-
Posts
29291 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
31
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
Luka przez 2 tygodnie będzie chodziła na krótkie spacery na smyczy. W domu szlaban na zabawy z Balusiem niestety. Trochę się zezłościłam w lecznicy, bo zrobili opatrunek poniżej zgięcia. To dla Luki żaden problem ściągnąć taki opatrunek. Prosiłam, żeby podnieśli wyżej, ale uznali, że tak wystarczy. Stąd 3 kolory na łapce, bo od razu po przyjścia podniosłam jej opatrunek wyżej. Najpierw taka miękką włókniną, potem bandażem oklejającym włókninę, a na koniec plastrem.
-
FIDO - Stary, rudy, zaniedbany, mały piesuś za TM [*]
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Bardzo dziękujemy Nesiowatej za wpłatę 10 zł dla Fidusia:) -
Bardzo dziękujemy Nesiowatej za wpłatę 10 zł stałej dla Bonuska:)
- 1565 replies
-
Jesteśmy w domu. W końcu ja pojechałam po Lukę, bo Jacek był w tym czasie na spacerze z pozostałą trójką. Ale się suczynka ucieszyła, jak mnie zobaczyła. A w domu to już w ogóle radość, bo towarzystwo zdążyło wrócić i czekali na nią. Baluś w ciągu dnia cały czas czuwał, nie spal, tylko czekał na Lukę. Po powitaniu jej zwinął się w kłębek i chrapie. Rachunek przyprawił mnie o zawrót głowy,. Nie wiem naprawdę kogo niebawem będzie stać na leczenie zwierzaków. Rozumiem, że szycie było skomplikowane, że dostała leki na 7 dni i że miała wyciskane przy okazji gruczoły, ale 389 zł, to ogromna kwota:( Jesteśmy na dużym minusie. Całe szczęście, że nie ma żadnych opłat hotelowych:(
-
Będziemy szyć, ale niestety bez gwarancji, że szwy się nie rozejdą. Mamy wrócić do lecznicy o 11, bo teraz trwa inny zabieg. Miejsce jest paskudne, do tego bardzo mocno przecięte. Musimy bardzo dbać o to, żeby miała duży podkład z ligniny, żeby nie naciskała poduszką na twarde podłoże. No i areszt na smyczy do zdjęcia szwów. Dojechał do mnie do lecznicy Jacek i umówił się, że to on przywiezie Luke o 11, a potem po ok. 2-3 godzinach ją odbierze. Udało mu się wziąć urlop.
-
Tak sądzimy, że to butelka postawiona na sztorc niestety. Noc minęła zadziwiająco dobrze. Wzięliśmy Lukę między siebie do łóżka i choć śpi z nami co noc, tym razem Baloo postanowił ją pilnować i też wskoczył. To naprawdę rozczulające widzieć, jak on się troszczy. Cały czas chciał być obok niej, a nas lizał, merdał tym swoim mięsistym ogonkiem. W końcu jakoś się ułożyliśmy wszyscy i poszliśmy spać. Choć sen oboje mieliśmy czujny, bo na każdy ruch podnosiliśmy głowy, to Luka ani razu nie dobrała się do opatrunku. Baloo też dał spokój, ale było mu gorąco, więc dyszał mocno, ale nie zostawił siostry w nieszczęściu. Idziemy teraz na krótki spacer (z samego rana były 15 minut, a potem do weta z mała.
-
One bardzo mu ufają i bardzo lubią być obok niego. O to się właśnie martwię. Bo poduszka goi się długo i boli:( Po szyciu też nie będzie dobrze, ale wetka twierdzi, że to się samo nie zrośnie, bo tu nie ma jak się zziarninować rana. Zobaczymy co powiedzą jutro nasi weci. Dziękujemy za ciepłe słowa, przydadzą się.
-
Elu, to nie wchodzi w rachubę. Ona i bez tego jest zdenerwowana i musi mieć obok siebie kogoś, kogo zna i komu ufa. Ja pracuję w tej chwili i staram się zrobić jak najwięcej, żeby rano móc ją zawieźć. Napisałam do kolegi maila z prośbą o przesłanie szybciej danych i dostanę je jeszcze w nocy. Jeśli Jacek się nie wyrobi, to ja na pewno ją zawiozę.
-
Baluś jest bardzo zdenerwowany, czuje, że coś jest nie tak. Usiłuje dostać się do łapki Luki i ją wylizać. Czeka nas raczej bezsenna noc, bo jak nie ona, to on jej zdejmie opatrunek. Jacek pojechał właśnie do firmy zrobić coś, co miał zrobić rano, żeby jutro móc pojechać z Luką do weta. Pech, że akurat jutro ma lekarza medycyny pracy o 8:20. Gabinet weterynaryjny otwierają o 9:00. Powinien się wyrobić albo pojedzie kilka minut po 9 albo ja spróbuję urwać się i ją zawiozę do Boliłapki, a Jacuś przejmie ją jak dojedzie. Wszystko zależy od tego, o której godzinie przyślą mi pracę do zrobienia. Jeśli z samego rana, to dam radę podjechać z Luką. Zobaczymy. Na pewno rano któreś z nas zabierze ją do weta.
-
Jacek dal mi paragon i prawie się przewróciłam... 190 zł za opatrzenie rany i podanie 3 zastrzyków, nie chcę nawet myśleć ile na niedzielnym dyżurze kosztowałoby szycie:( Wgrałam zdjęcie Eluni, jutro na pewno wrzuci.
-
Jacek wraca z lecznicy. Luka dostała leki i ma zrobiony opatrunek, ale rana wygląda paskudnie, bo aż miąższ z poduszki wyszedł na wierzch. To musi być zszyte pod narkozą. Można to zrobić dopiero rano, bo teraz była po kolacji. Jacek weźmie na jutro urlop, bo ja od rana mam sajgon w pracy. Pojedzie z Luka o 9 do naszej lecznicy i będą musieli jej pomóc bez umawiania się.
-
Jak to czytałam rano, to w życiu nie myślałam, że i nas coś takiego spotka. Na wieczornym spacerze Luka na coś wpadła i dosłownie rozszarpała sobie poduszki na tylnej łapce i dodatkowo ma ranę na łapce:( Wyglądało to na tyle źle, że Jacek pojechał z nią na dyżur. Martwię się bardzo:(