Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Problemem jest to, że tam praktycznie nie ma adopcji, a schronisko ma ograniczone mozliwości przyjęcia psów. Jeśli ktoś chce wziąć szczeniaka, to po prostu bierze go sobie z ulicy, co i tak rzadko się zdarza. Po jakimś czasie go wyrzuca i bierze następnego. Gdyby nawet były pieniądze na diagnozowanie tam psów i załóżmy, że byłyby osoby, które miałyby czas się tym zająć (tam podobno jest kilka osób), to co później robić z tymi zwierzętami?To wszystko są młode psy, do góra 1-2 lat. Do schroniska zabierane są tylko te najbardziej poranione, które są w największej potrzebie. Stąd konieczność zagranicznych adopcji. To nie transport był porażką, tylko sytuacja na granicy. Nie wyobrażam sobie takiego zdarzenia np przy wysyłaniu psów z Polski do Wielkiej Brytanii. Że przewoźnik stoi, bo nie ma lekarza, który je zbada i przepuści. I to kilka dni. Do tego nie można wczesniej uzyskać żadnych informacji na ten temat, żeby przygotować transport. Moim zdaniem taka sytuacja powinna być nagłośniona, bo ja np. dotychczas nie miałam o tym pojęcia. Myślałam, że wet zawsze jest, skoro to przejście przepuszczające zwierzeta. myślałam, że w kolejce do granicy czeka się kilka godzin, nie dni.
  2. Tak, dokładnie 900 km. Dla mnie to absurd, że nie ma lekarza na przejściu. Za kilka dni znowu to samo. Jadą od piątku. Gdyby to było w Polsce, to pewnie jakaś fundacja czy nawet schronisko udostepniłoby miejsce i pomoc, a tam wszyscy żyli w aucie 6 dni. Transport jest już opłacony, przynajmniej ten nieudany. nie wiem, co w tej sytuacji. Zapytam i dam znać, bo na tamten miałam udostepnione podane konto na fb.
  3. Dziękuję. Florka jest rewelacyjna. Oby nic poważnego suni się nie stało.
  4. Jeśli możecie, to zamówcie. Pytasz, co się stało, że jest sparaliżowana czy o to, ze wrócili? Ma uszkodzony kręgosłup, jak wiele psów trafiających do schroniska z ukraińskich ulic.. Sunia razem z innymi psiakami od piątku była w drodze do Polski. Niestety, najpierw zostaly cofnięte wszystkie większe auta, a potem od niedzieli nie było weta na granicy. Ze względu na życie psów, wracają do schroniska i znowu będą jechały w weekend.
  5. Działa podobno jak stronghold, na nicienie. Nie działa na tasiemce. Dziś to nam powiedziała lekarka. U swoich stosuję stronghold lub advocate własnie dlatego, że też usuwają nicienie. tylko nie działają z kolei na kleszcze. Dlatego zastanawiam się nad zastosowaniem u swoich symparici. Dziewczyny, nie tłumaczcie się, odnośnie tego behawiorysty. ja to napisałam mając na uwadze dobro Nadii. Po prostu mieszkamy na totalnym zadupiu. Czasem są hoteliki, które od razu oferują szkolenie czy mają kogoś sprawdzonego blisko. Własnie o taką sytuację mi chodziło. I naprawdę nie miałabym Wam za złe, gdybyście znalazły takie miejsce dla pracy z Nadią. Takiego romansu to pewnie Ada nie wybaczy :)
  6. Tak. Nadziejko, też mam głęboką nadzieję, że następnym razem już się uda i dziewczyny dojadą. Stale to przeżywam.
  7. Wstawię paragon, zrobiłam zdjęcie. Lekarka zaproponowała symparicę, bo podobno jednocześnie odrobacza, a dziewczyny były tylko raz odrobaczone. Ja tego jeszcze u swoich nie stosowałam. Tylko z Zamościa psy przyjeżdzały na niej. Zaraz wejdę w zdjecia, tylko dopiero dowiedziałam się, że sparaliżowana sunia, która od piątku czekała we Lwowie na przekroczenie granicy, żeby do nas przyjechać, niestety zawraca ze schroniska. Na Anafranil musze miec receptę i ustalone dawkowanie. tutejsi weci mi nie przepiszą, pewnie nawet o nim nie słyszeli ;) Najwyżej zadzwonię do naszej p. neurolog, która prowadzi Fado i zapytam, jemu tez wkrótce skończą się i bede potrzebowała receptę. Będziemy musieli tam jechać za kilka dni.
