Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Może zmieni się na lepsze z upływem czasu. Mamy maleńką suczkę Świstaka adoptowaną z chorzowskiego schroniska, której ktoś połamał wszystkie łapki i ogon. Na początku, jak przyjechała, to gryzła ze strachu. Nawet jak chwyciło się ją znienacka, to się odgryzała. Teraz po kilku latach bez problemu obcinamy pazurki, szczepimy i nie reaguje już lękiem. Chyba z czasem zatarły się jej złe skojarzenia z człowiekiem. Całkowicie normalny pies z niej, tylko do innych psów dalej zołza.
  2. Liczę na to, że jednak dziewczynom uda się. Nadii pewnie potrzeba czasu, żeby mogła bardziej zaufać człowiekowi. Za to Florka przylepka wystarczy na początku za dwie w kontaktach z ludźmi. To jest dla nich ogromna szansa. Tak, jak rozmawiałyśmy, w przypadku Nadii największą potrzebą jest szczelne ogrodzenie. Poza tym nie jest absolutnie kłopotliwym psem. Czasami jest właśnie tak, jakby psa nie było. Ona zajmuje się sobą, lubi przebywać w ogrodzie, kiedy Florka wybiera legowisko w zaciszu domowym. Mam córki dokładnie w tym samym wieku. Takie dzieci już rozumieją, jak nalezy obchodzić się z psami. Florka na obrożę i smycz nie buntuje się, ale trzeba ją uczyć chodzenia na niej. Zapiera się pupą i nią szoruje po podłożu. Jest zniesmaczona "niewolą", ale nie boi się. za to Nadia na smyczy robi krokodylki i wpada w panikę. Ma na stałe w ostatnich dniach założone obrożę i smycz, więc pierwszy etap ma za sobą.
  3. Właśnie tego się obawiam, żeby nie skończył podobnie. Fajna sprawa taki odbojnik. Nie wiedziałam, że coś takiego jest. Stosował ktoś to, bo mam tylko obawy przy chodzeniu po ogrodzie? Czy nie wpląta się w gałęzie czy krzewy? Wydaje mi się, że i tak warto byłoby mu kupić taki odbojnik.
  4. Też mi się tak wydaje. Ma ok 3 mies. Myślę, ze będzie ważyć ok 20-30 kg jako dorosły. Jest największy z miotu, siostry są drobniejsze. Ma drobną, szczupłą główkę, ale masywne, duże łapy.
  5. Fado wtedy nie podejdzie za blisko. Musiałabym mu chyba nie dać jeść kilka dni. Na początku to się udawało, teraz już nie. Określił sobie granice. Każde wkraczanie poza nie z naszej strony wywołuje stres i ucieczkę. Dostaje oczopląsu i duszności. On nie reaguje jak normalny pies w zależności od sytuacji- raz mniej, raz bardziej. On za każdym razem, przy najmniejszym stresie wpada w panikę i "ratuje życie". I tak obawiam się, że kiedyś może zakończyć życie doznając urazu w trakcie takiej paniki. Moja niewidoma suczka zachowuje się całkiem inaczej, idzie delikatnie, nasłuchuje. Fado nie jest ostrożny, kiedy się spłoszy dobija do drzew, do studni. Domyślam się, że część stanu, w jakim są jego oczy i mózg może wynikać właśnie z takich urazów. U nas ma gdzie uciekać, w schronisku pewnie rozbijał się stale na ścianach. Krew rzeczywiście lepiej pobrac w nadmiarze i zrobić kolejne badanie wg potrzeby. Jednak nie diagnozowałam czy leczyłam jeszcze żadnego psa w najbliższej przychodni, tylko robię tu profilaktykę. Ja jeżdżę do Tychów. Nie dam rady zabrać tam Fado w najbliższym czasie, bo mamy mały samochód, a jadę z dużą, porażoną suką. To niestety godzina drogi w jedną stronę, kilka w poczekalni, bo zawsze są tłumy. Tak więc tam jadę tylko, jak jest ważna potrzeba, bo to wyprawa na 5-6 godz. Ew. mozna tu zbadać krew, a gdyby wyniki były niepokojące, to można konsultować się w Tychach.
