Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19199
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Ma na stopach kilka miejsc bez sierści i początkowo myślałam, że to otarcia od pełzania, ale raczej nie. To chyba blizny po ranach. W czasie poruszania się przesuwa się głównie na kolanach i na nich jest ciężar ciała, a ich niestety nie jestem w stanie zabezpieczyć. Tak więc bandaże raczej nie sprawdzą się, tym bardziej, że ona ma zachowane czucie w stopach. łapy bardziej podkurcza, jakby podciąga pod siebie. Nadal nie wiem, co ją spotkało i kiedy. Dziękuję bardzo za wpłatę na nią. Zadzwonię dziś do przychodni i zapytam, czy nie udałoby się jej przyjąć tak " z marszu" u neurologa, bo na dziś dostaliśmy auto zastępcze. Nie wiem, czy to uda się, muszę poczekać do otwarcia przychodni. Czasem przy poruszaniu podkurcza dolne partie tylnych łapek, przykuca na nich, ale nie jest w stanie się na nich unieść. Chciałabym tylko upewnić się, że nic jej nie boli. Jeśli uciski na nerwy nie powodują bólu, to najważniejsze. Nawet jej nie wyczesałam ud, bo kiedy się dotyka, to albo zaczyna drżeć jej ciało, albo przechodzi skurcz, albo jest wyrzut łap i wyprężenie się. Wczoraj sama wyszła z pokoju na schody, jakoś zeszła z kilku i znalazłam ją na półpiętrze zadowoloną z siebie. Była pora karmienia, więc chciała chyba się pokazać, żeby o sobie przypomnieć. Za to mały jest obłędny. Dostosował się do stada bez problemu, mały gospodarz na włościach. Chodzi ze mną pranie wieszać, jajka zbierać. Jest odrobaczony, ma podaną wcierkę. Przez problemy z samochodem, nie mam go jak zaszczepić, więc czekam z ogłoszeniami. Obawiam się tylko, jak ma sam funkcjonować w domu, bo kiedy zostaje bez psów, to wyje i nie daje się uspokoić. Przypomina mi z wyglądu młodego liska polarnego ;)
  2. Fado od razu dobrze zareagował na Anafranil.Po dwóch dniach było widac różnicę. Kiedy miał przerwę w jego podawaniu, bo nie miałam recepty, to był okropny. Taki, jak na samym początku. całkowicie się miotał, stale atakował inne psy, szczekał bez przerwy. Stale na nogach, silnie pobudzony. Od razu z oczopląsem i dusznościami, kręcący się w kółko wokół swojej osi w jedną stronę. Przykro patrzeć. Plusem tego środka jest to, że go nie otumania, nie usypia, tylko wycisza. Może go spłoszyć prawie wszystko: przebiegający obok pies, traktor, krzyk bażanta, płoszy się kiedy przechodzi się za blisko niego, oczywiście każdy dotyk, głosy ludzi przechodzących za ogrodzeniem, przyjazd kuriera, listonoszki, gości. Najbardziej nadal boi się kontaktu z człowiekiem. Jak już pisałam jedzenia z ręki nie weźmie, trzeba mu położyć i trochę odsunąć się. Tak mu podaję codziennie leki. Nie wiem, jak jest przyczepiany sam ten odbojnik do szelek. Całości mu na pewno nie dałabym rady ściągać i zakładać co dzień, ale gdyby tą częsć dało się łatwo odczepiać od szelek, to pewnie to przeszłoby.
  3. Właśnie Fado sobie zupełnie nie radzi. U niego trudno o spokój, bo z byle powodu wpada w panikę i rzuca się na oslep. Mam swoją niewidomą suczkę, która zachowuje się całkiem inaczej: ostrożnie, bada teren, nasłuchuje. Fado dobija głową np do studni, do drzew, do stojącego zawsze w tym samym miejscu samochodu i to zawsze z dużą siłą. Kto go widział, to wie, że nie reaguje jak inne normalne psiaki, bardzo szybko się pobudza i trudno go wyciszyć. W domu porusza się wzdłuż ścian, ale na zewnątrz to naprawdę wygląda groźnie. Też nie wiem, czy takie coś się sprawdzi, ale po prostu boję się, że kiedyś uderzy tak, że skończy się to tragicznie. Myślałam więc, że może warto spróbować. Również nie wiem, jak miałby spać, bo głównie spi na boku. W domu chyba nie byłoby potrzeby, żeby to nosił, ale w ciepłe dni,kiedy spędza prawie całe dnie w ogrodzie, to byłoby chyba rozwiązanie. tylko z kolei trudno przewidziec, czy da sobie to tak często zakładać i zdejmować?
