Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 05/31/26 in all areas
-
7 points
-
Trudno mi znaleźć nawet słowa, by tytuł wątku wyrażał to, co czuję... niech więc będzie "tymczasowy" tylko taki. Po 10 latach spędzonych w schronisku ten jasny, około 13-letni pies opuści je 13 czerwca, zamieszka u kikou. Razem z nim "przy okazji" pojedzie drugie psie serce, na razie jeszcze nie ma decyzji, kto to będzie, kto najbardziej pomocy potrzebuje. Nie jest to łatwa decyzja, "wybór" rozrywa serce.... Drugi z psiaków potrzebuje deklaracji w wysokości 450 zł miesięcznie, plus oczywiście koszty weterynaryjne i karma wg wskazań kikou. Podejmuję to "ryzyko" biorąc odpowiedzialność za niego (za nią?) Dotychczas wśród moich znajomych spoza dogo uzbierałam 250 złotych stałych deklaracji, wiem, że sytuacja nas wszystkich ( tak naprawdę garstki) tu na dogo łatwa nie jest, gdyby ktoś jednak mógł wesprzeć- będę bardzo wdzięczna za każdy grosik. Z uwagi na osoby spoza dogo konto do wpłat użyczy stowarzyszenie: Stowarzyszenie Help Animals, Malczyce BS Środa Śląska: 85 9589 0003 0007 2023 2000 0010 cel wpłaty: czarny pies z Zamościa Zapraszam serdecznie, sama obecność, dobre słowo - to ogromnie ważna pomoc "Kandydaci" do wyjazdu, tylko niektóre z psów, może ktoś zauważył bardziej potrzebujące stworzenie... tyle ich, że serce się kraje... Czekoladowy piesek lat 8, w schronisku od 2022, stresuje się na widok człowieka (nr 1) Koluś - starszy pies w trakcie leczenia zębów, w schronisku od 2023 ( nr 3) sunia lat 9, w schronisku od 2022, prawie nie wychodzi z budy ze strachu ( nr 5 ) Strach - takie mógłby mieć imię, z budy wychodzi tylko nocą, jak jest cisza nikogo nie ma w pobliżu. Lat 9, w schronisku od 2024 (nr 2) Bajka - lat 9, w schronisku od 2021 ( nr 4) Karmelka i brązowa sunia - koleżanki Gaji z tego samego boksu, lękowe bardzo (nr 6 i 7) Mały, łaciaty, czarno-biały piesek (nr 8 ) Czarna starsza sunia z boksu Niuni (nr 9) edit: 12.03. na dzień przed wyjazdem okazało się, że to pies, nie sunia. I to on pojedzie jako drugi. Zdjęcia i informacje wkleiła Tola tu na wątku ( strona 1-2)3 points
-
Mam dobre wieści: Ten biedak po 10 latach więzienia pojedzie do kikou, anonimowy darczyńca zapewni mu pomoc na ostatnie lata życia. Nasza kochana i niezawodna Aśka7 pojedzie w trasę 13 czerwca, za dwa tygodnie piesek rozpocznie nowe życie, innego niż schroniskowe chyba już nie pamięta.... Jest druga dobra wiadomość - wśród moich znajomych spoza dogo zebrałam już 250 zł stałych deklaracji i bez względu na to, czy ktoś się do pomocy przyłączy razem z tym biedakiem pojedzie na pewno ktoś jeszcze. Wciąż trwają "zakulisowe" rozważania komu w pierwszej kolejności pomóc, kogo zabrać, komu ta pomoc najbardziej potrzebna... Wybór niestety spory, bo tych w potrzebie niemało, a raczej tylko jedno psie nieszczęście będzie mogło rozpocząć inne życie.... Nie jestem w stanie podjąć decyzji któremu pomóc... Edit: Zapraszam na nowy wątek, niekoniecznie po deklaracje, każda obecność, wsparcie radą i dobrym słowem jest na wagę złota3 points
-
2 points
-
2 points
-
Nie mogę się napatrzeć na to zdjęcie.....2 points
-
Czasem myślę, czy paraliż wynika ze strachu przed człowiekiem czy schroniskiem jako miejscem. Niektóre psy wyjątkowo dramatycznie znoszą pobyt w takim miejscu. Jak ludzie w więzieniach: jeden się przystosuje, drugi będzie myślał o samobójstwie.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Też jestem, dziękuję mari23 i kikou za serce, determinację i ogromną chęć pomocy. Obiecuję wesprzeć w opłaceniu badań i zakupie karmy w czerwcu i lipcu, na ile będziemy mogli. Mam też nadzieję, że dzięki środkom z 1,5 % od sierpnia nadal będziemy mogli pomagać. Przepraszam, że nie potrafię pomóc w podjęciu decyzji, który z tych schroniskowych biedaków powinien jechać. Może wspólnie uda nam się to tutaj...1 point
-
To samo pomyślałam A bieganiem (pomijając jednak lęk) niech nadrabia stracone lata, gdy prawie nieruchomo siedział na środku schroniskowego boksu...1 point
-
1 point
-
