Zadzwoniłam do pani Kasi z Różana (odnowiłam znajomość sprzed 6 lat, kiedy to ratowałyśmy sunię i 4 szczeniaki przed zamurowaniem żywcem w podziemiach kościoła) - ona i pani Małgosia nadal "są na posterunku". Uciszyła się, jak powiedziałam o tobie, konfirm, TOZ-ie, o uchwałach gminnych, o inicjatywie społecznej itp. Proponowałam wspólne spotkanie w Makowie, póki jeszcze trwają w gminach dyskusje nad uchwałami o zwalczaniu bezdomności, ale nie mają jak dojechać :( . chyba ze my tam pojedziemy, ale to też ciężka sprawa