  8. Dlatego wydaje mi się, że może jednak byłoby dobrze szukać im wspólnego domu, bo Florka zawsze przyciągałaby Nadię. Jesli Nadia np. nie chce wejść do domu, to biorę Florkę na ręce i jej pokazuję, wtedy idzie za nami. Bez Florki funkcjonowanie na tym etapie może się nawet zaburzyć. My mieszkamy na wsi. Oczywiście nie obrażę się, jesli poszukałybyście jej jakiegoś hoteliku w mieście, gdzie łatwo o spotkania ze specjalistą. Sprawdzonych mam tylko w Katowicach, skąd przeprowadziliśmy się, to jednak 60 km w jedna stronę. Ja moje dwa psy zaakceptowałam takimi, jakie są. Wiem jednak, że trudno o dom. Ada trafiła do mnie z Wojtyszek tylko po drodze do swojego DS we Wrocławiu. jednak pani kiedy usłyszała, że są problemy, to zrezygnowała i po prostu po nią nie przyjechała. nie miałabym sumienia odwieźć jej do wojtyszek, więc została. Trochę ją poogłaszałam, miała sporo wejść, bo malutka, ale po przeczytaniu tekstu nikt już nie zadzwonił.
  9. Na profilu schroniska jest wstawiona kolejna sunia oczekująca pomocy. Tak samo widać bezwładna od połowy i wygląda jeszcze na szczeniaka. Wstawię tutaj, może ktoś zdecyduje się pomóc. Moje dziewczyny będą wybierać się znowu w drogę 11-12.05
  10. Ellig, robię wszystko, co jest napisane. Mam dwa dzikie psy i z nimi postepuję tak samo. Widać, że Nadia przywykła do życia u nas, ale postępów żadnych nie chce robić. Chodzi za mną, ale w pewnej odległosci, reaguje na imię, ale nie daje się z własnej woli dotykać. Kiedy w domu podchodzę, to się kurczy i obserwuje moje ruchy, poza domem ucieka. Jesli mąż jest na zewnątrz kiedy ona, to obserwuje jego ruchy i gdzie się kieruje. Zdecydowanie boi się mężczyzn. Bez Florki wpada w totalną panikę, przestaje normalnie reagować. Nie wiem, czy gdyby je rozdzielić, ktoś da sobie z nią radę. Ona ucieknie przy pierwszej możliwej okazji i już na pewno nie da się łatwo złapać. Wystraszona ucieka na slepo. Mamy szczelne ogrodzenie, które ona dokładnie stale sprawdza, ale gdyby to zdarzyło się w takim nowym domu po rozdzieleniu, na otwartym terenie, to źle skończyłoby się dla niej. Kiedy włączam odkurzacz, to za każdym kolejnym razem reaguje tak samo. Ucieka w dzikiej panice, jesli drzwi są otwarte, to od razu wybiega z domu, jeśli nie, to miota się jak szalona po całym domu. Po wzięciu na ręce i założeniu smyczy zaczyna jej się przelewać w brzuchu, oddaje kał. W przychodni na szczepieniu ze stresu puściły jej gruczoły okołoodbytowe, dostała temperatury w trakcie badania. jako, że nie miała wcześniej określonego wieku, ani przeglądu ogólnego, to musiała to przejść. Myślę, że Florka ją tonuje. Spokój Florki, to że ona jest dotykana i nic się nie dzieje, myslę że również ma na Nadię wpływ. U nas Jimmi obrał sobie za przewodnika Fly`a. Ada ma Ciapciaka. Jimmi kiedyś, kiedy wzięłam Fly`a na spacer i został sam, chciał wyskoczyć przez okno. udało się go zatrzymać, jak już dwie łapy miał na zewnątrz. Otworzył zębami sam klamkę z okna. Innym razem mało nie rozbił się na lustrze. Teraz, jak Fly wychodzi ze mną, to Jimmi biega cały czas spanikowany po domu. Uspokaja się od razu po naszym powrocie. Może kupcie ten środek, będę jej podawać, ale nie wiem, czy pomoże. U Jimmiego nawet psychotropy nie pomogły. Do niedawna co miesiąc mu kupowałam obrożę z feromonami, brał Zylkene. Ada także dostawała Zylkene. Za to funkcjonowanie Fado bardzo polepszyło się na Anafranilu. To lek przeciwlękowy i antydepresyjny. Skończyły się napady paniki i agresja. Jeszcze dodam, że lekarka określiła Florkę na co najmniej 9 lat i tyle jej wpisała w książeczkę, a Nadię na trzy. Zapłąciłam 95 zł za dwa szczepienia i Symparicę dla obu. Pozwoliłam sobie ją kupić, bo boję się, żeby były nie zabezpieczone, a poprzednia wcierka działa miesiąc. Wstawię tu paragon.