  6. Właśnie tak próbowałam od początku, ale on nawet już z ręki nie weźmie jedzenia. Muszę połozyć i odsunąć się. Wyczuwa nas doskonale. Przez pierwsze chyba dwa dni jak przyjechał, to jadł z ręki, bo był taki głodny. Wtedy zjadały go pierwotniaki i wszystko przelatywało. Teraz nie ma siły, żeby go nakłonić. Najlepiej jak pies jest nauczony do kagańca To może dam zrobić takie podstawowe badania krwi? Wątroba, nerki morfologia plus tarczyca?
  7. Co do imienia, to pewnie moje dziewczyny jej wymyślą. Potem i tak wołają, jak one wybiorą. Mojego maleńkiego Benia nazywają Robalem ze względu na wielkość i już łapię się na tym, że sama do niego mówię "Robalku" ;) Sunia nadal dochodzi do siebie, ale chociaż przeniosła się kawałek na legowisko, bo wcześniej uparcie leżała na płytkach. Mały za to świetny. Jeszcze nieśmiały, ale stale skacze jak koźlątko i zaczyna się kumplować z Ciapciakiem. Bardzo towarzyski do psów. Zostawiony sam, głośno zawodzi.
  8. U Fado problemem jest to, że on cały czas stara się kaganiec zdjąć pocierając łapami. Dlatego plasikowy, jaki miał kupiony, jest całkiem nieprzydatny. Ten wygląda bardzo praktycznie, jest obszerny, ale największy problem jest właśnie wtedy, kiedy Fado kaganiec zdejmie, bo kłapie paszczą wkoło i mocno gryzie. Teraz jest odkarmiony i zdecydowanie silniejszy, niż jak przyjechał jako chudzinek do nas. Myślę, że spróbujemy naszego metalowego kagańca, którego nie potrafi zdjąć, a gdyby się nie udało, to warto zamówić ten.
  9. Suczka ma piękne jasne, złote oczy, tylko bardzo wystraszone. Identyczne ma jak nasz Ciapciak. Na filmie w schronisku widziałam, że jasne, ale myślałam, że niebieskie. Dlatego miała się nazywać Blue. Teraz trzeba jej znaleźć inne imię. Dziękuję, ale to był impuls. Tydzień przed jej podjęciem puknęłabym się w głowę, gdyby mi ktoś powiedział, że to zrobię. To duży pies i już po pierwszej próbie wiem, że wnoszenie jej po schodach będzie trudne, przynajmniej dla kobiety.
  10. Niestety, ten czas w urazach kręgosłupa ma największe znaczenie. Moja suczka miała krwiak przy rdzeniu kręgowym, ale dostała steryd kilka minut po urazie. Zaraz wizytau neurologa, leki. Po miesiącu zaczęła chodzić samodzielnie. Tu nie wiadomo ile czasu upłynęło od urazu i ile da się zrobić. Chyba i taktrzeba się liczyć z potrzebą zakupu wózka.
  11. Uzupełniłam na pierwszej stronie dane do wpłaty. Nie chciałam wcześniej zbierać pieniędzy, zanim psy nie będą na miejscu. Teraz są już bezpieczne, więc jesli ktoś chciałby je poratować grosikiem, to będę bardzo wdzięczna. Nie mają oboje nic. Piesek jest bardzo sfilcowany od wygryzania się, ma strupki na całym ciele. Jak trochę ochłonie, to wykąpię go i zrobię zdjęcia do ogłoszeń. Ma ok. 3 mies. Sunia to kłębek nieszczęścia. Totalnie przerażona, chciałaby uciekać, ale nie bardzo nawet potrafi. ma zachowane czucie w łapach. Jak tylko będę mogła, to z nią pojadę do neurologa. Odmówiłam umówiony termin, kiedy nie przyjechały. Nie chciałam zapeszać i umawiać wcześniej ponownie. Całą noc przez nie nie spałam, miały być wczoraj. Bałam się, że znowu nie dotrą.
  12. Nie, do Holandii pojechała siostra - klonik jasnego pieska, szczeniaka. Z przetrąconym kręgosłupem jest czarna suczka.
