Piękna Narew i te kry, jak pleśń na wodzie, nie?
U nas było na Sylwestra towarzystwo "kajakowe" z 3 województw, 8 osób - bogato zastawiony stół, bo każdy coś przywiózł, i ja nieźle przygotowałam, gadaliśmy do 3 nad ranem. Z przerwą na szampana na ulicy przed naszym domem, to taka tradycja Tomasza-sołtysa, przyszło znów ze 40 osób. Spanie wygodne, bo dla każdego starczyło łóżek, choć kajakowcy przywieźli karimaty i śpiwory. A rano śniadanie połączone z podgrzanymi daniami z wieczora i tak ok. 14.00 rozjechali się goście do domów. Została tylko u nas moja siostra Ania i Kenia na dalszy tydzień.