-
Posts
11745 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by AlfaLS
-
Tyskie staruszki czekają na cud... Czy doczekają?
AlfaLS replied to AlfaLS's topic in Już w nowym domu
NUMER 3: BRUTUS Brutus Numer ewidencyjny: 2380 Płeć: Samiec Wiek: 13 lat 2 miesiące Data przyjęcia do Schroniska: 2007-07-29 Sterylizacja/kastracja: nie Opis: Pies pewny siebie, o dominującym charakterze, jednak przyjazny. Z naszych obserwacji wynika, że jest idealnym psem do pilnowania posesji. Z rozmów w schronisku: Psiak gubi sierść, co nie każdemu może odpowiadać. Lubi suczki, psy raczej nie... Niestety ma naddziąślaki. Pies był w mieszkaniu więc nie jest ono mu obce. Raczej do domu bez dzieci i innych zwierząt bo pilnuje jedzenia i łapczywie je. Na smyczy umie chodzić. -
Tyskie staruszki czekają na cud... Czy doczekają?
AlfaLS replied to AlfaLS's topic in Już w nowym domu
NUMER 2: CHARLIE 1 / 1 05.03.2017r. ADOPTOWANY!!! DO DOMU!!! W DOBRE RĘCE!!! Imię: Charlie Numer ewidencyjny: 2344 Płeć: Samiec Wiek: 12 lat 7 miesięcy Data przyjęcia do Schroniska: 2007-06-19 Sterylizacja/kastracja: nie Opis: Charlie to spokojny piesek o mądrym i szczerym spojrzeniu. Jest bardzo czujny więc jeżeli znajdzie człowieka, który zechce oddać mu swe serce i dom, z pewnością dopilnuje, żeby nie stała mu się nigdy żadna krzywda. Nie jest pieskiem konfliktowym - powinien zgadzać się z innymi zwierzętami. -
Tyskie staruszki czekają na cud... Czy doczekają?
AlfaLS replied to AlfaLS's topic in Już w nowym domu
Zaczynam od tych, których mi najbardziej szkoda bo siedzą najdłużej... NUMER 1: BAFI Imię: Bafi Numer ewidencyjny: 1744 Płeć: Samiec Wiek: 12 lat i 7 miesięcy Data przyjęcia do Schroniska: 2006-02-02 Sterylizacja/kastracja: nie BAFI - to wesoły piesek średniej wielkości z dużym temperamentem. Do schroniska przywiózł go patrol Straży Miejskiej ponieważ błąkał się po giełdzie kwiatowej w Tychach. Bafi zawsze bacznie obserwuje odwiedzających mając nadzieję, że tym razem to on znajdzie dom. Jest psem wesołym i posiadającym spory temperament. Czasem lubi rządzić, choć zasadniczo zgadza się z innymi pieskami. W stosunku do pracowników jest bardzo miły, lubi ich towarzystwo i pieszczoty. To aktualnie najdłużej przebywający u nas pies. Schronisko jest całym jego dotychczasowym życiem, pewnie już nie pamięta, jak to jest mieć swojego własnego kochającego właściciela i choć trochę trudno będzie się nam z nim rozstać po tylu latach opieki, to jednak wierzymy, że znajdzie się ktoś, kto go pokocha i ofiaruje mu dom na starość. Z rozmowy z pracownikiem schroniska wynika, że Bafi lubi rządzić ale tylko w kojcu. Ogólnie jest raczej wycofany... 2.11.2017 r. ADOPTOWANY!!!!!!!!!! -
Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że mam słabość do schroniska w Tychach. Teraz też buszowałam na ich stronie internetowej i znalazłam tą nieszczęsną 13-tkę. Ja wiem, że jest dużo zwierzaków, które siedzą w gorszych schroniskach, może bardziej potrzebują pomocy. Jednak ten fakt nie zwalnia mnie od szukania pomocy dla tych biedaków które, jeśli wspólnymi siłami im nie pomożemy, to odejdą za TM wprost zza niebieskich krat... Psiaki w tym schronisku całe życie siedzą za kratami. Tam nie ma spacerków, wychodzenia poza boks czy innej "rozpusty". Ciągle to samo otoczenie i te same psiaki do towarzystwa. Nie ma chodzenia po trawie, kontaktów z innymi osobami poza pracownikami. Nie ma normalnego psiego życia. I nie ma też żadnej szansy na adopcję bo kto zaadoptuje psiaka siedzącego 10 lat w schronisku? Nic o nim nie wiedząc? Tylko kochający psiaki dogomaniak albo zupełnie szalony tzw. zwykły człowiek. I jednych, i drugich jak na lekarstwo. Jedyna szansa to tymczas, który pozwoli poznać psa, nauczyć go domowego życia i ... multum ogłoszeń żeby naleźć kogoś kto pokocha... Tylko tyle i aż tyle... Możemy pomóc jednemu z nich. Musimy zdecydować, który z tych psiaków na początku sierpnia dostanie szansę i opuści tyskie schronisko. Postaram się bazarkami zarobić na opłacenie DT i szukanie domu ale z wdzięcznością przyjmę każdą, nawet najdrobniejszą pomoc. Dla nich, dla jednego z nich. A później, mam nadzieję, dla kolejnego, i kolejnego... Proszę poznajcie ich... Na razie przedstawiam wizytówki tych psiaków ze strony tyskiego schroniska...
