Dlatego czekamy na takich, co się nie boją stałych lokatorów :)
Wczoraj znowu była chwilowa dyspensa kubraczkowa, bo się fraczek pomoczył w śniegu. Jejuuuuu, jaka radość! Ale niestety, też zaglądanie do szwu :( Dziś rano na gonitwy po śniegu zdjęłam sukieneczkę, bo jednak na cały dzień na golasa jej zostawić jeszcze nie można.
Moteusz wydobrzał, kupa prawie twarda, apetycik znów smoczy i... mega turbodoładowanie w kuperku :) Ale do Doktora zadzwoniłam na wszelki - okazało się, że takiego malucha też można zdrowotnie przegłodzić ;)