-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
Pozostaje trzymać kciuki - ja swoje zaciskam do białości!
-
Ja już nawet nie oglądałam tego reportażu :( Kolejny reportaż o pani Antoninie i NIC. Władze udają, że problemu nie ma, nasz Doktor swego czasu bardzo tej kobiecie pomagał - np. na swój koszt zaszczepił 30 psów. Aż tu pewnego dnia przychodzi urzędnik do lecznicy z pretensjami, że dlaczego zaszczepił 30, a kolejnych 12 nie?!!?!? I że jak będzie pomagał p. Antoninie, to ona będzie brała kolejne psy.... Niestety, to jest chora kobieta i największy problem jest z tym, że ona żadnego psa oddać nie chce. Kiedyś przywiozła do naszej lecznicy bardzo chorego szczeniaka. Musiał zostać na kilka dni. Został wyleczony i Doktor się zaoferował, że poszukamy mu domu. P. Antonina się nie zgodziła i szczeniaka zabrała z powrotem do tego syfu :( Temat rzeka... "Władze" się obudzą, gdy p. Antonina oczy zamknie i "coś" trzeba będzie zrobić z psami... Tylko do tego czasu, przy szybkości ich mnożenia się, może ich tam być kilka razy więcej niż jest :(
-
Bardzo wnikliwie trzeba sprawę przemyśleć. Nie skreślać ludzi, ale uświadomić im pewne rzeczy przede wszystkim. Na szczęście Misiunia nie stoi "pod ścianą". Lepiej chwilę dłużej poczekać, ale zadbać o jak najlepszy dom dla niej...
-
Też liczyłam na to, że mamy wybór :( Sama jestem baloniarką, ale mam teraz Imkę. A poza tym nie ma nas w domu po 10 godzin i szczeniaczków z założenia nie tymczasuję, bo nie jestem ich w stanie karmić częściej niż 2 x dziennie, no i poświęcać tyle czasu, ile powinnam, uczyć czystości itp. Ale na baloniarskim wątku można zawsze wpisać apel. Niestety, instytucja bdt jest bardzo mało rozpowszechniona i wszystkie baloniarki są zapsione po kokardki :(
-
Myślę, że macant nie miałby nic przeciwko temu, bo takie przypadki jak Nuśka to dla niego prawdziwe wyzwanie (tak samo było z Tośką). No i personel też przecież ma jakiś "dziwny". Pamiętasz jak wydzwonił Martę w drugi dzień świąt, by mu asystowała przy operacji Nuśki, a gdy się nad nią litowałaś jaka to ona biedna, że ją szef do pracy w świąteczny wieczór zmusił odparła: "i bardzo dobrze, bo ile można jeść i w TV patrzeć, a tak przynajmniej coś dobrego i pożytecznego zrobimy" :megagrin:
-
FILONEK ciągle w domu - ale kankana nie będzie :( :( :(
Nutusia replied to jola_li's topic in Już w nowym domu
Zawsze coś... A na pysznościowym bazarku taki ruch, że na krótką chwilkę jeszcze trochę minus się uda zmniejszyć ;) -
Rudeusz, dziś zielona noc! ;)
-
~ Przemiła młodziutka sunia Aria - Piaskowa Panienka MA DOM :)
Nutusia replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Oj tak - ta druga część naszej działalności jest o wiele trudniejsza i o wiele bardziej stresogenna... -
FILONEK ciągle w domu - ale kankana nie będzie :( :( :(
Nutusia replied to jola_li's topic in Już w nowym domu
Nareszcie! Hura! Chwila oddechu od martwienia się o Filonkowe finanse... -
Przepraszam, ale jednego nie potrafię zrozumieć - dlaczego mają odchodzić ci, którzy coś robią dla zwierząt, poświęcają im swój czas, energię, pieniądze, oddają całe serce? Jeśli odejdziesz, kogo to zaboli najbardziej? Tych, którzy potrafią tylko pluć jadem, wszczynać awantury, a za to nie potrafią być obiektywni, uznać czyjegoś odmiennego zdania?... Nie! Oni tylko zatrą rączki, że udało im się Ciebie wyeliminować, utwierdzą się w przekonaniu, że to oni mieli rację i że za każdym razem wolno właśnie tak postępować - czyli eliminować "niewygodne jednostki". Po aferach z Czarodziejką, Arktyką czy Chauwą też myślałam o odejściu z dogo, bo nie chciałam być wśród ludzi, którzy na dogomanii nie powinni się nigdy pojawić. Ale po chwili refleksji przychodziło opamiętanie, że moje odejście byłoby tylko wodą na ich młyn! Gdyby wszyscy ludzie tacy jak Ty odeszli z dogo, zostaliby na nim sami oszuści, krzykacze, naciągacze i ci, którym dogomania służy tylko i wyłącznie do rozbudowywania własnego ego! Hope - jeśli odejdziesz, przyznasz rację tym, którzy Cię do tego odejścia zmusili!!!! Zostań, rób swoje, otaczaj się ludźmi sobie życzliwymi, zaglądaj tylko na takie wątki, na których pojawiają się ludzie grający do tej samej bramki. Ja tak robię, pomagam na ile mogę, cieszę się, że w tej pomocy nie jestem sama i nigdzie odchodzić nie mam zamiaru. Niech odchodzą ci, których nam tu nie trzeba!