  13. Psiaki dopiero rano dojechały. Teraz wróciliśmy z nimi. Sunia bardzo przestraszona. Szczeniak trafił chłopak. omyłkowo przewoźnik wysłała "moją" sunię do Holandii zamiast niego.
  14. Nadal nic nie wiem... Dziękuję za kciuki, mam nadzieję, że pomogą.
  15. Chciałam potwierdzić, że zwrot za sterylizację i odrobaczenie mam na koncie. Dziękuję.
  16. Chyba tak. Informacje docierają do mnie przez kogoś, nie mam bezpośredniego kontaktu. Dziś mają przekroczyć granicę. Czekam w nerwach, czy tym razem wszystko będzie ok.
  17. Raczej to nie jest wykonalne. Musiałabym umówić się na wizytę na konkretny termin i godzinę, a co jesli nie uda nam się założyć kagańca? Już to przerabialiśmy przed wizytą w Krakowie. Godzina zmagań, pogryzienie i fiasko. Lepiej jechać, jak się uda go okiełznać. Chyba dla niego to taki sam stres, bo kazde "ubieranie" jest najgorsze, jak rodeo. Tak samo jak go wyczesywałam, to jedną ręką trzymałam smycz uciekającego i wijącego się Fado, a drugą ściągałam szczotką włosy. Chyba nawet szybciej uda się krew pobrać w przychodni, kiedy straci pewność na stole i nie będzie tak walczył, jak w znanym sobie miejscu. Coś mu jeszcze zbadać? Dam znać, jak się uda. Jutro mają przyjechać sunie z Ukrainy, więc w poniedziałek będę chciała zaliczyć neurologa z jedną. Czyli koło wtorku pojedziemy z Fado. Mam nadzieję, że wystarczy do rozliczenia paragon? w najbliższej nam przychodni w Pawłowicach faktury wystawia księgowa tylko ostatniego dnia miesiąca, potem trzeba jechać ją odebrać, więc jest to utrudnienie.
  18. Chciałam potwierdzić, że otrzymałam zwrot za szczepienie i tabletkę, dziękuję.
  19. Wstawię też tutaj informację z wątku Mysi, bo więcej osób zagląda i może ktoś zrobi bazarek. Mysia jest u nas na BDT, tylko za karmę, więc to jednorazowy wydatek na nią. "Mysia już w domu. Cięcie znowu duże, bo trzeba było usunąć gruczoły mlekowe. Jednak Mysia jest w dobrej kondycji, rana bardzo łądnie wygląda. Lepiej, niż po pierwszej operacji robionej w innej przychodni. Warto było jechać. Tylko Myśka patrzy z wyrzutem na nas, co to wszystko ma znaczyć. Zabieg kosztował 150 zł, 40 zł transport. Może jakaś dobra dusza zrobiłaby bazarek dla Mysi? W sumie zapłaciłam 80 zł za badania RTG,150 zł za zabieg, 40 zł transport, czyli Mysi brakuje 270 zł."
  20. Mysia już w domu. Cięcie znowu duże, bo trzeba było usunąć gruczoły mlekowe. Jednak Mysia jest w dobrej kondycji, rana bardzo łądnie wygląda. Lepiej, niż po pierwszej operacji robionej w innej przychodni. Warto było jechać. Tylko Myśka patrzy z wyrzutem na nas, co to wszystko ma znaczyć. Rozliczenie: zabieg kosztował 150 zł, 40 zł transport. Może jakaś dobra dusza zrobiłaby bazarek dla Mysi? W sumie zapłaciłam 80 zł za badanie+150 zł za zabieg, 40 zł transport, czyli Mysi brakuje 270 zł.
  21. Tolu, faktura za 2 RTG wyniesie 80 zł. Wszystko u Mysi w porządku, żadnych przerzutów czy niepokojących zmian. Zdjęcia już opłaciłam, jednak fakturę odbiorę następnym razem, bo przez załatwianie dokumentacji w sprawie Ci wiadomej, zrobiliśmy zator w poczekalni i już nie miałam sumienia dłużej blokować p. doktor. Dziś Mysia ma zabieg drugiej strony.
×
×
  • Create New...