Jump to content
Dogomania

Sowa

Members
  • Posts

    5053
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Sowa

  1. Owszem, można i tak nauczyć dawania łapy. Ale to jest zachowanie niekoniecznie najbardziej potrzebne na co dzień. Pies nie lubi dotykania łap - i ma po temu poważne powody. Więc z jednej strony zobojętniam i kojarzę z czymś miłym dotykanie - oglądanie łapy, a z drugiej - hasło na podanie łapy wprowadzam przy samorzutnym, bez cienia przymusu zachowaniu psa. Wtedy podanie łapy skojarzone jest ze skutecznym mlecznym krokiem, prośbą o pokarm lub kontaktem socjalnym. Każdy z nas ma wybór metod szkolenia.
  2. Masz do wyboru - smakołykiem i gestem naprowadzić szczeniaka w jakąś pozycję (na przykład siad), nazwać tę pozycję, pochwalić i nagrodzić albo wyczekiwać chwil, gdy szczeniak sam siada, nazwać czynność, pochwalić, nagrodzić. "Zostaw" jest trudniejsze - bo musisz uniemożliwić zakazaną czynność i wskazać prawidłową, za którą nagrodzisz - sam zakaz nie wystarczy. Co do "daj łapę" - wykorzystuj chwile, gdy szczeniak sam dotyka Cię łapką, nie wymuszaj takiego zachowania. No i cierpliwości - żaden szczeniak sam z siebie nie rozumie ludzkich słów.
  3. Chętnie wyjaśnię o co chodzi z tym pytonem. Na forum, na którym prezentowali swoje problemy i radości miłośnicy dość popularnej rasy psów, pojawił się szczegółowy opis straszliwej walki domowego niezastąpionego bodyguarda z hodowanym w tymże domu gigantycznym pytonem. Bohaterski pies oczywiście uratował życie wszystkim domownikom, autora wątku nie wyłączając. No i wszelkie "pytonowe" wspomnienia budzą szczerą radość nawet w ponurych dniach. Acha, ja też nie jestem ani Furie ani Berek, chociaż niejeden raz całkowicie podzielam Ich poglądy. Tym razem jednak dziwi mnie i zasmuca coś innego. To przykre, że PT Autor tego wątku, chociaż, jak sam pisze, ukończył liceum i jest studentem, tak okrutnie kaleczy język polski, walcząc z wszelkimi regułami dotyczącymi używania znaków przestankowych czy dużych liter niczym pies z pytonem; ortografia też oberwała nieco. Berku, proponuję nowe hasło - "polski pyton". W skrócie - "PP".
  4. ... a w przypadku opisanego tu Bariego, bardzo poważnym problemem będzie teraz przekonanie zwierzęcia, że nie tylko w obecności trenera musi liczyć się z właścicielami.
  5. Moim zdaniem, do wychowania szczeniaka OE nie jest potrzebna - starczy w pierwszych czterech miesiącach życia zwierzaka nieubłagana konsekwencja, najwięcej czasu przeznaczonego na naukę wymaganych zachowań i przy całej serdeczności okazywanej szczeniakowi - jasne wytyczenie granic, jasne sprecyzowanie, kto decyduje. I zdecydowana korekta, także fizyczna, wtedy, gdy psi podrostek spróbuje PIERWSZY RAZ - i to nie w zabawie - zachować się wbrew naszym zasadom. Nie obrażanie się, nie izolowanie, bo to niczego nie uczy. Korekta dopasowana do wrażliwości i odporności szczeniaka, potem spokojne wymuszenie prawidłowego zachowania dokładnie w tej sytuacji, w której nastapiło wykroczenie. I natychmiastowy powrót do serdeczności, jeśli szczeniak zachowa się tak jak chcemy.
  6. Poprawna polszczyzna. W rozmowie (także forumowej) błędy mogą być oczywiste lub mniej rażą, ale artykuł dyskusyjny, poradnik czy blog pisany "po polskiemu" odrzuca mnie natychmiast. Bo to dowodzi braku szacunku dla czytelnika, albo braku pracy nad sobą. W jednym i drugim przypadku tekst staje się niewiarygodny. Sowa
  7. "Szał" czyli inaczej nazywając "głupawka" - to bardzo częste zachowanie szczeniaków. Najlepiej nakierować to zachowanie na coś, na czym szczeniak może się wyżyć - na przykład na uciekającą na sznurku plastikową butelkę. Moje psy z reguły dostawały głupawki wieczorem - jak mi szczeniak zaczynał z błyskiem w oku i radosnym warczeniem fruwać nad meblami, wyciągałam taką butelkę. Bardzo chciałabym zobaczyć głupawkę w wykonaniu cavalierka - nie dałoby się nagrać? W miarę czasu, gdy lat przybywa zwierzakowi, takie chwile wspomina się z rozrzewnieniem. Acha, ludzkie dzieci, gdy nie mogą poradzić sobie z radosnymi emocjami, też czasem dostają głupawki. Ale to jest zawsze bardzo radosna, szczęśliwa ekscytacja.
