Ma w sobie coś ten pies, ze tak się ludziom podoba.
W weekend były moje dzieci (bez Pawła jednak...) i najpierw zapytanie "a co to za nowy piesek?" i to głosem mało przyjaznym, a po niedbałym moim rzuceniu: "a, ten biały?...to tata przyniósł od chłopa, razem ze sznurkiem, na którym pies dyndał pół roku" było: "o, dobrze zrobił, a piesek fajny nawet". Po godzinie Bianka właziła wszystkim na kolana, pokazywała brzuszek, przynosiła pluszaki - no rewelacja!!
I Michał żałował, ze jego kumpel wziął już psa tydzień temu, 3 letnią borderkę po zmarłej sąsiadce, bo by zawiózł mu Biankę :)
I Kuba - kolega mojej Agi tez ją brał na kolana, całował nosek i żałował, ze nie moze mieć psa...