Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Fado już jest na swojej karmie i na szczęście jest dobrze. Chyba ogólnie lubi rybne karmy, bo dziś dla moich psów przyszedł Wolfsblut tuńczyk z trawą morską i Fado dostał trochę na smak, to mu też podeszła. Nawet udało mi się go w wiekszości wyczesać, choć po tym czesaniu tak panikuje, ze jak mnie słyszy, to zwiewa. On nas rozpoznaje po krokach, więc dobrze, wie kiedy przechodze koło niego. Dzięki Elu za przekazanie telefonu, byłam pewna, ze podawałam na priv.
  2. Nowe zdjęcia. Nadii łapka nie utrudnia funkcjonowania. W domu, na spokojnie opiera się na niej, jak biega, to nie przeszkadza jej.
  3. Andrzej zawozi ją w pół drogi w środę popołudniu. Dalej odbiorą ją sobie nowi właściciele. Mała więc już na święta będzie u siebie. Umowa na ZEA, jak zwykle?
  4. Dziś znowu na szczęście nie ma ani wymiotów, ani podobnej w kolorze kupy. Mocz już też zwyczajny, jasny. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam, że pies wymiotuje żółcią , robi żółtą kupę i sika na mocno żółto.
  5. Tolu, daj znać co z zabiegiem? Umawiać Mysię? Wiejski monitoring :) Stale podglądam je przez okno.
  6. Wczoraj udało mi się pstryknąć fotki pannom ciekawskim, jak zeszły zwiedzać parter.
  7. Rozmawiałam z panią. Ma porozmawiać z kolei z mężem i dać znac, co z odbiorem Nutki. My teraz nie mamy możliwości dowieźć jej dalej, niż do Gliwic. Tydzień mam koszmarnie zapchany. Zresztą po świętach podobnie. Mam nadzieję, że Nutka nie bedzie musiała długo czekać. Bardzo ciesze się z jej superowego domu :)
  8. Ok, tak właśnie myślałam. To chyba rozsądniejsze wyjście, niż tu wydawać kasę na "leczenie". Dzięki za kciuki, mam nadzieję że uda się operacja. Kot raczej wyłacznie wrzucony przez ogrodzenie. Bezmyślnie, bo to tylko zbieg okoliczności, że było tak zimno, ze psy nie chciały wyjść. Już raz ktoś wrzucił nam kotkę i dzieci usłyszały ją, zanim psy wypuściłam. Muszę prosić na wątkach zamojskich psów, żeby nie podawać na wstawianych fakturach mojego adresu. Chyba ludzie myślą, ze jak podrzucą, to już uratowali. tylko nie pomyślą, że mam ponad 40 kg psy, które zostawiłyby strzępy z takiego kota. Dwa razy zdarzył się cud, trzeci raz może być tragedia. Niedawno rano znalazłam dwie łapki z królika. Tyle zostało po porannym wypuszczeniu psów do ogrodu. W okolicy jest tylko jeden samotny dorosły zając, mamy szczelne ogrodzenie, nie miał się jak dostać do nas. Raczej też ktoś nas chciał uszczęśliwić, bo łapki były malutkie. Cały dzień przeżywałam biedaczka.
  9. I ja tu zaglądnęłam. Bella -Ciapa nadal żyje w naszej pamięci. Niedawno oglądałam zdjecia moich córek z nią. Dziewczyny od lat już nie są maluszkami, a Ciapy nie ma :( Jak ten czas leci. Anita, gdybyś miała kontakt z erką, to zapytaj Ją o Minię. Zniszczył mi sie juz dawno wyświetlacz w telefonie, gdzie miałam wszystkie kontakty, więc straciłam je bezpowrotnie. Myślę o Ewie i Minii co jakiś czas, fajnie byłoby wiedzieć, co u nich słychać.
  10. Dziś jestem sama w domu, bez samochodu. Jutro mam operację na sercu u psa, pojutrze musze jechać go odebrać. Mogłabym podjechać w międzyczasie do pobliskiego weta, ale myślę, że to nie ma większego sensu, nie mam zaufania do diagnozowania i leczenia u okolicznych wetów. Dziś nie było wymiotów. Teraz kojarzę, że przyjechała właśnie do nas cała wypaćkana w takich żółciowych wymiotach i futerko, tam gdzie jest białe, to ma mocno poprzebarwiane. Myślałam, że od siedzenia w moczu, ale przecież nie były chyba tyle w schronisku. Skojarzyłam wymioty z transporterka z chorobą lokomocyjną, nawet o tym pisałam. Je normalnie, normalnie też się zachowuje. Psa z problemem z zalegającymi złogami zółci diagnozowałam, jak każdy poważniejszy przypadek, w Tychach u dr Olender. Dostał specjalny lek, konieczne było też USG. Można ją wziać jak w środę będzie mój pies do odbioru po operacji do Bielska, ale tam nigdy nie leczyłam psa, choć lepiej na pewno, niż w pobliskich przychodniach. Gdyby był ktoś z okolicy Jastrzębia zdroju, Pawłowic, kto dałby radę z Florką pojechać wcześniej do Tychów, to oczywiście mogę ją umówić. Wymioty jej nie męczą, wymiotowała raz na dobę. Mocz też miała mocnoożółty, nawet zrobiłam zdjecie, bo zastanawiałam się, czy to normalne. Dziś nie było wymiotów, mocz z nocy był jasny. Jeszcze mam dodatkowa atrakcję. Przedwczoraj znalazłam w ogrodzie przed domem kota. Dałam jeść, potem poszłam sprawdzić, czy poszedł sobie, ale był nadal. Nie miałam więc wyjścia. Marian zasmrodził mi już całe piętro i dziś istnym cudem udało mi się umówić go na błyskawiczną kastrację, więc w trasie mój mąż jeszcze zahaczył o Mikołów.
