-
Posts
29129 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
30
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
FIDO - Stary, rudy, zaniedbany, mały piesuś za TM [*]
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Nadziejko, Kobieto o złotym sercu, bardzo dziękujemy za wpłatę 42,40 zł z bazarku dla Fidusia:) -
Kochana Nadziejko, kaska dotarła - oba przelewy:) Z Twojego bazarku Luka dostała 48 zł!!!! Z całego serca Ci dziękujemy za pomoc:) Patmol, Baloo od razu mial odstawionego kurczaka. Najpierw jadł karmę hypoalergiczną, potem zamówiliśmy Taste of The Wild z jagnięciny. Teraz czekamy na Biomill dla juniorów z samej jagnięciny, bez żadnych dodatków. Do tego dostawał suszona kaczkę, ale teraz ma przerwę. ma mono dietę i jak się skóra wyciszy, będziemy wprowadzali pojedynczo nowe smakołyki. Na szczęście baloo je wszystko i karma to też dla niego smakołyk:)
-
Dzisiaj niestety bez powodu podszedł do TZ Kasi , który coś mówił do Kasi i ugryzł go do krwi:( Może go nie poznał, ale to słabe niestety:(
- 1565 replies
-
FIDO - Stary, rudy, zaniedbany, mały piesuś za TM [*]
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Opłaciłam dzisiaj pobyt Fidusia w lipcu w hoteliku. Rachunek 617/21. Kwota 290 zł. Nadziejko, jeszcze nie ma wpłaty w banku, ale pewnie po godzinie 10 dojdzie i od razu dam znać:) -
W zooplusie dzisiaj spora promocja dobrej karmy Purizon. Kupiłam więc nie czekając aż się skończy poprzednia dla Luki worek plus 2 kg w gratisie. Karma ma bardzo dobre opinie, mam nadzieję, że przytyje na niej troszkę . Po odliczeniu mojej zniżki zapłaciłam 174 zł (smaczki ode mnie w prezencie): Artykuł Suma z VAT Pakiet Rocco Chings Originals mięsne paski do żucia - Filet z kaczki, 2 x 250 g 1 x 27,80 zł 27,80 zł 12 + 2 kg gratis! Purizon Single Meat, karma dla psa, 14 kg - Jagnięcina z grochem 1 x 179,80 zł 179,80 zł Twój plan oszczędnościowy: 3% rabatu przez 1 rok - Oszczędzasz automatycznie przy każdym zamówieniu! 1 x 9,80 zł 9,80 zł 3% zniżki-6,24 złStandardowa dostawa gratis Cena razem z VAT211,16 zł Wyloguj
-
Zapomniałam napisać, że Mama Luki i Baloo jednak nie jest szczenna! Nie wiem jakim cudem, ale tym razem nie zaszła w ciążę! To nam daje więcej czasu na negocjacje w sprawie sterylki.
-
FIDO - Stary, rudy, zaniedbany, mały piesuś za TM [*]
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Dziarski z niego staruszeczek. Widać, że mu dobrze na świecie:) Bardzo dziękujemy za piękne zdjęcia i filmik:) -
Dużo jest racji w tym co piszesz. Musimy zweryfikować nasze zachowania. Musze na spokojnie porozmawiać z Jackiem i zaczniemy więcej od niej wymagać. No i więcej będzie uczenia komend:) Dzięki za dobre rady:) Na smyczy chodzi, chociaż chwilami ciągnie bardzo. Najczęściej chodzi na 10-mewtrowej lince. W lesie już nie puszczamy jej luzem, za duże ryzyko ucieczki. Jutro odlatuje syn Jacka. Posadzę go na poważną rozmowę i musimy ustalić nowe reguły postępowania. Przeczytam mu Twoje uwagi.
