Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Ślicznie wszystkim dziękuję. Tola podaje tu wpłaty, jakie docierają na konto fundacji. Już jutro konsultacja. Niestety, wczoraj Linda zaczeła jakoś tak się poruszac, że starła do krwi skórę na stopach i kolanach. Wygląda to tragicznie. Opatrzyłam jej rany, stopki zawinęłam w taśmę. jednak szybko taśmy i gazików się pozbyła. Będę musiała jej chyba wysoko taśmować, żeby się nie zsuwało.
  2. Akurat ja jestem fanką Dexafortu ;) Jakoś do działania tabletek nie mam u naszych zwierzaków szczęścia. Mojej suni z krwiakiem w kanale rdzeniowym pomógł stanąć na nogi, Lindzie też najlepiej pomaga. Fado po nim był cudowny, a teraz to sikanie ma po Encortonie. Właśnie przyjechaliśmy do domu ze sklepu, a tu wylał cały pęcherz na kaloryfer. Wcześniej tylko miał apetyt i nie zdarzało mu się zsikiwać w domu. Dziś to drugi raz.
  3. Linda to co innego, to kaleki pies, ludzi podobnie jak mnie oburzyła krzywda, jaką jej ktoś wyrządził i każdy chciał się dołożyć do próby przywrócenia jej względnego komfortu zycia. Podobnie był odzew przy Limbie, pamiętasz? Na FB pomoc przychodzi w skrajnych, drastycznych przypadkach. Poza tym Linda i Kaj są na moim utrzymaniu. W momencie kiedy zakończy się jej leczenie, nie będzie dodatkowych wydatków i mam świadomość, że ich utrzymanie spoczywa na mnie. Natomiast ta sunia to zapewne zdrowy na swój wiek pies, bo inaczej nie dałaby rady tyle lat tam przetrwać. Nie wzruszy nikogo, bo to po prostu kolejny psiak, któremu w życiu się nie powiodło, ale ma co jeść, gdzie żyć. Takich psów są tysiące. Pamiętasz, że ją już ogłaszałam na FB i szukałam pomocy u Malawaszki. Dla niej tylko tu chyba jest szansa na pomoc. Niestety, nie mogę też jej wziąć na swoje utrzymanie, bo utrzymujemy sporo zwierząt, a zus i inne opłaty trzeba jednak co miesiąc zapłacić. Nie wiem, kiedy uda mi się wyadoptować moje dwa dodatkowe koty. Niby to tylko kot, ale trzeba odrobaczyć, zaszczepić, wykastrować, żywić, kupić żwirek, a Alexika leczyć. Na prywatną osobę przy 10 kotach robią się więc spore koszty. Gdyby ktoś podjął się opieki nad sunią, to wtedy mogłaby przyjechać. Zresztą, jak pojawiają się u mnie maluchy, które wymagają stałej opieki, to nie mam mozliwości tu często zaglądać. Ze swojej strony mogę zaproponowac jedynie miejsce u nas. Tolu, a przy okazji, jak bedziecie w schronisku, nie ma mozliwości wyprowadzić tej suni z kojca, żeby zobaczyć jaka jest? Dowiedzieć się ile tam jest, w jakim wieku? przecież podchodzi do siatki, jest zainteresowana człowiekiem. Wygląda na normalnego, ale już zrezygnowanego psa bez nadziei, że człowiek odmieni jej zycie.
  4. Bardzo się cieszę, że dwóm suniom uda się zmienić życie. Szczególnie cieszy mnie, że Gratka też wyjeżdża ze schroniska. Od razu wpadła mi w oko na zdjeciach.
  5. Widzisz Tolu, zawsze warto spróbować. Jakoś tak w głębi duszy czułam, że Mysia jednak znajdzie dom. Nikt z nas nie spodziewał się, że pójdzie jej tak łatwo. Na pewno obecność Mimi/Mili pomaga. U nas też lubiła poleżeć sobie w słoneczku i poopalać się.