  11. Niestety, dziś nie ma znowu weta na granicy. Marina z obawy o życie psów, cofnęła transport. To jakiś koszmar, że po takim czasie w drodze, muszą znowu wylądować w schronisku. Jeszcze przed nimi kilkaset km powrotnej drogi do schroniska.Mam nadzieję, że wytrzymają do kolejnej próby. Jestem mi bardzo smutno, wszystko przygotowane czeka. Ponoć nigdy wcześniej nic takiego sie nie zdarzyło. Ostatni tydzień dał mi popalić, a tu jeszcze nawet przyjazd się nie udał. Stale o nich myślę. Anula, pisz proszę nadal. Kiyoshi przecież nie chciała Cię niczym urazić. Tu wszyscy tracą nerwy, bo rzadko się zdarza, zeby tyle problemów psy miały z dotarciem do nowych domów.
  12. Nie wiem, kiedy pojawiają się darowizny na moim koncie? Zrobiłam jeszcze zakupy płatne przelewem internetowym na allegro, zareklamowałam aplikację na FB, z czego miało być 5 zł na konto ZEA i też nic na razie się nie pojawiło.
  13. Zrobiłam pierwsze zakupy przez aplikację w zooplusie za niecałe siedem stówek, ale płatne przy odbiorze. Dobrze rozumiem, że moja darowizna pojawi się dopiero po wpłynięciu pieniędzy na konto sklepu?
  14. Dopiero dziś mają przekroczyć granicę. Jeśli wszystko będzie ok, to popołudniu lub pod wieczór powinny dojechać. Dam znać, jak będą.
  15. Nie wiedziałam o takiej aplikacji, a szkoda bo w ostatnich dniach zrobiłam zakupy za kilka tys. w sklepach tam wymienionych. Muszę przeglądnąć listę sklepów, ale w zooplusie na pewno będę robić następne zakupy przez tą aplikację. Tylko dopiero za jakiś czas, bo właśnie wczoraj zrobiłam.
  16. To ich sprawdzony przewoźnik. Da jeść, pić, sprzątnie kupy w klatkach, ale nic ponadto. Nie wypuści psów, bo któryś może uciec. To cały samochód zwierząt, więc i kierowca i zwierzaki od piątku żyją i śpią w aucie. Jeśli dziś nie będzie lekarza, to znowu czekanie do jutra. Jeszcze na dokładkę zrobiło się tak zimno. Jak przejadą przez granicę, to najpierw część zwierząt jest dostarczana na Kraków, dopiero później dziewczyny jadą na Śląsk.
