Jump to content
Dogomania

AlfaLS

Members
  • Posts

    11678
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by AlfaLS

  1. To jak sika na gazety to już coś. Teraz możesz spróbować powolutku go przyzwyczajać do zakopywania. Ja to robiłam tak że kładłam gazetę taką całą i na nią takie podarte kawałki gazet. W cała wsiąkało a te podarte kawałki kociak mógł sobie zakopywać. Po pewnym czasie do gazet dodawałam po trochu żwirku i tak powolutku, powolutku dochodziłam do samego żwirku :-). Sporo starszych samotnych osób uczy koty załatwiania się na gazety. I to nie tylko ze względów oszczędnościowych ale przede wszystkim ze względu na to, że torby ze żwirkiem są dość ciężkie a nie zawsze chce się prosić innych o pomoc w noszeniu. Z kolei zamówienia internetowe i dostawa do domu to dla tych osób totalnie czarna magia... A gazety zawsze jakieś są i są lekkie - tym sposobem tacy ludzie czują się po prostu samodzielni.
  2. Ok, rozumiem. Ja myślałam o czymś takim jak np. postawienie miski na tej kuwecie i on pijąc stoi na niej. Ponieważ ona jest płaska, ma chyba ok. 1 cm wysokości - przynajmniej ja takie mam - to sądziłam, ze tam wejdzie i będziesz miała choć troszkę łatwiej. Jednak to Ty go widzisz na co dzień i najlepiej go znasz a co za tym idzie wiesz czy dałby radę czy nie.
  3. A może wyjściem byłyby psie kuwety? One są niziutkie więc Jordi spokojnie by do nich wszedł a jednocześnie można kupić na tyle duże że przynajmniej w pewnym stopniu zabezpieczyłyby podłogę? Ja przerabiałam to lanie z moimi suniami i te kuwety / z gazetami w środku żeby miało w co wsiąkać a i mnie żeby było łatwiej sprzątać/ naprawdę ułatwiły mi życie... Przepraszam że się tak wtrącam ale już dawno podczytuje Twoje różne wątki... Tylko chyba nigdy na nich nic nie pisałam...
  4. Ostatnio ala123 szukała domu, choćby DT, dla ślicznej koteczki rudo-białej, która siedzi w klatce u wetki bo nie ma jej gdzie zabrać. Może ta kicia dla pani????
  5. Jeszcze sunia od Nutusi, która jest teraz w Norwegii. Ja sama jestem za adopcjami zagranicznymi, sama oddałam kota do Niemiec. Jednak tylko wtedy gdy to jest polska rodzina i mają kontakt w Polską, tzn tu przyjeżdżają, utrzymują kontakty z rodziną i przyjaciółmi. Wydaje mi się wtedy, że doceniają nie tylko sprawy materialne ale liczą się dla nich uczucia, przyjaźnie. A to takie ważne w dzisiejszych czasach... Bardziej ufam takim ludziom :-). Pan Arek wykazuje dużo determinacji w celu uzyskania Lakusia. To dobrze o nim świadczy. Nawet jest już na dogo :-). I jeszcze jedno - moja koleżanka mieszkająca obecnie w Wielkiej Brytanii, na pytanie dlaczego ściąga tam do siebie swoje dwa psy odpowiedziała m.in."bo chcę, żeby mój pies szczekał do mnie po polsku" , chyba coś w tym jest...
  6. Też bym to radziła. A teraz przyzwyczajać, ze u Was ma pełną miskę. Później, jak już dojdziecie do wniosku, że można zaryzykować, wypuścić go głodnego... Ponieważ Wy będziecie mu się kojarzyć z jedzonkiem szanse na powrót wzrosną.
  7. Teraz podobno już łatwiej ale ta poprzednia wersja dogo podobno "nie wpuszczała" nowych osób. Na wielu wątkach czytałam wtedy, że nowi opiekunowie psiaków chcą się zarejestrować i nie daje rady. Po tej ostatniej rewolucji podobno jest już jak trzeba :-).