  6. Tolu, wysłałam paragon za sterylizację i badania krwi. Chciałam tu napisać o sfinansowaniu jej zabiegu. Kiedy była jeszcze u nas Limba, to jedna osoba z FB przysłała mi w kopercie z bardzo sympatycznym i wzruszającym listem na Limbę pieniądze.To było dla mnie bardzo duże zaskoczenie, że ktoś zaufał mi na tyle, że wysłał mi do domu 400 zł. Niestety Limba zmarła wkrótce i pieniadze odłożyłam na czarną godzinę. Za 100 zł opłaciłam przed świercią Convalescent, potem kremację Limby i transport do kremacji. Zostało 300 zł. Teraz fundacja ma trudności finansowe, zaopiekowali się kolejnymi psiakami ze schroniska, więc z Tolą zadecydowałyśmy, że te pieniądze pokryją koszt badania, sterylizacji i transportu Tani.
  7. Biedulka :( Tyle lat czeka. Boję się dnia, kiedy pojedziesz do schroniska i jej nie będzie. W jej przypadku wiadomo, że adopcja ze schroniska jest nierealna. Jeśli jej zabraknie tam, to tylko oznaczałoby śmierć. Teraz pojechała do DS Mysia, za tydzień, dwa pojedzie Tania. Gdyby ludzie chcieli jej pomóc, to ona mogłaby wtedy do nas przyjechać.
  8. Nie zaglądałam już tu i wczoraj wykupiłam. To kosztuje ponad 3 zł, więc chyba przesyłka wyszłaby i tak drożej. Na razie dziś Fado jest wyjątkowo pobudzony. W założeniu po Enarenalu miał być spokojniejszy, a jest odwrotnie. Jest jeszcze jeden lek, gdyby ten mu nie służył. Jednak na pewno trzeba poczekać i poobserwować, a nie skakać z leku na lek po dwóch dniach. Elik, wysłałam dwa paragony z apteki, jeden wcześniej wykupiony na Anafranil i ten wczorajszy. Co do ciśnienia, to chodzi o ciśnienie śródczaszkowe. Ważony był do dawkowania, ale całkowicie nie kojarzę wagi, bo byłam z nim i Lindą jednocześnie. Skupiałam się na tym, żeby zapamiętać wszystko, co im dolega i jakoś to mi umknęło. Na pewno waży więcej, niż za pierwszym razem po przyjeździe, bo wtedy przez lamblie wszystko przez niego przelatywało i widoczne miał żebra. mięśnie też ma teraz spore, szczególnie na łapach. Co do jedzenia to rzeczywiście jest kłopotliwy jego posterydowy apetyt. Jesli trochę doje innej karmy, to nic się nie dzieje, ale jeśli uda mu się ukraśc wiecej, to kupa jest luźniejsza. Na szczęście jego karma powoduje, że nie jest to całkiem biegunka. Dziś rano nie chciał wyjść z domu i cały pęcherz wylał z piętra na parter. Stanął przy brzegu schodów. Dobrze, że akurat byłam metr od tego miejsca, bo miałabym niezły prysznic.Niestety, po sterydzie nie tylko więcej je, ale i pije i sika.
  9. Już w domu. Macica wskazywała na to, że wielokrotnie rodziła. To naprawdę szczęście, że nie miała żadnych komplikacji przy porodach i je wszystkie przeżyła. Jest trochę rozhisteryzowana po zabiegu, uspokaja się tylko, jak się jest stale przy niej. Rano już się spłoszyła przy wyjeździe. Również mam nadzieję, że dobrze bedzie się goić.
