-
Posts
29282 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
31
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
Kochana Nadziejko, z radościa i wdzięcznościa informuję, że 87 zł dla Luki jest już na jej koncie. Z całego serca dziękujemy!!!
-
Dopiero dzisiaj przeczytałam o suni... Weszłam w oba linki podane przez Tolę i w jednym z tygodnika zamojskiego napisali tak: Jak nam jednak zaznaczono, wstępne czynności nie wykazały, aby obrażenia te doprowadziły do śmierci 76-latki. To może oznaczać, że najprawdopodobniej psy szarpały już nieżyjącą kobietę. Tak naprawdę nie wiadomo co było przyczyną, który pies gryzł i dlaczego.
-
Dla mnie ta ich relacja jest niesamowita:) Gołym okiem widać dużą więź między nimi. Bardzo się cieszymy i dziękujemy:) Kochana, również Ty tworzysz tę relację Mamy szczęście z Elunią do dobrych Ludzi wokół nas. To Wy, którzy jesteście, wspieracie nas i psiaki Prawdopodobnie Jackowi uda się przylecieć w tym tygodniu w związku z dniem zmarłych. Potem już ma rozplanowane przyloty co 2 tygodnie. Gdyby nie udało się przylecieć teraz, to potem dopiero za 3 tygodnie. Dużo rozmawiamy o psiakach. Jacek martwi się, czy daję sobie radę z czwórką. Dzwoniła też teściowa, mówiła, że taka jestem biedna i pytała czy daję radę bez Jacusia. Mówię, że jestem dużą dziewczynką i chociaż mi smutno bez niego, to radę sobie daję:) Prawda jest taka, że nastąpiło jakieś przełamanie u Luki. Ona zaufała, zaczęła słuchać, nauczyłyśmy się nawzajem rozumieć siebie. Zalewa mnie morze czułości kiedy przytula się do mnie z całej siły albo na spacerze podbiega, żeby na sekundę złapać kontakt i leci dalej. Na spacerach zawołana najczęściej reaguje natychmiast. Uśmiecha się tak pięknie, coraz częściej jest w niej spokój i radość, choć nadal małe rzeczy wywołują strach. Na przykład dzisiaj miałam tele spotkanie firmowe o 15. To godzina, w której zabieram psiaki na południowy spacer. O 14:40 zabrałam je więc na 10 minut na trawnik, żeby się załatwiły i dopiero po spotkaniu pojechaliśmy na długi spacer. Baloo, Figuszka i Peruszek załatwiły się od razu, a Luka za nic nie chciała iść na trawę. Szła spłoszona odgłosami małej ulicy i w pewnym momencie kucnęła na chodniku i zrobiła siusiu. Ona, która normalnie załatwia się wskakując w jakieś krzaki, żeby jej nie było widać:( Zastanawiam się, czy kiedyś to jej minie, ten strach:( Ćwiczymy obecnie na nocnych spacerach chodzenie przy ulicy na smyczy. Najpierw wchodzę z nimi w ślepą uliczkę, gdzie mogą poganiać chwilę i załatwić się. Potem biorę je na smycz i robimy takie duże koło po osiedlu. To się dzieje najczęściej koło północy, ruch jest minimalny i to dobra pora na uczenie Luki chodzenia po mieście. Każdego dnia jest lepiej, ale nadal w pobliżu klatki ciągnie jak szalona, żeby już być w domu.
-
Dzięki Eluś, że zawsze wstawiasz wszystkie zdjęcia:) Wysyłając zdjęcia do Eluni dzisiaj napisałam o tej dwójce tak: Mogę na nie patrzeć cały czas. Kochają się i to bardzo widać. Z Baloo to zupełnie inna relacja. Przepychanki, siłowanie. Figę Luka myje, obejmuje... aż mi się płakać chce chwilami ze wzruszenia Luka dostała od mojego Dyrektora Rafała i jego żony Małgosi 50 zł. Bardzo serdecznie dziękujemy:)
-
Brzmi nieciekawie, ale zobaczymy, czy zadzwoni...
- 1565 replies
-
Kochani, wygląda na to, że to jest TEN domek. Bardzo dziękuję Wam, że przyszliście do Meli, że wsparliście nas i finansowo i psychicznie. Do stałych deklarowiczów wysłałam już wcześniej PW z podziękowaniami i prośbą, żeby od listopada nie wpłacali na Melę składek. Nawet nie wiecie, jakie to było dla nas ważne, że byliście tutaj z nami w tych stresujących chwilach. DZIĘKUJEMY!!!
