To nie tylko problem wsi. Mieszkałem w Warszawie w okolicy, gdzie są również domy jednorodzinne (taki zielony fragment Bielan) i były psiaki które były tylko na ogródku:(
Jest jakieś głupie przekonanie, że jak pies jest na ogródku to nie musi wychodzić.
Przypomniała mi się historia z naszą Norcią (z sygnaturki i awatara) . Rzecz działa się w 2002 roku w Siemiatyczach. Pojechaliśmy na pyszne lody z automatu (z Norcią rzecz jasna). Poszedłem po lody, a Asia została przy samochodzie. Pies w samochodzie wzbudził sensację. Najpierw dziewczynka głośno poinformowała mamę - Mamo, mamo. Zobacz pies w samochodzie! Oczywiście zwróciło to uwagę przechodniów i część przyglądała się temu dziwowisku:) Do dziś wspominamy tę historię.
Teraz pies w samochodzie nie robi już na nikim wrażenia.
Norasku kochany, we wtorek konsultowaliśmy wyniki małej mordki i wszystko wygląda na tyle dobrze, że kolejna wizyta dopiero na początku grudnia. Czuwaj proszę nad Gajulą.