  10. Wyniki z badania krwi przesłałam Elik, ja teraz tu nie potrafię wstawić. Już pisałam tutaj wczesniej, że wyszedł podwyższony jeden parametr wątrobowy. Fado był leczony wczesniej metronidazolem na lambliozę. Ma zalecony Sylimarol i go już dostaje, bo mam od mojej suni. reszta dobrze. Nie został oddzielon,y bo po sterydzie w zastrzyku bardzo się uspokoił i wstrzymaliśmy się z tym. Do wczoraj było super. Dziś jest już taki, jak wcześniej, znowu goni psy, prowokuje, szczeka na wszystko. dostał nowy steryd w tabletce, ale po pierwszej dawce nie ma widocznej różnicy. Jutro ma dostać większą. Dostaje tez już lek na obniżenie ciśnienia. Oby tabletki pomogły. Lindzie zmiana nie udała się. Wróciliśmy do zastrzyków. jednak w przypadku Fado podawanie zastrzyków co 3-4 dni nie wchodzi w grę. Szybciej zawału dostałby, niż by nam się to udało. Jednak Enarena musze wykupić, bo mój jest mniejszy. Do tego ma dostać wit. c 1000 mg i Ranigast. To też do wykupienia, bo mam ale nadal podaję Lindzie, więc na dziś tylko od niej pożyczyłam. Fado na sterydzie ma wilczy apetyt. Niestety, ale jest w stanie zrobić wszystko jak poczuje jedzenie. Terroryzuje młodego i mu kradnie jedzenie. To dla mnie duży problem, bo mam swoje dwa dzikie psy, dla których jedzenie musi zostawać w misce, bo nie podejdą przy innych, a Fado z parteru wyczuwa miskę i leci na piętro im wyjeść. nawet w trawie niucha czy nie ma jakiejś kości czy gryzaka. Mam nadzieję, że przy większym stężeniu sterydu znowu mu się polepszy i uspokoi się. Po tygodniu kuracji mam dzwonić lub przyjechać.
  11. myślę podobnie, że to ryzyko teraz zadać takie pytanie. Jesli państwo byli poinformowani, jaka ona jest, to szkoda, że nie przemyśleli przed adopcją ewentualnego gorszego scenariusza. Co bedzie, jeśli nie będzie postępów? Mojego dzikiego Jimmiego lubię bardzo, mimo że jestem mu potrzebna tylko do karmienia, sprzątania oraz wpuszczania i wypuszczania do ogrodu. jednak adoptując go nie liczyłam na to, że z czasem będzie mi wdzięczny i mnie pokocha. Wzięłam go bo wiedziałam jakim cierpieniem dla odłowionego, dzikiego psa musi być przebywanie w malutkim betonowym kojcu z kilkoma innymi psami bez wychodzenia przez 6 lat. Większości z nas zryłoby to beret, nie mówiąc o psie, który wczesniej był wolny. Wg mnie to częsty problem ludzi. Oczekują, że skoro są dla zwierzecia dobrzy, to zwierzę będzie wdzięczne, co zacznie okazywać i zrobi się takie, jak liczą. Zresztą podobnie robią z dziećmi, nawet emocjonalnie zmuszają je do bycia takimi, jak oczekiwali lub do spełniania własnych niezrealizowanych marzeń czy ambicji. Mam doświadczenie ze szczurami wędrownymi. jeśli zastępuję matkę i odkarmiam, to mogę liczyć na pełną socjalizację. jeśli są karmione przez domową szczurzycę i tylko mają ze mną kontakt, to i tak nie zrobią się przytulakami. Podobnie mam z nutriami. Zabrana w wieku 4 tyg. będzie przylepką, 2 mies. pozwoli na karmienie, ew. branie na ręce i nic więcej, chcesz wiecej, mozesz stracić palec. Niby miesiąc różnicy u maluszka, a determinuje całe zycie. Pies czy kot to takie samo zwierzę. Mój Jimmi bardzo cierpiał w schronisku. Wychodze z założenia, że im trzeba też pomagać, ale świadomie. Chcę takiego, to idę do schroniska i adoptuję. Najczęściej niestety DT stają się dla nich domami na całe życie. I to nie z wyboru, tylko dlatego, że nie ma innej opcji.