-
Bardzo nadziejne wieści ;) W takich razach uwielbiam mieć rację :megagrin:
-
Jestem dokładnie tego samego zdania... Praca, kontakt z człowiekiem, domowe warunki, w których można go obserwować cały czas. Na świeżo to przechodzę z Imką - gdyby była w kojcu w życiu nie byłaby dziś takim psem, jakim jest (choć do ideału jeszcze jej duuuuużo brakuje). Wygląda na to, że Usia jest po prostu psiakiem o wiele bardziej wrażliwym niż jej siostra. Pozostawiając ją w kojcu, praktycznie skazujemy ją na to, że z bojaźliwego szczeniaka wyrośnie jeszcze bardziej bojaźliwy pies, a jego szanse na adopcję będą z miesiąca na miesiąc coraz mniejsze. Przy okazji tymczasowania Imki czytam teraz książki na temat psiego lęku, konsultuję się z behawiorystką. Im bardziej pozwolimy psu na zatracenie się w jego lęku, tym mniejsze mamy szansę, by z nim u niego walczyć z sukcesem. Ja wiem - łatwo się pisze - gorzej to w realu wygląda, ale jeśli jest jakakolwiek szansa, by to Usia skorzystała z tego domowego tymczasu, warto się nad tym zastanowić...
-
Oj tak, Jagusko masz (mamy) szczęście! ;) Imka robi się nieznośna w "napadaniu" na Lili, czasami też na Kreskę czy Gapcię. Niby to wszystko jest w zabawie, ale jest wtedy okropnie namolna. Głównie przy wypuszczaniu na dwór (tu niestety zły przykład daje Gapcia...). Najpierw podgryza Liluchnę pod szyją, gdy czekają na otwarcie drzwi, potem wypada na taras i wyraźnie czeka aż Lili wyjdzie. I gdyby jeszcze Gliździoch wychodził spokojnie - nie byłoby problemu. Ale ona - nawet jeśli na taras wyjdzie powoli - potem zaczyna biec i wtedy zaczyna się wściekła pogoń z okropnym jazgotem... Jedynie do Lesia i kotów nie ma odwagi "startować". Lesia udaje, że ignoruje, ale Helence nie może darować, że tamta kompletnie nie zwraca na nią uwagi i np. potrafi się pacnąć na dywan przez Imuszkowymi łapkami! Biega wtedy dookoła kota i jazgocze jak opętana. A ponieważ jej jazgotanie nie przynosi oczekiwanych przez nią efektów, bo kot nadal ją ignoruje - nakręca się coraz bardziej - na psy również. Wygląda wtedy jak taka nakręcona zabaweczka :) Staramy się ją upominać, ale różnie z tym bywa ;) Natomiast już nie ucieka z kanapy, gdy się zbliżam. Tylko się... przesuwa :megagrin: , robiąc mi miejsce. Daje się brać na ręce wtedy, tarmosić uszy... Sławkowi już też się daje głaskać, nawet jeśli jest na podłodze. Z tym jest coraz lepiej :klacz: A teraz słówko o Florce. Dzwoniłam do p. Agnieszki wczoraj. Na razie niestety dużych i znaczących postępów w zostawaniu samej w domu nie ma :lookarou: Potrzeba na to jeszcze trochę więcej czasu. Przecież jutro miną dopiero 2 tygodnie od adopcji... Florka ma swój pokój, w którym jest zamykana na czas wyjścia Państwa z domu. Pokój jest maleńki i z dala od drzwi wejściowych. Treningi dały już to, że zamykana w ramach ćwiczeń w tym pokoju, gdy Państwo są w domu, nie ujada i nie rzuca się na drzwi. Grzecznie tam zostaje, nie brudzi, niczego nie niszczy. Ma tam swoje posłanko i zabawki. Żeby jeszcze bardziej udowodnić jej, że pokoik jest OK, że można w nim bezpiecznie zostać i poczekać na powrót ludzi, p. Sebastian... przeniósł