Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19199
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Chciałam potwierdzić, że dotarł preparat odstresowujący. Zaczynamy podawanie.
  2. Otrzymałam zwrot za transport na operację 40 zł. Dziękuję.
  3. Jo37, slicznie dziękuję. Tolu, a filmki da się tam wstawić? Dopiero kiedy pełza tylną częścią ciała, to widać jej nieszczęście. Jak leży na zdjeciach to wygląda na normalnego psa.
  4. Nadziejko, jeszcze raz ślicznie dziękuję. konto udostepniła ZEA. Zamojska Fundacja dla Zwierząt i Środowiska ZEA: konto: 972030 0045 1110 0000 0200 1700. Tytułem "psiaki z Ukrainy". Ja swojego konta nie chcę podawać, żeby ktoś mi nie zarzucił, że np. swoje psy utrzymuję z zebranych pieniędzy. Dlatego, z tego co się uda nazbierać, ZEA po prostu opłaci faktury za leczenie suni.
  5. Pierwszy raz widzę takie cudo. Jednak skoro zakłada się to jako szelki, to chyba nawet nie bardzo będzie wiedział, co to, bo i tak chodzi w szelkach. Później może przywyknie po kilku dobiciach do czegoś, jak się zorientuje, że uderzenie nie boli jak dotychczas. Co do tarczycy, to Sowa ma rację, mieliśmy kilka zwierzaków, którym trzeba było podawać forthyron. Rzeczywiście objawy niedoczynności mogą być różne, łącznie z problemami z chodzeniem. Dostawał to nawet nasz maleńki kociak Emil. Wg naszej neurolog tarczyca siada bardzo często, kiedy szwankuje inny narząd, np. wątroba. Na szczęście stan szybciutko zawsze się poprawiał po leczeniu. Myślę, że gdyby wcześniej coś zaniepokoiło p. doktor u Fado, to na pewno zaproponowałaby zrobienie tego badania, bo tak sie dzieje w innych przypadkach. Choć oczywiście minęło już sporo czasu od wizyty i mógł się dopiero pojawić objaw, który zaniepokoił Sowę.
  6. Nadziejko, ślicznie dziękuję za bazarek. Dziś wszystko mnie jakoś dołuje i przerasta. Dobrze wiedzieć, że są osoby, które są gotowe wesprzeć i pocieszyć. Sunia powolutku wyluzowuje się. Zdecydowanie bardziej boi się mężczyzny. Do mnie już przywykła, bo stale do niej zaglądam i nią się zajmuję. Miejsca prawie nie zmienia, po załatwieniu się znowu wraca w to samo miejsce, ale ma apetyt, więc chyba najgorzej już nie jest. No i spojrzenie ma normalne.
  7. Tak, ma zachowane czucie głębokie. Wiedziałam o tym, bo dlatego nie amputowali jej łap. Przez to ją wybrałam, bo może coś jeszcze da się zrobić. Tamte pozostałe, bez tylnych łap o wiele lepiej sobie radziły w schronisku. Bawią się i sprawnie się poruszają. Tylko ona tak wlekła cały tył. Poczekam jeszcze trochę, może uda mi się coś nazbierać. jeśli nie, to może rzeczywiście warto zrobić taką zbiórkę?
