Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Następnym razem musimy się umówić ze stosownym wyprzedzeniem, co by Kielcówka takowy sabat wpisała w terminarz i też mogła zjechać. Tym bardziej, że wczoraj wszystkie zgodnie doszłyśmy do wniosku, że baaaaaaardzo byśmy chciały Węgielkową poznać w realu ;) Ja, w razie co, proponuję nocleg, ale od razu zastrzegam, że tylko z opcją przynajmniej jeden pies pod kołdrą :)
  2. No i gitara, jak mawia Gusiaczek ;) Jeszcze Atos i będzie można odmeldować wykonanie zadania na tym wątku :)
  3. Cwaniaczek... Jak to mawia nasz Doktor - kto się pierwszy ugnie, ten wygrywa, czyli albo pies albo człowiek ;)
  4. U mnie to zazwyczaj jest norma, że każdy nowy tymczas się bardzo dziwi co to za paździerz w misce leży... Najpierw trochę mieszam z czymś zapachowym - polewam olejem, sosikiem spod mięska z obiadu, mieszam z twarogiem takim jak na sernik, bo doskonale oblepia kuleczki suchej karmy. A potem stresik mija, zauważa się te wszystkie domowe harpie, które tylko czekają aż nowy łepetynę znad miski podniesie, żeby "dokończyć" i się zaczyna... wciąganie nosem suchej karmy przez nowego też :)
  5. Tamte chyba dodatkowo "ściskają". No i są baaaardzo drogie. A tu zwykły lekarski fraczek za dwie dyszki - i działa! :)
  6. Merliś, zgłupłeś czy Ci Amiga kawę zapodała z wieczora? Nocka jest od spania! W dzień się... hałasuje ;)
  7. Bodziu - mój wpis dotyczył innej trzeciej strony. Tej mającej więcej do powiedzenia niż Ty ;)
  8. W sprawie wieku napisałam prawdę - nie ma co ukrywać, i tak przecież wyjdzie na jaw... Gdzieś mi też mignął Twój post, Greto, że Vito się nie nadaje do bloku - raczej na czujnego stróża. Ale rozumiem, że nie chcecie go dać do kojca, gdzie nie miałby kontaktu z człowiekiem i możliwości wchodzenia do domu?... Takie pisanie skleciłam i wnoszę o stosowne korekty ;) VITO został znaleziony w lesie. Zima, mróz, śnieg – wokół żywej duszy i pies, który bał się człowieka. Był jednak tak wygłodniały, że skusił się na jedzenie i w końcu dał sobie pomóc, choć trochę czasu minęło, zanim zaryzykował zaufać człowiekowi. Teraz marzy o tym, bo mieć u swego boku pana, który już nigdy więcej go nie zawiedzie, nie skrzywdzi i odwzajemni uczucia, jakimi ten wspaniały pies go obdarzy – bezinteresowną miłość, wierność i przywiązanie. VITO ma około 8 lat, ale dopiero teraz naprawdę przeżywa młodość – jest wesoły, energiczny, skory do zabawy. Bawi się zabawkami jak szczeniak. Wyraźnie nadrabia stracony czas – czas, gdy dla swojego pana był tylko niepotrzebną rzeczą, którą można było wyrzuć jak śmieci do lasu. VITO jest bardzo łagodny, lubi się przytulać i być głaskany. Powinien jednak być jedynym zwierzakiem w domu, bo nie przepada za konkurencją. Doskonale się sprawdza w roli stróża. Jego wygląd budzi respekt. Jest czujny, groźnie szczeka na obcych, zbliżających się do jego posesji. Pies jest gotowy do adopcji - zdrowy, zaszczepiony i wykastrowany [?] Czy ktoś doceni jego cudowny charakter? Czy podaruje mu prawdziwy dom i zaszczytne psie miejsce w rodzinie? Szukamy dla Vito domu z ogrodem, gdzie pies miałby wolny wybieg, ale i możliwość przebywania w domu. Warunkiem adopcji jest wyrażenie zgody na wizytę wolontariusza oraz podpisanie umowy adopcyjnej. Kontakt w sprawie adopcji: Greta: 511 067 351 lub Agnieszka: 507 764 557