  4. Dzięki Elu, jakoś przeoczyłam. Zaraz wyślę.
  5. W Admirale 800 zł wózek i 275 zł uprząż do podnoszenia jej, czyli takie zabudowane jakby szelki z uchwytem.
  6. Chyba nie bardzo. Dziś mieliśmy auto zastępcze i trzeba je było oddać. Musimy naprawić duże, bo to po wypadku to raczej tylko do złomowania. Za to są długie terminy do mechanika, więc tak czy siak nie jest dobrze.
  7. Dobrze, że koteczka ma "tylko" takie urazy, nic z mózgiem czy kręgosłupem. Zdjęcia ze schroniska dołujące bardzo. tyle pięknych psów. Ten maleńki niewidomy staruszek taki biedny. Ja niestety nijak nie mogę pomóc. Do nas ewentualnie jakiś mały pies mógłby przyjechać dopiero po wyjeździe Tani do Krakowa.Oby ktoś się zlitował i chciał pomóc któremuś. Tolu, wy tam chyba macie jakies pseudo terierów, bo stale wstawiasz w takim typie psy. Ten terierek z nowych zdjeć śliczny też.
  8. Tak właśnie podeszłam na początku do jej adopcji. Tam siedziałaby w maleńkim kojcu, czasem była tylko wynoszona do kojca zewnętrznego z innymi niepełnosprawnymi psami. Zawsze u siebie lepiej, nawet gdyby nic nie dało się zrobić.
  9. No właśnie też się dziwię.Mam nadzieję, że to tylko kwestia np. brzydkiej pogody, z powodu której siedzą w domu i rzadko chcą wychodzić. Nie mogę stanowczo interweniowac, bo ona jest bardzo wrażliwa. Nie chcę, żeby się zraziła do mnie. Ją wszystko płoszy.
  10. Szkoda, że tak daleko od nas koteczka jest. Na pewno neurolog sporo działaby. Nasz Lukrecjusz miał 7 tyg., jak dobiło do niego auto. Chirurg zalecił eutanazję, ale poszył go, jak chciałam. był w śpiączce kilka dni, miał uraz mózgu i krwiak na nim. potem poruszał się wzdłuż własnej osi. Dr Olender go wyciągnęła. Pozostałością jest tylko padaczka pourazowa, z którą żyje bez problemu 7 lat. Czasem natura zaskakuje nawet lekarzy i przeżywają "beznadziejne przypadki".
  11. Nie wiem, czy to może być efekt tego środka odstresowującego. Dostała go dziś trzeci dzień, a zrobiła się nieznośna. Większosć czasu siedzi na schodach na piętro i warczy na wszystkie psy, szczerząc zęby. Mniejsze boją się przechodzić koło niej, jak któryś się odważy, to zrywa się i go goni z zębami. Stale musze interweniować. Jak ją upominam, że nie wolno, to tylko patrzy na mnie, odwraca wzrok ode mnie i dalej szczerzy zęby na psa. Nie wiem, czy to zbieg okoliczności, czy odstresowała się na tyle, że chce nimi rządzić. Jeszcze poczekam. Miałam kiedyś sytuację z moją yorką, która była strachulcem. Wet przepisał jej relanium, a ona po nim nabrała takiego animuszu, że rzuciła się na obcego rottweilera. Więcej nie podałam.
  12. Podałam na PW, gdzie szukać. Nie ma wydarzenia, bo ja nie potrafię go zrobić. Taka biegła niestety nie jestem. Wiem też, że trzeba je stale pilnowac, pisać, bo inaczej to nie ma sensu, a ja czasem daję radę zaglądnąć raz na dzień czy dwa.