-
Marudko, na opuszkę palca polecam aleos. Wypraktykowałam kilkanaście razy na takie "kocie" rany :-). A moja Kaja-dzikuska lepiej niech się oswaja bo najprawdopodobniej pod koniec przyszłego tygodnia przybędzie nam nowy kociak i, siłą rzeczy, dla niej będzie trochę mniej czasu. No chyba, że się z nowym zakoleguje ale nie wiem... W końcu on to koci starszy pan, 16 lat, po chorobach - co się będzie z taką młódką zadawał :-). Ale pożyjemy, zobaczymy :-).
-
To ja chce koniecznie :-).
-
To czekamy :-).
-
A ja mam pytanie, które mnie nurtuje od chwili zabrania Astry z DT: dlaczego ona miała dwie a teraz ma trzy obroże? Jedna przeciwpchelna / tak mi się wydaje :-)/, jedna normalna do smyczki a ta trzecia? Pewnie jest jakiś powód tylko ja jakaś niegramotna i nie mogę się domyśleć. Bardzo proszę o wyjaśnienie :-).
-
Ewa odeszła ['] dogomaniaczka EVA2406 potrzebuje pomocy !
AlfaLS replied to terra's topic in Dogomaniacy, którzy odeszli....
Poproszę numer konta. A może te ulotki można też dostać na PW albo wstawić na wątek wzór? Chodzi mi o to, że np. ja rozliczam sporo osób. Większość się ju przyzwyczaiła, ze namawiam na 1 % dla zwierzaków ale niektórzy chcą oddać ludziom nie zwierzakom. I w dodatku lubią zobaczyć komu ten procent dają. Wtedy ja mam takie wydrukowane ulotki, choć kilka sztuk i im daję, oczywiście nie za darmo a za ten 1 procent :-). -
Szafranek zabrany cmentarza w BDT, jego miejsce zajął w DT Bajo.
AlfaLS replied to szafranekm's topic in Już w nowym domu
Pieniądze z jednego procenta będą dostępne dla niej dopiero za parę miesięcy. Jest sposób, żeby jej pomóc już teraz? Szkoda czasu na czekanie. Im lek będzie wcześniej tym lepiej... -
A ja nie wiem czy dobrze robię ale od soboty zaczęłam trochę "na siłę" obłaskawiać moją dzikuskę :-). Podchodzę do niej kilkanaście razy w ciągu dnia, powolutku, bardzo spokojnie i głaszczę, głaszczę, głaszczę. Bez jedzenia bo z jedzeniem to żadna filozofia :-). Zawsze podchodzę do niej w takim miejscu, że nie może uciec i musi znosić to głaskanie. Są momenty kiedy ewidentnie widać, że jej to pasuje, nadstawia główkę, ociera się sama, ale są też takie kiedy jest obojętna... Zobaczymy do czego nas to doprowadzi? Może się trochę "oddzikuskuje"? Bo metoda, że tylko czekam na ruch z jej strony to coś nie daje nam efektów a tak jak jest to też nie za bardzo...
-
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
AlfaLS replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ricia, Gosia - bożżżżżżżżżżżesz trzymajcie się dziewczyny!!! Jego nic nie boli ale Wam na pewno serca pękają... -
Ona nie jest agresywna. Syczy czy pokazuje ząbki i pazurki tylko ze strachu. Tylko ja mogłam przy niej coś zrobić jak jeszcze żyła na podwórku, innym nawet się dotknąć nie dała. Teraz ma spokój / no w miarę bo czasem moje koty na nią posyczą/, ma ciepło, pełną miseczkę i... chyba jej to wystarcza. Czasem widzę jak wejdzie sobie poleżeć na kanapie ale tylko wtedy gdy mnie i kotów nie ma w pobliżu. Pies może być :-). Tak bardzo chciałabym przekonać ją, że nic jej nie grozi, że tu jest całkowicie bezpieczna ale to nie takie proste jest...