  8. Przeglądałam sklep Admirał i są tam rzeczy, które mogłyby się przydać suni: wózek, ochraniacz do pełzania po śliskim podłożu czy pończochy usztywniające łapy (ma zachowane czucie) i uchwyt z szelkami do podnoszenia. Jednak ceny są wysokie i zależą od wielkości psa, a ona jest spora. Czekam na wizytę u neurologa, zeby dokładnie zbadać, gdzie mogą być urazy i wtedy zadecydować, w co powinno się ją zaopatrzyć. Niestety, jest trudniej niż zakładałam. Sama nie jestem w stanie jej przenosić. Kiedy jestem sama, musi załatwiać się w domu. Czasem odpełznie, zeby się wysikać, ale nocą sikała pod siebie na legowisko. Po jednej nocy poszło do prania. Ma zgrubiałe otarcia na niewładnych łapach. Na pewno dużą ulgę w leżeniu zrobiłby jej materac, legowisko ortopedyczne. Leży wiele godzin w jednej pozycji. Tu chyba jest najtańszy i wodoodporny: https://www.zooplus.pl/shop/psy/legowisko_dla_psa/ortopedyczne/materac/444125 Wzięłam ją na siebie prywatnie, nie mam żadnego wsparcia. Poudostępniałam na FB, ale tylko dwie znajome i kolezanka zadeklarowały się coś wpłacić. Chyba to było z mojej strony porwanie się z motyką na słońce. Inne psy, np. bez oka, łapy, z chorobą skóry robią wrażenie, bo ich chorobę czy kalectwo widać, a ona na zdjęciach wygląda całkiem normalnie. Ludzie ją udostępniają i tyle. Do tego jeszcze dojdzie kilkaset zł na wizyty u neurologa i koszt rezonansu (700 zł za odcinek). Oprócz bezwładnych tylnych łap, podwija przednie. Ma dziwne odruchy, np. przy dotykaniu głowy, prostuje tylne łapy. Chyba nie tylko w jednym miejscu będzie uraz, co zwiększy koszty diagnostyki. Oczywiście, nie żałuję że ją wzięłam, ale dziś mam prawdziwego doła :(
  9. Może zmieni się na lepsze z upływem czasu. Mamy maleńką suczkę Świstaka adoptowaną z chorzowskiego schroniska, której ktoś połamał wszystkie łapki i ogon. Na początku, jak przyjechała, to gryzła ze strachu. Nawet jak chwyciło się ją znienacka, to się odgryzała. Teraz po kilku latach bez problemu obcinamy pazurki, szczepimy i nie reaguje już lękiem. Chyba z czasem zatarły się jej złe skojarzenia z człowiekiem. Całkowicie normalny pies z niej, tylko do innych psów dalej zołza.
  10. Liczę na to, że jednak dziewczynom uda się. Nadii pewnie potrzeba czasu, żeby mogła bardziej zaufać człowiekowi. Za to Florka przylepka wystarczy na początku za dwie w kontaktach z ludźmi. To jest dla nich ogromna szansa. Tak, jak rozmawiałyśmy, w przypadku Nadii największą potrzebą jest szczelne ogrodzenie. Poza tym nie jest absolutnie kłopotliwym psem. Czasami jest właśnie tak, jakby psa nie było. Ona zajmuje się sobą, lubi przebywać w ogrodzie, kiedy Florka wybiera legowisko w zaciszu domowym. Mam córki dokładnie w tym samym wieku. Takie dzieci już rozumieją, jak nalezy obchodzić się z psami. Florka na obrożę i smycz nie buntuje się, ale trzeba ją uczyć chodzenia na niej. Zapiera się pupą i nią szoruje po podłożu. Jest zniesmaczona "niewolą", ale nie boi się. za to Nadia na smyczy robi krokodylki i wpada w panikę. Ma na stałe w ostatnich dniach założone obrożę i smycz, więc pierwszy etap ma za sobą.
  11. Właśnie tego się obawiam, żeby nie skończył podobnie. Fajna sprawa taki odbojnik. Nie wiedziałam, że coś takiego jest. Stosował ktoś to, bo mam tylko obawy przy chodzeniu po ogrodzie? Czy nie wpląta się w gałęzie czy krzewy? Wydaje mi się, że i tak warto byłoby mu kupić taki odbojnik.
  12. Też mi się tak wydaje. Ma ok 3 mies. Myślę, ze będzie ważyć ok 20-30 kg jako dorosły. Jest największy z miotu, siostry są drobniejsze. Ma drobną, szczupłą główkę, ale masywne, duże łapy.
  13. Fado wtedy nie podejdzie za blisko. Musiałabym mu chyba nie dać jeść kilka dni. Na początku to się udawało, teraz już nie. Określił sobie granice. Każde wkraczanie poza nie z naszej strony wywołuje stres i ucieczkę. Dostaje oczopląsu i duszności. On nie reaguje jak normalny pies w zależności od sytuacji- raz mniej, raz bardziej. On za każdym razem, przy najmniejszym stresie wpada w panikę i "ratuje życie". I tak obawiam się, że kiedyś może zakończyć życie doznając urazu w trakcie takiej paniki. Moja niewidoma suczka zachowuje się całkiem inaczej, idzie delikatnie, nasłuchuje. Fado nie jest ostrożny, kiedy się spłoszy dobija do drzew, do studni. Domyślam się, że część stanu, w jakim są jego oczy i mózg może wynikać właśnie z takich urazów. U nas ma gdzie uciekać, w schronisku pewnie rozbijał się stale na ścianach. Krew rzeczywiście lepiej pobrac w nadmiarze i zrobić kolejne badanie wg potrzeby. Jednak nie diagnozowałam czy leczyłam jeszcze żadnego psa w najbliższej przychodni, tylko robię tu profilaktykę. Ja jeżdżę do Tychów. Nie dam rady zabrać tam Fado w najbliższym czasie, bo mamy mały samochód, a jadę z dużą, porażoną suką. To niestety godzina drogi w jedną stronę, kilka w poczekalni, bo zawsze są tłumy. Tak więc tam jadę tylko, jak jest ważna potrzeba, bo to wyprawa na 5-6 godz. Ew. mozna tu zbadać krew, a gdyby wyniki były niepokojące, to można konsultować się w Tychach.