  8. Moim zdaniem to nie jest kwestia tego, że labek kocha niuszyć, ale brak wpojenia podstawowych zasad. Psa można uczyć osobno chodzenia blisko przy nodze i osobno chodzenia na luźnej, dłuższej lince w miejscach, gdzie puszczanie luzem jest niedozwolone lub niebezpieczne. Być może trener zdecyduje o okazjonalnym zastosowaniu kolczatki - nie na zawsze przecież, ale dla bezpieczeństwa psa i właściciela. Akurat bardziej bałabym się założenia psu wszelkich wynalazków typu gentle leader, no i tego, że jak raz dobrze pociągnie, to włascicielka może mieć potłuczone kolana - i to w najlepszym razie. Problem dobrania metody do właściciela i psa to rzeczywiście poważny problem - może lepiej metodę stosować do psa. Właścicielowi jednak łatwiej wytłumaczyć, czemu taka a nie inna metoda - przynajmniej powinno być łatwiej:-))
  9. Pies najwyraźniej potrzebuje szkolenia - przy powitaniu proponuję najpierw wymagać siadu, a potem to nagradzać. Pies ciągnie, bo nie został nauczony chodzenia przy nodze - jedna lekcja z dobrym trenerem wystarczy, abyś wiedziała jak to robić na co dzień. Tylko nie ma zmiłuj - nie może być tak, że jednego dnia dla świętego spokoju odpuszczasz i bodaj raz pozwolisz się pociągnąć. Metodą drzewka nie podporządkujesz sobie psa. To on ma iść tam gdzie Ty sobie życzysz, a nie żebyś czekała, aż psu znudzi się ciągnąć. Gdzie mieszkasz? Może są blisko jakieś psie szkółki?
  10. Delph, masz rację, ale od hodowców ZKwP także nie wymaga się niczego, poza posiadaniem psów z uprawnieniami hodowlanymi. Mogą nawet nie wiedzieć, ile trwa ciąża suki i jak przebiega poród. Wniosek o ustalenie, co to znaczy dobrostan psów w hodowli, o sprecyzowanie, jakie warunki hodowca musi zapewnić psom, spotkał się z dezaprobatą zarządu oddziału krakowskiego. Specjalnie wybiorę się w przyszłym roku na zebranie członków krakowskiego ZKwP, aby dowiedzieć się, czy ten wniosek został bodaj przekazany do ZG - i z jakim skutkiem. Odżałuję ostatni raz obowiązkową roczną składkę:-))
  11. ZKwP aktywne na tym forum? A po co? Na zebrania wyborcze władz związkowych przychodzą przede wszystkim zainteresowani tym, aby nie zmieniać nic. Ostatnio na corocznym zebraniu oddziału krakowskiego przepadła oferta NIEODPŁATNYCH spotkań dla nabywców szczeniąt - spotkań, w czasie których omawiane byłyby podstawy wychowania. Za to utrzymano i polecano ODPŁATNE spotkania, przeznaczone dla tychże nabywców, poświęcone wyłącznie uczeniu prezentacji na ringu piękności.
  12. Faktyczne ocenianie charakteru??? Obecnie obowiązujące dla wielu ras testy są parodią, są świadectwem umiejętności trenera, niczego więcej. Pozwolę sobie dołączyc tu opinię naukowca: "Pies jest zwierzęciem stadnym i jako taki ma wpojone pewne zachowania socjalne, które pozwalają mu na unikanie bezpośredniej konfrontacji. O ile to możliwe, w sytuacjach konfliktowych zawsze następuje projekcja zachowań ostrzegawczych lub uspokajających, które mają za zadanie załagodzenie ewentualnego konfliktu. Te zachowania są w miarę możliwości oferowane z dystansu, bez naruszania strefy osobistej intruza i własnej. Pies, w sytuacji zagrożenia, prędzej się wycofa niż bezpośrednio zaatakuje. Dopiero jeśli sygnały uspokajające lub grożące, nie skutkują, pies może zaatakować. Jest to oczywiście uzależnione od wrodzonych cech charakteru psa. Przesłany mi rodzaj testów jest karygodnym zaburzeniem naturalnych uwarunkowań psa. Uwiązanie psa i drażnienie go przez pozoranta, uniemożliwia zwierzęciu zachowanie dystansu wobec atakującego człowieka oraz nie pozwala na prezentację tych zachowań, które w innych warunkach pozwoliłyby na uniknięcie bezpośredniej konfrontacji. W związku z powyższym, opisane testy, oceniam jako nie nadające się do oceny psychiki psa, gdyż sposób ich przeprowadzania wypacza obraz wrodzonych predyspozycji zwierzęcia. Oraz wymusza na psie zachowania agresywne wobec