  12. Rewelacja! Wczoraj dowiedziałam się o jednym dodatkowym, że jedzie do Szafirki. Dziś tyle :)
  13. Tego właśnie chciałabym spróbować z DS dla niej. U nas wie, że Florka jest w domu i gdzie dokładnie jest. Wtedy czeka i pokazuje, że chce do niej. Jesli nie raguję, to zaczyna panikować. Jeszcze bardzo panikuje, kiedy nie wie, gdzie jest Florka. Zazwyczaj wybiega wtedy z domu i krąży kółka wkoło domu. Muszę brać Florkę na ręce i jej pokazywać. Dopóki kojarzy gdzie ona jest i ma do niej dostęp, to jest ok. Rzucanie u niej absolutnie się nie sprawdza. Bardzo się boi, ona nawet nie chce żeby na nią kierować wzrok. Jak rzucam zabawki Kajowi przy niej, to od razu zmyka. Ja nie mam możliwości trzymać jej w izolacji, jesli nawet nie ma Florki, to są inne psy. Właśnie zastanawiałam się, co byłoby, gdyby miała dom tylko dla siebie. Dlatego myślę, że warto spróbować. Nie da rady, to wróci do matki i trzeba ogłaszać by wtedy obie. Dziś akurat miała wyjątkowo dobry dzień, większosć czasu spędziła w ogrodzie, z innymi psami i wyjątkowo spokojna. Prześlę na maila jej zdjecia, to może przydadzą się do ogłoszeń. Udało mi sie nawet zrobić króciutkie filmiki. Niestety, teraz nie potrafię sama wstawiać ich na dogo.
  14. Tak mi przyszło do głowy teraz po adopcji naszej zamojskiej Mysi. Mysia była bardzo związana uczuciowo z moim mężem i wszyscy obawialismy się, że nie przestawi się w nowym domu. Zgłosiła się chętna na jej adopcję pani, która wcześniej adoptowała jej schroniskową kolezankę. Ustaliłyśmy, że wezmie Mysię do siebie na próbę. Jeśli Myśka nie da rady, to wróci. Wtedy już zostałaby u nas. Pierwszy dzień był bardzo kiepski, ale trzeciego sunie się zaprzyjaźniły i okazało się że aklimatyzacja przebiega lepiej, niż zakładaliśmy. Może więc Nadia akurat dałaby radę funkcjonować samodzielnie w nowym domu? Myślę, że na spokojnie warto jakiś wzruszający tekst napisac i spróbować szczęścia z ogłoszeniami. Może akurat?
  15. Rewelacyjnie, macie rzekę zaraz za blokami. To dobrze, że ludzie nie robią krzywdy bobrom i one sobie spokojnie żyją. Niesamowite spotkanie. U nas w okolicy nigdzie ich nie ma. Na polach wkoło domu mamy tylko zajęczycę z młodym, bażanta z żoną i sarenki.
  16. Miał w dwóch lecznicach mierzone ciśnienie w gałkach. W jednym jest minimalnie powiększone, w drugim dobre. Ciśnienie ponoć ma podwyższone w głowie. Wprowadzamy na to leki.
  17. Z Tanią na pierwszym zdjęciu jest mój Ciapciak, na kolejnym już są z Lindą. To jego jak większość psów Tania uwielbia i zachęca do zabawy. Kaj ma zrobione zdjęcia po kąpieli błotnej w oponie traktora. Myslałam, że padnę, jak go zobaczyłam w niej wylegującego się a potem ociekającego w korytarzu. To mały diabełek. Mały już w przenośni, bo rośnie i już jest wyższy od Tani. Stale coś broi, a potem spogląda aniołkowatym wzrokiem, że niby o co mi chodzi. Z Lindą jestem umówiona na konsultację ortopedyczną w Oświęcimiu na czwartek. Trzymajcie kciuki, zeby coś się dało z łapką zrobić.
