-
Posts
81075 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
312
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by elik
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
elik replied to elik's topic in Już w nowym domu
Na konto Fadunia wpłynęły poniższe kwoty: 120,00 zł od funia deklaracja I-III - 25.08. 80,00 zł od Rodzinki Aleksa deklaracja VIII - 30.08. Bardzo serdecznie dziękujemy -
Nie mogę zrozumieć tego, że do ludzi nie dociera, że te wszystkie preparaty prędzej, czy później wracają do nas, do naszych zwierząt. Prawie na wszystkie szkodniki są środki naturalne. Fakt, wymagają wysiłku, żeby je zrobić, ale są. Jest to o wiele bardziej humanitarny i nie szkodliwy sposób pozbywania się nieproszonych "gości". Skóra mi cierpnie, gdy pomyślę, jak cierpią, zanim zginął A Suzi? Suzi to mały odkurzacz z dużą ssawką Na szczęście to było mięso z indyka i bez tłuszczu, bo zdejmuję skórę przed wsadzeniem do gara. Gdyby to było jakieś tłuste mięso, to mogłaby odchorować, bo przecież i ona ma dietę wątrobową, zażywa hepatiale forte. "Za karę" od dzisiejszego obiadu czeka ją głodówka. Chyba aż do jutrzejszego wieczoru. Dowiem się jutro, jak długo nie będzie mogła jeść. Dzięki za kciuki
-
Wczorajszy dzień należał do tych najgorszych w moim życiu. Skopiuję z innego wątku, gdzie już o tym napisałam, nie ma więc sensu pisać to samo ponownie. Zaczęło się już w sobotę. Alfik od rana nie chciał jeść. Natomiast Suzi uraczyła się mięsem z rosołu, które wyniosłam na taras i zostawiłam na ławie do wystygnięcia. Było przykryte. Małpa jedna zrzuciła przykrycie i wrąbała połowę mięsa, tak na oko około 70 dkg. Przez kilkadziesiąt lat nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu, choć od zawsze zwierzęta były obecne w moim życiu. Staram się pamiętać, ale nie zawsze mi się to udaje. W nocy musiałam ją kilka razy wypuszczać na kupkę. Przejadła się tak, że dzisiaj do południa była markotna i nie miała ochoty na jedzenie. Ale razem z Suzi wybiegał także Alfik. Rano okazało się, że miał biegunkę. Około godz. 10-tej zaczął także wymiotować i widać było, że bardzo źle się czuje. Oczywiście szukałam od razu weta, ale okazało się, że w Bochni nie ma lecznicy całodobowej, ani dyżurów niedzielno-świątecznych. Mieliśmy wracać do kraka jutro, ale błyskawiczna zmiana planów, pakowanie i przyjazd do Krakowa, prosto do kliniki. Czekaliśmy długo, bo na cały Kraków są tylko 3 kliniki dyżurujące w niedzielę, a ta uważam, że nie w pełni kompetentna. Myślę, że Alfiś powinien mieć zbadaną krew, bo mógł połknąć coś toksycznego i trzeba byłoby wiedzieć co słychać we krwi. No ale... Wet stwierdził, że to chyba bakteryjna historia i zaserwował mu 5 zastrzyków, we środę ma być powtórka, i dał do domu probiotyk i pastę zagęszczającą kupkę. Alfik ma się już lepiej. Nie wymiotuje, choć jeszcze w czasie powrotu do kraka zwrócił białą pianę, nie ma biegunki i nie drży. Do domu przyjechaliśmy po 17-tej. Obiad, rozpakowywanie, spacer z psami i dopiero około godz. 21-wszej mogłam usiąść do kompa. Byłam wykończona nerwami i sytuacją i po napisaniu powyższego walnęłam się w kimono. Dzisiaj Alficzek nadal nie ma apetytu Wyśle do jego weta skan opisu wczorajszej wizyty, może coś jeszcze trzeba zaaplikować, biorąc pod uwagę Alficzkowy zespół cushinga. A Suzi dzisiaj od rana ma super apetyt Alficzek prawdopodobnie zatruł się trawą. Dzisiaj dowiedziałam się od znajomej z działki, że co poniektórzy chronią się przed ślimakami chemią. Rozsypują na działce, a z działki roznoszą na butach. Deszcz spłukuje na ścieżki i okoliczne trawy. Moje warzywa i kwiatki padają łupem ślimaków, ale zbieram je do pudełka, a mąż wynosi nad Rabę. Niech sobie tam żyją. W końcu to my jesteśmy intruzami, to ich środowisko.
