Jump to content
Dogomania

elik

Members
  • Posts

    81075
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    312

Everything posted by elik

  1. 20.08. na koncie Miłeczka pojawiła się wpłata 50,00 zł od Pani Ani G-R deklaracja VIII Bardzo serdecznie dziękuję
  2. Na konto Fadunia wpłynęły poniższe kwoty: 120,00 zł od funia deklaracja I-III - 25.08. 80,00 zł od Rodzinki Aleksa deklaracja VIII - 30.08. Bardzo serdecznie dziękujemy
  3. 27.08. na koncie Ajuni pojawiła się wpłata 30,00 zł od helli deklaracja VIII Bardzo serdecznie dziękujemy
  4. Co prawda nie planuję zagranicznych adopcji, ale dobrze wiedzieć, gdyby trafił się ktoś chętny na psiaczka, ktoś taki, jak Ty, znany aktualnym dogomaniakom
  5. Nie mogę zrozumieć tego, że do ludzi nie dociera, że te wszystkie preparaty prędzej, czy później wracają do nas, do naszych zwierząt. Prawie na wszystkie szkodniki są środki naturalne. Fakt, wymagają wysiłku, żeby je zrobić, ale są. Jest to o wiele bardziej humanitarny i nie szkodliwy sposób pozbywania się nieproszonych "gości". Skóra mi cierpnie, gdy pomyślę, jak cierpią, zanim zginął A Suzi? Suzi to mały odkurzacz z dużą ssawką Na szczęście to było mięso z indyka i bez tłuszczu, bo zdejmuję skórę przed wsadzeniem do gara. Gdyby to było jakieś tłuste mięso, to mogłaby odchorować, bo przecież i ona ma dietę wątrobową, zażywa hepatiale forte. "Za karę" od dzisiejszego obiadu czeka ją głodówka. Chyba aż do jutrzejszego wieczoru. Dowiem się jutro, jak długo nie będzie mogła jeść. Dzięki za kciuki
  6. Dzięki za kciuki Was uczy psiaczek od początku, a dla mnie to nowość, której muszę się nauczyć i zapamiętać. To pewnie trochu potrwa. Nauka szybciej wchodzi w młode głowy
  7. Wczorajszy dzień należał do tych najgorszych w moim życiu. Skopiuję z innego wątku, gdzie już o tym napisałam, nie ma więc sensu pisać to samo ponownie. Zaczęło się już w sobotę. Alfik od rana nie chciał jeść. Natomiast Suzi uraczyła się mięsem z rosołu, które wyniosłam na taras i zostawiłam na ławie do wystygnięcia. Było przykryte. Małpa jedna zrzuciła przykrycie i wrąbała połowę mięsa, tak na oko około 70 dkg. Przez kilkadziesiąt lat nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu, choć od zawsze zwierzęta były obecne w moim życiu. Staram się pamiętać, ale nie zawsze mi się to udaje. W nocy musiałam ją kilka razy wypuszczać na kupkę. Przejadła się tak, że dzisiaj do południa była markotna i nie miała ochoty na jedzenie. Ale razem z Suzi wybiegał także Alfik. Rano okazało się, że miał biegunkę. Około godz. 10-tej zaczął także wymiotować i widać było, że bardzo źle się czuje. Oczywiście szukałam od razu weta, ale okazało się, że w Bochni nie ma lecznicy całodobowej, ani dyżurów niedzielno-świątecznych. Mieliśmy wracać do kraka jutro, ale błyskawiczna zmiana planów, pakowanie i przyjazd do Krakowa, prosto do kliniki. Czekaliśmy długo, bo na cały Kraków są tylko 3 kliniki dyżurujące w niedzielę, a ta uważam, że nie w pełni kompetentna. Myślę, że Alfiś powinien mieć zbadaną krew, bo mógł połknąć coś toksycznego i trzeba byłoby wiedzieć co słychać we krwi. No ale... Wet stwierdził, że to chyba bakteryjna historia i zaserwował mu 5 zastrzyków, we środę ma być powtórka, i dał do domu probiotyk i pastę zagęszczającą kupkę. Alfik ma się już lepiej. Nie wymiotuje, choć jeszcze w czasie powrotu do kraka zwrócił białą pianę, nie ma biegunki i nie drży. Do domu przyjechaliśmy po 17-tej. Obiad, rozpakowywanie, spacer z psami i dopiero około godz. 21-wszej mogłam usiąść do kompa. Byłam wykończona nerwami i sytuacją i po napisaniu