-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
Owca ma dom - mamy nadzieję, że już na zawsze.
Nutusia replied to mestudio's topic in Już w nowym domu
Eeee tam - Owca jest JEDYNY w swoim rodzaju i zdaje się, że umowa przewiduje, że dalszy rozwój "rasy" ma nie nastąpić ;) -
Księżniczka Bafi zamieszkała w DS na warszawskim Wawrzyszewie!!!
Nutusia replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Tak było zapisane w górze. I tam też jest zapisane, że Bafi będzie miała jeszcze lepszy domek, dlatego ten musiał nie wypalić ;) -
Może na Waszej wsi nikt się nie szlaja, bo na naszej (a właściwie na ościennej) - a i owszem. Wracałam wczoraj do domu niedługo przed 22-gą i całe tabuny - głównie panów - spotykałam. W przeważającej części, panów mocno "spracowanych". W tym jeden siedział sobie na pryzmie śniegu, trzymając nogi odziane w gumofilce na jezdni!!!!!!, a drugi baaaardzo chciał chyba dojść do domu, ale droga była dłuuuuga, kręta, a przede wszystkim śliska, więc się malowniczo wypieprzył. We wstecznym lusterku widziałam, że chyba jednak tak szybko do domu nie dotrze. Przemknęła mi nawet taka myśl przez łeb, że cholera zamarznie. Ale szybko wyleciała. Jednego... będzie mniej!!!!!!
-
Księżniczka Bafi zamieszkała w DS na warszawskim Wawrzyszewie!!!
Nutusia replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Ojej, jaka szkoda... Mam nadzieję, że pani całkiem nie zrezygnuje z adopcji i trafi do niej psiaczek mniej wymagający poświęcenia mu całego czasu... -
Hopka już wie jak wygląda prawdziwe psie życie w cudownej Rodzinie
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Tego nie wiem - trzeba spróbować ;) Mam raczej nadzieję, że zachowa się jak większość psów i gdy zobaczy, że Pani ucieka - zacznie za nią biec. Gonienie psa kompletnie mija się z celem - człowiek zawsze jest bez szans :) -
+ 2 kg - piękny wynik! :) Nużeńca można nie wykryć w zeskrobinie, jeśli nie ma go dużo, bo wystarczy, że akurat drań może siedzieć w kłaczkach obok, a nie tu, gdzie doktor poskrobie... Profilaktycznie możesz mu Oluś dosypywać mielone siemię lniane do żarełka plus olej z wiesiołka - nie zaszkodzi, a ma sierść działa wyśmienicie. To są moje mądrości z czasów Tośki-Łośki ;)
-
Wiecie co, Chłopaki - ja to bym się do Waszego duetu nadawała. Moja Nutusia mówi o mnie "burek podwórzowy", bo lubię sobie w budzie posiedzieć, poobserwować czy złodziej się nie skrada i ZAWSZE - bez względu na pogodę, wracam z ogrodu ostatnia. Poprzednia jamnisia w naszym domu, Pestka, to była ponoć prawdziwa jamniczka, jak na tę rasę przystało mocnociepełkouwielbiająca. A ja to jestem jamniczka z... olkuskich krzaków ;) Kreska z krzaków
-
Sańka ciągle szuka własnego domu. Czy ktoś ją kiedyś pokocha?
Nutusia replied to mestudio's topic in Już w nowym domu
Fajny pan ;) Co do Foka, to ja wcale nie z pretensjami - wygląda DOSKONALE! :) -
Czyli jest w najlepszej formie z możliwych :)
-
Krajobraz z ostatniego zdjęcia to u mnie norma, jeśli zapomnę zabrać papier toaletowy z uchwytu przy kibelku i schować do szafki ;)
-
O matko, wreszcie się uporałam z rozliczeniem. Nadaję się na księgową tak samo jak do baletu... :( Aha, i zapominałam za każdym razem wpisać, że przy okazji wizyty sterylkowej, poprosiłam, by Doktor zaczipował Żelkę na mnie (po ostatnich doświadczeniach z Becią :() - 30 zł Na razie zwrotu z urzędu ani za Hopkę bis ani za Żelkę nie dostał, więc nie miałam sumienia prosić, by zrobił to w ramach "pakietu". I oczywiście cały czas powtarzam, że gdyby się jednak urząd wypiął - będziemy kombinować, bo wiadomo - jest, jak jest... I jeszcze NIESPODZIANKA! :) Poznajecie tę "bidę"? ;) [IMG]http://images38.fotosik.pl/1911/fba2a8875ff75e74.jpg[/IMG] [IMG]http://images35.fotosik.pl/1774/17dc27793170b5df.jpg[/IMG]
-
Boże, jacy ludzie są durni... :(
-
Korek ZŁAPANY!! Dziękuję wszystkim którzy pomagali szukać!!!
Nutusia replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
O matko moja... że też mam zajęte miejsce w DT... :( -
Protest powoli, powoli jest łagodzony... Wczoraj po powrocie do domu, postanowiłam się nieco dotlenić i wzięłam się za odśnieżanie. Wszystkie psiny mi towarzyszyły, z Motkiem włącznie! Zabawa była przednia, bo trzeba było atakować łopatę (wzorem Lili), albo zdążyć się tak podstawić, by zostać przysypanym śniegiem. Gonitwom nie było końca, ujadaniu, podgryzaniu i ogólnemu zamieszaniu. Żelka się chwilę zastanawiała czy aby wypada tak wymiękać, ale w końcu nie wytrzymała, zachęcana do zabawy przez Lalkę i Moteusza. Wróciliśmy do domu zmachani, ale zadowoleni :) Żeluchna oczywiście skutecznie pomoczyła kiecuszkę po samą szyję, więc jej ją zdjęłam do wysuszenia. Niestety, ani chwili nie może być bez zabezpieczenia, bo wręcz się siłuje z moją dłonią, żeby zajrzeć do zaklamerkowanego brzusia. Wyciągnęłam fraczek posterylkowy Helenki i na szczęście pasował. Siedziała na kanapie, bawiłyśmy się, było OK. A potem towarzystwo zostało na 2 godzinki znowu samo, bo poszliśmy z urodzinową wizytą do naszego sąsiada. Nie zamykałam Motka osobno - został w stadzie. Po powrocie nie odnotowaliśmy strat ani w dobrach materialnych ani w żywym inwentarzu :)