Jaaga
Members-
Posts
19199 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Psiaki dopiero rano dojechały. Teraz wróciliśmy z nimi. Sunia bardzo przestraszona. Szczeniak trafił chłopak. omyłkowo przewoźnik wysłała "moją" sunię do Holandii zamiast niego. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Nadal nic nie wiem... Dziękuję za kciuki, mam nadzieję, że pomogą. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Chyba tak. Informacje docierają do mnie przez kogoś, nie mam bezpośredniego kontaktu. Dziś mają przekroczyć granicę. Czekam w nerwach, czy tym razem wszystko będzie ok. -
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
Raczej to nie jest wykonalne. Musiałabym umówić się na wizytę na konkretny termin i godzinę, a co jesli nie uda nam się założyć kagańca? Już to przerabialiśmy przed wizytą w Krakowie. Godzina zmagań, pogryzienie i fiasko. Lepiej jechać, jak się uda go okiełznać. Chyba dla niego to taki sam stres, bo kazde "ubieranie" jest najgorsze, jak rodeo. Tak samo jak go wyczesywałam, to jedną ręką trzymałam smycz uciekającego i wijącego się Fado, a drugą ściągałam szczotką włosy. Chyba nawet szybciej uda się krew pobrać w przychodni, kiedy straci pewność na stole i nie będzie tak walczył, jak w znanym sobie miejscu. Coś mu jeszcze zbadać? Dam znać, jak się uda. Jutro mają przyjechać sunie z Ukrainy, więc w poniedziałek będę chciała zaliczyć neurologa z jedną. Czyli koło wtorku pojedziemy z Fado. Mam nadzieję, że wystarczy do rozliczenia paragon? w najbliższej nam przychodni w Pawłowicach faktury wystawia księgowa tylko ostatniego dnia miesiąca, potem trzeba jechać ją odebrać, więc jest to utrudnienie. -
Wstawię też tutaj informację z wątku Mysi, bo więcej osób zagląda i może ktoś zrobi bazarek. Mysia jest u nas na BDT, tylko za karmę, więc to jednorazowy wydatek na nią. "Mysia już w domu. Cięcie znowu duże, bo trzeba było usunąć gruczoły mlekowe. Jednak Mysia jest w dobrej kondycji, rana bardzo łądnie wygląda. Lepiej, niż po pierwszej operacji robionej w innej przychodni. Warto było jechać. Tylko Myśka patrzy z wyrzutem na nas, co to wszystko ma znaczyć. Zabieg kosztował 150 zł, 40 zł transport. Może jakaś dobra dusza zrobiłaby bazarek dla Mysi? W sumie zapłaciłam 80 zł za badania RTG,150 zł za zabieg, 40 zł transport, czyli Mysi brakuje 270 zł."
-
Mysia już w domu. Cięcie znowu duże, bo trzeba było usunąć gruczoły mlekowe. Jednak Mysia jest w dobrej kondycji, rana bardzo łądnie wygląda. Lepiej, niż po pierwszej operacji robionej w innej przychodni. Warto było jechać. Tylko Myśka patrzy z wyrzutem na nas, co to wszystko ma znaczyć. Rozliczenie: zabieg kosztował 150 zł, 40 zł transport. Może jakaś dobra dusza zrobiłaby bazarek dla Mysi? W sumie zapłaciłam 80 zł za badanie+150 zł za zabieg, 40 zł transport, czyli Mysi brakuje 270 zł.
-
Tolu, faktura za 2 RTG wyniesie 80 zł. Wszystko u Mysi w porządku, żadnych przerzutów czy niepokojących zmian. Zdjęcia już opłaciłam, jednak fakturę odbiorę następnym razem, bo przez załatwianie dokumentacji w sprawie Ci wiadomej, zrobiliśmy zator w poczekalni i już nie miałam sumienia dłużej blokować p. doktor. Dziś Mysia ma zabieg drugiej strony.