  13. Przez jakiś czas nie będę miała możliwości, żeby jechac z Fado na badanie, bo mąż miał wczoraj wypadek samochodowy, wylądował w rowie i jesteśmy bez samochodu. Na szczęście chociaż on wyszedł cało z wypadku. Jeśli uznacie, że badanie jest pilne, to trzeba kogoś poszukac, kto pojedzie z Fado. W najbliższych dniach mąż do pomocy odpada, bo jest obolały. Jesli uznacie, że może badanie poczekać, to napiszę, jak będę miała samochód. Na razie czekamy na wiadomość od mechanika, czy mozna autem będzie jeździć po naprawie. Gdyby coś się działo niepokojącego u Fado, to wtedy mogę dać szybko znać. Na razie jednak Fado ma się dobrze.
  14. Zapytam lekarki, jak już uda mi się z sunią dotrzeć do neurologa. Nie wiem, nawet ile czasu upłynęło od urazu. Choć wątpię, bo jak jeździłam z kotem na rehabilitację, to zabiegi musiały być codziennie, ale wtedy mieszkałam jeszcze w Katowicach i tam była rehabilitantka. Teraz w zaden sposób nie da rady Andrzej jeździć co dzien do Oświęcimia. Z tego, co widzę na mapie to minimum godzina drogi w jedną stronę.
  15. Wszystkim bardzo dziękuję za wpłaty, a Tobie, Tolu za udostepnienie konta i wstawianie danych. Zaraz wstawię też na FB.
  16. Wczoraj na FB wstawiałam dwa filmiki, ale nie wchodzi mi tu nawet link. Może ktoś, kto je oglądał da radę? mogę tylko wstawić zdjęcia
  17. Przepraszam, że nie zaglądałam, ale mąż wczoraj miał wypadek samochodowy. Zostaliśmy bez auta, na szczęście on jest tylko obolały. Nie moge masować, ćwiczyć, dopóki nie jest zbadana przez neurologa, bo niestety wiem to od lekarza i rehabilitantki, że takim samodzielnym działaniem przed zdiagnozowaniem urazów kręgosłupa można jeszcze stan pogorszyć. Moja suczka po krwiaku w rdzeniu kręgowym musiała przebywać miesiąc bez ruchu i dopiero kiedy krwiak się wchłonął, po mies stopniowo odzyskała czucie w tylnych łapach i zaczęła samodzielnie się poruszać. Sunia nie ma złamanego kręgosłupa, dostałam informację, że ma "przetrącony kręgosłup", czyli wnioskuję, że ma przesunięte kręgi. Wydaje mi się, że ma uciski na nerw, bo wykazuje w niektórych miejscach przeczulicę. Wiem tylko tyle. Wysłałam prośbę o info, kiedy to się w ogóle stało, czy wiadomo co jej się przytrafiło. Wydaje mi się, że ma nie tylko uraz kręgosłupa w połowie, ale chyba też coś musiała mieć wyżej, bo dziwnie wypręża szyję i głowę przy głaskaniu, jak drapię ją za lewym uchem, to drgają jej samoistnie palce w lewej tylnej łapie. w stopach ma przeczulicę, za to wyższe partie łap wcale nie funkcjonują i nie są w stanie unieść ciężaru ciała. Musze to wszystko przekazać p. neurolog. Proszę o wpłaty na zakup wózka na FB, ale ludzie nie chcą wpłacać, bo są wstawione linki do studentów, którzy robią wózki czy do osoby, która ma wózek do oddania. Okazuje się, że wózek jest, ale w Holandii i na dużego owczarka. Pani pyta, jak widze jego transport. Do tego z tego, co widzę na zdjeciu, to na całego psa, więc chyba na porażone wszystkie konczyny. Co do studentów, to robią za koszt materiałów i transportu. Pewnie więc i tak wyszłoby kilkaset zł, bo to drugi koniec kraju. Do tego widziałam już kolejkę czekających na wózki od nich psiaków. Zbiórka jest na konto fundacyjne, więc i tak fundacja nie moze wysłać pieniedzy "do ręki", tylko potrzebuje fakturę. Jednak przez to, nikt oprócz znajomych nie wpłaca, bo po co, jak mogę miec go za darmo. Sunia jest dość młoda, kilkuletnia, potrzebuje na całe życie wózek dopasowany do swoich potrzeb i rozmiarów. Do tego taką uprząż z uchwytem do podnoszenia, bo ją podciągam pod pachami. to duży pies, więc jest to trudne. Co do moczu, to go trzyma, ale często sika. Nie potrafi trzymać dłużej i sika też, jesli się ją obejmuje w okolicach brzucha. Mocz nie zalega. Kupy robi normalnie. Bardzo dziękuję wszystkim za zainteresowanie i wsparcie.
