my "oba" robim postępy :)
Ineczko, pamiętem o tych predylekcyjnych miejscach do gilgotek, i mam wrażenie, ze Pikuś jak tylko wejdę do kojca aż się przytula do ręki, tak na momencik. Potem sprawdza rękę, a jak pusta, kręci się, uskakuje w bok, wraca do budki, znów wychodzi. I tak jest różnica między zastraszonym psiątkiem sprzed 2 tygodni, a dziś.
Od wczoraj jeżdżę po południu do Przasnysza na rehabilitację i czasu zrobiło się mniej do Pikusia...