Mówi, umysłowo rozwija się bardzo dobrze, chodzi (utyka lekko na jedną nóżkę). I okazało się,że ma raka kości. i mimo wszystko-robi wszystko co inne dzieci (z ograniczeniami, fakt).Więcej-jest głodna życia, chce więcej i mocniej. A ciocia płacze nocami. W dzień chodzi z uśmiechem przyklejonym do twarzy. I mimo wszystko jest rodzicem wymagającym, czasem surowym. Co do szarości-są. Tylko dlaczego Ty je widzisz wtedy, kiedy Ci wygodnie?
  17. Strasznie mi przykro. Sama znam przynajmniej 5 psów, których status zależy od wygody opiekuna w danym momencie-jak potrzebna kasa, to niczyj, jak ktoś go chce, to czyjś. Jeden nie żyje, drugi prawdopodobnie też, jeden za granicą, jeden chyba za granicą (wyparował gdzieś po drodze), jeden w cudnym tworze-dożywotnim domu tymczasowym. niemniej-nikomu nie udało sie skontaktować z opiekunką Trufli? czy próbuje 1-2 osoby skonfliktowane bardzo mocno z opiekunka?
  18. A czy ja napisałam,że chciała?nie-chciała spełnić swoja zachciankę i dać dziecku zabawkę do "dogoterapii" A "zwierzoluby" spełniły zachciankę-gwiazdkę by dały, bo...dziecko jest chore i trzeba mu dac co chce,żeby nie wyło mamusi całymi dniami. A pies? kogo to obchodzi. Byleby dziecko nie wyło, a już żeby nigdy w życiu się nie dowiedziało,że jego mamunia jest tchórzem i nie potrafi powiedzieć dziecku,że a) mama zawaliła na całej linii: b) nie spełnię twojej zachcianki, bo płaczem nic na mnie nie wymusisz Wzmianka o cioci i kuzynce-to przykład,e można wychować nieuleczalne dziecko tak,żeby wiedziało,że niczego nie wymusi płaczem, tupaniem nóżkami i nie robienie ofiary ani z siebie ani z dziecka. Za chłopczyka trzymam kciuki,żeby żył jak najdużej i żeby lekarze znaleźli sposób na uleczenie go.
  19. Dzięki za info-nigdy już nie wezmę żadnego psa na przetrzymanie na czas wyjazdu właścicieli. Niech sobie dzwonią i proszą o pomoc. Żeby później włóczyć się po sądach z powodu "podstępnego przywłaszczenia" :D :D :D :D Rozumiem,że kastracja psa już umówiona? i sterylka suni również?
  20. Aniu, nie obrażaj rodziców chorych dzieci. Poza tym-gdyby mama powiedziała dzieciom "to ja nawaliłam" zamiast "ta zła inspektor" inaczej dzieci by reagowały. Moja ciocia od wielu już lat zmaga się z nieuleczalnymi chorobami w rodzinie (w tamtym roku pochowała męża, który zmarł na raka, jej córka jest bardzo chora) i nawet jej do głowy nigdy nie przyszło powiedzieć "daj mi, bo mój mąż umiera, bo moja córka umiera" I kuzynka w ten sposób wychowana nie patrzy na siebie przez pryzmat ofiary-żyje w miarę normalnie, uczy się, czasem biegnie chwilę, ma psa-na kastrację sama naskładała pieniążki, regularnie go bada, szczepi i odrobacza. Bo to jej pies i ona jest za niego odpowiedzialna.
  21. dlatego też dziwię się,że nikomu jeszcze do głowy nie wpadło,żeby zadzwonić lub osobiście zapytać o psa, tylko lamentują,że osoba z banem na wątku nie pisze ;)
  22. Doda_ widzę,że też tu jesteś-wątek Kajko wyparował-załóż proszę nowy i wstaw jego zdjęcie (aktualne). Wiem,że kk miała wstawić ale tak zajęta była śledzeniem zadymy utworzonej między innymi przez byłą legitymację,że nie miała czasu spełnić Twojej prośby
  23. Ania-ale to niczyja wina,że dziecko jest chore. Ale to,że pewnie płacze za psem jest winą rodziców-bo dopuścili do takiej sytuacji. Bo nie wykastrowali swojego psa. A powinni-już nawet wyłączając sunię z cieczką w domu. Ale gdyby niekastrowany pies zwiał-właśnie za jakąś inną cieczkującą panną-to co? Dziecko by nie płakało? I czyja by to wina była? Gdyby pies był kastrowany, to adoptowana sunia mogłaby doczekać do sterylki spokojnie. Więc nie wiem jaka tu jest wina KTOZu? Chyba tylko taka,że uwierzyli babie,że pies będzie wykastrowany, a sunia wysterylizowana. A mamusia ich po prostu oszukała i nic tego nie tłumaczy. I nie pisz mi o empatii-idź do schroniska i zobacz ile jest tam ofiar właśnie takiej "empatii" . Jeśli nie ma czasu zająć się swoim psem, a być może zwyczajnie jej nie stać na kastrację-niech nie bierze kolejnego psa.
×
×
  • Create New...