  18. Tolu, to na pewno bóbr na osiedlu? Może ktoś wyrzucił nutrię lub uciekła? Koleżanka z Bytomia pisała mi zimą, że chodzi dokarmiac nutrie nad stawy, bo ponoć w większosci bytomskich stawów są już. Ktoś wyrzucił i się rozmnozyły. Nutrie właśnie nie boją się, a "na oko" od bobra różnią się ogonem, mają długi jak u szczura. Nasz yogi waży ok 12 kg, więc też jest podobnej wielkości, co bóbr. Jeśli bóbr, to oby nikt mu krzywdy nie zrobił. Dobrze, że kociaki tak atrakcyjnie dla ludzi umaszczone, to powinny szybko znaleźć domy.
  19. Stale myślę o adopcji dziewczyn. Nadia jest bez zmian. I przyszło mi do głowy, że może ogłosić najpierw Nadię i szukać jej jakiegoś cierpliwego domu z ogrodem, bez małych dzieci? Można jednocześnie ogłaszać obie, ale wiadomo, że znalezienie takiego domu będzie trudniejsze. Gdyby ktoś chciał Nadię, to zawsze można spróbować, czy sama da radę funkcjonować wśród ludzi. Jeśli nie, to mogłaby wrócić i wtedy trzeba by ogłaszać ją z Florką. Oczywiście sama Florka błyskawicznie pewnie znalazłaby dom, ale co wtedy z Nadią, gdyby bez niej nie dała rady funkcjonować. Więc może wyjściem jest próba w drugą stronę? Gdyby Nadia się zaaklimatyzowała, to wtedy można szukać domu dla Florki. Napiszcie, co o tym sądzicie, bo ja już nie mam na nią i jej nieufność pomysłów. Nadia nie nawiązuje relacji z innymi psami poza Florką. Gdyby miała być wyadoptowana, to raczej nie do domu, gdzie jest inny pies, bo małe czasem próbuje terroryzować. Nie może też zamieszkać z ptakami, bo jako jedyny z psów, jakie u nas były i są od 3 lat, stale próbuje zabić naszego kogutka Pietruszkę. Dwa razy już go dorwała, więc nie ma co ryzykować, że komuś zadusi np. papugę czy innego pierzastego stworka. Z kotami kontakt ma tylko przy mnie, to trudno mi powiedzieć, ale chyba też nie ryzykowałabym. Nadia jest śliczną, małą suczką, może akurat zakocha się w niej ktoś odpowiedni albo nawet da się namówić na obie.
  20. Szkoda, jest tyle sprawdzonych psiaków w domach tymczasowych, a na pewno drugi pies poprawiłby życie Abi. Od jakiegoś czasu często moi klienci swoim pupilkom sprawiają drugiego psa i wszyscy są zadowoleni z tej decyzji. Nawet przykład adopcyjny z wczoraj. Wyadoptowaliśmy problematyczną Mimi. Pani sobie z nią poradziła, przyzwyczaiła do smyczy, ale Mimi stale piszczała, nie chciała być sama, była wybredna i problematyczna z jedzeniem. W piątek pani doadoptowała naszą tymczasowiczkę Mysię i wczoraj była pełna zachwytu. Dzieczyny po dwóch dniach dogadały się, są przyjaciółkami a Mimi przestała jojczeć, marudzić i wybrzydzać. Naszego Jimmiego nie wyobrażam sobie tylko z nami.