-
Ustaliłam z Martą, że Gucio nie będzie dostawał teraz do suchej karmy puszek, ale dostanie lepszą karmę. Worek karmy 15 kg kupowanej do tej pory kosztował 150 zł. Marta poprosiła, żeby wpłacić jej te pieniądze, a ona dołoży od siebie kasę na lepszą karmę. Zapłaciłam więc dzisiaj 550 zł (400 za pobyt i 150 na karmę, która wystarczy na 2 miesiące). Ten miesiąc jest ciężki, ale znowu poratowali nas Małgosia i Rafal wpłacając 100 zł dla Gucia i Ania J, dorzuciła od siebie dla niego 150 zł. Na szczęście, bo nie wiem już skąd miałabym wziąć te pieniądze. Musimy zrobić bazarek, tylko skąd wziąć na niego czas:(
-
Kilka razy dziennie siadają. Znają komendę zostań, do mnie (ale to mamy używać rzadko, w ostateczności i egzekwować do końca), idziemy, stój (wtedy Baloo siada w miejscu i czeka). W domu uczymy też odchodzenia od stołu mówiąc "na miejsce". Tyle, że to, że znają nie oznacza, że zawsze się stosują. Jak ona się boi, to nic do niej nie dociera. Na ich obronę dodam, że one nie chcą się zgubić, bo jak idziemy równolegle (Luka w krzakach, żeby omijać ludzi, my ścieżką), to cały czas nas obserwuje. Kiedy im się chowamy, od razu nas szukają. Behawiorystka powiedziała, że dla Luki najgorsza będzie tresura. Nie nabierze zaufania do nas. Musi widzieć, że może na nas polegać i w sytuacji dla niej groźnej biec do nas po pomoc, a nie przed siebie. O to właśnie nam chodziło. Sytuacja z nimi jak widać zmienia się i dlatego musimy pomyśleć o nowych sposobach postępowania.
-
Ćwiczymy, kiedy jest zrelaksowana, kiedy nie ma dookoła żadnego psa ani człowieka. Staramy się to wplatać w normalny spacer, ale to trwa krótko, bo zostaliśmy skrytykowani za trenowanie kilka minut bez przerwy. Miało to być przy okazji, prawie niezauważalne. Powtarzam, że cały czas chodziło o lęki Luki. Wczoraj pokłóciliśmy się z Jackiem o to, bo ja twierdzę, że nie możemy tracić ich z oczu i zastanawiać się, czy biegają sobie, czy właśnie łapią trop. On uważa, że za szybko ich przywołuję i przestają słuchać. Trzeba znaleźć złoty środek. Luka z całą pewnością lepiej sobie radzi z omijaniem ludzi, kiedy jest bez smyczy. Na smyczy wariuje, wyrywa się. Puszczona luzem sama wybiera odległość do ominięcia i jest zazwyczaj mniejsza, niż jak jest na smyczy.
-
Oboje siadają i nawet udaje się je utrzymać jakiś czas w siadzie. Jacek uczył też komendy zostań. To wszystko lepiej robi Baloo, chociaż Luka też w miarę. Dostawały za wykonane polecenie nagrody. W czasie spotkania z behawiorystka wszystko musieliśmy zmienić. Początkowo wydawało się, że jest lepiej, ale teraz sama nie wiem. Nie do końca zgadzam się ze wszystkimi zaleceniami, więc chyba trzeba wrócić do nauki i przywoływania na spacerze. My nie spotkaliśmy się z behawiorystką z powodu ich nieposłuszeństwa, tylko z powodu strachu Luki. Teraz sytuacja się zmienia, więc i my musimy chyba zmienić metody:(
-
Problem polega na tym, że właśnie behawiorystka zakazała nam ciągłego ćwiczenia na spacerze, zaufania im, dania więcej swobody, więcej relaksu. Chodziło o to, żeby Luka mniej się bała. Jej nieposłuszeństwo wynika ze strachu, ona ciągle miała ogonek podwinięty na brzuszek. Jak się nie boi, to słucha. jak się przestraszy, to nie dociera do niej nic, jest w amoku.
-
Bardzo dziękujemy za zdjęcia! Jak on musiał tęsknić do człowieka na tym betonie w schronie:(
- 1565 replies
-
- 1
-
-
Będziemy sprawdzać na co jest uczulony. To może być uczulenie na trawy, pyłki, trudno stwierdzić. W tej chwili myjemy mu całe łapy po każdym spacerze. Behawiorystka mówi, że mamy być dla niej wyważeni i spokojni. Jeśli to nie przyniesie efektów, będziemy szukać pomocy gdzie indziej. Niestety brak nam funduszy na przeniesienie jej gdzieś. Mamy 5 psów na utrzymaniu, w sumie chyba każdy nie adopcyjny. U mnie frustracja miesza się ze współczuciem dla niej. W domu bez gości jest cudowna. Jacek chce w tym tygodniu intensywniej z nią pracować, od wtorku rozdzielać je na spacerach. We wtorek odlatuje jego syn, będzie na to czas. Podjęliśmy decyzję, że na ślub do Włoch pojadę sama. Pozostaje nam ślub w Polsce 31.08. Już pracujemy nad tym, żeby móc pojechać razem. Zobaczymy, czy psiaki zaakceptują znanych sobie opiekunów w naszym domu.
