Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29282
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    31

Everything posted by Ewa Marta

  1. Mimo starań łapka leciutko podkrwawia przy szwach:( To jednak bardzo kiepskie miejsce do zrastania. Nie pomaga temu energia Luki, która nawet na krótkiej smyczy wykonuje czasami gwałtowne ruchy. Zmieniliśmy jej opatrunek przed chwilą.
  2. U nas też masa posłanek, ale do biura w ciągu dnia przenoszę jedno z dużego pokoju:) Aż się wierzyć nie chce jak szybko schodzi karma Luki:) Tak się zdziwiłam, że przed chwila sprawdziłam kiedy zaczęła nowy worek. Okazuje się, że 14 kg Purizona zaczęła 15 września. Optymistycznie liczyłam, że wystarczy na prawie cały październik, ale w tej chwili zostało nam 4 kg. Dodam, że tę karmę je sama, bo Baluś ma swoją hypoalergiczną, Peruszka zjada Hepatic, a Figuszek jest w tej chwili na Acanie, chociaż kręci noskiem na nią. Luka dostaje ok. 320 gram karmy dziennie, ale zdarza się, że jeszcze jej troszkę dosypuję, bo żarłoczek z niej wielki. Do tego dochodzi trochę puszki, bo w mokrej karmie podaję całej gromadce leki. Jedna puszka 800 gramowa wystarcza dla całego stada na 2 dni. Puszki, podobnie jak smaczki kupujemy od siebie. Zastanawiam się nad zakupem dla Luki karmy Taste of The Wild Pacific Stream. Taką będzie dostawał Balutek, jak skończy swoją hypoalergiczną, bo skład jest dla niego odpowiedni. Gdybym kupiła ją też dla Luki, to wreszcie mogłabym skasować jedno pudło i podawałabym psiakom trzy, a nie cztery rodzaje karm. A Lukiś zjada wszystko, nie grymasi. mamy jeszcze chwilę na podjęcie decyzji, bo to co zostało powinno wystarczyć na 11-12 dni.
  3. Nie mam się jak ruszyć, bo całe towarzystwo zaległo w biurze:) Słyszę delikatne pochrapywanie, popiskiwanie przez sen... kocham to i chociaż ciasno mi tu i musze uważać, żeby nie najechać kółkiem na czyjeś ucho, to uwielbiam jak są obok mnie. Jak tylko przejdę do kuchni, do dużego pokoju albo do toalety, cała grupa przeniesie się razem ze mną:)
  4. Prawdopodobnie nie powinniśmy pozwolić sobie na taka z nią bliskość, ale ten jej strach i banie się wszystkiego powodowały, że chcieliśmy, żeby komuś zaufała, żeby poczuła się bezpiecznie. Taki wariant właśnie rozpatrujemy. Myślimy nad rozpoczęciem ogłaszania (Ellig ma już przygotowane ogłoszenie) i danie sobie jakiegoś przedziału czasowego. Jeśli nie znajdzie się dom z najwyższej półki, to jest skazana na nas. Tylko najlepszy:) My oczywiście mieliśmy różne rozterki i najczęściej tymczasy zostawały u nas na stałe, ale to wynikało z naszej potrzeby zostania z nimi. Nigdy nie były to psy, których balibyśmy się puścić do ludzi. Tym razem to jest autentyczny strach o nią, o to, że się wycofa, że nie zaufa, że zostanie uwięziona na zawsze na smyczy. Oczywiście są też nasze uczucia do niej, ale po raz pierwszy boimy się oddać sunię. Rozmawialiśmy nawet, że bardziej przystosowałby się w nowym domu do nowej sytuacji Balutek, ale nie ma mowy o oddaniu go, bo to już nasz pies i bardzo go kochamy. Ją też.....
  5. Nawet nie wiesz jakie mamy rozdarte serca... Boję się ostatecznej decyzji, żeby została, ale tak samo boję się decyzji, że ma iść gdzieś do nowego domu bez Balusia, bez Figi i bez nas:( Cały czas natłok myśli tych na tak i tych na nie:( Bardzo dziękujemy Kochana! Nadchodzą zimne wieczory, a ja niebawem, bo już 24.10 zostaję bez Jacka, który wyjeżdża na 4 miesiące. Lubię spacery z moimi piesełkami, ale ten ostatni nocny z radością oddaję Jackowi, a sama zostaję w ciepłym mieszakanku. Niedługo niestety będę się ubierać i maszerować. Szczęśliwie ten ostatni spacer jest tylko fizjologiczny i trwa 10-15 minut.
  6. Luka bardzo, ale to bardzo potrzebuje bliskości. najchętniej kładzie się na człowieku, żeby go mocniej czuć. Przy jej strachach, to aż dziwne, ale zdjęcia mówią same za siebie. Lukiś jest przyklejona do Jacka albo do mnie. Tylko ja nie mam z nią zdjęć, bo Jacek nie ma takiego świra jak ja i nie pstryka co chwila aparatem:) Nosi dziewczynkę bardzo, na spacerze coraz trudniej utrzymać ją na smyczy, ale trzymamy konsekwentnie, bo to bardzo ważne, żeby łapka się zrosła i nie bolała potem.
