No to mogę już napisać: w zeszłym tygodniu z moją znajomą zrobiłyśmy "akcję" dla Tinka wysyłając jego zdjęcia pewnym jej znajomym, którym odszedł ukochany piesek. Miałyśmy nadzieję, że Tinek zajmie jego miejsce. Przez święta państwo mieli się zastanowić. Niestety okazało się, że jeszcze nie są gotowi na kolejnego zwierza :( Tak mi smutno, myślałam, że to już kwestia dni, żeby Tinuś opuścił kojec, nawet grzałam samochód, żeby tych ludzi w weekend przywieźć na zapoznanie z Tinkiem... no i doopa :(