  21. Wczoraj z okazji adopcji Mysi i faktu, że Tania wkrótce też wyjedzie do domu, zrobiło mi się jakoś tak sentymentalnie i wzięło mnie na wspominki. Wiosną zeszłego roku na profilu FB schroniska wypatrzyłam zaniedbanego, wycieńczonego, wydawało się staruszka. Oczywiście, nikt z prowadzących profil nie zamierzał udzielić mi żadnej informacji odnośnie psa. Zwróciłam się o pomoc tu, na dogo. Tu błyskawicznie zorganizowano przyjazd do mnie pierwszego zamojszczaka, jak się potem okazało Olliego w kwiecie wieku, a nie staruszka na którego wyglądał. Od tego czasu do dziś z Zamościa na BDT i PDT przyjechało do nas 14 psów i kot. Wcześniej zaglądałam na zamojski wątek, podziwiałam że nie ma tu żadnych waśni, hejtu, a pomoc jest tak świetnie wspólnie zorganizowana i skuteczna. Przez ten rok z okładem osobiście mogłam w tym uczestniczyć. Spotkałam się z pomocą także dla naszych niezamojskich zwierzaków, co bardzo doceniam. Muszę przyznać z radością, że jakoś mieliśmy zawsze szczęście do zamojszczaków. Zwierzaki są super i nie czekają długo na adopcje. Wyjątkiem jest tylko Fado, u którego na razie nie zapowiada się na dom. Były i smutne momenty. Na zawsze w naszych sercach zostanie Limba, która u nas przegrała z rakiem po kilku miesiącach. Jednak pocieszenie daje fakt, że w tym ostatnim czasie żyła normalnie, z rodziną, dzięki pomocy wielu ludzi bez bólu, z opieką weterynaryjną, jak tylko to było mozliwe w jej stanie, w komforcie. Oprócz diablątka Zuzi, wszystkie pozostałe psy przeszły przez schroniskową traumę. Szybciej lub wolniej odzyskiwały stabilizację psychiczną. Rozkwitały później w nowych domach. To dawało nam ogromną satysfację. Jest i ukłucie w sercu, że nie udało się dotychczas pomóc starszej suni szorściaczce, tej która lata jest w schronisku. Jednak mimo wspólnego zaangażowania, nie zawsze wszystko da się przeskoczyć i trzeba mieć dalej nadzieję, że przyszłość przyniesie zmiany na lepsze. Naprawdę wszystkich pomagających tu podziwiam i pozdrawiam. To tyle chciałam napisać. Jak chyba większosć tu zaglądających wie, adopcja Mysi była dla nas dużym przeżyciem i to chyba dlatego tak mnie wzięło na podsumowanie tego czasu spędzonego z zamojskimi zwierzakami i Wami.
  22. Pozbieram zdjecia, jakie mam do wstawienia i rano prześlę. Zaraz muszę wyszykowac córkę na dwudniową wycieczkę. Niedawno skończyłam dopiero sprzątać. Kaj zrobił sobie kąpiel błotną w oponie traktora. Myślałam, że zemdleję, jak go zobaczyłam. On cały ociekający, ale radosny a wszystko w błocie. Jak to się mówi, nie miała baba problemu, sprawiła sobie psa ;)
  23. W naszych sercach również, w końcu to nasza Szefowa-Królowa, jak ją Andrzej nazywał. Dziś się aż zaśmiałam do telefonu, jak p. Ola powiedziała o niej szefowa. Od razu wyjaśniłam, że to jej przezwisko było. Już mam zdjęcia obu dziewczyn. jutro mailem Ci przeslę.
  24. Dodam, że czułam się trochę świńsko z tą decyzją. Andrzej ją odchorował. Powiedziałam, że jesli tam się nie przyjmie, to raczej nigdzie, no i zawsze była otwarta furtka do powrotu do nas. Jednak o dziwo Mysia szybciej się aklimatyzuje, niż wcześniej Mimi/Mila. Mysia to taki słodki psiaczek, że każdego ujmuje. Mojej mamie w samochodzie po drodze do p. Oli rozdawała całuski. Mama była nią zachwycona.
  25. Dwanaście lat temu mieliśmy podobną sytuację, że mąż nie dojechał z psem z wstrząsem do weta. Pies zmarł przed przychodnią. Od tamtego czasu mam zawsze środek przeciwstrząsowy w domu i kilka razy się przydał. Akurat owad nigdy nie użądlił, ale wstrząsy np po szczepieniu lub leku były i szybki zastrzyk uratował życie.
×
×
  • Create New...