  7. Bardzo mi przykro, ale Jacek zgubił paragon za wizytę kontrolną Luki. Prześlę Eluni potwierdzenie zapłaty z jego konta, bo inaczej nie mam jak udokumentować tego wydatku. Lukę rozsadza energia, dlatego trzeba ją bardzo uspokajać i nie pozwalać na szaleństwa. Aż się boje dnia, w którym będzie mogła pobiegać. Zaczniemy chyba od wybiegu dla psiaków, żeby można ją było okiełznać. Szycie pięknie się trzyma i tak ma pozostać:)
  8. Oczywiście, zgadza się. Moja Peruszka miała kiedyś przycinane dosłownie pół milimetra, bo nerwy były długaśne i przez długi czas dochodziłyśmy do takich pazurków, które nie przeszkadzają jej ganiać. Ale nie ścierają ich i dlatego muszę sama przycinać. Już rozmawiałam z Anetą, przy szczepieniu wet jej przytnie:)
  9. Ona ma bardzo długie nerwy, to nawet widać na zdjęciach, więc wiele nie da się ściąć. Trudno powiedzieć, jakie miała spacery, ale moje psiaki mają podcinane pazurki co miesiąc, bo nie maja jak zetrzeć ganiając po polach i na trawie. A chodzimy co najmniej 3 godziny dziennie:)
  10. Ja im napisałam, że bez książeczki nie mogę odebrać Meli ze schroniska, więc myślą, że ona nadal tam jest:(
  11. Dopiero teraz zauważyłam, że nic do siebie z pościeli nie pasuje:) Po wtorkowej zmianie wszystkiego i przed kolejną sobotnią, kiedy musimy wymienić wszystkie posłanka i pościele, złapałam poszwy, które są rzadko używane i które będą mogły zaczekać w kolejce na pranie:) Na szczęście psiakom ten melanż nie przeszkadza i świetnie się czują na łóżku:)
  12. Nawet nie chcę mówić co się dzieje w naszych sercach, jakie rozterki... Elu kochana, zmieniamy opatrunki sami codziennie. To była wizyta kontrolna, prosili o nią weci, bo to naprawdę paskudne miejsce do szycia i obawiali się, że szwy się rozejdą. nadal istnieje takie ryzyko, ale bardzo pilnujemy, żeby nie rozerwała opatrunku, żeby nie podbiegała... Na szczęście przy pracy zdalnej mam ją prawie cały czas na oku. Moi pracownicy przyzwyczaili się już do tego, że w trakcie spotkań on-line słyszą "Luka, zostaw kochanie, nie ruszaj, nie gryź itp." Do weta idziemy teraz na zdjęcie szwów, chociaż i to może zrobimy w domu. Jacek zdejmował szwy z mojego kolana po operacji, Barsiczce po usunięciu guza. Pytanie, czy dam radę ją utrzymać, żeby on to zrobił, czy trzeba będzie jechać do wetów, żeby Jacek trzymał. Elu, za co mam bić, skoro my cały czas o tym rozmawiamy. Kilka razy dziennie mówimy, że nie damy rady jej oddać i kilka razy dziennie upominamy się, że musimy, bo możemy nie udźwignąć ciężaru finansowo w przyszłości. Nie wyobrażam sobie, że psiaki miałyby nie mieć najlepszej opieki weterynaryjnej, dobrego jedzenia, smaczków i wszystkich potrzebnych leków. Dopóki pracuję, dalibyśmy radę (no może poza tą chwilą, bo po dwóch ślubach dzieci jesteśmy spłukani i odrabiamy straty, ale to chwilowe), ale emerytura zbliża się wielkimi krokami i jeśli nie dostanę zgody na dalszą pracę, to za 2 lata i 8 miesięcy stanę się emerytką. W tej chwili leczenie Peruszki kosztuje sporo, a to mały piesek. Oczywiście moglibyśmy odpuścić fakt, że wyniki wątrobowe pogarszają się i uznać, że to 12-letni piesek i taka jest kolej rzeczy. Ale ja nigdy nie pozwolę na to, żeby zaniechaniem skrócić jej życie. Dlatego poza zastrzykami na łapkę dostaje 3 różne leki na wątrobę, a na dniach dojdzie jeszcze kuracja Ornipuralem. Tak więc to jest bardzo trudny temat, mieliśmy spróbować poszukać jej domu idealnego, Elunia ma gotowe ogłoszenie i w miniony poniedziałek miała je wystawiać, ale plany pokrzyżowała rozwalona łapka. To, co mogę wam przyrzec, to jeśli damy radę ją oddać, to tylko do najlepszego domu, który cierpliwie będzie przyjeżdżał, żeby poznała ludzi i ich zaakceptowała. Szukamy domu z innym fajnym psem, którego Luka polubi, bo ona musi mieć przewodnika, za którym schowa się w przypadku strachu. Domu, który lubi długie spacery i będzie chodził tam, gdzie Luka bezpiecznie będzie mogła się wybiegać. Domu umiejącego postępować z wycofanym psem i w razie czego szukania ratunku u specjalistów. Ona robi postępy, tak bardzo widać, że chce. Na przykład wczoraj na klatce schodowej nagle otworzyła się winda i wyszła sąsiadka. Lukiś spłoszyła się, ale w chwili, kiedy miała zaszczekać spojrzała na mnie. Powiedziałam tylko spokojnym głosem "Luka spokojnie" i nie wydała z siebie żadnego dźwięku. Coraz częściej chce gdzieś wyskoczyć, ale patrzy na któreś z nas i upomniana odpuszcza. Ale to musi być konsekwentne i zawsze po tym musi dostać wsparcie i pochwałę, że o to właśnie chodzi. Jednym słowem jej trzeba poświęcać więcej czasu niż innym na spacerze.