się tam ze spaniem! P. Agnieszka powiedziała, że mąż jest uparty i ma ogromną cierpliwość do psów. Za punkt honoru postawił sobie, że Florkę uda się "uratować". Naprawdę jestem pełna podziwu, bo 99% ludzi już dawno bym ją do nas odstawiło... Viola też jest pod wrażeniem tej Rodziny, ich chęci i zaangażowania. Dałam wczoraj p. Agnieszce słowo honoru, że ich nie oszukałam, że u nas nie było problemu z zostawaniem. Były inne problemy, o których Państwa uprzedziłam, ale one w najmniejszym stopniu nie występują w nowym domu. Florka jest psem idealnym - grzecznym, karnym, niezwykle cierpliwym do dzieci, fantastyczne relacje już ją łączą z Pantyrem. P. Agnieszka upewniła mnie, że nie czują się przeze mnie oszukani, że pies to nie jest mechaniczna zabawka i trzeba się liczyć z tym, że mogą być problemy i trzeba im stawić czoło. Ech, gdyby ten rudy łepek zakuty wiedział, że od tego jej szczekania (a właściwie nie szczekania) tak wiele zależy... No i bardzo mi jej żal, bo ponoć tak wiele ją ten strach przed już sama nie wiem czym męczy, że gdy Państwo wracają do domu - Florka śpi jak zabita i nawet nie słyszy, że wrócili! Na razie zostaje na góra 4-5 godzin sama i Państwo tak sobie przeorganizowali życie i pracę, że tak będzie do końca grudnia. Rozmawiałam z Violą - w każdej chwili jest gotowa dalej pomagać, ciągle szuka nowych pomysłów. Doszłyśmy do wniosku, że praca z psem, systematyczność, konsekwencja i odpowiednie ćwiczenia muszą przynieść efekt! I tego się trzymamy... oby przyniosły ten efekt jak najszybciej - w trosce o Florkę, Państwa i... sąsiadów... Bo strasznie żal byłoby odbierać Florencji takie życie...
-
A gmina nie może pomóc? Nie sfinansują sterylek? U nas Doktor sterylizował dzikie koty, a koszty ponosiło miasto. Karmicielki kotów robiły za "łapaczki" dzięki klatce-łapce, szwy zakładali rozpuszczalne i dobę po zabiegu wypuszczali koty tam, skąd je wzięli. W przeciągu roku problem mnożenia się kotów w mieście został opanowany i wszyscy byli zadowoleni - koty, karmicielki, koci przeciwnicy i miasto też...
-
Młoda, łagodna Randa zamieszkała w Warszawie u kochającej Rodziny
Nutusia replied to konfirm31's topic in Już w nowym domu
U mnie wszyscy owocowo-warzywni, a już jabłka to muszę jeść w ukryciu, bo mi kołkiem w gardle stają, a Lili tak się ślini, że muszę podłogę wycierać!!! Agrest i... aronię (!) objadają prosto z krzaków. No i musieliśmy zlikwidować kompostownik, bo tam to dopiero była wyżerka! :) -
Dog niemiecki - moje (jeszcze) niespełnione marzenie! :) A z kotami - to właśnie jest problem, że one zazwyczaj uciekają przed psami. Bo jak nie uciekają - psy stają jak wryte i co najwyżej z bezpiecznej odległości próbują nawiązać "kontakt" - tak robi Imka - szczeka jak opętana na Helenkę, a mina Heli jest wtedy... bezcenna! :)
-
~ Przemiła młodziutka sunia Aria - Piaskowa Panienka MA DOM :)
Nutusia replied to malagos's topic in Już w nowym domu
A to się malagosik ucieszy! :megagrin: Tylko jak już będziesz jechała po Arunię, nie zapomnij zabrać ze sobą któregoś Rudzielca na podmiankę ;) -
Zwrot po 1 dniu marnie rokuje :(