Jump to content
Dogomania

Nesiowata

Members
  • Posts

    26846
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    90

Everything posted by Nesiowata

  1. A ja dziś dla odmiany późnym wieczorem. Przez te prace remontowe zupełnie rozsypał mi się dzień. Niby nic nie robię, ale nie ma się specjalnie gdzie ruszyć, ani nie ma ochoty na jakiekolwiek roboty. Psy też pałętają się pod nogami szukając spokojnego kąta. Jednym słowem - bajzel. Ale później będzie lepiej. I tym się pocieszam. jakoś trzeba przeczekać. Moja kura - turystka trzyma się chwilowo kurnika. Może na kilka dni ma nauczkę? Życzę spokojnej nocy, do jutra.
  2. Witaj Czarnulku wieczorkiem. Dzień mi się całkiem poprzestawiał, nie miałam wcześniej czasu na na nic. Pewnie jutro też tak będzie, ale jakoś przetrzymam. Wątki starałam się czytać na bieżąco, ale na pisanie już nie starczyło mi czasu. Dobrze, ze Ty masz ustabilizowane życie, nie musisz mieć żadnych dodatkowych zajęć. Oby tylko w końcu objawił się człowiek, którego serce będzie tylko dla Ciebie. Tak długo już czekasz!
  3. Wprawdzie wieczorem, ale zaglądam do pluszowego psiaka.
  4. Tym razem będę Wam życzyć spokojnej nocy nocy., dzień mi się zupełnie pomieszał. Kto wie czy jutro nie będzie tak samo. Mam nadzieję, że lisiczka zbytnio nie rozrabia.
  5. Trzymaj fason Blondynku, nie strasz nas chorobami. Wprawdzie jestem dopiero wieczorem, ale cały czas pamiętam o Tobie.
  6. Ta istotka o błękitnej krwi dziś z samego rana pokazała mi pełne uzębienie kiedy rano chciałam ją wyciągnąć na siusiu. Zawsze pierwsza kiedy ruszę się z łóżka, dziś za żadne skarby świata nie chciała z niego wyjść. Z pewnością słyszała, że pada, ale jej kumple momentalnie stali na baczność gotowi do wyjścia, a ona się zaparła. Na szczęście nie protestowała zbytnio kiedy jej zapięłam smycz i tylko dzięki temu miała możliwość wysikania się. Coraz bardziej charakterny pies. Tak sobie myślę, że może to po wczorajszej burzy. Nie dość, że w domu kręci się obcy człowiek to jeszcze grzmiało. A ona biedna nie mogła sobie znaleźć miejsca. Nawet malarzowi kręciła się pod nogami kiedy grzmiało. Akurat nie miałam możliwości położenia się jak to zwykle robię i biedaczka nic z tego nie rozumiała. Mimo, że Neska i Misiek byli całkowicie spokojni - ona była przerażona.
  7. Chyba trzeba prosić Havankę lub Uxmal. One mają świetne pomysły, chwytliwe i skuteczne.
  8. Słodki Loluś! Czas się go nie ima.
  9. Na SPA to nie wyglądało, wręcz przeciwnie. Mam nadzieję, że trochę tych "przydasiów" tym razem zniknie. Parę już wyrzuciłam, ale niewiele. Jak będę ściągać z powrotem to przejrzę bardzo dokładnie, bo ściany nie są z gumy. Tyle, że wszystkiego szkoda. Widać starość dopada człowieka na dobre. A może to przesadna oszczędność. Wiem tylko, że im człowiek starszy tym bardziej "oszczędny".Nie wychodzi to na dobre.
  10. Nie w em, czy jest czego zazdrościć. Sprzątanie po malowaniu to mały pikuś w porównaniu z tym, co trzeba zrobić przed malowaniem. A że kręgosłup muszę oszczędzać to trwa to i trwa, a już czuje tego wyniki. No, ale kiedyś trzeba to zrobić. Tylko skąd tyle tego wszystkiego do wyniesienia? I jeszcze psy będą całkowicie zdezorientowanie, nie wszędzie będzie można wsadzić nos i obcy ludzie w domu. Trudno - oby kiedyś się skończyło. Wczoraj okazało się,że malowanie może zacząć już dziś bo akurat pan majster ma wolne. Na szczęście - dopiero po południu. Od rana nie dałabym rady. Wczoraj przed południem (akurat padało) wyjrzałam sobie za drzwi i zobaczyłam zmokłą kurę, która nie pasowała mi do żadnej aktualnie mojej. No, ale w okolicy nikt nie ma kur więc przyglądałam się bacznie. Stała taka kupka nieszczęścia, niby biała a cała w błocie. W końcu wyszłam, złapałam na ręce i wtedy okazało się, że to moja