Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19199
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Same śliczności, super że cztery opuszczą schronisko.
  2. Dokładnie, można z nimi zwariować. Wychodzą na chwilę, wracają z błotem i za chwilę chcą znowu wyjść, żeby sprawdzić, czy może pogoda się zmieniła.
  3. Mam nadzieję, że będzie tak jak z Nutką. Też nie bylismy pewni, czy lęki zaczną sie od początku i kolejne stopniowe oswajanie, ale widzisz, ze poszło już znacznie lepiej, czyli co najgorsze, to minęło. One chyba powoli potem zapominają o tym najgorszym i jest już łatwiej.
  4. Dziękuję za informację. Juz właśnie doczytałam, ze w składzie tego Boscha jest tłuszcz drobiowy, więc u mnie odpada, bo właśnie na kurczaka najgorzej reagują, wiec po tej karmie na pewno nie będzie lepiej.
  5. Popytajcie może o transport firmy przewozowe dla zwierząt. Ostatnio wysyłałam mojego yoreczka do Londynu i koszt był 650 zł. Mogę podac namiary, ale to firma z Chrubieszowa, nie wiem, jakie mają trasy, bo do nas na Sląsk na pewno jeżdżą. Zapytałam ich o mozliwość transportu na terenie kraju i nie ma zadnego problemu, często jeżdżą. Takich firm jest sporo i przewóz między miastami wychodzi znacznie taniej, niż w przypadku specjalnego transportu dla jednego pieska. Jeśli to piesek z tego samego schroniska, co Florcia i Nadia, to moze szukac transportu "przy okazji" z Katowic, a do Katowic mógłby go dostrczyć go pracownik schroniska? Wtedy mozna umówić się u mojej mamy, ze odbierze pieska i przekaże komuś, kto zawiozłby go do hoteliku.
  6. Biedna Miłka, bez specjalnej karmy może mieć pogorszenie, jak Fado. Faduś przez zwłokę PP w dostawie, tydzień czekał na karmę i miał pogorszenie po zjedzeniu karmy ze składnikami, których organizm nie toleruje. Mam pytanie, jak Miłka reaguje na tą karmę z Boscha z koza i czy ją chętnie je? Kupiłam moim wczoraj Wolfsblut z kozą i psy tego wcale nie chcą tknąć. Z wielbładem, kangurem czy tuńczykiem z tej firmy jedzą, a tej nikt nie chce.
  7. Czarna sunia prawie identyczna jak Mimi , która niedawno była u nas z Zamościa. Miałam o nią od razu zapytania. Mimi szybciutko znalazła idealny dom, chyba ludzie lubią taki terierkowaty typ. Warto czym prędzej ją ogłosić, tym bardziej ze mała ma cudne zdjecia. Starszy piesio biedny bardzo, ale jesli własciciel jest w szpitalu, to dobrze, ze trafił do schroniska, bo za bardzo nie ma, widać kto zadbac o niego. On jest "tylko" wychudzony i nawadniany, czy cos mu dolega, ze ma kroplówkę?
  8. Nie Elu, to nasz dziki Jimmy. Masz rację, obie są śliczne, ale to wręcz wydaje sie niemozliwe, ze tak różnią się charakterem. Żeby Nadię zawołać do domu, to muszę brać Florkę na ręce i wtedy dopiero idzie za nami. Kiedy wołam "Florka, Nadia", to przybiegają, ale Nadia tylko na pewną odleglość i czeka. Nie wiem, co byłoby, gdyby trafiła bez Florki. Florka jest dla niej opoką, przy niej wycisza się, uspokaja. To samo ma Jimmy ze zdjęcia. On upatrzył sobie u nas Fly`a za przewodnika i jest jego cieniem. Mam tylko nadzieję, ze znajdzie sie ktoś, kto pokocha je obie. Są malutkie, prawie wszystko robia razem, więc zupełnie nie są kłopotliwe. Ewo, szczepienie będzie chyba jutro lub w poniedziałek, bo do jutra jestem w Katowicach. Nadię trzeba wsadzić do transporterka, a ona bardzo boi się mężczyzn, więc wolę sama ją zapakować do środka. Nadia, jak się trochę zadomowiła i rozluźniła, to już nie jest taka potulna, jak na początku. Kiedy się boi, to warczy ostrzegawczo. Wolę nie tworzyć sytuacji, ze zacznie gryźć ze strachu. Zachipowane były w schronisku.
  9. Na rachunek czy fakturę, daj proszę znać? Jestem w Katowicach do piątku, to proszę o cierpliwość.
  10. Beza cudna, własnie myslałam, ze przydałoby się strzyżenie Tani. Nie bardzo daje sie czesać, a sierść typowo sznaucerkowata, najlepiej do obcięcia. Tania jest bardzo miłym, ale nadal lękliwym psem. Kiedy chciałam ją pogłaskac przechodząc koło niej, to zapiszczała aż ze strachu, bo chyba myslała, ze chcę jej zrobić krzywdę. Żeby ją głaskac to muszę z daleka szczebiotać wtedy czeka na pieszczoty, takie znienacka ją mogą wystraszyć. No i nadal panicznie boi się odkurzacza, od razu chowa się w łazience na parterze lub wybiega do ogrodu. Na psy już dobrze reaguje. Nie ma żadnych spięć.
