Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 04/20/26 in all areas
-
W sobotę do nowego domu w Warszawie pojechała Merida bez oczka, rodzina przyjechachala osobiście do Murki. Merida jako pierwsza z piątki rodzeństwa znalazła dom Mamy już wieści z i… sami nie wiemy, jak przestać się uśmiechać! Od pierwszego progu pokazała swoją odważną naturę – zamiast chować się po kątach, od razu ruszyła na zwiedzanie każdego zakamarka! Jej ciekawość nie zna granic, a największą atrakcją okazał się... kot rezydent. Merida jest nim absolutnie zafascynowana i z ogromnym przejęciem próbuje nawiązać nową przyjaźń. Wzajemne zapoznanie idzie ku dobremu! Na razie Merida ma do swojej dyspozycji osobny pokój. W domu jest jeszcze piesek Czaro.5 points
-
Weekend mieliśmy nietypowy i trochę wariacki. Asia miała treningi z Igusiem, więc w piątek na wieczór pojechałem na działkę tylko z Gajulką. A w sobotę trzeba było wracać, bo dzisiaj mała mordka miała USG jamy brzusznej. Na szczęście nawet krótki pobyt dał trochę radości Dzisiaj Gajka miała badania i z USG wynika, że... jest psiakiem raczej w wieku senioralnym Badanie potwierdza rozliczne schorzenia i zużycia, ale wskazań do nowych działań nie mamy. Z wyjątkiem pęcherza, bo w badaniu wychodzi stan pozapalny i musimy zrobić dodatkowe badanie moczu, żeby zobaczyć, co się dzieje. Jak będą wyniki moczu to będziemy umawiać się z naszą panią doktor. Znowu mam kolejną dawkę nerwów. A Gajulec nic sobie z tych wszystkich badań, stresów nie robi (fotka po powrocie z badań) Jak zwykle prosimy o kciuki.5 points
-
Dobrego dnia, dobrego tygodnia.3 points
-
2 points
-
Skończę pracę do pracy (wbrew temu, że nauczyciele nic nie robią) to mogę się powoli zabrać za kolację2 points
-
Dziękuję, przelew poleciał.2 points
-
Ale tego brakowało dziś będzie.2 points
-
2 points
-
2 points
-
O rany, jakie pyszności.1 point
-
1 point
-
Karma zamówiona, jak dotrzeć to proszę o potwierdzenie ( 18 kg karmy suchej, 270,73 zł )1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Każdy grosik się przyda, by ratować kocie nieszczęście.1 point
-
1 point
-
To dobrze, bo miał Cię kto obsługiwać w chorobie Dzień dobry po dwóch dniach nieobecności z powodu prac polowych. Działka to fajna sprawa, ale i niewątpliwy obowiązek. Jak na razie to końca prac porządkowych po zimie nie widać, ale pierwsze kroki zostały poczynione. A co do wyboru imienia dla suni, to po zgłoszonej propozycji Aska7 jestem rozdarta Podoba mi się Nutka, ale Viki, Vikunia... także. Muszę przemyśleć, bo to ważna kwestia1 point
-
1 point
-
To co mam zrobić? Dom z działką gdzie przebywały tyle lat sprzedany,koty nie będą mogły tam przebywać,może na działkę wejdą,ale nie będzie tam jedzienia dla nich,bo ja nie będę mogła wejść,okienko do kuchni gdzie sobie wchodziły będzie zamkniete,ulica patogiczna,żaden z sąsiadów nie pomoże,a wprost przeciwnie.Koty tego przecież nie zrozumieją,będą zdezorientowane. Pisałam o ty wiele razy. Też chciałabym,zeby kotki mogły sobie wychodzić,nie mówię,że nie. Tylko dom musi być odpowiedzialny,a nie żeby kot sobie poszedł w niewiadomym kierunku.I błąkał się po nieznanym terenie.Głodny i przerażony. Ja te koty karmię od wielu lat,po śmierci starszej pani,leży mi na sercu los i dobro tych kotów. Kastrowałam,karmiłam,odrobaczałam. Teraz chciałabym,zeby w starszych latach,które mają były zaopiekowane,bo wiadomo na razie są zdrowe,ale jak przyjdzie choroba kto się nimi zajmie....1 point
-
Serdeczności posyłam Ciepłego spokojnego dnia1 point
-
1 point
-
Dziękuję za zaproszenie.1 point
-
1 point
-
Oczywiście masz rację, głaskanie to powinna być radość dla obu stron, nie przymus - zawsze tak to traktuję i nigdy nie zmuszam tych, które nie lubią. Są pieski, od których "opędzić się nie można", a są takie, którym na tym nie zależy, albo wręcz nie lubią - trzeba to uszanować jak najbardziej. Ja mam tylko dwie ręce z chorymi stawami, a ich jest dużo, więc o nadmiarze mowy być nie może (dla niektórych zwłaszcza ;)). Ale w przypadku takich przerażonych, skrzywdzonych istot, jak Bezik czy Gaja ten krótki, ale codzienny, systematyczny dotyk (nie jest to głaskanie w pełnym znaczeniu tego słowa) jest konieczny, żeby w razie potrzeby można było zapiąć smycz i zabrać psa do weterynarza. Gaja w maju (mam nadzieję, że się uda) powinna już bez Sedalinu, bez paniki i przymusu odwiedzić kardiologa i temu właśnie służy to moje "głaskanie". Jeśli Gaja robi lekki unik - nie zmuszam jej do dotyku, to ma jej się tylko dobrze kojarzyć. Nigdy nie chciałabym zabierać jej do weta w sposób, w jaki była zabierana ze schroniska, to była straszna trauma i dla ludzi, i dla biednej Gaji1 point
-
Wczoraj minęło 6 lat jak Tycia przyjechała do nas. Mam nadzieję, że jest szczęśliwa u nas chociaż lęki nie ustąpiły w 100 % , a szczekanie utrzymuje się w 10000000000 %. Ma swoje rytuały szczególnie z pochłanianiem posiłków i marchewki. Dzięki reżimowi żywieniowemu udaje się utrzymać wagę . Tycia jest mała gabarytami natomiast jest wielką, niezwracalną skarbonką. 23 kwietnia będzie miała robione porządki w paszczy. Koszt usg serca, badanie krwi, konsultacja przed zabiegiem i zabieg wygeneruje koszty ok. 3300 zł. Chyba stanę pod jakimś marketem z puszką. Dobrze, że mąż jeszcze pracuje. Koszty weterynaryjne są obłędne. I jak emeryci maja adoptować starsze psy? Mogą stanąć przed wyborem leczenia siebie czy psa.1 point
-
To nasze tereny przy działce. Wyjątkowo wcześnie rozpoczęlśmy w tym roku sezon przyczepowy, bo już 31.03 rozstawiliśmy przedsionek. W ten weekend pierwsze nocowanie i w nagrodę taki wspaniały poranny spacer. Psiaki uwielbiają tam być. Mnie zachwyca niespieszne spacerowanie, bez patrzenia na zegarek, z przystankiem na kąpiel i z czasem na ich wąchanie, rozglądanie się. Figurka na zdjęciu poniżej stoi najbliżej i wyszła na wielkiego psa:) A to najmniejsza maleńka w naszej rodzinie:) A po powrocie na działkę słodkie lenistwo:)1 point