Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Może jednak lepiej nie czekać i szukać jej innego domu? Jeśli rezydent ma byc zestresowany. Rysia jeszcze w Katowicach cały czas sikała na komodę. Wymieniłam dwie. Po zmianie domu, jak Kotuch nie ma do niej dostepu, to kazda potrzeba załatwiana jest w kuwecie. Jak pani już nie wytrzyma, to potem będzie problem z adopcją, bo zaraz zaczną się małe kocięta i starsze koty do jesieni będą przegrywać z nimi w adopcjach.
  2. Jutro Tolu, Andrzej sprawdzi swoje konto. Fado dziś ma okropny dzień. Jest zimno i brzydko, mało więc wychodzi do ogrodu. Od samego rana zachowuje się jak chodząca wścieklizna. Stale zaczepia psy, atakuje, gryzie, szczeka na nie jak szalony. Staje w połowie schodów i żadnego nie przepuszcza. Może to kwestia ciśnienia, że mu doskwiera? Nawet do domu nie daje się wprowadzać bez protestu, tak miota się na smyczy. Mam nadzieję, że pogoda się poprawi i jego nastawienie do świata również, bo cały dom dziś sterroryzował.
  3. Zwierzeta mają swoje sympatie i antypatie jak ludzie. U nas też z kotami tak jest. Kotuch i Rysia jeśli się widzą, to zaraz się tłuką. Tzn Kotuch rzuca się na Ryśkę, a ona tylko się broni. Doszło do tego, że on jest na piętrze, a ona na dole i musimy pilnować, żeby jej nie dorwał. Pozostałe koty lubi, a Ryśki nie trawi od początku. Podobnie mamy z nutriami. Wyczytaliśmy, że w naturze zyją w parach. Jak z Czech przyjechał Yogi, to zaraz szukaliśmy mu samiczkę, żeby nie był samotny. Kupilismy Margot. Zaczęły się jazdy, dzike wrzaski, tłuczenie. Uznaliśmy, że może on chce ją już kryć.Został wykastrowany, Margot wysterylizowana, a nic się nie zmieniło. Czasem tak się tłuką, że krew leci, trzeba interweniować i rozdzielać, walka jest nawet o jedzenie.
  4. Zdecydowanie myślę, że warto poczekać, żeby nie zrobić krzywdy Nadii. Miałam adoptowanego tu przez dogo mieszańca szpica Wolfa. Wzięliśmy na DT sunię w typie onka. Wolf ją bardzo pokochał. Sara w końcu pojechała do swojego domu, a u nas była tragedia. Wolf tydzień nic nie jadł, miesiac prawie nie ruszał się, tylko stale leżał. Potem obraził się i poszedł zamieszkać do mojej mamy piętro niżej. Myśleliśmy, że to takie przejściowe. Wzięliśmy ze schroniska Sarę II, ale zupełnie się z nią nie zaprzyjaźnił, całkiem olewał. Wolf już do końca życia nie wszedł do nas do mieszkania, co najwyżej podchodził do drzwi. Pojawiały się kolejne tymczasowiczki i przez te wszystkie lata już z żadną nie nawiązał bliższych relacji. Dobrze, że miałam mamę piętro niżej, bo mogło być nieciekawie. Uraz mu został na lata życia. Z tym, że on miał stabilną psychikę, a Nadia reaguje jak zajączek na miedzy. Jest stale spięta, gotowa do ucieczki, zestresowana. Nie tknie jedzenia podanego dłonią. Trzeba zostawić i odejść.
  5. Z tego, że zrobiłam na FB apel o pomoc w pokryciu kosztów transportu (na konto ZEA) dla 5 psów, które wtedy jechały. W międzyczasie tu był bazarek transportowy i udało się nazbierać całą kwotę na opłacenie transportu na trasie Zamosć-Katowice. Nazbierane pieniądze Tola podzieliła sprawiedliwie między całą piątkę. Na każdego wyszło 58 zł, więc żeby Fundacja mogła je wypłacić, to musieliśmy zrobić osobną fakturę na tę kwotę na ZEA.