  13. Odpukać... zadziwia nas swoim spokojem:) Mała iskiereczka to rozpuszczony łobuziak i szef stada:) Baluś bardzo przeżywa niedyspozycję Luki. Co chwilę patrzy, czy przypadkiem opatrunek nie zniknął. Chętnie by się z nią pobawił, ale niestety nie pozwalamy na to. Luka była na wizycie kontrolnej i na zmianie opatrunku. Gdybym wiedziała, że za tę zmianę tyle trzeba zapłacić (45 zł), to zabrałabym swoje opatrunki i sama zawinęłabym jej łapkę, bo przecież oboje z Jackiem umiemy to robić. Na szczęście wszystko wygląda dobrze i jak nam Lukiś nie zrobi jakiegoś numeru i gwałtownego ruchu, to ma szansę pięknie się zrosnąć. Zdjęcie szwów 10-14 dni po zabiegu. Pojedziemy pewnie 14.10 w piątek. To będzie 11 dzień po szyciu.
  14. Gdybyś ich tu nie pokazywała, nie byłoby cudu:) To taka wspólna praca:) A za Bonuskiem stoi Pongo:)
  15. A książeczka oczywiście nie przyszła. Kłamali pisząc sms, że została wysłana listem poleconym w ubiegły poniedziałek. Znowu mi się podniosło ciśnienie:(
  16. Idziemy dzisiaj po południu na kontrolę łapki Luki. Wszystko wygląda dobrze, ale wet chce ją zobaczyć i przyjrzeć się, czy nie tworzy się tam jakiś stan zapalny. My boimy się tam grzebać, żeby nie zrobić krzywdy. Kończą nam się w domu środki opatrunkowe. W szczególności potrzebny jest bandaż elastyczny samoprzylepny, bo wspaniale usztywnia opatrunek i trzyma się całą dobę. Przed nami jeszcze co najmniej 10 dni zmian opatrunków, zamówiłam więc dla Luki bandaże i plaster. Luka i tak ma minus na koncie, więc to prezent od nas. Mam zresztą nadzieję, że coś zostanie na wszelki wypadek na przyszłość. Teraz miałam w domu 3 takie bandaże i przydały się idealnie. Zakup opłacony 6.10.2021, 12:13 Od DomowaApteczka24 Bandaż kohezyjny samoprzylepny elastyczny 10 cm x 2 × 5,50 zł 11,00 zł Bandaż kohezyjny samoprzylepny elastyczny 10 cm x 1 × 5,50 zł 5,50 zł Bandaż kohezyjny samoprzylepny elastyczny 10 cm x 2 × 5,50 zł 11,00 zł Bandaż kohezyjny samoprzylepny elastyczny 10 cm x 1 × 5,50 zł 5,50 zł Bandaż samoprzylepny elastyczny kohezyjny 10 cm 1 × 6,40 zł 6,40 zł Plaster przylepiec włókninowy rolka 2,5 cm x 5 m 1 × 3,70 zł 3,70 zł Wata celulozowa, lignina w zwoju rolka 150 g 1 × 2,65 zł 2,65 zł Razem z darmową dostawą 45,75 zł
  17. Bardzo mi przykro, że przeżyłaś w swoim życiu takie koszmarne chwile. Nikt na to nie zasłużył:( Nadziejko kochana, Kulka ma w tej chwili 177,50 zł na karmę. Ona dostała sporo karmy ze zbiórki na FB. Fajna dziewczyna Justyna ją zrobiła. Jesteśmy w kontakcie i wiem, że oddała już im wszystko, ale moja koleżanka pomaga też Dżekusiowi i dostali dużo karmy, a skoro psiaki mieszkaja razem to i jedzą razem. Ja czekam na sygnał, kiedy mam coś kupić. Ale Kulka ma w tej chwili fundusze na jej zakup, więc z całego serca doceniamy, ale bardzo dziękujemy za propozycję. Te pieniądze leżałyby i czekały na gorsze czasy, a inne psiaki mają gorszą sytuację. Znowu mam mokre oczy, bo starasz się pomagać tak wielu psiakom... dziękujemy za Twoje kochane serduszko:)
×
×
  • Create New...