  11. Wyróżniłam Maciusia na miesiąc. Wczoraj ktoś podrzucił nam podobnego do Maciusia, biało-rudego Mariana.
  12. Wzajemnie nie napędzają się w strachu, bo Florka jest całkowicie zrównoważona i nie boi się. Nadia gorzej, spróbuję rozdzielić je za kilka dni. Na razie zmyka w panice na mój widok. Za to do innych psów chojrak. Myślę, że warto im dać ze dwa dni, żeby do nas nie zraziły się. Jest problem z Florką. Chyba będę musiała z nią jechać na dobrą diagnostykę. Od początku raz na dobę wymiotuje żółcią. Najpierw myślałam, że to efekt po odrobaczeniu. Wczoraj, że mioże są to tzw wymioty głodowe, bo jest bardzo wybredna w jedzeniu. jednak dziś trzeci dzień zwymiotowała, a do tego zrobiła taką samą, koloru żółci kupę. Zrobiła ją w ulubionym legowisku, do tego wylała na nie cały pęcherz, więc raczej to nie jest normalne zachowanie. Chyba trzeba sprawdzić jej pęcherzyk żółciowy i zrobić podstawowe badanie krwi. Takie ilości żółci idące dwoma stronami, to nie jest normalne. Dodam, że już nawet nie czekam, aż tknie jedzenie leżące w misce, tylko podaję jej małymi porcjami mięso lub jej ulubioną karmę, żeby nie miała pustego żołądka. Poza tym zawsze rzuca się na to ulubione jedzenie, jest wesoła, kontaktowa, machająca ogonem.
  13. Też tak myślę, tylko we dwie nie mają takiej potrzeby bycia z innymi psami. Florka cieszy się już na mój widok, do męża nadal ma dystans, a Nadia na jego widok ucieka do transportera. Mamy sypialnię obok, więc jak mnie Florcia rano zobaczyła, to tańczyła i kręciła dupcią z radości.
  14. Nie tylko on zareagował tak na zapach. Ciapciak pierwszy raz wystartował, kiedy przyjechały. Dobrze że dziewczyny miały bramkę w drzwiach. Ciapciak, którego uwielbiają wszystkie psy z wzajemnością. Bardzo mnie zaskoczył, oczywiście od razu usłyszał, że nie wolno, ale jego pierwsza reakcja na zapach była szybsza, przed poznaniem suczek. Fado już długo reaguje na imię, od czasu, jak pozbył się stanu zapalnego i opuchlizny w uszach.
  15. Nie tylko Maxa, ja stale odbieram takie telefony gówniarzy odnośnie szczeniaków. Zazwyczaj, jak mówię, żeby poprosił mamę do telefonu, to rozłączają się. Czasem uparcie dzwonią kilka razy, szczególnie w czasie przerw w szkole. Nie ma się co więc przejmować. Choć zastanawiam się, jaką w tym moga mieć atrakcję?
  16. Fado dziś lepiej zachowuje się, więc to chyba jednak wpływ pojawienia się i schroniskowego zapachu dziewczyn. Pierwszy raz od doby na wołanie po imieniu wrócił do domu.
  17. Dokładnie, normalnie Nadia to trzęsidełko, ale jak widzi w zasięgu wzroku kota czy psa, to jazgocze jak szalona i pierwsza biegnie. Inne psy, które do nas trafiają, szybciutko zgrywają się z naszymi, a one cały czas trzymają się razem ze sobą i osobno w stosunku do naszych. Po odrobaczeniu i odpchleniu chciałam je luzem dać, ale one nie chcą. Same uznały pokój za swoje terytorium, wychodzą, a po chwili i tak wracają i nie pozwalają innym wejść.
  18. To częste pytanie, więc przynajmniej na razie kot odpada. Są bardzo terytorialne obie, bronią pokoju przed psami i kotami. Może im to przejdzie, ale są dwie, więc wzajemnie wspierają się w swoich reakcjach. Szczególnie Nadia jest rozhisteryzowana i głośna. Florcia we wszystkim jest bardziej umiarkowana i zrównoważona.
  19. O dziewczynach mogę powiedzieć, że nie nadają się do domu z kotem. Dziś do pokoju weszła im Oliwia i jak weszła, tak wyskoczyła, bo spotkała się z takim jazgotem i gonieniem.
  20. Jeszcze przyszło mi do głowy, że jego pobudzenie może być spowodowane przyjazdem Florki i Nadii. Śmierdzą schroniskiem na odległość, a są po sterylizacji, więc wykapać się ich nie da. Ich pojawienie zbiegło się ze zmianą zachowania u Fado. Może to składa się na jego rozdrażnienie, bo poczuł zapach, który kojarzy mu się z zagrożeniem.
  21. Chciałam potwierdzić, że wpłata 256 zł dotarła na konto. Tak, Elu to paragon za Anafranil. Fado dostaje mniejszą dawkę tego środka i tak myślę, czy nie przez to jednak jest taki bardziej pobudzony, jak był na początku? Jutro podam normalnie 25 mg., jak dostawał.
×
×
  • Create New...