  6. Elu, to lek przeciwlękowy i przeciwdepresyjny, który od początku dostaje. Nie miałam jak jechać do Tychów po nową receptę, a żaden przypadkowy wet nie przepisze psychotropu. Dopiero przy odbiorze z apteki zorientowałam się, że to tak malutka dawka. Dzięki niemu prawie całkowicie zniknął Fado oczopląs. Ma go już tylko, kiedy bardzo się denerwuje. Co do faktury, to jest to niepełna kwota, bo 58 zł poszło na fakturę na ZEA z nazbieranych na FB pieniędzy. Tydzień liczony był po 12 zł z jedzeniem i reszta miesiąca po 10 zł. W sumie wyszło 314 zł za opiekę minus wymienione wyżej 58 zł , co daje zawarte na fakturze 256 zł.
  7. Florcia to rewelacyjna sunia. Tylko zazdrośnica do innych psów. Nie zjadły swojego kurczaka z ryżem, to zabrałam miskę i dałam Baksterowi. Jak Florcia zobaczyła, że wynoszę jej miskę i inny pies z niej je, to wystartowała z pokoju upomnieć się o swoje, a raczej ich obu. Bakster zdążył już zjeść, ale miskę musiałam zwrócić i napełnić RC w ramach rekompensaty. Zresztą często siada na progu i pilnuje, żeby żaden do nich nie wchodził. Budzi respekt ;) Mają otwarte drzwi i bramkę, ale przy takiej czujce i tak tylko nasza Nela ma odwagę je odwiedzić. Florcia jest bardzo troskliwa w stosunku do Nadii, która zawsze chowa się za nią. Czeka aż Nadia naje się, nie podkrada jej porcji. Florcia pewnie ekspresowo znajdzie dom, ale nie wiem, co zrobi Nadia bez niej. Może na początek spróbować je ogłosić razem? Są malutkie, to może ktoś zdecydowałby się adoptować je razem. Zrobiłabym jutro więcej zdjeć i mozna je pokazać tak na próbę. Obawiam się, że jakby Florcia poszła do swojego domu, to Nadia może się całkiem zamknąć. Może za kilka dni, jak się zaaklimatyzują rozdzielę je na trochę na próbę? Florcia na pewno poradzi sobie bez Nadii, ale czy w drugą stronę tak pójdzie, to mam spore obawy. Florcia cieszy się z głaskania, liże wtedy dłoń, wywala brzusio. Śpi na boku, wyluzowana. Natomiast przykro patrzeć na reakcje Nadii. Nadia ustawia się zawsze bokiem, opuszcza lub odwraca głowę, podryguje przy dotyku, ale daje sobie wszystko robić. Jest taka zrezygnowana, jakby pogodzona z tym, że nie może reagować na to, co się z nią robi. Wydaje mi się, że to może być związane z sytuacją, kiedy straciła łapkę, bo inaczej nie potrafię wyjaśnić takich różnic w zachowaniu i tej jej uległej, kompletnej rezygnacji. Bardzo mi jej żal. Człowiek ma od razu ochotę przytulić ją, ale wiem, że dla niej to byłoby tylko źródło stresu. Też ją głaszczę delikatnie, żeby się przekonała, że nikt krzywdy jej nie zrobi.
  8. Boków najbardziej nie daje sobie dotykać, jedzenia, nawet najlepszego z ręki nie bierze. Właśnie nie ma go od jakiej strony podejsć. Mam nadzieję, że i na to przyjdzie w końcu czas. Kupiliśmy mu nowy Anafranil, ale niestety miał wypisywany w innej przychodni i dostał zamiast 25 mg, więc wystarczy tylko na 2 tyg.
  9. Ja również bardzo się cieszę, że tak się odnalazł po tym, co przeszedł od innych psów i pewnie ludzi w schronisku. Teraz jeszcze marzy mi się, że bez agresji uda się go wyczesać. Całe boki ma w zimowej sierści, co patrzę na niego, to ręce rwą mi się do grzebienia, ale wiem, że to na razie praktycznie niemożliwe.
