Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 10/10/26 in all areas

  1. Cudna A pokój jaki super I Domownicy ludzcy jeszcze lepsi,tyle akcji ratunkowych az łza się w oku kręci
    2 points
  2. Melduję, że Sabinka nie została odwirowana!!
    2 points
  3. Trochę dobrych wiadomości. Wczoraj do swojego nowego domu w Poznaniu pojechało rodzeństwo Masza i Migdałek, rodzina przyjechała osobiście po maluszki Dziękuję bardzo Alaskan za wideowizytęWcześniejsza rozmowa wypadła bardzo dobrze, ankieta została wypełniona wzorcowo, więc wybrałyśmy taki sposób weryfikacji. Maluszki już na miejscu, przeprowadzka nie wywołała stresu, wszystko jest b. dobrze. Przed adopcją kociaki zostały zaszczepione.. Dziękuje Murce za opiekę
    1 point
  4. Skubi - to on znalazł dzisiaj nowy dom. Mam nadzieję, że nikogo nie ugryzie i go nie odwiozą.
    1 point
  5. Asiu.... Cała nasza Asia Nie mogę przestać o nich myśleć, zwłaszcza, kiedy patrzę na Gaję i słyszę jej kaszel.... Psychicznie jest ogromna poprawa ale stan zdrowia niestety lepszy nie będzie. Dbamy, żeby się nie pogorszyło Gajeczce.
    1 point
  6. Na fb są grupy, można poprosić o informację o produkcie i wycenę. Wtedy miałabyś już wstępne informację przed ewentualnym pójściem do Dessy. Trzeba zrobić kilka dobrych zdjęć. Większość działających tu na dogo ma konta na fb i tam od dawna ma swoje działania bazarkowe:)
    1 point
  7. Witam serdecznie z wielką modlitwą za pokój na Ziemi za spokojności dnia każdego
    1 point
  8. Po ćwiczeniach zasłużony smaczek, suszony filet z piersi kaczki
    1 point
  9. Dzień z życia Sabinki "To ciotki zołzy!!! Nawet w sobotę każą ćwiczyć"
    1 point
  10. 1 point
  11. Sabinka dostała piękne schodki, z których korzysta. Jutro postaramy się zrobić zdjęcia, jak wchodzi na kanapę
    1 point
  12. Ta suczka z kojca już na dom. Dziękuję za troskę
    1 point
  13. Uważam, że zmiana miejsca pobytu Sabinki dała pozytywne efekty. Nie załatwia się w domu, reaguje na przywołanie LILU, zakumplowala się z psami, lubi być głaskana. O relację z mężczyzną nie pytałam. Przyszły DS nie musi być w bardzo zaawansowanym wieku emerytalnym. Zdecydowanie w pobliżu Wrocławia, gdyby LILU miała pomóc w sytuacjach awaryjnych. To zwiększa szanse na adopcję. IDEALNY dom może być gdziekolwiek. Ale ja tutaj tylko zamiatam.