-
Bucika nie nosi od kilku dni. Poduszka pięknie zarasta grubą skórą:) Ona teraz na każdym spacerze bawi się z innymi psami, ale zerka na to co zrobi Baloo i podchodzi do mnie , żeby dostać wsparcie. Płoszą ją nadal dzieci, ale nie panikuje już tak jak na początku. Ma dzisiaj czerwone oczko. Przemywam jej herbatą i zobaczymy co będzie jutro. Mam nadzieję, że obejdzie się bez wizyty u weta:(
-
Bardzo dziękuję:) Pół nocy dzisiaj miałam całą czwórkę w łóżku:) W końcu Baluś zszedł z moich nóg i poszedł spać na posłanie, a Luka przesunęła się na tyle, że mogłam się na lucie wyciągnąć:) Kochana jesteś Nadziejko:) Przykro mi, że wywołałam swoim wpisem przykre wspomnienia u Ciebie Kochana:( Psiaki po każdym spacerze wpadają do domu i szukają Jacka. Na szczęście nadal są wesołe i skore do zabawy:)
-
Kumple Taka jestem szczęśliwa, że Mela ma takiego kolegę Poprosiłam Alaskan, żeby uczuliła Pana, żeby nie otwierał nigdy okna w miejscu, na które psiaki mogą wskoczyć, ale cos mi się zdaje, że Pan to wie... Rozliczyłam właśnie Melę z Anecik. Dzisiaj opłaciłam: 230,00 zł - pobyt 01-23.10 95,00 zł - szczepienie combo (wścieklizna i wirusówki) i transport do i z lecznicy 10,00 zł - odrobaczanie Razem 335 zł. Na koncie Meli zostało w tej chwili 231 zl, ale zaczekajmy jeszcze chociaż z tydzień z rozliczeniem tak na wszelki wypadek...
-
Mam nadzieję, że nie narzekają:) Tak Eluniu, to ten mały, czarny łobuziak:) A wiesz, że tak mi się spodobało Twojej określenie, że czasami tak do niej mówię? Bardzo to do niej pasuje:) Dzisiaj na spacerze spotkaliśmy jakiegoś durnego człowieka. Luka zaszczekała na niego, a on zaczął wymachiwać łapami i wykrzykiwać, że wyprasza sobie, nie życzy sobie, żeby go jakiś pies dotykał (ona do niego nawet nie podeszła, szczeknęła z daleka, jak to Luka). Proszę go, żeby nie machał rękami, nie krzyczał, tylko dal nam szybko przejść. Podchodziliśmy pod wysoką, ulubioną przez psiaki górkę i chciałam go ominąć. On dalej swoje, więc do rozmowy włączył się Baluś i groźnie mrucząc zaczął iść w Pana kierunku. Mimo strachu postanowił nas bronić:) Jakoś udało nam się przejść, ale po chwili patrzę, a facet biegnie w naszą stronę,. Zdenerwowałam się już mocniej, na szczęście po chwili stanął i zawrócił. Okazało się, że biegał tam sobie w kółko:) Mam takie obserwacje po tej sytuacji, że Luka mimo, że się bała dała się jednak odwołać, zareagowała na odwołanie. Mimo strachu słyszy co się do niej mówi. Wcześniej była głucha i przerażona. Tak bardzo widać, jak nam ufa, że aż się płakać chce ze wzruszenia. Dzisiaj ostatni spacer z Jacusiem przed wyjazdem. Jedziemy zaraz za Warszawę na otwarte pola, gdzie będą mogły poganiać do woli.
-
Asiu, nie wiem jak dziękować Ci za pomoc w tej adopcji. Mam jakiś spokój w sobie i wierzę, że to będzie ten domek. A to, że Pan pisze, że dopiero za kilka dni odetchnie świadczy o jego odpowiedzialności. Tu zapowiada się piękna psia przyjaźń,. W końcu Mela znalazła partnera, który nie wystraszy się jej energii,. Nawet jak wpadnie na Venona z impetem, to on tego nie zauważy:) Anetka płakała dzisiaj przy pożegnaniu z Melą. To wielki pieszczoch jest i mimo, że jest absorbująca, zapada w serce:) Mela u tych poprzednich ludzi miała na imię Majka, ale chyba nadal reaguje na Melę, bo Anetka nie miała z przywołaniem jej żadnego problemu:) Zaczekajmy jeszcze kilka dni, tak na wszelki wypadek, tak jak Pan odetchnie za kilka dni, tak i my odetchniemy. Wtedy będę pisała do darczyńców podziękowania i prośbę, żeby już nie wpłacali na dziewczynkę pieniędzy. Pan zwrócił koszt transportu Meli:) Nam pozostanie opłacenie szczepienia i hotelu do dzisiaj:)