  17. Elu, kupy są już normalne. Jest w dobrej kondycji. Jakichś super postępów u niego raczej nie ma się co spodziewać. Czasem chodzi nawet na smyczy ładnie, czasem się miota. U niego różnie to bywa. Najszczęśliwszy był, jak był ładny dzień, to spędził go w większości w ogrodzie, nawet rozwalił się na boku na trawie i zasnął. W taką pogodę jak dziś, to kręci się tam i z powrotem. Stale chce wyjść, żeby sprawdzić, czy na dworze nie zrobiło się akurat ładniej. Na razie z dziewczynami z Ukrainy, jak w końcu uda się im dotrzeć, to i tak nie będzie mieć kontaktu. Muszą parę dni spędzić na kwarantannie osobno. Potem pewnie już schroniskowy zapach zmniejszy się, to może będzie lepiej, niż przy Florce i Nadii.
  18. Niestety, dziś zostały cofnięte. Ponoć wszystkie większe samochody i busy musiały wrócić, a psy i tak nie przejechałyby, bo na granicy dziś nie ma weterynarza. Czeka je więc jeszcze co najmniej jedna doba w samochodzie. Oby jutro lekarz się pojawił i oby się udało przejechac.
  19. Dziękuję za odwiedziny na wątku. Też mam nadzieję, że bezpiecznie dojadą, a poźniej już będzie lepiej.
  20. Sunie jadą już od piątku. Nadal są jeszcze na granicy, bo jest 5 tys. aut z powodu świąt. Niestety, poprzednio zdarzyło się, że psy zostały cofnięte przez polską celniczkę, więc już bardzo się denerwuję. Sparalizowany pies od piątku w aucie bez ruchu. Płacą bardzo wysoką cenę za drogę do bezpiecznego życia :(
  21. W sklepie Admirał już zamawiałam wózek i mam go też polecony przez naszą p. doktor. Myślę wiec, że znowu tam się zgłoszę. Tylko muszę miec psa, żeby wymierzyć. Ja ją widziałam tylko na dwóch filmikach. Też wydaje mi się, że tytuł psiaki z Ukrainy lepiej będzie. Już zaczynam się denerwować, żeby wszystko się udało i nikt ich nie cofnął. No i oczywiście, jak to potem będzie, jak szczęśliwie dotrą. Najwyżej będę nękać pytaniami osoby, które takie psy już mają. U nas wózek w ogóle się nie sprawdził, bo pies miał taki stres, że dostawał duszności. Jednak na filmikach ze schroniska widziałam wózki, więc może ona też jest nauczona.
  22. Bardzo dziękuję. Na razie, dopóki sunie nie przekroczą szczęśliwie granicy, nie chcę zapeszyć i zbierać na pomoc im środków. Zapytam Tolę, jaki podawać tytuł wpłaty lub może sama tu zaglądnie i zaproponuje. Dam znać, jak dziewczyny będą bezpieczne. Jeszcze raz wszystkim bardzo dziękuję.
  23. Przede wszystkim bardzo chciałam podziękować za odzew wszystkim osobom. Aż łzy mi pociekły, jak zobaczyłam, że nie jestem sama. Mam teraz bardzo trudną sytuację, jestem dobita psychicznie i fizycznie. Jakoś tak to jest, że zawsze nieszczęścia chodzą co najmniej parami. Nadziejko, bardzo dziękuję za wsparcie i bazarki. mam sporo ksiązek, które można byłoby wystawić, tylko w ciągu kilku nastepnych dni nie jestem w stanie ich nawet obfocić. Za tydzień myślę, że udałoby mi się to zrobić. Koszty pewnie będą spore, ale tym razem nie potrafiłam zupełnie pokierować się logiką, tylko uczuciami. Wiem, że moi bliscy tego tu nie przeczytają, ale bardzo obawiałam się ich reakcji