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
Cyba nie miał zbadanego, przeglądnęłam wyniki, ale ma chyba wszystko oprócz właśnie tarczycy. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Problemem jest to, że tam praktycznie nie ma adopcji, a schronisko ma ograniczone mozliwości przyjęcia psów. Jeśli ktoś chce wziąć szczeniaka, to po prostu bierze go sobie z ulicy, co i tak rzadko się zdarza. Po jakimś czasie go wyrzuca i bierze następnego. Gdyby nawet były pieniądze na diagnozowanie tam psów i załóżmy, że byłyby osoby, które miałyby czas się tym zająć (tam podobno jest kilka osób), to co później robić z tymi zwierzętami?To wszystko są młode psy, do góra 1-2 lat. Do schroniska zabierane są tylko te najbardziej poranione, które są w największej potrzebie. Stąd konieczność zagranicznych adopcji. To nie transport był porażką, tylko sytuacja na granicy. Nie wyobrażam sobie takiego zdarzenia np przy wysyłaniu psów z Polski do Wielkiej Brytanii. Że przewoźnik stoi, bo nie ma lekarza, który je zbada i przepuści. I to kilka dni. Do tego nie można wczesniej uzyskać żadnych informacji na ten temat, żeby przygotować transport. Moim zdaniem taka sytuacja powinna być nagłośniona, bo ja np. dotychczas nie miałam o tym pojęcia. Myślałam, że wet zawsze jest, skoro to przejście przepuszczające zwierzeta. myślałam, że w kolejce do granicy czeka się kilka godzin, nie dni. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Tak, dokładnie 900 km. Dla mnie to absurd, że nie ma lekarza na przejściu. Za kilka dni znowu to samo. Jadą od piątku. Gdyby to było w Polsce, to pewnie jakaś fundacja czy nawet schronisko udostepniłoby miejsce i pomoc, a tam wszyscy żyli w aucie 6 dni. Transport jest już opłacony, przynajmniej ten nieudany. nie wiem, co w tej sytuacji. Zapytam i dam znać, bo na tamten miałam udostepnione podane konto na fb. -
Jeśli możecie, to zamówcie. Pytasz, co się stało, że jest sparaliżowana czy o to, ze wrócili? Ma uszkodzony kręgosłup, jak wiele psów trafiających do schroniska z ukraińskich ulic.. Sunia razem z innymi psiakami od piątku była w drodze do Polski. Niestety, najpierw zostaly cofnięte wszystkie większe auta, a potem od niedzieli nie było weta na granicy. Ze względu na życie psów, wracają do schroniska i znowu będą jechały w weekend.
-
Działa podobno jak stronghold, na nicienie. Nie działa na tasiemce. Dziś to nam powiedziała lekarka. U swoich stosuję stronghold lub advocate własnie dlatego, że też usuwają nicienie. tylko nie działają z kolei na kleszcze. Dlatego zastanawiam się nad zastosowaniem u swoich symparici. Dziewczyny, nie tłumaczcie się, odnośnie tego behawiorysty. ja to napisałam mając na uwadze dobro Nadii. Po prostu mieszkamy na totalnym zadupiu. Czasem są hoteliki, które od razu oferują szkolenie czy mają kogoś sprawdzonego blisko. Własnie o taką sytuację mi chodziło. I naprawdę nie miałabym Wam za złe, gdybyście znalazły takie miejsce dla pracy z Nadią. Takiego romansu to pewnie Ada nie wybaczy :)
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Tak. Nadziejko, też mam głęboką nadzieję, że następnym razem już się uda i dziewczyny dojadą. Stale to przeżywam. -
Wstawię paragon, zrobiłam zdjęcie. Lekarka zaproponowała symparicę, bo podobno jednocześnie odrobacza, a dziewczyny były tylko raz odrobaczone. Ja tego jeszcze u swoich nie stosowałam. Tylko z Zamościa psy przyjeżdzały na niej. Zaraz wejdę w zdjecia, tylko dopiero dowiedziałam się, że sparaliżowana sunia, która od piątku czekała we Lwowie na przekroczenie granicy, żeby do nas przyjechać, niestety zawraca ze schroniska. Na Anafranil musze miec receptę i ustalone dawkowanie. tutejsi weci mi nie przepiszą, pewnie nawet o nim nie słyszeli ;) Najwyżej zadzwonię do naszej p. neurolog, która prowadzi Fado i zapytam, jemu tez wkrótce skończą się i bede potrzebowała receptę. Będziemy musieli tam jechać za kilka dni.