Dołożę 20 zł i od razu proszę o nr konta.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Jest kilka na Fb, próbowałam, nie przebrnęłam. Te "główne" służą tylko do pokazywania swoich pupili, nie można tam nic ogłaszać. Jest też grupa na Fb tylko do ogłoszeń westów znalezionych lub do adopcji. Zgłosiłam się do grupy, dodałam ogłoszenie po czym dostałam komunikat, że ogłoszenie czeka na akceptację. I tyle.... nie zamieścili. Szczerze? Daleko na tych grupach do empatii i pomocy.... albo za mało przeglądałam z braku czasu. Mam dylemat wielki. Pewien pan, tak chyba koło 50-tki przed ok. rokiem powrócił tu do Malczyc, mieszka sam choć planuje zamieszkać z dziewczyną i jej 8-letnim synem. Jest to człowiek "po przejściach", czyli rozwodzie i terapii odwykowej, jeździ na spotkania AA, pracuje, wiem to od dobrze mi znanej jego sąsiadki (bardzo mu przychylnej, zna go od dziecka jako "psiarza"). Pan Rafał miał kiedyś westa, który już mu umarł i na widok spacerującej ze mną Bonnie zatrzymał auto i zapytał, czy może się przywitać z pieskiem. Dużo czasu to "przywitanie" mu zajęło, pokazywał zdjęcia westa, który mu umarł. Oczywiście bardzo chciałby sunię adoptować, sam polecił mi zapytać o niego tą sąsiadkę w odpowiedzi na pytanie gdzie mieszka. Od dziecka w tej rodzinie mieli psy, "pod względem najlepszej opieki" sąsiadka ręczy za niego, akurat to wyczułam sama od razu. Ale... Tu mam dylemat - to młodziutka sunia, wychowana z rodziną, z dziećmi, potrzebuje chyba więcej, niż jednoosobowego domu. On pracuje, więc prawie 9 godzin byłaby sama w domu, choć nie to jest problemem największym, ona zostaje grzecznie, w poprzednim domu przecież tak właśnie było. To stara kamienica (mieszkanie po jego rodzicach), sąsiedzi zwierzolubni, 2 psy tam mieszkają, ale tylko na smyczy chodzą bo podwórko otwarte, może i ta znajoma sąsiadka by mu w tym pomogła, bo też psy kocha i zawsze miała. Tyle plusów i tylko jeden minus - nie skreślam człowieka, ale czy mieszkający samotnie facet nie wróci do alkoholizmu? I co wtedy? Może zbyt wiele podobnych dramatów widziałam i się boję.... ale pomimo iż człowiek sunię zauważył dlatego, że przypomina mu ukochanego psa, że "będzie miał do kogo do domu wracać"... wszystko jest "za"...a jednak mam ogromny niepokój jakiś wewnętrzyny głos we mnie jest "przeciw". Nie wiem, co dla dobra suni będzie najlepsze... Chyba nie nadaję się już na DT... Tachi jednak został, po Misia przyjechali wczoraj wspaniali (chyba dwumetrowi oboje) młodzi ludzie, choć przez wypadek na S-3 dwie godziny stali na trasie, dotarli ponad 3 godziny później, niż planowali...ale nie zrazili się problemami, Misiem na żywo byli zachwyceni jeszcze bardziej, niż po zdjęciach i filmikach ode mnie. Ale Misio taki właśnie cudowny jest - teraz będzie Pinio, za parę dni dopiero, powoli będą to zmieniać. Relacja z podróży i postojów była do 2 w nocy. A ja się chyba na DT już nie nadaję, bo choć z radością powitałam tych ludzi, (posiedzieli tu z nim i pospacerowali prawie 2 godziny łącznie) i cieszę się, że tak szczęśliwe życie go czeka (mam zaproszenie nad morze ;)), ale smutno mi strasznie było go żegnać.... i smutno mi od rana... Zapraszam na nowy wątek - Wasza obecność, rada i słowa otuchy naprawdę są dla mnie bardzo ważne1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Wczoraj również byłam u Bartusia,mam blisko,więc często zaglądam Ostanio karmiłam go przy blokach,to nie chodziłam ale jak go nie było to poszłam,na szczęście tego człowieka nie widziałam,chociaż wiedziałam,ze jest w domu Na jednym zdjęciu widać zagrodzone wyjście taką dużą płytą pilśniową, Bartuś napewno nie był szczęśliwy z tego powodu Na drugim zdjęciu widać jak sobie leży,i kawałek budy Tyle miejsca do poruszania się ma Bartuś jak jest zamknięty1 point
-
Pewnie nie za dobrze,ale on ma jednak trochę ruchu,łazi,więc spala to co zjadł tak mi się wydaje Problemem Bartusia nie jest głód,tylko starość:(1 point
-
Za dobrze dla stawów na starość też nie jest korzystnie.1 point
-
Bartuś dobrze wygląda. Dora dba aby nie był głodny.1 point
-
Chudy to on nie jest, może nawet podtuczony.1 point
-
1 point
-
Zmieniłam tytuł wątku, usunęłam "chore łapy", żeby nie wprowadzać w błąd.1 point
-
A naszej Niuni zdrówko dopisuje, ma sie dobrze. Co mnie strasznie cieszy to jej mądra główka. Pewnie pamietacie, ze dziewuszka reaguje piskiem i ucieczką przy probie zrobienia czegokolwiek przy szyjce, przy obroży. Ale jest taka mądra, przećwiczyłyśmy kilka dni do jakiego pomieszczenia ma isć jeść i lub spać. I teraz coraz lepiej nam to wychodzi. Bez prowadzenia.na smyczy, bo to jest niemożliwe. Po prostu ją wołam. Bardzo ją obserwowałam od incydentu z Różą chodziłam za nią krok w krok kiedy była z innymi. Ona sama nie atakuje, nie zaczepia na szczęście ale ostro broni zasobów. (Czyli moze koegzystowac z innymi bustrymi pieskami, ktore nie naruszą jej granic) Tego feralnego dnia psiny musiały coś znaleźć, co uznały za atrakcyjne. Jak już Mari wspominała Róża jednak straciła oczko, pierwsza operacja nie przyniosła oczekiwanego efektu, oczko było zbyt uszkodzone i trzeba było usunąć je w kolejnym zabiegu. (Ale malutka już dochodzi do siebie)1 point