    1 point
  14. Możne o to dopytać, ale moim zdaniem mężczyzna może być Wiem, ze tatę Lilu na początku ugryzła ( chyba lekko) jak przyszedł pod nieobecność LILU, ale teraz już go nie rusza. Tata gospodarzy tam w czasie wyjazdów LILU
    1 point
  15. Niezmordowana Nadziejko Nie nadążam z podziękowaniami za kolejne bazarki Z całego serca dziękuję za bazarek dla Viki i Samiego Sami jest pod opieką agat21, ale to mój ulubieniec
    1 point
  16. Witamy Wszystkich serdecznie. Z wielu przyczyn nie było Nas tu długi czas, mam nadzieję że przekazywanie informacji przeze mnie wróci na stałe, natomiast przez to że mam stary, ledwo żywy telefon, który nie jest zdolny do skomplikowanej współpracy, to zdjęcia do wklejania dalej będą przechodzić przez ręce Iwny. Przede wszystkim chciałam serdecznie podziękować za każdą paczkę, którą do moich psów przysłaliście. Dziękuję każdemu, kto wspierał nas w jakiejkolwiek formie. Dziękuję za każdą poszewkę, ręcznik, kocyk, niepotrzebną koszulkę, bluzkę – każda jedna rzecz ma tu swoje zastosowanie. To co nie ląduje pod psem, przerabiam na setki szmat i szmatek do wycierania podłóg i zbierania pogubionych kup, a wierzcie że to idzie jak woda….Wystarczy że Rózia uruchomi swoją nieograniczoną wyobraźnie i po każdej akcji z cyklu „posprzątaj po mnie” , znika w śmieciach kolejna partia szmat… Którymś razem przyszedł duży pokrowiec na materac - dzięki temu że był taki duży i gruby, to w zestawieniu z kocami ,psy zyskały dwa legowiska - piszę o tym, gdyby się ktoś zastanawiał czy się przydał – oczywiście że się przydał i to bardzo, tak jak wszystko co te moje brudasy od Was dostają. Cioci Limonce dziękuję z całego serca za wsparcie finansowe -miałam zdecydować na którego psa to przeznaczyć – długo się zastanawiałam , bo potrzeb jest bardzo dużo, a przy kupowaniu kolejnych leków, chce się czasami dosłownie wyć z bezsilności, ale żeby było sprawiedliwie i dla wszystkich, to kupiłam dwa dziesięciokilowe proszki do prania , jakieś płyny, zapas chusteczek nawilżających i zasypki – to są produkty pierwszej potrzeby obecnie, natomiast przy ilości prania jakie co dzień robię, możliwość zakupu proszku potrafi dać dużo radości – a więc tak spożytkowaliśmy to konkretne wsparcie. Dziękuję Limonce za słodkości, które czasami pozostają jedyną formą pocieszenia w ciężkiej rzeczywistości roku 2026 Już 2025 mnie mocno przewałkował, ale jak to mówią , zawsze może być gorzej, także tak….Ale narzekać nie będziemy, bo w końcu niewiele zostało, a zacznie się 2027 i wszystko może się zdarzyć…. Co u Rózi, naszej bohaterki wątkowej słychać, to z grubsza wiecie. Rózię można wyleczyć z różnych chorób, ale na bałagan w jej głowie, nie ma lekarstwa. Bywają dni, że zachowuje się względnie przyzwoicie, jest spokojna, można powiedzieć, że wygląda jak normalny pies, ale takich dni, a przede wszystkim nocy, jest zdecydowanie mniej. Najgorsze są noce, ja już nie wiem nawet jak wygląda normalna noc. Rzadko kiedy śpią wszyscy, bo nawet jak Rózia akurat śpi normalnie, to łazi ktoś inny. Niezależnie od tego o której wychodzą ostatni raz na dwór, to i tak zaczyna się wędrówka ludu, jak Ja tylko oczy zamknę. Jedyna różnica między Rózia a resztą jest taka, że one w nocy chodzą , a Rózia biega...Wystrzela z legowiska i lata w tą i z