Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 09/15/26 in all areas

  1. Dziękuję pięknie. Słabo mi wychodziło to pilnowanie bazarku, ostatnio za dużo się dzieje, a dziś w nocy zostałam nawet dubeltową babcią
    2 points
  2. 2 points
  3. ..też o tym myślałam Dlatego, chociaż to taki problem z tymi agresywnym psinami; stale muszę jedne zamykać inne otwierać, ciągle je liczę, sprawdzać furtki i drzwiczki ale nie mam biedakom tego za złe, to przecież nie ich wina
    2 points
  4. Moim marzenie, to wspólny dom dla Viki i Samiego Oni naprawdę dobrze czują się w swoim towarzystwie Myślę, że Sami daje Vikuni poczucie bezpieczeństwa. To mój ulubieniec Tak bartdzo cieszę się, że Agata go wypatrzyła i zabrała z piekła do raju.
    2 points
  5. FV_1_09_2026.pdf Opłacona faktura za pobyt Sabinki w ośrodku : 2800,00 zł
    1 point
  6. Dzisiaj odebrałam przesyłkę Dziękuję serdecznie, fancik śliczny
    1 point
  7. Zapraszam do bazarku, kupujących i oglądających. Uprawa kwiatów daje dużo przyjemności i satysfakcji.
    1 point
  8. To prawda. Moja wnuczkowa ma 38 lat. Ja też miałam być Elżbietą , ale ojciec wrócił z USC z innym imieniem.
    1 point
  9. Bardzo serdecznie dziękuję Elisabeciu Dam znać, jak tylko pojawią się na koncie. Jak zwykle, gdy prowadzą bazarek, lajki kończą mi się bardzo wcześnie, albo nawet od rana już ich nie mam
    1 point
  10. Elżbietki to na ogół super kobietki. Moja wnuczkowa jest też Elą.
    1 point
  11. Przecież jak on skoczy w tej obróżce przypięty na smyczy to się powiesi, udusi albo skręci kark, złamie kręgosłup Też nie mam osiatkowanego balkonu i dwa koty, jednego już od 11 lat. I też na początku wpadłam na "genialny" pomysł, żeby kotka mogła być na balkonie w szeleczkach na smyczy. Jednakże moja spryciara szybko umiała się wyswobodzić z szelek, więc szelki poszły do kosza, a ja kota po prostu pilnuję na balkonie, nigdy nie jest na nim sama. Na naszym osiedlu kilka lat temu był przypadek, że kot przypięty na balkonie w szelkach wskoczył na balustradę i spadł z 4 piętra, wyślizgnął się z tych szelek jak wisiał. Miał złamaną szczękę i urazy wewnętrzne, był leczony w mojej lecznicy.
    1 point
  12. Cieszę się, że będę mogła pomóc Rewuni, Eliczku. A wątek Suni przeczytałam, bo szukałam po cichu "swoich" miejsc na Dogo od dwóch tygodni.
    1 point
  13. Ojej, Elisabetko kochana przepraszam najmocniej, nie widziałam Twoich wpisów na wątku Rewuni. Jesteś niesamowita, nie wiesz jaką radość mi podarowałaś. Pewnie to przeczytasz, ale tak na szybko powiem Ci, że operacja, jaką Rewunia przeszła w lipcu, prawie ją zrujnowała. Twoja deklaracja jest wielką pomocą dla finansów Rewuni. Elisabetko bardzo, bardzo serdecznie Ci dziękuję
    1 point
  14. 1 point
  15. Kasia była dzisiaj z Nerunią w przychodni, bo w jednym uchu , pomimo czyszczenia na bieżąco, gromadzi się spora ilość ciemnej mazi. Poniżej relacja Kasi po wyjściu z przychodni. Wizyta zakończona sukcesem . Początek był niezły, do samochodu jakoś ją wpakowałam( nastawiona byłam na gorszy scenariusz, więc duży plus dla Nerki ). Podanie znieczulenia poszło sprawnie, poczym zostałyśmy w gabinecie same w oczekiwaniu na sen. Wszystko dziś Nerka zrobiła pod siebie - obsikane futro, kupa szła przez cały czas badań, jakby od trzech dni nie robiła. Tak się ufajdała, że jeszcze w pakiecie porządnie gąbką pół psa wyszorowali . Na USG jest ok, więc nawet jeśli z krwi wyjdą jakieś parametry podwyższone, to wiemy że nie ma w jamie brzusznej żadnych zmian/ guzów. Wyniki z krwi będą jutro. No i uszy - jedno ucho było ładne, okazało się że nie ma nawet za bardzo co czyścić, za to drugie odwrotnie - czyszczenia było dużo, dostała do niego Neptre ( dostawała ją zawsze