  8. A może niech pan się zaloguje na dogo i napisze wszystkim dlaczego tylko Lakuś? Tak zrobiła dziewczyna z Belgii, której zależało na Piracie i pisząc, wstawiając zdjęcia itd, przekonała dogomaniaków do siebie. Niedługo przybywa do Szafirki po Pirata :-). Wiem, wiem - na dogo podobno nie jest łatwo się zarejestrować nowym użytkownikom ale jak komuś tak bardzo zależy???
  9. Też - jako wieloletnia kociara = jestem za wypróbowaniem gazet. Jeśli on mieszkał kiedyś w domu to mogło tak być, że załatwiał się do kuwety z gazetami. Sporo osób tak robi to to dużo taniej niż żwirek... Doniczkę też można wypróbować. Mam takiego zdolniachę w domu co to w taką malutką o średnicy 10 cm potrafi się załatwić :-)
  10. Jestem, postaram się pomóc jakimś bazarkiem. Z dzikusów to łapałam tylko koty, z psami nie mam żadnego takiego doświadczenia :-(.
  11. Teraz to widać Aronka w całej okazałości bo na tej pierwszej fotce to taki "skrócony" był .
  12. A na dogo są przykłady fajnych i udanych adopcji za granicę... Luksemburg, Anglia, Norwegia. Na szczęście do polskich rodzin to psiaki mogą dalej szczekać po polsku . Pani Małgosiu jak Pani naprawdę zależy to proszę się nie poddawać :-).
  13. Ja też tą obrożę stosowałam. Spektakularnych efektów nie było ale wyciszenie owszem. Z tym, ze u mnie zaczęłam dostrzegać u Megusi efekty wcześniej, po jakichś 2-3 tygodniach już były... Uważam, że spróbować na pewno nie zaszkodzi.
  14. Ale jak ten domek znaleźć jak tu wszystko idzie jak krew z nosa? Raz na jakiś czas konkret i znowu cisza...
  15. A mogłabym poprosić o jakieś takie konkretne informacje o Antku? Ile ma lat, mniej więcej ile waży jak z zachowaniem czystości? jak ze smyczą? jak do innych zwierząt np. kot, czy bierze jakieś leki tak na stałe, bo kastrowany to chyba był? Wiem, że to dużo pytań ale wątek jest długi trudno odnaleźć te informacje a chciałabym może mu zrobić choć kilka ogłoszeń...
  16. Dziewczyny, chyba trzeba zaryzykować:-). Przynajmniej sprawdzić dom... Sama adoptowałam taką sunię, zresztą też Zulę. Strachulec taki jak ta Zulka. Moja była w dodatku praktycznie prosto ze schroniska bo tylko tydzień była na tymczasie / organizowanie transportu bo do mnie akurat te 600 km było/. Siedziała, ta moja, w schronie 12 lat, bała się wszystkiego, jak człowiek do niej podchodził załatwiała się pod siebie ze strachu. Ja jej zafundowałam istny horror bo nie dość, że podróż te 600 km gdy ona nie znała samochodu to jeszcze schody bo 4-te piętro bez windy a ona nie znała schodów i bała się ich. Nie znała praktycznie smyczy a u mnie same centrum miasta więc bez smyczy ani rusz, nie znała kotów, a u mnie wtedy 4 koty. W dodatku ona nie znała ludzi a ja psów, bo ona była moim pierwszym psem... Teoretycznie nie mogło się udać. A praktycznie czas, uczucie, opieka, fakt, że Zulka poczuła, że jest u siebie i tak po ok. pół roku miałam w domu praktycznie normalnego psa. Odeszła za TM po 7 latach u mnie i zawsze będę twierdziła, ze to był pies idealny! Jak Pani chce pracować, da jej serce i czas to będzie dobrze. Zulki to mądre dziewczynki.
  17. Jest taka książka "Karolcia" o dziewczynce, która w szparze znalazła szczęśliwy koralik... Książka dla dzieci ale sama nabrałam chęci żeby do niej wrócić...