człowieka, które zwierzę może powtarzać w przyszłości. Mogą one wyprzeć wrodzone zachowania, przez co pies, w sytuacjach zbliżonych do realiów przeprowadzonego testu, będzie zachowywał się zgodnie z nabytym doświadczeniem. Ponadto, opisane testy, poprzez warunki w jakich są przeprowadzone, nie dają możliwości rzetelnej oceny takich cech jak temperament czy odwaga, a z tego co się domyślam, taki miałby być ich cel. Osobiście uważam, że testy nie spełniają swoich założeń i mogą w sposób negatywny rzutować na późniejsze relacje między psem a człowiekiem. Miklósi Ádám" Ta opinia została przekazana Głównej Komisji Szkolenia Psów co najmniej dziesięć lat temu. I co? I nic. Acha, kto to jest Miklosi, można wygooglować. Wydaje mi się, że dysponuje większą wiedzą niż poprzedni i aktualny szef GKSzP
  13. Moim zdaniem, dobrym krokiem byłoby zwiększenie wymagań wobec hodowców - wymagań dotyczących dobrostanu psów - z jednoczesnym zniesieniem obowiązku wystaw jako kwalifikacji hodowlanej. Nie we wszystkich krajach oceny z wystaw są przepustką do hodowli. Wystarczy, aby nabywca szczeniaka wiedział, czy rodzice jego szczeniaka byli wystawiani czy nie, czy przechodzili testy charakteru (byle nie takie jak nasze testy-koszmarki), czy mają wyszkolenie czy nie. I niech nabywca wybiera, co dla niego ważniejsze. Udokumentowane pochodzenie + udokumentowany stan zdrowia + dobrostan hodowlanych psów - tylko to powinno być obowiązkowe.
  14. Dwie godziny dziennie pracy z psem to moim zdaniem minimum dla ON-ka. Kręcenie się za ogonem to już alarmujący objaw stresu wywołanego brakiem zajęcia - ten pies chce i musi coś robić razem z ludźmi. Samo rzucanie patyków to za mało - rzucanie patyków, nie poprzedzone poprzednią pracą z psem, tylko nakręca zwierzaka. Kmiciorra, przerób z psem najpierw pięć razy cały regulamin PT, kilometrowy ślad lub szukanie starych kluczy na hektarowej łące, a potem w nagrodę rzuć zabawkę.
  15. Dlaczego 6-tygodniowy szczeniak za mały jest na smakołyki? Szczeniaki można przyzwyczajać do urozmaiconego jedzenia po skończeniu trzech-czterech tygodni, poczynając od odrobiny roztartego surowego mięsa. A do gryzienia mogłaby służyć 6-tygodniowemu szczeniakowi ugotowana piszczelowa kość wołowa - szczenięce zęby nie dadzą rady zgryźć kości, ale trening będzie znakomity. Wszystkie szczeniaki 6-tygodniowe, z którymi ostatnio miałam przyjemność zawrzeć znajomość w zaprzyjaźnionej hodowli, gryzły nogawki spodni i zabawki - i z pasją szarpały zębami każdy przedmiot, jaki znalazł się w zasięgu zębów. Oczywiście nogi człowieka były najbardziej interesujące.
  16. Nie chciało się zrobić uprawnień? A jakiego rodzaju są te uprawnienia? Na przykład w ZKwP? Doskonałe/bardzo dobre oceny na wystawach - oceny zgodne z modą akurat obwiązującą. Pies jak najbardziej rasowy, doskonały 30 lat temu, dziś w niektórych rasach może być na przykład dobry. Dlaczego używamy słów nie licząc się z ich znaczeniem? Dlaczego "dobry pies" - to znaczy pies niehodowlany? Na wystawach króluje moda, nie zdrowy rozsądek. Cechy psychiki odpowiednie do ustalonego ongiś wzorca rasy? Ano w niektórych rasach wiąże się psa do płotu i najzwyczajniej drażni. Jak się rzuca, to dobrze. Tego rodzaju "testy" to zbrodnia na rasie. Inny test - to zaliczenie egzaminu, egzaminu który świadczy przede wszystkim o kwalifikacjach trenera. Wiedza hodowcy? Może byc zerowa, od hodowcy wymaga się tylko płacenia składek. Warunki odchodu - szczeniaki mogą siedzieć w klatkach bez dostarczania bodźców niezbędnych dla prawidłowego rozwoju psychiki. Owszem, w niektórych rasach są wymagane badania wykluczające wystąpienie/nosicielstwo pewnych chorób. Fakt, że poza ZKwP może być jeszcze gorzej, w niczym ZKwP nie nobilituje. Nabywcy pozostaje kierować się własną wiedzą i własnym rozumem. Tyle tylko, że dziś bez porównania łatwiej weryfikować reklamowe ogłoszenia hodowli.