-
Po tej pierwszej nocy podjęliśmy decyzję, że chłopaki pojadą do hotelu spać. Widzimy się codziennie i jak przyjeżdżają na kilka godzin, to psiaki jakoś ich akceptują, ale każdy gwałtowny ruch któregoś z nich powoduje od razu spięcie się Luki. Baluś nawet podchodzi na głaskanie, Luka nie ufa. Ona dosyć dużo w tej chwili zjada, ale nie tyje wcale. Podejrzewam, że to stres ją zżera. Chcemy kupić lepszą , bardziej energetyczną karmę dla niej. Zamówiłam dzisiaj dla Baloo karmę Biomil tylko z jagnięciny, bez mieszania mięs. Zobaczymy, czy Luce posmakuje. Jeśli tak, to podzielimy ten worek na pół dla nich. Luka w zasadzie po sterylce powinna dostawać już karmę dla psów dorosłych, ale jest taka chudziutka, że dobrze jej zrobi pojedzenie przez chwilę karmy dla juniorów. A Baloo jest bardzo na coś uczulony. W tej chwili ma mono-dietę i kąpiele w szamponie przeciwświądowym i czekamy co z tego będzie. Weterynarz podejrzewa niestety atopię, ale doradza nam pokazać go dermatologowi jak teraz swędzenie nie ustąpi. Jacek zabrał ich oboje dzisiaj na długi spacer nad Wisłę. Ja moje małe sunie zabrałam do lasu na prawie 2 godziny. Po powrocie wzajemnym radościom nie było końca. Baloo i Luka aż piszczeli ze szczęścia, że dwie małe sunie się jednak odnalazły:)
-
Kochana, Ty jesteś co najwyżej jego dobrym Duszkiem, nie winowajcą:) Bardzo Ci dziękujemy za pomoc. Zaraz napiszę do Toli, że mamy na pełne 3 miesiące na koncie Fundacji.
- 1565 replies
-
Jestem z niej dumna, bo bardzo miała ochotę na rogalik, ale nie ukradła:) Dzisiejsza noc była koszmarem. Przyleciał do nas syn Jacka z przyjacielem. Od wejścia psy szczekały na nich jak szalone. Stosowali się do instrukcji i nie patrząc na Lukę ani nie odzywając się weszli do pokoju i tam się przywitaliśmy. Wieczór upłynął w miarę dobrze, choć psy siedziały w drugim pokoju i nie chciały do nas przyjść. Za to w nocy... masakra. Chłopaki jeszcze chcieli posiedzieć, kiedy my się położyliśmy. Każdy ich ruch to afera. Baloo siedział wyprostowany jak struna w drzwiach naszego pokoju i na jakikolwiek szmer wyskakiwał z groźnym szczekaniem. Luka też szczekała wtedy i oboje chcieli lecieć do nich. Próby spokojnego układania ich, odwoływania nic nie dały. w Końcu około 3 w nocy Jacek doprowadzony do ostateczności wydarł się na Baloo i złapał go za łeb każąc natychmiast odejść od drzwi. To spowodowało, że Luka przerażona wskoczyła do nas na łóżko i za nic nie chciała zejść. Stwierdziłam, że niech zostanie, żeby tylko nie stresowała się. Chłopaki poszli spać po czwartej i dopiero wtedy psiaki też zasnęły. Z Baloo wychodzi stróż, który usiłuje przejąć kontrolę. Na to nie pozwolimy,. Gorzej, że one nakręcają się wzajemnie. On ją w domu, ona jego na spacerach. Dzisiaj nie ma możliwości rozdzielenia ich na spacerze, bo Jacek chce spędzić czas z synem, z którym długo się nie widzieli przez pandemię. Nie mam pojęcia kto zdecyduje się adoptować sunię, która niszczy, boi się, atakuje ze strachu i ucieka za tropem. Wydawało się, że coś się zmieniło na lepsze, ale jakakolwiek nowa sytuacja powoduje, że ona wycofuje się jeszcze bardziej. Po tym nocnym stresie ruszyła dzisiaj na spacerze z zębami do biegającego psa. Ja wiem, że to nie agresja, a strach, ale chwilami zajmowanie się nią mnie przerasta. Nie jestem behawiorystą, nigdy nie miałam problematycznego psa i są chwile, że chce mi się płakać, bo nie wiem jak do niej dotrzeć, jak ją zmienić:( Bardzo chciałabym, żeby była szczęśliwa:(
-
Serdecznie dziękujemy Pani Annie G-R za wpłatę 60 zł dla Bonuska za lipiec:)
- 1565 replies