  11. Super, ze bez problemów aklimatyzuje się w nowym domu. Łóżko ma magiczną moc przyciągania ;)
  12. Fado już jest na swojej karmie i na szczęście jest dobrze. Chyba ogólnie lubi rybne karmy, bo dziś dla moich psów przyszedł Wolfsblut tuńczyk z trawą morską i Fado dostał trochę na smak, to mu też podeszła. Nawet udało mi się go w wiekszości wyczesać, choć po tym czesaniu tak panikuje, ze jak mnie słyszy, to zwiewa. On nas rozpoznaje po krokach, więc dobrze, wie kiedy przechodze koło niego. Dzięki Elu za przekazanie telefonu, byłam pewna, ze podawałam na priv.
  13. Nowe zdjęcia. Nadii łapka nie utrudnia funkcjonowania. W domu, na spokojnie opiera się na niej, jak biega, to nie przeszkadza jej.
  14. Andrzej zawozi ją w pół drogi w środę popołudniu. Dalej odbiorą ją sobie nowi właściciele. Mała więc już na święta będzie u siebie. Umowa na ZEA, jak zwykle?
  15. Dziś znowu na szczęście nie ma ani wymiotów, ani podobnej w kolorze kupy. Mocz już też zwyczajny, jasny. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam, że pies wymiotuje żółcią , robi żółtą kupę i sika na mocno żółto.
  16. Tolu, daj znać co z zabiegiem? Umawiać Mysię? Wiejski monitoring :) Stale podglądam je przez okno.
  17. Wczoraj udało mi się pstryknąć fotki pannom ciekawskim, jak zeszły zwiedzać parter.
  18. Rozmawiałam z panią. Ma porozmawiać z kolei z mężem i dać znac, co z odbiorem Nutki. My teraz nie mamy możliwości dowieźć jej dalej, niż do Gliwic. Tydzień mam koszmarnie zapchany. Zresztą po świętach podobnie. Mam nadzieję, że Nutka nie bedzie musiała długo czekać. Bardzo ciesze się z jej superowego domu :)
  19. Ok, tak właśnie myślałam. To chyba rozsądniejsze wyjście, niż tu wydawać kasę na "leczenie". Dzięki za kciuki, mam nadzieję że uda się operacja. Kot raczej wyłacznie wrzucony przez ogrodzenie. Bezmyślnie, bo to tylko zbieg okoliczności, że było tak zimno, ze psy nie chciały wyjść. Już raz ktoś wrzucił nam kotkę i dzieci usłyszały ją, zanim psy wypuściłam. Muszę prosić na wątkach zamojskich psów, żeby nie podawać na wstawianych fakturach mojego adresu. Chyba ludzie myślą, ze jak podrzucą, to już uratowali. tylko nie pomyślą, że mam ponad 40 kg psy, które zostawiłyby strzępy z takiego kota. Dwa razy zdarzył się cud, trzeci raz może być tragedia. Niedawno rano znalazłam dwie łapki z królika. Tyle zostało po porannym wypuszczeniu psów do ogrodu. W okolicy jest tylko jeden samotny dorosły zając, mamy szczelne ogrodzenie, nie miał się jak dostać do nas. Raczej też ktoś nas chciał uszczęśliwić, bo łapki były malutkie. Cały dzień przeżywałam biedaczka.
  20. I ja tu zaglądnęłam. Bella -Ciapa nadal żyje w naszej pamięci. Niedawno oglądałam zdjecia moich córek z nią. Dziewczyny od lat już nie są maluszkami, a Ciapy nie ma :( Jak ten czas leci. Anita, gdybyś miała kontakt z erką, to zapytaj Ją o Minię. Zniszczył mi sie juz dawno wyświetlacz w telefonie, gdzie miałam wszystkie kontakty, więc straciłam je bezpowrotnie. Myślę o Ewie i Minii co jakiś czas, fajnie byłoby wiedzieć, co u nich słychać.
  21. Dziś jestem sama w domu, bez samochodu. Jutro mam operację na sercu u psa, pojutrze musze jechać go odebrać. Mogłabym podjechać w międzyczasie do pobliskiego weta, ale myślę, że to nie ma większego sensu, nie mam zaufania do diagnozowania i leczenia u okolicznych wetów. Dziś nie było wymiotów. Teraz kojarzę, że przyjechała właśnie do nas cała wypaćkana w takich żółciowych wymiotach i futerko, tam gdzie jest białe, to ma mocno poprzebarwiane. Myślałam, że od siedzenia w moczu, ale przecież nie były chyba tyle w schronisku. Skojarzyłam wymioty z transporterka z chorobą lokomocyjną, nawet o tym pisałam. Je normalnie, normalnie też się zachowuje. Psa z problemem z zalegającymi złogami zółci diagnozowałam, jak każdy poważniejszy przypadek, w Tychach u dr Olender. Dostał specjalny lek, konieczne było też USG. Można ją wziać jak w środę będzie mój pies do odbioru po operacji do Bielska, ale tam nigdy nie leczyłam psa, choć lepiej na pewno, niż w pobliskich przychodniach. Gdyby był ktoś z okolicy Jastrzębia zdroju, Pawłowic, kto dałby radę z Florką pojechać wcześniej do Tychów, to oczywiście mogę ją umówić. Wymioty jej nie męczą, wymiotowała raz na dobę. Mocz też miała mocnoożółty, nawet zrobiłam zdjecie, bo zastanawiałam się, czy to normalne. Dziś nie było wymiotów, mocz z nocy był jasny. Jeszcze mam dodatkowa atrakcję. Przedwczoraj znalazłam w ogrodzie przed domem kota. Dałam jeść, potem poszłam sprawdzić, czy poszedł sobie, ale był nadal. Nie miałam więc wyjścia. Marian zasmrodził mi już całe piętro i dziś istnym cudem udało mi się umówić go na błyskawiczną kastrację, więc w trasie mój mąż jeszcze zahaczył o Mikołów.
×
×
  • Create New...