Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44560
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. Irenko, trochę więcej, bo pies jest w Przasnyszu, to 100 km od Warszawy, a zawieść trzeba do lecznicy z rtg...
  2. Dzięki Marysi O. watek odnalazłam i chyba wznowię. W kojcu jest Pikuś, mały ratlerkowaty piesek. Chowa się w budzie, boi się ludzi, ale ogonkiem pomachał, jak nas zobaczył. Ponoć od jakiegoś czasu się błąkał po wsi i został złapany w klatkę łapkę w piątek, 10 kwietnia. Dostał chrupki i wodę, jest bezpieczny, ale nadal bojący się. Przyjeżdżam do niego, zawożę jedzenie gotowane, gadam. We wtorek nie miałam czasu zajrzeć do kojca, ale pojechaliśmy z Tomkiem wczoraj, z miską pachnącego jedzenia i pasztecikiem - wg pomysłu konfirm :) I cud, psiątek jak nas usłyszał, wybiegł z budki i "rozmerdał" się cały. On był po prostu głodny, chrupki duze "lidlowskie" nieruszone... Wziął łapczywie z ręki mięsko, mało palców nie straciłam, a tak się bał, ze siusiał pod siebie! Tomek przy nim kucnął, a tu psiaczek ząbki w całej okazałości pokazał: od miski wara! I jak pstryknęłam zdjęcie, dał nogę do budy. Wycofaliśmy sie więc z kojca, z dala stanęliśmy, by Pikuś w spokoju dokończył obiadek. Zdjęcia, takie sobie, wstawię wieczorem.
  3. Ale śliczny kolor, i ten pysio smutny...
  4. Zatem: samych dobrych dni, bez kłopotów i zmartwień, radości i cudnych chwil z Czworonożnym Przyjacielem :)
  5. A może cuś bezogonkowe się trafi?...
  6. I Ciechanów najbliżej Przasnysza, 35 km. Do Ostrołęki ponad 50 km w jedną stronę, a też co najmniej dwie lecznice z rtg i usg, ale nie są lekarze z Warszawy, jak ten przyjeżdżający w środy do Ciechanowa :) Eh, szkoda psa i bądź tu mądry człowieku, jak mu pomóc.
  7. Mój mąż Tomasz twierdzi, ze widział kilka dni temu na naszej działce kraskę. O tyle to by była ciekawostka, że to ptaki z Czerwonej Księgi, i że oprócz Lubelskiego (kilka par lęgowych) jeszcze przetrwały na Kurpiach. Ale to też szacuje się obecnie na kilkadziesiąt ptaków. W rozmowie z moim kolegą z pracy, rodowitym Kurpiem, okazało się, ze za jego dzieciństwa krasek było dużo, zakładały gniazda w opuszczonych dziuplach i ponoć przy tych drzewach strasznie śmierdziało ptasimi odchodami. Więc ludzie po prostu niszczyli gniazda, a chłopaki wykazywali swe zdolności i zręczność wspinając się na drzewa i wyciągając jajka lub pisklęta. :( :(
  8. O, fajnie znów widzieć i Marynię, i Rudzika, choć ten ostatni to już w domu powinien byc, kurka siwa!
  9.     już się dobrze czuję, ale na tymczasa poczekam "gminnego", zobaczymy, czy uda się złapać zgłoszoną sunię dziczkę, i jak się rozwinie sytuacja z Pikusiem.
  10. Gdzieś mi się zapodział watek psów kojcowych, gapka ze mnie, nie umiem odnaleźć?.
  11. Nie udało mi sie dziś - z czasem krucho - podjechać do kojca. Wczoraj tylko czy=ubek noska zobaczyłam... Szkoda chłopaka, że taki straszek, ale jak go choć na chwilę wyciągnąć z budki?
  12. Tu większość postów jest "nie na temat Lerki", takie babskie pogaduszki :) Fajnie, ze dołączyłaś, wieso :)
  13. Żal mi było bardzo naszych suczydeł, gdy je tak Aria męczyła. Zwłaszcza Nutki, która nawet wysiusiać się w spokoju nie mogła. A potem jaka ulga, jak ta szalona młodość poszła na swoje :)
  14. W tym roku mam zukupioną sporą skrzynię, napełniam ją ziemią (aż niewiarygodne, ile jej tam się mieści!!)i jak już napełnię, tam wysadzę ziółka.
  15.     Tak, pani Asia to bardzo dzielna i dobra osoba. Przy akcji "kaukaz" Panie były dwie, druga to Krysia "makowska", jak ją nazywamy :) Ale zawsze to niepewność przy podchodzeniu do duzego nieznajomego psa, a panowie, którzy dokarmiali psa ostatnio, nie za bardzo garnęli się do pomocy, chociażby przy wsadzaniu psa do auta.
  16. W kojcu od soboty jest piesek - złapany na wsi do klatki łapki. Poszłam zobaczyć - mały, młodziutki, ratlerkowaty, czarny podpalany, uszka klapnięte. Leżał przed budką, ale jak podeszłam do kojca, podniósł się, pomachał ogonkiem między nóżkami i czmychnął do budki i się już nie pokazał. Kojec został wzmocniony siatką, by przez szczebelki nie uciekały psy (jak Bajka czy mały pekińczykowaty, co to odławiany wracał dwa razy do rynku) Ma miskę z wodą i michę chrupek. I jest bezpieczny. Ale dzikus, rzeczywiście. Nie ma co go ogłaszać, bo go nie znam, ale jak oswajać na tym odludziu... Zanoszę mu jedzonko w misce takie gotowane, wystawia nosek z budy, ale boi się podejść. Aha, nazwałam go sobie roboczo Pikuś.
  17. Kudłataja, podaj linka do wątku sunieczki
  18. Dama o dwóch ogonach :) Zdjecia rewelacyjne, i psiątka urocze (kiedy tak śpią)
  19.     .... i nawet sławetne 99 km :) Czekamy na inne zgłoszenia
  20. A ja myślicie, czy takie zioła w doniczkach z Lidla czy innej biedronki, to można posadzić w ogrodzie?
  21. I ja, i ja!! Bardzo się cieszę, bardzo bardzo! Tyle czasu, taka poniewierka na tej wsi, a tu tak wspaniałe zakończenie! NUTUSIU, Cudna i Kochana Osobo, DZIĘKUJĘ.
  22. Ja też przyznam się, że z ciekawością zagladam na ten wątek i czytam, czytam, czytam... :)
  23. Nasza Aria miałam brzuszek aż fioletowy, i nie było to uczulenie na szwy, jak myślałam, ale na ogolenie skóry. Pomogły balsamy do krowiego wymienia i alantan.
  24. W zeszłym roku tak się te panie bocianowe pobiły, ze jedna przepłaciła to niestety życiem, leżała pod gniazdem na szosie :(, ludzie widzieli, ze się biły. Mam dużo roboty w ogrodzie, a jakoś mało siły, wiec pomalutku coś tam dłubię, grabię, przycinam, dosadzam. Chcę dokupić - ponoć ślicznie kwitnący - żylistek.
×
×
  • Create New...