na moje działania. Jednak ogrom tamtego nieszczęścia spowodował, że nie potępili moich decyzji i mnie wspierają. mama puściła wśród swoich znajomych wici i może uda mi się nazbierać na wózek dla suni. Anula, bardzo dziękuję za pomoc finansową. Konto na pomoc "moim" suczkom udostepniła niezawodna jak zawsze fundacja ZEA. Tylko Tola musiałaby dać znać, jaki tytuł podawać przy wpłacie? Przy okazji bardzo dziękuję fundacji, na której pomoc mogę liczyć naprawdę w każdej sytuacji. Sunia jest chyba duża, na razie mam umówioną konsultację neurologiczną, na pewno trzeba będzie jechac zrobić rezonans, jak już neurolog stwierdzi, którego odcinka dotyczy uraz. Wiem, że powodzenie leczenia w takich przypadkach zależy głównie od czasu, kiedy zostało podjęte. Suczka niestety nie była diagnozowana i leczona, więc nie wiadomo, czy da się teraz już cokolwiek zrobić. Wózek na pewno będzie potrzebny, bo w przeciwieństwie do tych piesków, które mają amputowane tylne łapy, ona nie radzi sobie tak dobrze z poruszaniem się. Tamte ponoć świetnie radzą sobie bez wózka. Sama ludzka obojętność tam, o której piszecie, to jest mniejszy problem. Najgorsze jest to, że ci ludzie świadomie i bez skrupułów okaleczają te zwierzęta w najgosze sposoby, tak jakby one w ogóle nie czuły. Tej mentalności chyba nie da się zmienić w obecnych pokoleniach. sama Marina w goryczy o tym pisała, że do Europy z takim podejściem Ukrainie daleko. Jeszcze są króliczki bez kończyn i pokaleczone. Chciałam je również zabrać. Moja starsza córka na nie bardzo czekała. Niestety, ze względu na ukraińskie przepisy jest to niemozliwe. Królik tam nie jest traktowany jako zwierze domowe i dotyczą go zupełnie inne przepisy. podpytam, czy w dłuższej perspektywie czasowej nie dałoby się tego jednak załatwić. U nas króliki bez problemu mogą mieć DT. Osoba prywatna, z którą zostałam skontaktowana, pośredniczy w akcjach adopcyjnych na Polskę i zbiórkach rzeczy, które przekazuje Marinie ze schroniska. Moge zainteresowanym na pw wysłać tel. do tej osoby. Ja tez próbowałam na szybko zrobić taką zbiórkę, jednak długi weekend utrudnił możliwość pomocy . Teraz najbardziej potrzebne są: środki na plagę pcheł, dobrej jakości karma w puszkach oraz karma dla szczeniaków. Dowiedziałam się, że oprócz tych maluchów, które są w schronisku, Marina ma u siebie w domu jeszcze ok. 30, stąd decyzja o przyjęciu także jednej szczeniorki. Teraz mają przyjechać tylko te dwie sunie do mnie, ale transport zarezerwowanych kotów jest przewidziany na czerwiec i wtedy równiez moga przyjechac psiaki, jesli znajdzie się w Polsce dla nich miejsce. Podziwiam wytrwałość Mariny. Sama wiem, że największe wsparcie daje wspólne pomaganie, kiedy nie zostaje się samym. Współczuję tego, co musi co dzień przeżywać, dokonywania stale wyborów i pozostawania ze świadomością, co dzieje się ze zwierzętami, którym nie była w stanie pomóc. Bardzo dziękuję Wam za propozycję pomocy w ogłaszaniu suczki szczeniaka. Bardzo liczyłam na to zakładając wątek. Może wspólnie uda nam się szybciutko pomóc małej.