  9. Ciotki, chodźcie, mam nowe wieści! :) Ineczka musiała zostać wyprana, bo była się uprzejma na spacerku... wyperfumować!!!!:mad: No i było tak: Martynka ją wsadziła do wanny, nalawszy uprzednio trochę wody na dno. Gdy tylko postawiła Inkę w wannie - ta jednym susem, skokiem jak z trampoliny, znalazła się... na podłodze!!!:eviltong: Może boi się wody, a może nigdy wcześniej nie była kąpana? W każdym razie, żeby nie stresować psa i nie trzymać go na siłę, Martynka... WESZŁA DO WANNY z Inuchną, a p. Maja trzymała ją za łepek, głaskała i pocieszała. Udało się! I oto oczom myjących ukazał się pies z BIAŁĄ sierścią :crazyeye::evil_lol: Nie, nie, spokojnie... łatki się nie sprały :razz: Została zawinięta w ręcznik, wytarta, a następnie otulona w szlafrok Martynki i poszła z nią spać. :loveu: Na spacerkach jest już coraz lepiej, nie kuli juz tak uszu za każdym razem, gdy obok przejeżdża samochód,czyli postępy są! P. Maja kupiła całą masę gryzaków i kosci do memłania, ale królewnie jeszcze żaden nie zaimponował. Na razie łaskawie je przyjmuje i zanosi na posłanko :cool3:. Poza tym, zdarza jej się siknąć z emocji, np. gdy Państwo wracają do domu. Tak się cieszy, że zaworek potrafi puścić. Zdarza się też, że gdy wybiegnie sobie sama do ogrodu, gdy p. Maja komuś otwiera drzwi i potem jest wołana do domu - wraca, ale zanim podejdzie do Pani, kuli sie i posikuje, wiec stres jednak ją trochę trzyma. Z Maxem układy coraz lepsze, aczkolwiek jego najbardziej trzyma na dystans. Podejrzewamy, że może mieć nieciekawe wspomnienia związane z dziećmi :shake: Nie ucieka od niego jak na poczatku, ale gdy ma dość przytulanek, ostrzega warczeniem, a nawet ze dwa razy kłapnęła zębami w powietrzu. Wtedy Max wie, że na dziś koniec przytulankowej "audiencji". Inka nadal ma to, co u nas, czyli wychodzi tylko wtedy, gdy musi. Rano Martynka ją wypuszcza do ogrodu, ale nie zawsze królowa daje się namówić i najczęściej wychodzi dopiero, gdy p. Maja idzie "na dymka" po śniadaniu :evil_lol: I na tym kończę relację z dworu królewskiego Jej Wysokości Inki. Niestety, p. Mai nie udało się załączyć zdjęć do maila - będzie próbowała może dziś po pracy.
  10. Nio, Motuś niepocieszony. Choć dziś rano jadł z większym apetytem, a kupy nad ranem zaczęły mieć właściwy kształt ;) więc może będzie dobrze... Żelka w kiecce do wtorku, 22-go. I zawsze wtedy, gdy ją za duży szalej dopadnie, bo się kiecka okazuje doskonałą metodą temperującą temperament ;) W końcu kobietom w sukienkach też nie wszystko wypada, prawda? :)