kura, która zniknęła bez śladu dwa dni wcześniej (łaziłam, szukałam nigdzie ani śladu pióra więc lis nie mógł się pożywić , opłakałam ją i doszłam do wniosku, ze znów pokazał się lis na dwóch nogach., który postanowił uzupełnić swój stan posiadania o rasową kurę). Była tak brudna, że pierwszy raz w życiu kąpałam kurę aby zrobiła się chociaż trochę podobna do poprzednio białej kury. Wprawdzie używałam jedynie czystej wody, ale jakoś udało mi się ją doprowadzić do jako takiego wyglądu. Przestało padać, wyszło słońce i wypuściłam ją na dwór. Cwaniara od razu wskoczyła na wysokości gdzie bardziej grzało i zaczęła się czyścić. Po wysuszeniu jest niemal cała czyściutka, wieczorem bez problemu weszła sobie do kurnika na stare miejsce. Gdzie ona była - nie mam pojęcia. Je bez problemu więc mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku. Tyl;ko dlaczego nie przyszła poprzedniego dnia, jeśli nawet zmrok ją zaskoczył i nie wróciła? Jakoś dziwnie to wygląda, ona zawsze wcześnie wchodziła do kurnika. A przecież koguta i gdakające kury słychać bez względu na deszcz. dziś pilnuje się kurnika i dokarmia. Może zapamięta tę eskapadę. Chociaż kury nie potrafią niczego nauczyć się. Dzięki temu lisy mogą się bez problemu żywić. Rozpisałam się niemożliwie. Życzymy wszystkim udanego dnia. .
  11. Witamy w ciepły i wilgotny piątkowy poranek. Mimi - czy Ty myślisz w ogóle o zapakowaniu się na wyjazd? Chyba powoli będzie czas. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić Twojego pożegnania z Jaguską, będzie ciężko. Zarówno jej jak i Tobie. Oby dało to jakieś efekty. Trzymamy za Ciebie kciuki i wszystkie łapki. Może kiedyś Tyśka znajdzie Ci odpowiedni domek, ale z pewnością nie będzie on taki jaki masz teraz. Oby te "wywczasy" wyszły Ci na dobre.
  12. Trevor to ukryty w śmietnisku brylant. Wreszcie ma możliwość pokazania się w całej okazałości. Uroda i idealny charakter nie zawsze chodzą w parze, ale on akurat jest tego przykładem.
  13. Dobrego dnia księciuniu. Robi się coraz cieplej i choć jest mokro to można korzystać z uroków świeżego powietrza Trzymaj się zdrowo i pokazuj wszędzie gdzie to tylko możliwe.
  14. U nas słońce próbuje przebić się przez chmury. Wprawdzie padało i jest mokro, ale ciepło czuć wyraźnie. Jak Twoje łapki Blondynku? Nadal Ci dokuczają?
  15. Dziś też, na szczęście, popadało. Choć ziemia może jeszcze wiele przyjąć. Ale juz pokazuje się słońce. No i jest ciepło, choć już zapowiadają ochłodzenie. Tobisiu - pilnuj swoim biednych łapek, nie mocz ich za bardzo.
  16. Dziś w nocy znów padało. Zmuszona byłam wziąć królewnę na ręce i postawić za drzwiami (bo nawet do nich nie dotarła, a wyjście Neski i Miśka zupełnie jej nie obchodziło). W rezultacie (zastawiałam sobą wejście) wysikała się tam gdzie ją postawiłam i od razu skok z powrotem.
  17. Z jednej stron y - radość, że psina może zobaczyć normalne życie, nawet w nim uczestniczyć, z drugiej - łzy w oczach. piękne te filmy i jednocześnie porażające.
  18. Może Havanka pomoże? Pozostaje tylko bazarek transportowy.
  19. Przywitamy się ze wszystkimi w mokry, ale ciepły poranek. Czuć zmianę temperatury. Ale dziś musiałam Lali pomóc wyjść za drzwi. Nesce zresztą też. Nadal coś siąpi, ziemia mokra więc hrabianki nie będą moczyć łapek. No, ale jakoś udało się. Zachwycone to one nie były, ale siusiu łaskawie zrobiły i od razu poszły spać. Tylko brać z nich przykład. powoli trzeba będzie brać się za robotę, choć bez większego przekonania.
  20. Misiaczku - zaczyna się robić cieplej, choć jeszcze mokrawo. Będzie lepiej, w końcu i tobie uda się pospacerować po weselszym świecie, słoneczko tez nam się pokaże i Twoje łapki będą chciały poganiać. Obyś jak najszybciej mógł swobodnie ganiać po zielonej trawie.
×
×
  • Create New...