-
Ja ma w tej chwili w domu kotkę, tak na oko ok. 6-7 lat. Zgarnięta z podwórka z potwornymi ranami od drapania się. Ale też taka częściowo dzika. Jak żyła na podwórku to nawet dawała się czasem pogłaskać. Jednak tylko wtedy gdy dostawała jeść. Często nawet to głaskanie było dla niej ważniejsze niż jedzenie bo zamiast jedzenia ona się łasiła i chciała być głaskana. Wtedy też udawało mi się ją np. zakrapiać na pchełki. Ale później coś się musiało wydarzyć, ona się musiała czegoś wystraszyć i już tak ufnie do mnie nie podchodziła. Jak zobaczyłam te rany to kilka dni polowałam na nią różnymi sposobami żeby ją zgarnąć do weta. Udało się. Weta zaliczyłyśmy. Obiecałam jej wtedy że już nie wróci na ulicę, zostanie z nami albo znajdę jej dobry dom. Ona chyba nie za bardzo mi uwierzyła i na wszelki wypadek zawsze się trzyma jak najdalej od drzwi wejściowych:-). I mimo, że mieszka już u nas w domu pół roku, obserwuje moje dwa koty, które - niestety - okręciły sobie mnie wokół swoich łapek to dalej jest bardzo, bardzo nieufna. Dzisiaj chciałam ją znowu zabrać do weta to ponad godzinę ganiałam ją po całym mieszkaniu żeby ją zapakować do transporterka. Nie daje się za skarby świata wziąć na ręce, dotknąć przez sekundę to jeszcze ok ale dłużej to nie... Jak siedzi gdzieś w kącie i nie ma jak wiać to pozwoli się pogłaskać ale jak może uciec to się nie zastanawia tylko wieje... Kurcze, jak ja jej mam znaleźć dom? Kto zechce kotkę, która po tak długim czasie jest nieufna?
-
Najlepszy i bez wpisanej OPP jest na stronie Ministerstwa Finansów - zakładka formularze. Od lat z niego korzystam bo tam nie "podpowiadają" komu dać ten 1 %. Ze Szczecina też będzie kilka wpłat dla fundacji ZEA :-). Od kilku lat rozliczam pity i ludzie się już przyzwyczaili, że 1 procent trzeba komuś dać, a najlepiej na zwierzaki. I jak tylko dostaję wolną rękę do wpisania numeru OPP to ZEA jest jedną z tych częściej wpisywanych :-).
-
No to teraz już coś wiem :-). Myślałam, że nie udało Ci się zrobić jej zdjęcia i dlatego nawet o fotkę nie prosiłam :-). Musi fajna być tak wizualnie, szkoda że na razie charakterna... A imiona, jak dla mnie oba ładne :-).
-
A tak swoją drogą to jaka ta kicia jest? Mała, duża? Czarna, biała, w łatki? Chciałabym ją sobie jakoś wyobrazić i cosik nie mogę...
-
Pytałam o to miejsce bo znajomej kotka, którą zgarnęła, okociła się w szafie pośród pościeli. Szukała spokojnego, ustronnego miejsca i akurat to wybrała. Pomyślałam, że Ty może niekoniecznie byłabyś szczęśliwa z takiego wyboru :-). Stąd to sugerowanie kartonu. Widzę jednak, że gdyby kicia chciała to naprawdę ma u Was fajne warunki to zostaje chyba tylko czekać na to, że zaufa Wam i pozwoli się dotknąć...
-
A gdzie ta kotka u Was śpi? Może ona wychodzi i właśnie tak jak Misia szuka miejsca na poród? Może jej postawić gdzieś w domu karton w kocykiem czy ręcznikiem i ona załapie, że ma to swoje bezpieczne miejsce? I wtedy się może trochę uspokoi bo będzie miała już to legowisko na rozwiązanie? Może wtedy się da złapać? Szkoda mi tej koteczki...
-
A szczególnie że w ciąży to tym bardziej ostra jest... Rozważasz sterylkę aborcyjną? Kicia ogarnij się bo trudno ci pomóc bez weta ...
-
Święta prawda! Kot jakby chciał to ustawiłby ją od ręki i to na długo. Borys widocznie taki bardzo pokojowy jest :-). W większości przypadków wystarczy jeden atak kota na psa i sprawa załatwiona praktycznie na zawsze. Później pies nawet jak chce się z kotem bawić to robi to na dystans nie zbliży się za bardzo. No chyba że to szczeniak to wtedy czasem kot musi dwa, trzy razy "wytłumaczyć" kto tu górą.
-
Ja u swojej suni, która na początku też bardzo bała się samochodu zrobiłam tak: na początku wsadzałam ją do samochodu i jechałam dosłownie kilka metrów. Tak przez kilka dni. Później też ją wsadzałam i jechałam troszkę dalej np. kilometr, później jeszcze dalej. Efekt był taki że Tara polubiła tak jazdę samochodem że najchętniej by wsiadała do każdego otwartego auta :-).