Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44557
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. I jeszcze to.........
  2. Rzadko proszę o pomoc, sama "bujam się " z bezdomniakami w naszej gminie, ale teraz błagam...
  3. Rzadko kiedy proszę o pomoc, sama "bujam się " z bedomniakami w mojej gminie, ale teraz proszę...
  4. Rano jakby żwawszy - zjadł odrobinę, ale na dwór niechętnie wyszedł, nic nie zrobił. Proszę o pomoc - o dom tymczasowy, o wsparcie, o cokolwiek.... Wpłaty od: Agnieszka (elik) 50 zł MALWA 50 zł Memory 100 zł Nesiowata 20 zł anica 10 zł jola_li 50 zł Anula 30 zł b-b 15 zł jolanta08 10 zł Tianku 15 zł Havanka z bazarku 210 zł RAZEM: + 560 zł Wydatki: kontrola wet., usg, badanie krwi - 80 zł karma z Zooplusa - 143,40 dojazdy do Makowa - 30 zł Aniprazol: 3 tabl. x 6 zł druga dawka 3 tabl. x 6 zł, razem 36 zł RAZEM- 289,40 Zostaje: 270,60 zł Dziękuję serdecznie!
  5. Nie mam już siły. Błagam o dom tymczasowy dla tego PIESKA, uratowanego w ostatniej chwili! Do pomagania w naszej gminie jestem tylko ja Tomek. Gmina owszem, pomocna, ale to jednak urząd, nie osoba, która da dt, zawiezie ciepłe jedzenie do kojca, weźmie na spacer :( Ledwie jeden pies opuści nasz bdt, a na ulicy czeka kolejny. Nadal mamy dwie suczki do adopcji, i 3 swoje psy. W kojcu gminnym siedzi od 4 tygodni niewielki rudy piesek p- wiec jeszcze dodatkowo jeździmy, wkładamy słomę, wozimy ciepłe jedzenie, wyprowadzamy. Ten piesek, LODEK, pojawił się jakoś 3 tygodnie temu - niewielki, krótkołapy, młodziutki. Niezwykle przyjazny, radosny, brat-łata. Ogonek do góry, pyszczek radosny :) Chodził po wsi, spał w dzień w krzakach, ale rano jak szłam do pracy, wychodził z jednej z posesji. Pytałam wielu osób, co to za pies - a to pani X, a to pewnie pana Y. Każdy go głaskał, każdy karmił, każdy żałował "żeby go ktoś zabrał, taki fajny". Cholera, ale NIKT go nie zabrał. Zawieźliśmy psiaka do kojca gminnego, (podzielony na dwie małe część), ale następnego dnia znów siedział pod sklepem. No i przyszły mrozy. Psa nie widziałam od kilku dni. aż do wczoraj. Spał zwinięty w kłębek za sklepem z. ciuchami, właściwie pod oknem mojej pracy. Pewnie był tu od dawna, ale przez parkujące auta pod oknem nie widziałam go. Na gołej ziemi. Nie mogłam wyjść z pracy, ale zaraz jak tylko Tomek wrócił z terenu, pojechaliśmy do domu, wymościłam słomą budkę awaryjną w kojcu awaryjnym (w sadzie, rzadko jej używamy) i wróciliśmy po psiaka. Leżał w tym samym miejscu, ktoś rzucił dwie stare kurtki, pod które się schował. Aż się rozpłakałam... Pies nie ruszał się, obojętny na wszystko, z zaropiałym oczkiem, ledwie podniósł głowę. Otuliłam go w tę starą kurtkę, wzięłam do samochodu - znieruchomiał, przytulił się, a ja go ogrzewałam tuląc do siebie. Przepraszałam za tych ludzi, za siebie, za wszystko...Wzięliśmy go do lecznicy, nie do budki, Tomek go obejrzał, i zostaliśmy niuńka w spokoju. Dostał leki na wzmocnienie, Biowetalgin, glukozę. Po godzinie wypił miseczkę wody, na jedzenie nie spojrzał. Po 3 godzinach wyniosłam go na dwór, bo może siusiu zrobi - nie, podreptał, zwymiotował wodę, skierował się do lecznicy... Bolesność brzuszka, grzbiecik wygięty, ropa z oczka aż kapie... Porównanie TEGO psa sprzed kilku dni, radosnego zawadiaki, z TYM psem, kupką nieszczęścia to rozpacz......... Zdjęcia z lecznicy niewyraźne, ręka mi się trzęsła, a psiątko zakopała się w tę starą kurtkę.....
  6. Koty mają apetyt, ślicznie załatwiają się do kuwetki, są zgodne, siedzą razem w tej materiałowej budce - i to najważniejsze :) Spokojnie, damy radę :)
  7. a mnie się wczoraj ulało, zamarzał pies na oczach wszystkich... Bezsilna złość, rozpacz, gorycz... i kolejny pies u nas.......
  8. Zagladam do Was dziewczyny miłe :) Sama się borykam z dwiema wiecznymi tymczasowiczkami i bidulkiem w kojcu gminnym ...
  9. Zadzwonił pan z ogłoszenia o Tinka, ale totalna porażka. Jakiś gburowaty, małomówny, i ze 3 razy zapytał: "czy piesek jest ostry" bo ma pilnować gospodarstwa...no nie, nie jest ostry, bo to młodziutki piesek, przyjazny do ludzi. nie, to nie takiego pan szuka, ma szczekać i "latać po podwórku".
  10. to jeśli odjąć te 5 miesięcy tymczasowania u Ciebie, to jakoś optymistyczniej to widzę :) Maddie, Lili była u Ciebie luzem w mieszkaniu, czy w klatce?
  11. Szczęściara! :) , że trafiła do domu, nie do kojca i budy :) I śliczne imię dostała :)
  12. O, Irenka wróciła!! Hura! Nie zamarzasz tam na wsi, nad Narwią? Pewnie nad rzeka trochę zimniej niż w "głębi lądu", ale za to jakie masz widoki! :)
  13. Wszyscy na dogo kibicowaliśmy Maniusiowi [*].... kawał historii.....
  14. pewnie już nie zagląda na dogomanię :( Ciekawe, co z psiakiem, czy jeszcze żyje. To rok 2006...
  15. Kupy Tośki już normalne - wczoraj na spacerze zrobiła kupala na środku ścieżki, tej, którą całe stadko podąża do sadu. Wszystkie psuczki ominęły tę przeszkodę, oprócz Dianki - aż sie zaśmiałąm z jej miny, jak wdepnęła jedną łapą :). ale stąd wiem, że wypróżnienia Tosi są jak najbardziej ok.
  16. Nasze koty dzikusie, nie to co Herman... O pogłaskaniu, ba, pogadaniu do Lili nawet nie ma co marzyć, ucieka na sam widok człowieka. Ale dobra wiadomość jest taka, ze zjedzone w nocy suche jedzonko, ten Royal, i mokra karma z saszetki. Zamówiłam w niedzielę Purizona i różne puszki, w Zooplusie.
  17. Ale akcja! Szczęśliwej drogi!
  18. Nie, nikt nie dzwonił. Dałam go wczoraj wieczorem jeszcze raz na MojaOstrołęka. Też cisza :( Jakoś musi sobie radzić - ma duzo słomy i raz dziennie ciepłe jedzenie. I wodę. Od nas, bo niby skad...
  19. Zajrzyjcie, proszę, na bazarek Aldrumki, dla naszych psiaków:
  20. Ale super bazarros, Aldrumko kochana!
×
×
  • Create New...