-
Posts
29291 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
31
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
Mela już w samochodzie. Nie poznała Anety, wczoraj nie pozwalała się nikomu dotknąć, była doprowadzona na pętli:( Myślę, że jest w szoku. Interwencja jest wpisana na godzinę 21, więc ok 2 godziny po tym, jak ją wywalili. Zadzwoniła pijana baba, że ją znalazła. Była u niej w domu. Mela nie weszłaby do nowego domu, więc stawiamy, że te dupki oddały ja do tego domu, żeby baba wezwała schronisko. Próba wzięcia ja na ręce wywołała rozdzierający pisk, jak kiedyś na początku. Nie dała sobie przypiąć obroży. Sama wskoczyła do samochodu. Pracę z nią trzeba zacząć od nowa. Łudzę się jeszcze, że to chwilowy szok, ale przekonamy się o tym w ciągu najbliższych dni. Pojutrze mija rok od zabrania jej ze schroniska. Pół roku była w hotelu, pół roku (co do dnia) u tych dupków:( Elunia zaraz wgra zdjęcia
-
Rozmawiałam ze schroniskiem, zadzwonili do mnie, bo czip był zarejestrowany na mnie. Ustaliłam, że Anecik odbierze sunię po 15 dzisiaj. Pani zgodziła się wydać sunię bez książeczki. Pytałam jak ona się czuje. Siedzi podobno cichutko i grzecznie w szpitaliku. Chociaż tyle dobrego, że nie na ulicy. Nie zgłosimy tej sprawy jeszcze z jednego powodu. Gdyby zostały wszczęte jakieś kroki, to Mela musi zostać jako dowód w sprawie w schronisku aż do zakończenia sprawy. Ewentualnie w hoteliku za zgodą schroniska. Przerabiałyśmy taka sytuację z Kami, sunią odebraną interwencyjnie, którą właściciele chcieli odzyskać. Było wielkie zamieszanie i w pewnym momencie była groźba, że będą ją kazali oddać do schronu. Po prostu nie zrobimy nic, co mogłoby utrudnić jej dalsze życie i szukanie dla niej domu.
-
W sądzie nie mamy szans. Szkoda na nich czasu:( Fundacja Przystanek Schronisko już wie i to od nich dziewczyna powiedziała, że nawet jak znajdzie się pro zwierzęcy policjant i zechce coś zrobić, to wyślą pismo na znany nam adres zamieszkania, a ich tam nie ma, bo wyjechali. Po dwóch miesiącach sprawa zostanie umorzona. Nie znam czarnych list na FB. Tu na dogo gdzieś były czarne kwiatki. Tam na pewno napiszę. Jeśli masz jakieś linki, to podaj bardzo proszę. Nie powinni mieć już żadnego psa. Tak mi pisali i mówili, że pies to członek rodziny... nie mogę się uspokoić cały czas. Bardzo Ci dziękuję za 20 dyszki. Wcale nie są skromne, to prawie 7% miesięcznej opłaty za pobyt Meli w hotelu. Zaraz podam numer konta. Niezmordowana Nadziejko, jak mamy Ci dziękować za kolejny bazarek?
-
Tego samego im życzę. Niech to będzie ich karą. Bardzo Ci dziękujemy, zaraz wyślę PW Napisałam jeszcze w nocy, żeby oddali chociaż książeczkę, żeby można ją było odebrać ze schroniska i podarowane posłanie, ale nie sądzę, żeby to zrobili. Anecik szczepiła Melę u swojego weta, dostanie nową książeczkę i zaświadczenie o szczepieniu. Tak, w tym wszystkim najważniejsze, że jej się nic nie stało. Możliwe, że jak ją wypuścili, to sami zadzwonili do schroniska. Chcę w to wierzyć, żeby zupełnie nie znielubić ludzi. Prawie nie spałam, rzucałam się tak, że w końcu poszłam na kanapę, żeby nie budzić męża i śpiącej z nami Luki. Nadal jestem wściekła i z całego serca życzę im, żeby im tam nie poszło, żeby zostali z niczym.
-
Jej nie zrobią, ale oni mogą powiedzieć, że Mela się zgubiła i żądać oddania jej, a potem nie wiadomo co z nią zrobią. Mają jej książeczkę z numerem czipa i umowę. Moje słowo przeciw ich słowom. Zgłosimy ich na czarną listę, to wszystko co możemy zrobić. Nie mam smsów, tylko rozmawialiśmy w sprawi oddania Meli. Trzeba ich olać i zapomnieć. Im bardzo zależało na zmianie czipa, ale nie spieszyłam się z tym.
-
Kochana innej opcji nie dopuszczam do siebie. Tylko serce mi pęka kiedy myślę, że ona tam w tej klatce sama, porzucona... A mogli zaczekać na Arka do 22 i oddać Melę. Oczywiście najważniejsze, że żyje. Nie czuję się na siłach podejmować decyzje odnośnie kolejnego domu dla niej, dla Natki. Bardzo jesteśmy z Elą wdzięczne, że weźmiesz na siebie rozmowy i podejmowanie z Anetka decyzji. My jej na pewno nie opuścimy, będziemy szukać finansów i pokrywać wszelkie koszty, ale nie umiem w tej chwili rozmawiać z domami. Może już w ogóle się do tego nie nadaję. Mamy z Elunią pod opieką Gucia, Fido, Natkę, Bonusa i Lukę. Gucio i Bonus mają ogłoszenia i nikt sensowny nie dzwoni. W sprawie Bonusa w ogóle nikt. Teraz dochodzi Mela. Miałyśmy w tym tygodniu na weekend wypuścić ogłoszenia dla Luki, która jest u mnie w domu, ale musimy się wstrzymać, bo teraz nie odbiorę żadnego telefonu albo od razu przystąpię do ataku.
-
Ja m tak napisałam, ale nie będziemy tego zgłaszały, bo nie daj Boże wymyślą, że im uciekła, odbiorą ją i coś jej zrobią. Niech ich szlag trafi, niech im się noga podwinie za granicą i niech będą jak najdalej od Meli. Muszę pomyśleć jak ich opisać na czarnych kwiatkach, bo może będą chcieli kiedyś innego psiaka adoptować. Zadzwoniła do mnie rozi i starała się mnie uspokoić. Nasłuchała się bluzgów strasznych na tych gnoi, ale mnie nosi po prostu. Dziękuję, że jesteście z nami, że myślicie tak jak my. To pozwala wierzyć, że nie wszyscy są takimi dupkami jak ci psychole
-
To nie ludzie, to jakies skończone dupki To za delikatnie powiedziane. Na pewno skorzystamy, dziękujemy z Elą bardzo! Dziękuję kochana. Całe szczęście, że miała czip zarejestrowany na mnie. Tak wygląda w schronisku. Biedna, przerażona:( aż mi słabo z nerwów. Jutro po 15 Anetka ją odbierze. Nie ma szans na wcześniejsze pojechanie, ale jestem szczęśliwa, że Mela żyje