  18. Sprowokowana pytaniem Mattilu robię rozliczenie Tinkowe :-). Mattilu - masz zapłacone do marca 2016 :-) Na konto suni wpłynęło: - od Certusiowej 30 zł., - od Pauli_t 5 zł., - od Dulskiej 20 zł., - od Agat21 10 zł., - od Nikusa i Livki 55 zł., - od Jo37 - z bazarku 96 zł., - od Jolanty08 10 zł. Razem 226 zł. Bardzo serdecznie dziękujemy za wszystkie wpłaty!!! Zapłaciłam Kasi za końcówkę hotelikowania / od 23.02. do 14.03.2016r. / - 230 zł. Tak więc na chwilę obecną Tinka ma dług 694 zł. Biegnę uzupełnić pierwszą stronkę.... Wieści od Tinki będą lada dzień, teraz naprawdę z czasem krucho...
  19. Elisabetko kochana, przepraszam że odpisałam tak krótko. Bardzo przepraszam... Kochana - o Tinkę się nie martw . Ona szaleje i ma wszystko w swoim małym, pięknym nosku... Niczym się nie przejmuje i tak ma być. Deklaracje stałe, jak wiesz są już niepotrzebne bo Tinka jest na BDT. Jestem bardzo wdzięczna tym wszystkim, którzy pomagają nam wyzerować konto ale wszyscy wiemy, że to są bardzo indywidualne decyzje i każdy podejmuje je po przeanalizowaniu swoich finansów. A te najczęściej nie są takie jaki byśmy chcieli. Samo życie... Jednak zaglądaj do nas w miarę możliwości. Tinka bardzo prosi . A na razie dla Ciebie Elisabetko - dla dobrego ducha tego, i nie tylko tego wątku, piękne podziękowanie za pomoc dla Tinki Przyjmij od nas wszystkich ten bukiet z życzeniami żeby wszystkie kłopoty wreszcie się skończyły i żebyś miała jak najwięcej powodów do szczerego śmiechu!
  20. Bardzo dziękuję w imieniu Tinki. Kasa już na koncie. Biegnę potwierdzić na bazarku.
  21. A ja się nie zgadzam z Wami. Od lat opiekuję się staruszkami, tylko takie psiaki biorę do domu. I wiem, że żadna buda, żaden kojec - choćby najwygodniejszy i najlepszy nie zastąpią kontaktu z człowiekiem takiego bieżącego, takiego jaki jest gdy psiak kręci się po domu. Tylko wtedy można zauważyć pewne zmiany w zachowaniu, symptomy choroby itp. Widzisz np. jak zwierzę śpi, jak oddycha w czasie snu... Jest takich sytuacji dużo, bardzo dużo... Niedawno miałam suczkę, jak się okazało z padaczką tylko wcześniej jak ona była w fundacji z kontaktem z człowiekiem przez zaledwie kilka godzin dziennie to nikt nawet nie zauważył że z nią coś nie tak... Bo akurat w tym czasie nie było ataku... Są różne choroby, są różne sytuacje... Antoś jest coraz starszy, może po domowym hoteliku ktoś go adoptuje? Bo my np. będziemy wiedzieli jak on w domu się zachowuje, będzie wiadomo jak z czystością, może będą fotki domowe. To niby wszystko nie ważne ale Antoś ma już niewiele czasu, szmat życia za nim... I prawda - zima w budzie jest nie fajna. Jednak lato, zwłaszcza jak będzie upalne dla staruszka to też nie bardzo. A w domu jednak można się jakoś skryć... Tylko trzeba znaleźć taki dobry domowy hotelik albo tymczas i - przede wszystkim - szukać kasy bo z przedstawionych wpłat to optymizmem nie powiało...
  22. To tak jak ja. Od początku... Trzeba mu coś znaleźć bo on w końcu też zasługuje na chwilę szczęścia...
×
×
  • Create New...