  17. Zacznij od podawania i podtrzymania przez sekundę bodaj patyka w pysku psicy, odbierz bez przymusu i nagradzaj nastepną zabawą. Niech bawi się razem z Tobą, nie sama.
  18. Natychmiast do weterynarza - znajomy mi pies bardzo ciężko odchorował pogryzienie obroży przeciwkleszczowej.
  19. Nie ma i nie może być reguły. To absolutnie indywidualne. Trzeba samemu wyczuć, nie ma uproś...
  20. Hm. Dla psa praca może być nagrodą. Oczywiście nie uzyskuje się tego od razu - oczywiście pies powinien mieć możliwość swobodnego badania terenu, ale.. Ale nawet szaleńcze tłamszenie się z najulubieńszym, znanym od szczeniaka kumplem nie jest tyle warte dla psa-pracoholika, co praca węchowa na zapachu wskazanym przez przewodnika. Kwestia tylko, czy chce się mieć psa-pracoholika.
  21. Skoro przez setki lat kojarzono psy nasilając określone cechy, to jest dość duże prawdopodobieństwo wystąpienia u przedstawicieli konkretnych ras tych cech, jakie były preferowane w hodowli. Lub jakich nie wykluczano.
  22. Czeski dummy - dummy (damik) to taki wałek do aportowania, używany na zawodach retrieverów zamiast żywej zdobyczy. Są już takie zawody. Dlatego wolę czeski, że jest porządnie zrobiony. Obszycie chyba z brezentu, wypchany czymś, co lekko sprężynuje pod naciskiem. Sznurkowy uchwyt pozwala daleko wyrzucić. Nie rozpada się pod mocnym chwytem - nadaje się nie tylko dla retrievera. Kupiłam kiedyś na wystawie retrieverów i chartów w Częstochowie i moje z pasją aportujące zwierzątko stwierdziło, że to jest najwspanialszy, najbardziej ekscytujący łup. Można wygooglować - dummy dla psa - i kupić nie tylko na wystawie, w sklepach zoologicznych też. Niezmącona radość z tego, że za chwilę zapewnię psu polowanie na zdobycz zastępczą i bedę miała niezastąpiony motywator w szkoleniu - taki cel chyba buduje emocje? ...A poza tym, kiedy bawiąc się z pieseczkiem dummikiem, gumową świnką czy szczurkiem z Ikei biegam w parku na czworakach, to odczuwam bezgraniczną radość z reakcji przypadkowych bliźnich.
  23. Różne sposoby zainteresowania zabawką: - demonstracyjne chowanie, tak aby pies to widział i wskazanie tylko gestem - z dystansu - turlanie lub przerzucanie zabawki do siebie przez dwoje ludzi znajomych psu - zazdrość, czyli obserwacja jak człowiek bawi się w ten sposób z innym psem - emocje przewodnika, czyli radosny bieg przewodnika po wyrzuconą zabawkę, ale emocje muszą być autentyczne - uwiązanie na sznurku uciekającej plastikowej butelki - nie wiem czemu, ale taka zabawka mocno ekscytuje - używanie dobrych czeskich "dummy" - też nie wiem czemu, ale dla wielu psów dummy jest szalenie cenną zdobyczą, najbardziej atrakcyjną - aport z główkami oblanymi gumą - podskakuje po wyrzuceniu.
  24. Moim zdaniem trudny pies to przede wszystkim taki, który nie potrafi samorzutnie wyhamować raz uruchomionych zachowań, wynikających z agresji czy strachu, choć zagrożenie minęło. Także pies, który nie ma możliwości szybkiego odreagowania stresu, nie respektuje sygnałów socjalnych ze strony drugiego psa. Skrajnie trudny pies to taki, u którego silniejsze pobudzenie, nawet w zabawie, powoduje niekontrolowane zachowania agresywne. Na pewno też nie chciałabym mieć psa, któremu nie zależy na kontakcie i współpracy z człowiekiem.
  25. Sjette, nie zaproponuję Ci żadnego szkolenia z bardzo prostej przyczyny - wszystko sama wiesz najlepiej; wiesz, że aport czy siadanie to sztuczka. Wiesz, że nauka bezkonfliktowego oddawania zdobyczy utrudnia potem wyjęcie czegoś z psiego pyska. Wiesz nawet, że Twój pies wraca, bo ma świadomość, że może zostać zlikwidowany. Przy takim Twoim przekonaniu i tego rodzaju argumentacji nie mamy wspólnej płaszczyzny do rozmowy. Na żaden psi temat. Jesteś o 30 lat przed Gezową i zapewne o tysiące lat przed innymi użytkownikami forum. Gratuluję dobrego samopoczucia.
×
×
  • Create New...