powrotem i tylko ona wie po co i gdzie chciałaby dobiec. Wypróbowaliśmy z Rózią różne leki i na nią nie działa nic. Można dać, można nie dać – efekt będzie taki sam. A największy z największych problemów to taki, że stałam się więźniem Rózi. Nie mogę urwać się z domu, nic nie mogę, bo z takim skomplikowanym psem nikt nie zostanie, nikt, a przynajmniej ja nie mam blisko siebie takiego ktosia. Miałam taką pilną potrzebę wyjazdu w sprawach rodzinnych, tym razem ściągnęłam córkę z drugiego końca kraju, żeby zajęła się nimi przez kilka dni, ale to się akurat udało wyjątkowo, bo czasowo było wykonalne. Co dalej, nie wiem. Jej się nie da nigdzie zabrać ze sobą, to nie taki egzemplarz, który się nadaje na takie rozwiązanie. No ale żeby nie było, że wszystko jest źle, to może kilka zdań o Nusi. Ja na tym wątku, nie raz pisałam o schronisku w Radomsku…... Poza dziesiątkami maili wysłanymi do urzędu miasta, dotyczących wolontariatu którego nie ma, aktualnych zdjęć, które są nieaktualne od lat, stanu psów, które opisywane są przez całe ich życie jako bojące się ludzi itd. itd., symbolicznie uratowaliśmy chociaż jedną sunię – Nusię, nazwaną kretyńsko w schronisku Podstoliną . Przyznaje że i Ja nie miałam pomysłu na imię dla niej, czasem jest tak że się popatrzy na psa i samo się jakieś przykleja, ale tym razem nic mi się nie chciało przykleić, więc trochę w spadku po Nuczce ukochanej, za sprawą której kiedyś ten wątek powstał, radomszczańska sunia dostała na imię Nusia. 14 lat, z czego 12 lat w schronisku, w tej samej klatce , w tej samej budzie. Okazało się że to był ostatni moment żeby uratować jej życie – tego nie wiedzieliśmy, wyszła oczywiście jako zdrowy pies…Szybko dało się zauważyć, że coś jest nie tak u niej z oddychaniem. Okazało się, że stan serca ma tak poważny, że gdyby nie dostała leków w tym krytycznym już momencie, to dawno nie byłoby jej wśród żywych. Byłaby kolejnym psem, który zniknął ze schroniska w Radomsku, jakby go tam nigdy nie było ... Jak przyjechała, wydawała się nieco wycofana, zamknięta, myślałam że będzie demencyjna mocno, ale taki to był „tylko” stan poschroniskowy….Otworzyła się z czasem, z milczącej suni, zaczęła się odzywać coraz częściej, spojrzenie stało się świadome i ciekawość świata większa. Ale najwięcej czasu spędza Nusia na łóżku, jak to u psich staruszków – sen jest dobry na wszystko. W jej przypadku leczyć musimy tylko serce, poza tym jest dobrze na szczęście, bo miesięczny koszt leków na serce to 360 zł. Przez pierwszy miesiąc zaoszczędziliśmy na cardisure, bo miałam sporo tabletek, które zostały po innym psie, ale na październik musiałam już wziąć tyle ile potrzeba i dopisać do rachunku Nusi. Jeśli ktoś miałby na zbyciu cardishure/vetmedin , to Nuśka połknie z chęcią wszystko Podsyłam do Iwonki zdjęcia Rózi, więc wylądują tu pewnie niedługo. Zobaczycie Rózię w towarzystwie jej uzależnienia, czyli z jej ukochanym Burtonem
    1 point
  17. Mamy kolejne wpłaty na koncie Niuni: 60,00 zł od elficzkowa X - 5.10. 40,00 zł od Aldrumka X - 6.10. Bardzo serdecznie dziękujemy oraz 50,00 zł od mari23 X - 5.10.
    1 point
  18. Sabinka jest pełna życia, radosna, rozbrykana, nieświadoma swojej niepełnosprawności. To żywioł, tornado... Jedna z bardzo rzadkich chwil....Zastygła....Komara zobaczyła...