  11. Ojej - to ja baaaaaaaaardzo przepraszam - nie doceniłam Zosi i Hopci!!! :) I wielkie brawa dla Mamy i Taty.
  12. Nutusia

    Metamorfozy

    Ale okruszek słodki :)
  13. Trzecia strona też może działać, a nie tylko pisać ;)
  14. Witaj, Mazowszanko :) Eeee tam dobre... Elza mnie poprosiła na PW, to coś "zaproponuję", tylko poproszę o dane ;)
  15. STARE?!?!?!?!? Muszę sprawdzić w słowniku definicję tego pojęcia ;)
  16. Witanko, Tekst mogę napisać, ale poproszę o tzw. plan wypracowania, bo nie mam możliwości przebić się przez cały wątek. Proszę też uwzględnić streszczenie historii psiaczka ;)
  17. Fajnie, fajnie! Baaaardzo dziękuję jeszcze raz za przemiłe spotkanie i zapowiedź następnych :) To mówiłam ja, Nutusia, z bazarkowymi serduszkami na szyi ;)
  18. Na dziś mamy sytuację taką: - Kocia kiecka poległa bezpowrotnie! Ja nie wiem jak do tego doszło, bo mnie w domu nie było. Sławek mówi, że gdy przyjechał Żelka była ubrana, a gdy ja wróciłam, zastałam gołą Żelkę, a na wycieraczce tuż przy drzwiach, dosłownie przegryzione na pół ubranko! Za to Żelucha przeszczęśliwa! Szalała, ganiała się z Kreśką, ze środka pokoju wskakiwała na kanapę... Sprawdziłam - zszywki na szczęście na swoim miejscu, uffff. Ale nie ma letko - założyłam drugą suknię i się... skończyło :( Chodzenie jak na obcasach, żal, smutek, rozpacz i totalna niemoc. A, i obraza taka, że spała w posłanku, a nie ze mną! - Motuś nam się coś pochorował. Raz zwymiotował pod naszą nieobecność, kupsko rzadkie i apetycik średni. Na szczęście humorek dopisuje, choć wariactwa trochę okrojone. Dziś dostał mniej na śniadanie, bo nie wiem czy szczeniaka też można przegłodzić. I nie wiedziałam czy mogę mu podać węgiel. Zobaczymy dziś po powrocie. Jeśli nadal będzie rozwolnienie, zadzwonię do Doktora, a nawet pojedziemy, jeśli będzie trzeba. Nie wiem co spowodowało taką sytuację - czy pożarł jakiś niejadalny element, w stylu frędzelek od chodnika, czy się może podziębił...
  19. Wrona ma na szczęście to do siebie, że do góry pofrunie, a nie wypadnie na ulicę... Ufffff.... Hopcia to jest jeszcze dzieciak głupiutki - bardzo chce poznawać świat i bywa nieprzewidywalna. Tak jest - kucanie albo ucieczka są sposobami mającymi szansę na powodzenie. Gonienie - nigdy. Spróbujcie połączyć dwie smyczki zwykłe. I po prostu idąc przed siebie, co jakiś czas zawołać. Pies się odwróci, pokazać mu smaczek, podejdzie - dać i pochwalić. Idziemy dalej, za kilkadziesiąt kroków znów - zawołać i to samo. Nasza Kreśka tak się wyszkoliła, że pod koniec takiego pierwszego spaceru już się sama odwracała, bez wołania ;) Dowód na to, że z Hopsaśki jest dzieciak? Lubi słuchać bajek :) Fajnie, bo i Zosieńka pewnie zadowolona, że Hopcia do niej przychodzi. A z praniem psa, toście się z domkiem Inkowym zgrały ;) Inusia też wykąpana. Było przy tym trochę "zachodu", ale to opiszę na jej wątku :) Lśniący karakuł, mmmm.... fotka by się przydała ;)
  20. Tak więc zero szans na nową rasę i Owczuś pozostanie NIEPOWTARZALNY :)
  21. Aniu - nie płacz! Masz tak wielkie serce, że pomieści się w nim jeszcze niejeden psi biduś... A Berta będzie szczęśliwa i kochana, nie martw się...
  22. Cudny domek i cudnych ludzi ma Aqsa :)
  23. O jezusie - Żubr jest BOSKI!!! :)
  24. O boże, co za tragedia! :( I dzieciaczki takie małe... Nikt mi nie wmówi, że jakiś wszechmocny i "miłosierny" gość na górze, chciał w ten sposób coś tam dobrego zrobić dla tych, których osierociła.
×
×
  • Create New...