  14. Właśnie tak próbowałam od początku, ale on nawet już z ręki nie weźmie jedzenia. Muszę połozyć i odsunąć się. Wyczuwa nas doskonale. Przez pierwsze chyba dwa dni jak przyjechał, to jadł z ręki, bo był taki głodny. Wtedy zjadały go pierwotniaki i wszystko przelatywało. Teraz nie ma siły, żeby go nakłonić. Najlepiej jak pies jest nauczony do kagańca To może dam zrobić takie podstawowe badania krwi? Wątroba, nerki morfologia plus tarczyca?
  15. Co do imienia, to pewnie moje dziewczyny jej wymyślą. Potem i tak wołają, jak one wybiorą. Mojego maleńkiego Benia nazywają Robalem ze względu na wielkość i już łapię się na tym, że sama do niego mówię "Robalku" ;) Sunia nadal dochodzi do siebie, ale chociaż przeniosła się kawałek na legowisko, bo wcześniej uparcie leżała na płytkach. Mały za to świetny. Jeszcze nieśmiały, ale stale skacze jak koźlątko i zaczyna się kumplować z Ciapciakiem. Bardzo towarzyski do psów. Zostawiony sam, głośno zawodzi.
  16. U Fado problemem jest to, że on cały czas stara się kaganiec zdjąć pocierając łapami. Dlatego plasikowy, jaki miał kupiony, jest całkiem nieprzydatny. Ten wygląda bardzo praktycznie, jest obszerny, ale największy problem jest właśnie wtedy, kiedy Fado kaganiec zdejmie, bo kłapie paszczą wkoło i mocno gryzie. Teraz jest odkarmiony i zdecydowanie silniejszy, niż jak przyjechał jako chudzinek do nas. Myślę, że spróbujemy naszego metalowego kagańca, którego nie potrafi zdjąć, a gdyby się nie udało, to warto zamówić ten.
  17. Suczka ma piękne jasne, złote oczy, tylko bardzo wystraszone. Identyczne ma jak nasz Ciapciak. Na filmie w schronisku widziałam, że jasne, ale myślałam, że niebieskie. Dlatego miała się nazywać Blue. Teraz trzeba jej znaleźć inne imię. Dziękuję, ale to był impuls. Tydzień przed jej podjęciem puknęłabym się w głowę, gdyby mi ktoś powiedział, że to zrobię. To duży pies i już po pierwszej próbie wiem, że wnoszenie jej po schodach będzie trudne, przynajmniej dla kobiety.
  18. Niestety, ten czas w urazach kręgosłupa ma największe znaczenie. Moja suczka miała krwiak przy rdzeniu kręgowym, ale dostała steryd kilka minut po urazie. Zaraz wizytau neurologa, leki. Po miesiącu zaczęła chodzić samodzielnie. Tu nie wiadomo ile czasu upłynęło od urazu i ile da się zrobić. Chyba i taktrzeba się liczyć z potrzebą zakupu wózka.
  19. Uzupełniłam na pierwszej stronie dane do wpłaty. Nie chciałam wcześniej zbierać pieniędzy, zanim psy nie będą na miejscu. Teraz są już bezpieczne, więc jesli ktoś chciałby je poratować grosikiem, to będę bardzo wdzięczna. Nie mają oboje nic. Piesek jest bardzo sfilcowany od wygryzania się, ma strupki na całym ciele. Jak trochę ochłonie, to wykąpię go i zrobię zdjęcia do ogłoszeń. Ma ok. 3 mies. Sunia to kłębek nieszczęścia. Totalnie przerażona, chciałaby uciekać, ale nie bardzo nawet potrafi. ma zachowane czucie w łapach. Jak tylko będę mogła, to z nią pojadę do neurologa. Odmówiłam umówiony termin, kiedy nie przyjechały. Nie chciałam zapeszać i umawiać wcześniej ponownie. Całą noc przez nie nie spałam, miały być wczoraj. Bałam się, że znowu nie dotrą.
  20. Nie, do Holandii pojechała siostra - klonik jasnego pieska, szczeniaka. Z przetrąconym kręgosłupem jest czarna suczka.
×
×
  • Create New...