-
Benia już ma DS. Benia - kolejna ofiara człowieka, której musimy pomóc :(
elik replied to elik's topic in Już w nowym domu
Przez kilkadziesiąt lat nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu, choć od zawsze zwierzęta były obecne w moim życiu. Staram się pamiętać, ale nie zawsze mi się to udaje. Alficzek prawdopodobnie zatruł się trawą. Dzisiaj dowiedziałam się od znajomej z działki, że co poniektórzy chronią się przed ślimakami chemią. Rozsypują na działce, a z działki roznoszą na butach. Deszcz spłukuje na ścieżki i okoliczne trawy. Moje warzywa i kwiatki padają łupem ślimaków, ale zbieram je do pudełka, a mąż wynosi nad Rabę. Niech sobie tam żyją. W końcu to my jesteśmy intruzami, to ich środowisko. Biedny Alfinek dzisiaj jeszcze nie ma apetytu Wyślę skan wizyty do weta, który opiekuje się Alficzkiem. Może coś jeszcze trzeba zrobić? -
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
elik replied to elik's topic in Już w nowym domu
Cioteczko Nadziejeczko, jaka wielka kwota Bardzo serdecznie dziękujemy za ten piękny prezent dla Fadusia Oczywiście zaraz pokwituję, jak tylko kasiorka zamelduje się na koncie Fadunia. -
Benia już ma DS. Benia - kolejna ofiara człowieka, której musimy pomóc :(
elik replied to elik's topic in Już w nowym domu
Mam nadzieję, że innym się udało, bo mi niestety nie. Zaczęło się już w sobotę. Alfik od rana nie chciał jeść. Natomiast Suzi uraczyła się mięsem z rosołu, które wyniosłam na taras i zostawiłam na ławie do wystygnięcia. Było przykryte. Małpa jedna zrzuciła przykrycie i wrąbała połowę mięsa, tak na oko około 70 dkg. W nocy musiałam ją wypuszczać na kupkę i to kilka razy. Przejadła się tak, że dzisiaj do południa była markotna i nie miała ochoty na jedzenie. Ale razem z Suzi wybiegał także Alfik. Rano okazało się, że miał biegunkę. Około godz. 10-tej zaczął także wymiotować i widać było, że bardzo źle się czuje. Oczywiście szukałam od razu weta, ale okazało się, że w Bochni nie ma lecznicy całodobowej, ani dyżurów niedzielno-świątecznych. Mieliśmy wracać do kraka jutro, ale błyskawiczna zmiana planów, pakowanie i przyjazd do Krakowa, prosto do kliniki. Czekaliśmy długo, bo na cały Kraków są tylko 3 kliniki dyżurujące w niedzielę, a ta uważam, że nie w pełni kompetentna. Myślę, że Alfiś powinien mieć zbadaną krew, bo mógł połknąć coś toksycznego i trzeba byłoby wiedzieć co słychać we krwi. No ale... Wet stwierdził, że to chyba bakteryjna historia i zaserwował mu 5 zastrzyków, we środę ma być powtórka, i dał do domu probiotyk i pastę zagęszczającą kupkę. Alfik ma się już lepiej. Nie wymiotuje, choć jeszcze w czasie powrotu do kraka zwrócił białą pianę, nie ma biegunki i nie drży. Do domu przyjechaliśmy po 17-tej. Obiad, rozpakowywanie, spacer z psami i dopiero teraz mogłam usiąść do kompa. Jestem wykończona nerwami i sytuacją. Zaraz walnę się w kimono. -
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
elik replied to mari23's topic in Psy do adopcji
No właśnie -
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
elik replied to mari23's topic in Psy do adopcji
Coś drgnęło w adopcjach Mój Binguś też już w DS we Wrocławiu