Zaglądam, a tu zdjęcia, o których wspominała mi Mazowszanka, a jakoś dotrzeć nie mogłam, to do kompa, do na dogo, to wątki się pochowały... :/
Cieszę się wciąż ze świetnego domku Kulci, ale i łezka mi się zakręciła, jak kochaną mordeczkę zobaczyłam.
Nie w moim typie panienka za bardzo, ale jednak i tak mi serca kawałeczek skradła. :)