  10. Jak super, że jest szansa na dom. Najbardziej lubię adopcje do ludzi, którym pies przypomina ich zmarłego psa. To są zawsze zdecydowane domy i robią wszystko, żeby psu było u nich dobrze. Trzymam kciuki.
  11. No, super. Sama wyszła i sama weszła z powrotem do domu :) Dzielna dziewczyna, nie ma co. Zresztą, już nie ma odwrotu. Transporter Fadusia zajęty przez Florkę i Nadię, które odsypiają w nim na razie schronisko.
  12. Małe zostawiły legowiska i uciekły do transportera Fado. Transporter Fado jest u nas ostatnio hitem, pierwszym etapem socjalizacji. Wczoraj opuściła go Tania, dziś jest znowu zajęty. To niesamowite,że wszystkie psy mają do niego taką słabość. Florka odsypia, Nadia stale czuwa.
  13. Oglądnęłam krótszą łapkę i wygląda na to, że straciła stopę, a nie urodziła się z taką. Na końcu jest brzydka blizna, jakby się dłużej goiło. Może wpadła w jakieś wnyki czy miała wypadek? Brakuje łapki za piętą. W niczym suni to nie przeszkadza, ale może tłumaczy, dlaczego jest tak bardzo wylękniona. Nawet nie chce na mnie patrzeć, ale daje się dotykać, tylko przy tym aż podryguje. Sunie nie są agresywne. Przyjechały z tabletkami na odrobaczenie, zachipowane, są zaszczepione wirusówkami. Jedynie, to trzeba zawalczyć z pchlicą, ale już wczoraj kupiłam preparat, bo dowiedziałam się, że nie są zabezpieczone. Mają zdrowe uszy, Florcia cierpi na chorobę lokomocyjną, przyjechała cała w wymiotach, na szczęście samą żółcią i śliną. Sunie mają książeczki zdrowia, ale nie są one wypisane. Czy podano w schronisku orientacyjny wiek dziewczyn? Młodsza ma już kamień na zębach, po cycusiach widać, że raczej obie rodziły, bo mają spore sutki i gruczoł obwisły. Jak dla mnie ma ok 3 lat. Florka jest starsza. Ząbki ma już pożółkłe i ogólnie po pysiu też widać, że nie jest najmłodsza. Za to wygląda jak pluszak, bardzo w typie szpica. No i jest bardziej otwarta, na pewno szybciutko ludzie będą o nią dzwonić. Szkoda, że nikt ze schroniska nie zapytał o imiona suczek. To jedyne, co swojego miały, a tak niepotrzebnie będzie im trudniej. Sunie nie są towarzyskie w stosunku do innych psów, zgodnie oszczekały i owarczały psy za bramką w drzwiach. Nasze były ich bardzo ciekawe, bo za suniami szedł intensywny zapach schroniska, niestety ze względu na świeże rany po sterylkach, nie jest możliwa ich kąpiel.
  14. No, niestety gęsi mimo, że piękne, to niszczą okropnie. Myśmy też początkowo kupili dwa gąsiątka. Chcieliśmy gąski, żeby nie było problemu z gąsiorem. Okazało się, że jedno to chłopak. Pewnego ranka mąż znalazł gąskę martwą, bez jakiegokolwiek śladu. Podejrzewamy, że mogła otruć się jagodami cisu, nic innego nie przychodzi do głowy. Trzeba było dokupić drugą i na szczęście udało się, że też dziewczyna. Teraz mamy całą lodówkę gęsich jaj. Wracając do tematu, Tania zrobiła postępy od wczoraj. Dziś daje mi się głaskać, nie tylko po brodzie czy głowie, ale wywaliła brzusio do głaskania. Teoretycznie mogłabym jej założyć smycz, ale na razie nie chcę niszczyć początków zaufania. To i tak już coś. Ona jest śliczną i kochaną sunieczką, aż serce się kroi na myśl, co musiała przejść. Tak się cieszę, że cierpliwa pańcia na nią czeka.