-
Dlatego wydaje mi się, że może jednak byłoby dobrze szukać im wspólnego domu, bo Florka zawsze przyciągałaby Nadię. Jesli Nadia np. nie chce wejść do domu, to biorę Florkę na ręce i jej pokazuję, wtedy idzie za nami. Bez Florki funkcjonowanie na tym etapie może się nawet zaburzyć. My mieszkamy na wsi. Oczywiście nie obrażę się, jesli poszukałybyście jej jakiegoś hoteliku w mieście, gdzie łatwo o spotkania ze specjalistą. Sprawdzonych mam tylko w Katowicach, skąd przeprowadziliśmy się, to jednak 60 km w jedna stronę. Ja moje dwa psy zaakceptowałam takimi, jakie są. Wiem jednak, że trudno o dom. Ada trafiła do mnie z Wojtyszek tylko po drodze do swojego DS we Wrocławiu. jednak pani kiedy usłyszała, że są problemy, to zrezygnowała i po prostu po nią nie przyjechała. nie miałabym sumienia odwieźć jej do wojtyszek, więc została. Trochę ją poogłaszałam, miała sporo wejść, bo malutka, ale po przeczytaniu tekstu nikt już nie zadzwonił.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Na profilu schroniska jest wstawiona kolejna sunia oczekująca pomocy. Tak samo widać bezwładna od połowy i wygląda jeszcze na szczeniaka. Wstawię tutaj, może ktoś zdecyduje się pomóc. Moje dziewczyny będą wybierać się znowu w drogę 11-12.05 -
Ellig, robię wszystko, co jest napisane. Mam dwa dzikie psy i z nimi postepuję tak samo. Widać, że Nadia przywykła do życia u nas, ale postępów żadnych nie chce robić. Chodzi za mną, ale w pewnej odległosci, reaguje na imię, ale nie daje się z własnej woli dotykać. Kiedy w domu podchodzę, to się kurczy i obserwuje moje ruchy, poza domem ucieka. Jesli mąż jest na zewnątrz kiedy ona, to obserwuje jego ruchy i gdzie się kieruje. Zdecydowanie boi się mężczyzn. Bez Florki wpada w totalną panikę, przestaje normalnie reagować. Nie wiem, czy gdyby je rozdzielić, ktoś da sobie z nią radę. Ona ucieknie przy pierwszej możliwej okazji i już na pewno nie da się łatwo złapać. Wystraszona ucieka na slepo. Mamy szczelne ogrodzenie, które ona dokładnie stale sprawdza, ale gdyby to zdarzyło się w takim nowym domu po rozdzieleniu, na otwartym terenie, to źle skończyłoby się dla niej. Kiedy włączam odkurzacz, to za każdym kolejnym razem reaguje tak samo. Ucieka w dzikiej panice, jesli drzwi są otwarte, to od razu wybiega z domu, jeśli nie, to miota się jak szalona po całym domu. Po wzięciu na ręce i założeniu smyczy zaczyna jej się przelewać w brzuchu, oddaje kał. W przychodni na szczepieniu ze stresu puściły jej gruczoły okołoodbytowe, dostała temperatury w trakcie badania. jako, że nie miała wcześniej określonego wieku, ani przeglądu ogólnego, to musiała to przejść. Myślę, że Florka ją tonuje. Spokój Florki, to że ona jest dotykana i nic się nie dzieje, myslę że również ma na Nadię wpływ. U nas Jimmi obrał sobie za przewodnika Fly`a. Ada ma Ciapciaka. Jimmi kiedyś, kiedy wzięłam Fly`a na spacer i został sam, chciał wyskoczyć przez okno. udało się go zatrzymać, jak już dwie łapy miał na zewnątrz. Otworzył zębami sam klamkę z okna. Innym razem mało nie rozbił się na lustrze. Teraz, jak Fly wychodzi ze mną, to Jimmi biega cały czas spanikowany po domu. Uspokaja się od razu po naszym powrocie. Może kupcie ten środek, będę jej podawać, ale nie wiem, czy pomoże. U Jimmiego nawet psychotropy nie pomogły. Do niedawna co miesiąc mu kupowałam obrożę z feromonami, brał Zylkene. Ada także dostawała Zylkene. Za to funkcjonowanie Fado bardzo polepszyło się na Anafranilu. To lek przeciwlękowy i antydepresyjny. Skończyły się napady paniki i agresja. Jeszcze dodam, że lekarka określiła Florkę na co najmniej 9 lat i tyle jej wpisała w książeczkę, a Nadię na trzy. Zapłąciłam 95 zł za dwa szczepienia i Symparicę dla obu. Pozwoliłam sobie ją kupić, bo boję się, żeby były nie zabezpieczone, a poprzednia wcierka działa miesiąc. Wstawię tu paragon.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Niestety, dziś nie ma znowu weta na granicy. Marina z obawy o życie psów, cofnęła transport. To jakiś koszmar, że po takim czasie w drodze, muszą znowu wylądować w schronisku. Jeszcze przed nimi kilkaset km powrotnej drogi do schroniska.Mam nadzieję, że wytrzymają do kolejnej próby. Jestem mi bardzo smutno, wszystko przygotowane czeka. Ponoć nigdy wcześniej nic takiego sie nie zdarzyło. Ostatni tydzień dał mi popalić, a tu jeszcze nawet przyjazd się nie udał. Stale o nich myślę. Anula, pisz proszę nadal. Kiyoshi przecież nie chciała Cię niczym urazić. Tu wszyscy tracą nerwy, bo rzadko się zdarza, zeby tyle problemów psy miały z dotarciem do nowych domów. -
Nie wiem, kiedy pojawiają się darowizny na moim koncie? Zrobiłam jeszcze zakupy płatne przelewem internetowym na allegro, zareklamowałam aplikację na FB, z czego miało być 5 zł na konto ZEA i też nic na razie się nie pojawiło.
-
Zrobiłam pierwsze zakupy przez aplikację w zooplusie za niecałe siedem stówek, ale płatne przy odbiorze. Dobrze rozumiem, że moja darowizna pojawi się dopiero po wpłynięciu pieniędzy na konto sklepu?