    1 point
  19. Andżela była ze mną na wsi na weekend, bo Kaj dostal krwotoku i musialam jechać. Wróciłyśmy dziś do Katowic. Dałam jej Biovetalgin na próbę i nie ma za bardzo efektu. Tylko Zoja jest w stanie zmusic ją do ruchu. Na jej widok ze zesztywnialym zadem, ale na dwóch przednich łapach podskakując jak krolik, zaczęła sama się poruszać. Tak to ją rano trzeba podnieść i postawić na zewnątrz. Przed wyjazdem a wieś chciała iść do parku, tylko łapy odmówiły posłuszeństwa na ścieżce przed parkiem. Lalicja była w wózku, ale Andzeli nie da się niestety tak zapakować. Wracałyśmy z przerwami i z ogromnym trudem. Jedzenie dostaje po troszkę, ale często. To też jest jakis sposób. Zamówiłam jej na Temu takie jakby ubranko z nosidłem. Ludzie sobie chwalą i przy większych po prostu psa w nim zostawiają. Czekam aż dojdzie. Córka po dwóch tygodniach choroby wyjechała teraz na wieś, bo szkoła czeka. Nie wiem, jak będzie z Andżelą. Chyba będę musiała prosić mamę, żeby pomagała mi ją znosić. Kręgosłup Andżeli jest już całkiem sztywny. Ona jest niesamowicie mądra. Wszystko nam sygnalizuje. Każdy jest pod jej wrażeniem. Przez to jest tak strasznie ciężko mieć świadomość, jak smutną, straconą i tragiczną miała większość życia i że tak niejednoznaczne są te nasze starania.
    1 point
  20. Luna pojechała do domu. Przyjechała po nią cała rodzina, suńcia nawet panów bać się przestała po przekupieniu smaczkami. Dzisiaj już dostałam filmik i wiadomość z podziękowaniem za wspaniałą przyjaciółkę
    1 point
  21. Głupio może zabrzmi, ale powiem. Moja znajoma, na wieczornych spacerach, zbiera te plastikowe butelki i wrzuca do automatów. To w dużym mieście, od cholery tego leży. Średnio 1000zł miesięcznie nastuka. Ja na wsi, nie ma potencjału, ale gdybym jeszcze w Warszawie, to co szkodzi podnieść i mieć na biedne pieski tysiąc miesięcznie
    1 point
  22. Właśnie przed chwilą listonosz przyniósł raport o 1,5% podatku za 2025r. Pięknie dziękujemy wszystkim tym dogomaniakom, którzy zdecydowali się wspomóc naszą działalność
    1 point
  23. Zwłaszcza, że teren gminy i miejscowość na bogatą nie wygląda. Ale co tam, pani urzędniczka ma "kłopot z głowy", sprawę załatwiła jednym telefonem do schroniska Pisałam do schroniska w jej sprawie, czekam na odpowiedź. A jeśli jej miałby ktoś pomóc....no kto? Jeśli nie wydarzy się żaden cud...to oczywiście ja.... Mam dobre wieści - Gaja tak bardzo zaprzyjaźniła się z Inką i Morelką, że już śpią razem wprawdzie w nocy Gajeczka walnęła wielkie kupsko, ale co tam... najważniejsze, że się odważyła i "została na noc", bo w ciągu dnia często do nich zaglądała. W sobotę przyjechała koleżanka żeby pomóc mi zrobić ładne zdjęcia do ogłoszeń pręgowanej Luny i oczywiście przywitała się ze wszystkimi. Gaja w pierwszej chwili ją obszczekała, ale potem "przemyślała sprawę" i dała się przekupić smaczkami _____________________________________________ Po kilku dniach dopiszę "skargę", że Gaja nie zachowuje czystości. Ale i tak jest cudowna, kochana
    1 point
  24. Ja podczytuje wątek i tak sobie pomyślałam, czy po kwarantannie nie można by było zabrać tej staruszki ze schroniska, jeśli miałby kto?
    1 point
  25. Odeszła nasza Kora - Dorota Kiełbowska. Będę Ją kojarzyć z wolontariatem na Paluchu - miała niesamowitą pamięć do znalezionych psiaków, i jak się któryś w Warszawie i okolicach zagubił, zaraz dzwoniło się do Kory, by popatrzyła, czy nie trafił na Paluch. Ogromnie mi przykro A jeszcze niedawno "świeciła " mi się na Messengerze
    1 point
×
×
  • Create New...