  24. Rozliczenie: Wpłaty: Nesiowata - 30 zł Monika S. Warszawa - 100zł agat21 - 100zł Katarzyna Sz. Warszawa - 100zł Katarzyna W. Gliwice - 50zł Havanka - 40 zł Aga S. Łomianki - 50 zł Agnieszka od Elik -100 zł Beata K. Konstancin - Jeziorna - 50 zł Wiesława K. Granica - 50 zł Anula - 100 zł Małgorzata K. Biała Podlaska - 100 zł Izabela R. Pleszew - 50 zł Dorota K. Warszawa - 20 zł Irena P. Katowice - 100 zł guccio - 100zł bazarek Jo37 - 240 z bazarek Nadziejka 171 zł bazarek terra - 46,50 zł I zbiórka na Ratujemy Zwierzaki 1551,00 Agnieszka znajoma Elik -70 zł Agnieszka znajoma Elik - 40 zł Elik - 30 zł ( na moje konto) Agnieszka od Elik 45 zł ( na moje konto) Tomasz L. - 50 zł Ewa B.- 100 zł Justyna K. -15 zł Druga zbiórka na Ratujemy Zwierzaki 1428,80 zł Nadziejka bazarek - 45 zł 50 zł - Agnieszka P. Piastów 85 zł - Małgorzata J. Lublin 60 zł - Marzena L. Chorzów 30 zł - malti Martyna K. Sosnowiec (07.04.) 50 zł - Anna B.M. (08.04.) 15 zł Joanna P. Mysłowice (08.04.) 38 zł Nadziejka z bazarku (06.22) 2519,30 zł - spadek po Borysie znajdujący się na koncie ZEA (23.06.22) 500 zł od Martyny na wózek 80 zł Nadziejka z bazarku 50 zł -01.25 Ratujemy zwierzaki - adopcja wirtualna Razem: 8449,60 zł Wydatki: Konsultacja neurologiczna z badaniami Lindy - 445 zł, fakt s.10 Przepisane leki z apteki -154 zł, fakt. s.11 gorset piersiowo-lędźwiowy - 427 zł, fakt.s.14 Konsultacja neurologiczna II - 90 zł, fakt s.14 leki z apteki 47,70 zł, fakt s.14 konsultacja ortopedyczna 250 zł, fakt.s 14 Operacja usunięcia główki kosci udowej 870 zł, fakt s.17 leczenie z antybiotykiem 50 zł, fakt.s.18 operacja poprawkowa po rozejściu się szwów 250 zł, fakt. s.18 kołnierz po operacji 21 zł, fakt.s.18 apteka leki, plastry 96,92 zł, fakt. s.19. fakt.za III operację 860 zł fakt. s.24. paliwo do Oświecimia na operację 40 zł info. 21 s. majtki wielokrotnego użytku 44 zł 2 szt. majtki wielokrotnego użytku (na zmianę) 89,99 zł wizyta weterynaryjna (2 RTG) 70 zł lampa solux 107,12 fakt. s.24. rehabilitacja - 120 zł fakt. s.24. karma - 89,90 fakt.s.24. szczepienie 5 skł. 35 zł (11.21) Cimalgex 210 zł 320 zł Librela 132 zł Cimalgex 23.10.22 40, 59 zł płyn antybakteryjny 11.22 185, 70 - Josera festival 12.12.22 186,89 zł - Josera Festival (13.04.23) 70 zł test dirofilaria 253 zł ślizgacz (01.11.23) 477, 72 - 4 worki 526,50 - karma Urinary 2 worki Wydatki 6560,03 zł ------------------------------ STAN FINANSÓW LINDY na koncie ZEA (po otrzymaniu spadku Borysa) wynosi: 1411,85 zł wpłata na moje konto: z bazarku Nadziejki 15.11.22 - 40 zł z bazarku Nadziejki 28.11.22 - 78 zł z bazarku Nadziejki 12.12.22 - 45 zł z bazarku Nadziejki 21.12.22 - 40 zł z bazarku Isiak 23.12.22 - 50 zł z bazarku Aska7 - 25 zł Z mojego bazarku dopłata Nesiowatej 16,50 zł z bazarku Nadziejki - 45 zł z bazarku nadziejki 50 zł z bazarku nadziejki 42,30 zł z bazarku Nadziejki 94,65 zł zbazarku Nadziejki 74,50 zł z bazarku Nadziejki -70 zł z bazarku Nadziejki - 115 zł 04.02.25 z mojego bazarku -352,70 zł --------------- razem 1038,65 zł Wydatki: 2 legowiska antystresowe - 129,80 zł dopłata do faktury za Surfanios Premium (fakt. s. 34) - 40,39 zł buciki z bazarku - 15 zł probiotyk na zapalenie pecherza - 19,81 zł szczepienie p. wsciekliznie 21.08.23 - 50 zł odrobaczenie Aniprazol 2 dni 20 zł (03-04.06.24) 50 zł koszt wizyty domowej do pobrania krwi 200 zł badanie krwi Stan finansów Lindy na moim koncie: 613,65 zł. .
×
×
  • Create New...