Jump to content
Dogomania

Poker

Members
  • Posts

    84563
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    152

Everything posted by Poker

  1. Ślicznotek. Wygląda na to , że on mostku jest łysy? Bo nie rozumiem co to znaczy dół ciała.
  2. Niewesoło. Widocznie ma złe skojarzenia z dziećmi i ogólnie z ludźmi. Musiał zaznać krzywdę. Myślisz , że naprawdę dałby rade pokonać tak wysokie ogrodzenie?
  3. Słuchu jej nie przywróci, ale jej zachowanie będzie zrozumiałe dla ludzi. Psy świetnie rozumieją gesty i może nimi się da z nią porozumieć. Może uszy trzeba sprawdzić. Raz miałam tymczaskę z tak chorymi uszami, że była prawie głucha. Po leczeniu i czyszczeniu uszu w uśpieniu słyszała całkiem dobrze.
  4. Tak, Milo nadal w DT. Pani z bokserką zrezygnowała, bo miała obawy , że Milo będzie zbyt żywiołowy dla starej suni. Myślę, że miała rację. Rodzina z dwójką dzieci chciała go , ale ja się nie zgodziłam ze względu na 3. letnią córkę. Poradziłam pani, żeby odczekali ze 2 lata i wtedy adoptowali szczeniaka albo teraz niech się zdecydują na dorosłego psa, który będzie spokojniejszy. Państwo nie chcą czekać 2 lata na psa i zgodzili się , żebym poszukała psa/sunię do 2 lat, obojętnej maści, ale krótkowłosego, tak ok. 40 cm w kłębie i do 15 kg . Może znacie jakiegoś spełniającego takie kryteria? Byli też chętni ze Szczecina, którzy przebywali akurat we Wrocławiu i pojechali zobaczyć Milo. Bardzo im się spodobał ,ale mają teraz przeprowadzkę i dadzą znać do środy. No i dziś był HIT. Zadzwoniła pani z agroturystyki z Wielkopolski. Wszystko wyglądało cacy. Dostałam nawet od pani namiar na wolontariuszkę z Poznania, od której adoptowali szczeniaczkę 1,5 roku temu. Powiedziałam uczciwie, że Milo jest w trakcie kuracji przeciw pasożytom. Zakończyłyśmy rozmowę. Po 5. minutach zadzwonił mąż pani, że ze względu na chorobę Milo nie mogą go adoptować, bo się obawiają o zdrowie rezydentki i 6. kotów. Pan stwierdził , że jego obawy są irracjonalne, ale nic na to nie poradzi. I tym sposobem Milo nadal nie ma DS.
  5. Spokojnie, przecież ona dopiero co przyjechała do Was. Musi złapać rytm dnia. Ma inne warunki niż w hoteliku. Nasze sunie na każdym spacerze wyciskają z siebie kiełbaski. Czasem dwie. Tyćka i tak wali koo w domu nieraz 2 razy dziennie i leje też mimo spacerów i wyjścia na ogródek co 2-3 godziny. Wkurzam się, ale łba nie urwę. I na pewno zalapie gdzie należy się załatwiać. Chwalisz ją na dworze jak się załatwi?
  6. Radość i szczęście go rozsadza, bo mu dobrze u Nesiowatej.
  7. Fajnie piszesz o niej. Imię zostaje? Nowy piesio w domu to jak nowe dziecko. Daje mnóstwo emocji. Z kotami też się z czasem dogada.
  8. Z Luki niezła aparatka. Znalezienie domku, który stworzy jej warunki jak u Was, będzie naprawdę trudne.
  9. NO to już z górki. W sumie szybko znalazły domki.
  10. To duża zmiana dla suni. Nie ma psów, nie ma ogródka, nie mówiąc , że ludzie tez obcy. Pomału będzie lepiej jak poczuje , że ludzie są dobrzy. Może się nie załatwiać ze stresu.
  11. Biedactwo. Ciekawe co się mogło stać? Może nawiali razem z domu i Białego samochód trzepnął?
  12. Biedak, nie wiadomo jak z robieniem koo. Może pod ogonem ma też dredy i filce, które uniemożliwiają albo utrudniają koo.
  13. Widocznie jesteśmy mało kumate. Z tego rozumiem , że Lola nie wchodzi w grę.
  14. Feliks czekał i się doczekał super domku we Wrocławiu. Wiedział na co czekał
  15. Ojej, ale się porobiło. Jak Marcel i Lumi będą wychodzić na spacer? Biedna Wiosenka będzie miała w domu potop i górę g.... Oby tylko Marcelek wyzdrowiał.
  16. Chętni byli , ale nici z niego. Przez telefon pani brzmiała super i tak jest. Ale p.Monika powiedziała, że obie córeczki państwa są bardzo żywiołowe. Mają po 3 i 5 lat. Biegały po ogródku, nie reagowały ma uwagi rodziców ,a Milo biegał za nimi i szczególnie tę młodszą traktował jak zabawkę. Państwo mają się zastanowić czy podołają 3. żywiołkom, ale ja już podjęłam decyzję na nie. Albo muszą wziąć statecznego już psa albo poczekać ze 3 lata , aż córki podrosną. Drugi domek to młoda kobieta , która mieszka z mamą w domu z ogrodem za Trzebnicą. Mają 13.letnią bokserkę. Mama wkrótce idzie na emeryturę. Młodsza pani dojeżdża codziennie do pracy do Wrocławia. Zadzwoniła do mnie drugi raz, żeby się dowiedzieć jak wypadło spotkanie pierwszych chętnych i bardzo się ucieszyła, że ma szanse dostać Milo. Mówiła , że starała się o psa kilka razy , ale została zdyskwalifikowana, bo nie ma dzieci ! Popatrzcie jak różne są kryteria. Trochę się niepokoję czy Milo nie za bardzo da w kość staruszce, ale może panie chcą wziąć psa na zakładkę. My też tak kiedyś zrobiliśmy. Już jest jutro umówiona z p. Moniką na zapoznanie się z Milo.
×
×
  • Create New...