przy czyszczeniu). Poza tym miała obcięte pazury, bo znowu były długaśne (rosną jej jak wściekłe) i zaszczepiłam ją od razu na wściekliznę, bo była od dawna bez szczepienia. Czyli mamy Nerkę ogarniętą w całości. Zobaczymy co wyjdzie z krwi. Jak nic nie wyjdzie, to może ten gorszy apetyt spowodowany był "tylko" bólem ucha. Najwiejsza akcja dzisiejszego dnia, to było wyjście z kliniki... Za żadne skarby nie chciała wstać, jak jej chciałam pomóc podnieść dupsko, to zaczynała wrzeszczeć w niebogłosy, a jak jej chciałam kocyk pod brzuchem przełożyć żeby może tak jej pomóc, to prócz pisków, chciała gryźć . Nie szło się z nią dogadać ani prośbą, ani groźbą... Pomogła po jakimś czasie weterynarz i jakoś ją we dwie zaciągnęłyśmy do samochodu. Na filmiku Neri właśnie dojechała do domu. Całą drogę żaliła się na swój los, ale ogólnie jeśli chodzi o wizytę, to zawsze mogło być gorzej... . Zdjęcia Neri zrobione świeżo po powrocie, plus zaświadczenie o szczepieniu. Na zielonej karteczce koszt dzisiejszej wizyty - wszystko co było robione. Jeszcze u weta. Wreszcie z powrotem w domku
    1 point
  16. Od czasu, jak ocieplili nam blok i nie można wiercić dziur w elewacji, to przez te ograniczenia mam o wiele mniej kwiatów na balkonie, niż kiedyś. Teraz sadzę pelargonie, heliotrop, maciejkę, begonie bulwiaste, fasolę ozdobną lub wilec i słoneczniki. A kiedyś to był naprawdę kolorowy busz! Tak to wyglądało
    1 point
  17. Moja przyjaciółka bardzo dziękuje za zdjęcia Kacperka. Powiedziała, że będzie go żywić, a Pani opiekunka ma go dopieszczać . Ciekawe po co mu obróżka?
    1 point
  18. Dzień dobry. Muszę się wytłumaczyć - ciągle ginie mi bazarek Ale jestem wdzięczna Nadziejko i wszystkim zagladajacym,licytującym
    1 point
  19. Dzień dobry, Olenko. Dzień dobry, Wszystkim stąd. Z Klausikiem jestem cały czas, ale zalogowałam się na Dogo po dłuuugiej przerwie. Nadrabiam zaległości...
    1 point
  20. Zbliża się pierwsza jesień bez Gajuca W weekend pojechaliśmy z działki w miejsce, w które jeździliśmy z psiakami. Fajne miejsce do dreptania i ładne widoki. Jak mi bardzo brakowało rozdartej paszczy. Gajulka nie była jakąś wielką fanką innych psów, ale za to jak kogoś polubiła to całym sercem. Po przekątnej od naszej działki mieszka stareńka sunia (ma teraz 20 lat), Gajka lubiła ją i zawsze ciągnęła w jej stronę żeby się przywitać. Teraz ta sunia wychodzi jak tuptam i patrzy, a mi się smutno robi. Nostalgicznie mi jakoś dzisiaj.
    1 point
  21. Skoro o cudnych fotkach mowa - Nasz Heboriś zaczyna się interesować pięknymi dziewczynami Zdjęcie wklejam z wątku ślicznej Rewuni:
    1 point
  22. U nas wszystko w normie. Dużo gości mieliśmy przez lato. Reksio miał rozrywkę, może mało wymyślną, ale bardzo się jej poświęcał przy gościach. Łapanie za nogawki spodni, bądź rąbki spódniczek jest super, zwłaszcza, że zaczynają podskakiwać ci ludzie bezrozumni. Kasia - dama, łaskawie się dawała głaskać i oddalała się na zasłużony wypoczynek na wersalce. Zdrowotnie bez zmian. Kasia nawet czasem podbiegnie. Czasem wpuszczam pieska sąsiadów (Reksio wtedy kibluje w domu), żeby Kasia mogła się chwilę pobawić bez smyczy, na podwórku. Będę w Krakowie w październiku, to pewnie znowu porobimy jakieś badania. Reksiowi musimy znowu zrobić ząbki, bo ma strasznie słabe i znowu widzę czerwone dziąsło. Kasi, oprócz krwi, zrobimy USG. Pojawiły się guzki na łapce i boku. Ona miała mastocytomę II stopnia. Nie interesuje się nimi, nie liże, nie gryzie. Nie wiem czy zdecyduję się na narkozę w tym wieku. Porozmawiam z wetem. Ale jak w środku nic nie ma, to raczej nie będę jej operować zmian na skórze. Jest już stara mocno i każdy miesiąc jest darem dla mnie.
    1 point
×
×
  • Create New...