  15. Bardzo cieszę się z tej wiadomości. Po rozmowie z Alaskan, również uważam, że brzmi obiecująco. Nutka to super dziewczyna i dom na wsi z ogrodem to dla niej idealne miejsce. Oby tylko udało się szybciutko znaleźć kogoś kompetentnego do przeprowadzenia wizyty pa. Nutka, już otworzyła się, jest towarzyska, przyjacielska, więc idealnie byłoby, gdyby trafiła do domu, zanim uzna, że to u nas jest jej miejsce na świecie. Wczoraj musieliśmy podjąć trudną decyzję o przyjęciu dwóch suń. Pojechała do domu Nowusia i nie pomyślałabym nigdy o dwóch dziewczynkach, ale potrzebują wspólnego domu, gdzie ktoś jest stale. Martwiłam się, że to dodatkowy pies, ale może los tak sprawił, że Nutka będzie miała swoich ludzi i wszystko będzie dobrze.
  16. Co prawda nie fosę, ale ścieżkę wzdłuż ogrodzenia od strony drogi także mam. Nawet krety zazwyczaj kopce robią za ogrodzeniem, na polu, w ogrodzie nie mają odwagi. Jednak przed bramą to zrobiły klepisko, stale się tu przewalają i siłują, a większosć siewek Ciapciak przynosi na sobie do domu. Najpierw karmiłam obficie stado wróbli, żeby najedzone nie zeżarły tych nasion trawy, a jak już je spasłam, to okazuje się, że kiełkowanie i tak bez szans.
  17. Masz rację. Wychodzi już, ale jak płoszy się, to zmyka do środka. Jutro eksperymentalne usunięcie transportera. Trzymajcie kciuki. Teraz, wiosną świat jest taki piękny, psy trudno do domu zagonić, a ta klipa siedzi w domu i boi się wyjść. Szkoda, że nie wie, ile traci. Moja córcia dziś porobiła wiosenne zdjecia. Oto kilka z nich. Gdyby Tania tylko chciała się przekonać, ile zapachów i wrażeń czeka na nią.
  18. Ona jest superowa. Mała diabliczka nauczyła się kury zaganiać. Nie atakuje, ale zagania, jak rasowy corgi. Kura dostaje zawału i jest bardzo oburzona, bo dotąd wiodła spokojny żywot pomiędzy psami.
  19. Na razie mamy Świstaka z rakiem, która już prawie nie chodzi. Załatwia się często pod siebie, musimy ją karmić do pysia. To sunieczka z połamanymi wszystkimi łapkami. Dopóki ma apetyt i jest wredna do innych psów, to nikt nie miałby jej sumienia uśpić. Jimmy też chyba ma guza nowotworowego. Na razie zaleczonego, bo się mu wcześniej otworzył. Jimmy to duży, dziki pies. Moja maltanka jest tydzień po amputacji oka, ma cukrzycę i nadciśnienie, a ja sama u siebie czekam na wyniki różnych badań. Rozmawiałyśmy z Tolą na ten temat. Może z czasem coś się rozwiąże, na razie nie mogę podejmować takiej decyzji na całe życie psa. Nawet finansowo trudno, a przecież nikt jej dachu nad głową nie pozbawia, jest bezpieczna w miejscu, które lubi i z człowiekiem, którego kocha. Może akurat jakimś cudem znajdzie się jakiś wrażliwy, delikatny człowiek, który będzie chciał Myśkę, a ona go polubi. Różnie to w życiu bywa.
  20. Jest najstarsza, była u tego mężczyzny więc najdłużej. No i najbardziej jej brakuje jej suń. Bardzo mi jej żal. Biega, ogonkiem merda, ale boi się dać dotknąć. Z Nowusią udawało mi się podrapać ją pod brodą czy za uchem, teraz na razie się nie da.
×
×
  • Create New...