powyższego walnęłam się w kimono. Dzisiaj Alficzek nadal nie ma apetytu Wyśle do jego weta skan opisu wczorajszej wizyty, może coś jeszcze trzeba zaaplikować, biorąc pod uwagę Alficzkowy zespół cushinga. A Suzi dzisiaj od rana ma super apetyt Alficzek prawdopodobnie zatruł się trawą. Dzisiaj dowiedziałam się od znajomej z działki, że co poniektórzy chronią się przed ślimakami chemią. Rozsypują na działce, a z działki roznoszą na butach. Deszcz spłukuje na ścieżki i okoliczne trawy. Moje warzywa i kwiatki padają łupem ślimaków, ale zbieram je do pudełka, a mąż wynosi nad Rabę. Niech sobie tam żyją. W końcu to my jesteśmy intruzami, to ich środowisko.
  8. Przez kilkadziesiąt lat nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu, choć od zawsze zwierzęta były obecne w moim życiu. Staram się pamiętać, ale nie zawsze mi się to udaje. Alficzek prawdopodobnie zatruł się trawą. Dzisiaj dowiedziałam się od znajomej z działki, że co poniektórzy chronią się przed ślimakami chemią. Rozsypują na działce, a z działki roznoszą na butach. Deszcz spłukuje na ścieżki i okoliczne trawy. Moje warzywa i kwiatki padają łupem ślimaków, ale zbieram je do pudełka, a mąż wynosi nad Rabę. Niech sobie tam żyją. W końcu to my jesteśmy intruzami, to ich środowisko. Biedny Alfinek dzisiaj jeszcze nie ma apetytu Wyślę skan wizyty do weta, który opiekuje się Alficzkiem. Może coś jeszcze trzeba zrobić?
  9. Cioteczko Nadziejeczko, jaka wielka kwota Bardzo serdecznie dziękujemy za ten piękny prezent dla Fadusia Oczywiście zaraz pokwituję, jak tylko kasiorka zamelduje się na koncie Fadunia.
  10. Mam nadzieję, że innym się udało, bo mi niestety nie. Zaczęło się już w sobotę. Alfik od rana nie chciał jeść. Natomiast Suzi uraczyła się mięsem z rosołu, które wyniosłam na taras i zostawiłam na ławie do wystygnięcia. Było przykryte. Małpa jedna zrzuciła przykrycie i wrąbała połowę mięsa, tak na oko około 70 dkg. W nocy musiałam ją wypuszczać na kupkę i to kilka razy. Przejadła się tak, że dzisiaj do południa była markotna i nie miała ochoty na jedzenie. Ale razem z Suzi wybiegał także Alfik. Rano okazało się, że miał biegunkę. Około godz. 10-tej zaczął także wymiotować i widać było, że bardzo źle się czuje. Oczywiście szukałam od razu weta, ale okazało się, że w Bochni nie ma lecznicy całodobowej, ani dyżurów niedzielno-świątecznych. Mieliśmy wracać do kraka jutro, ale błyskawiczna zmiana planów, pakowanie i przyjazd do Krakowa, prosto do kliniki. Czekaliśmy długo, bo na cały Kraków są tylko 3 kliniki dyżurujące w niedzielę, a ta uważam, że nie w pełni kompetentna. Myślę, że Alfiś powinien mieć zbadaną krew, bo mógł połknąć coś toksycznego i trzeba byłoby wiedzieć co słychać we krwi. No ale... Wet stwierdził, że to chyba bakteryjna historia i zaserwował mu 5 zastrzyków, we środę ma być powtórka, i dał do domu probiotyk i pastę zagęszczającą kupkę. Alfik ma się już lepiej. Nie wymiotuje, choć jeszcze w czasie powrotu do kraka zwrócił białą pianę, nie ma biegunki i nie drży. Do domu przyjechaliśmy po 17-tej. Obiad, rozpakowywanie, spacer z psami i dopiero teraz mogłam usiąść do kompa. Jestem wykończona nerwami i sytuacją. Zaraz walnę się w kimono.
  11. Coś drgnęło w adopcjach Mój Binguś też już w DS we Wrocławiu
  12. Myślałam, żeby przeznaczyć dla Krecika, gdyby zabrakło na opłacenie należności.
  13. Tysiu, mam jeszcze kilka Twoich fantów, które nie znalazły nabywców na 2 poprzednich bazarkach. Wystawię je teraz przy okazji bazarku dla Fado. Sama podasz ceny. Jak wstawię te fanty to dam Ci znać i wtedy podasz ceny.
×
×
  • Create New...