  18. Elu podziwiam cierpliwość. Denerwowałam się, jak dostawałam po 2-3 wiadomości z ogłoszeń, gdzie dużymi literami zaznaczyła, że kontakt wyłącznie telefoniczny. Jednak to, co wstawiłaś budzi we mnie szacunek do Twojej cierpliwości. Już dawno doszłam do wniosku, że ludzie w większości nie czytają treści ogłoszenia i niepotrzebnie się produkujemy, bo pytają potem o każdą rzecz, która jest zawarta w ogłoszeniu po to, żeby oszczędzić sobie i im czasu. Patrzą tylko na tytuł i zdjęcie.
  19. Właśnie nie potrafię tu wstawić filmiku. Dziś jest już o wiele lepsza, ale niestety załatwia się albo prawie pod siebie, albo kiedy bierzemy ją na ręce. Wzięta na ręce na poprzedni spacer, cały pęcherz opróżniła na schodach od piętra po drzwi wyjściowe. Wydaje mi się, że to nie ze strachu, tylko chyba podnoszenie powoduje rozluźnienie zwieraczy, bo kupa też wtedy leci. I to bardziej wygląda na związane z jej porażeniem. Za to na spacerze niespodzianka, nie uciekała jak zwykle w krzaczory i pod choinki, tylko nawet za mną kawałek przeszła, czy jak nazwać jej poruszanie się. Nie jest spłoszona, patrzy z ufnością mi w oczy. Mały jak zobaczył, że ona też jest w ogrodzie, to radości nie było końca. Przywitał się jak z matką, tańczył wkoło, lizał ją. Oddzieliłam go od niej w niedzielę, bo go wtedy mocno zaatakowała za zbytnią poufałość. Dziś była łagodna, a Ukruś cieszył się bardzo i biegał od niej do Ciapciaka. Rozwija się w oczach, wazy coraz więcej. Bardzo martwię się, żeby udało mi się znaleźć mu dobry dom. Będzie sporym psem, a jest taki delikatny jeśli chodzi o psychikę. Nawet nie potrafi się jeszcze bawić jak normalny szczeniak. Sporo stracił prze trudne dzieciństwo.
  20. Moja znajoma, która doradza mi prawnie, zawsze powtarza, że jeśli coś mi nie pasuje przy klientach, to mam odpuścić, bo potem z tego i tak są tylko problemy. U mnie to się sprawdza w 100%. Też swego czasu zgrzytałam zębami i odpuszczałam, a potem ponosiłam tylko tego konsekwencje. Najgorsze jest to, ze i zwierzaki czasem ponoszą konsekwencje takiej mojej chęci bycia miłą.
  21. Bardzo dobrze napisałaś. Może kobieta przejrzy na oczy. Ja też już często nie mam sił do ludzi, ani zainteresowanych zakupem moich szczeniąt, ani adopcjami. Również nie wytrzymałabym i napisała jej co myślę. Podrzuconego nam kota Mariana zostawiamy, ale jak pomyślę, że mam rozmawiać z ludźmi o adopcji mojego ukraińskiego szczeniaka, to już mi sie odechciewa. Poprzednie duże Fly i Ciapciak zostały u nas, bo ludzie chcieli je do kojca lub na łańcuch. Teraz koniecznie musze małemu szukac nowego domu i szczerze to muszę trochę się ogarnąć z nerwami, zanim się do tego zabiorę.
  22. Mała korekta - do 300 zł opłaty za kwiecien, doliczyłam 20 zł za dwa dni marca, więc na fakturę poszło 200 zł (skan wysłałam na maila), a na rachunek 120 zł.
×
×
  • Create New...