Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/06/25 in all areas
-
3 points
-
2 points
-
Zniknął na dobre Na szczęście ja go dalej widzę, zrobiłam rozliczenie i skontaktowałam się z wszystkimi kupującymi. Czyli rozliczenie bazarku zmierza w dobrym kierunku2 points
-
Jolantino ja też poczarowałam dwa nowe na kocie gucciowe i też zaniknęły.. .coraz więcej trudności i nie możemy edytować nawet tych dawno zakończonych...bo zanikną1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
i co? bazarek zniknal na dobre?1 point
-
Wklejam informacje od Kasi z wczoraj Jesteśmy już w domu. Łatwo nie było, na szczęście miałam pomoc. Do kliniki pojechał w transporterze, do którego za nic nie chciał wejść , ze strachu że coś od niego chcemy, zesikał się i kupę zrobił na kanapie . W drodze i potem na poczekalni był cichutko, jakby go nie było, najtrudniejsze przyszło w gabinecie ... Strach był ogromny, ze strachu była zasikana i zakupana podłoga, a potem jeszcze raz było to samo zanim weterynarz skończyła go ogarniać. Udało się trochę osłuchać serce i na moją prośbę obciąć pazury - obcięte tyle co można było ze względu na przerośnięty rdzeń. Weterynarz mówi że można mu dawać Trazodon ( to lek przeciwlękowy który bierze Rózia, można łączyć z nim ten suplement Kalmvet). Zdjęcie zrobiłam parę chwil temu, jest na nim baaardzo zestresowany, na razie nie ma szans zdjąć z łapy bandaża i dalej Z powrotem do transportera wpakował się ze strachu błyskawicznie ( w gabinecie) . I jeszcze waga, zważony w transporterze minus transporter - 28 kg Maurycego. On taki mały wcale nie jest, jest bardzo ubity, chociaż chyba się nie spodziewałam takiej wagi. I kolejne info Uff, nie ma tragedii..., bandaż zdjął sobie sam i nawet nie ucieka jak się wchodzi do pokoju, więc jest lepiej po "akcji weterynarz" niż myślałam...Jutro powinny być częściowe wyniki, jak coś będę wiedziała to dam znać. Dobrze że już mamy za sobą to co najgorsze1 point
-
1 point
-
Chciałam dać znać, co u naszych kotów. Mamuśka już po sterylce. Dwa chłopaki- Wafelek i Michałek nadal z nami. Nie, że nie ma nimi zainteresowania, ale to, które jest, to totalna porażka. Ostatnie osoby to kobieta, która chciał jednego do 2 letniego dziecka i upewniała się, czy kociak aby go nie podrapie. Drugą interesowały zasady adopcji. Po iluś jej smsach , gdy napisałam o wizycie i zabezpieczeniu okien , nastała cisza. Kilka dni temu córka powiedziała, że najchętniej zostawiłaby już całą trójkę. Zaoponowałam wtedy. Chłopaki śpią jej razem na szyi i są nierozłączni. Prosiła o ogłoszenie ich razem. Wyróżnilam im nowe ogłoszenie z nowymi zdjęciami. Może sprobuję dorobić takie odnośnie wspólnej adopcji. Jednak jeszcze kilka takich beznadziejnych chętnych i przyklasnę pomysłowi zbiorowego dokocenia się. Tracę siły i motywację na rozmowy z ludźmi: koty do wypuszczania samopas, jako zabawki dla malutkich dzieci i do mieszkań bez zabezpieczeń. Dla mnie powoli to za dużo.1 point
-
Dla mnie wyglądał na tyle. Średniak, masywny, ale na krótkich łapach. Może jak będzie miał stały kontakt z innymi psami, to będzie łatwiej. Już tu pisałam, że takie psy dobrze czują sie wśród innych i potrzebują zazwyczaj psiego "przewodnika" w życiu z ludźmi. Tym bardziej, że po tylu latach, to on tego życia musi uczyć się od nowa. praktycznie całe swoje życie spędził w stadzie i o dziwo dobrze sobie w nim radził. Nagle został zabrany, jest w obcym miejscu i sam. Trudno mu to ogarnąć. Mam słabość do psów wycofanych i dziczków w stosunku do ludzi. Stąd od lat są takie u nas. Nie ma co dorabiać im ludzkich cech, naszego toku myślenia i wymyślać historii czy przypisować naszych odczuć. Potrzeba czasu na przestawienie się. Koncerty będzie robił pewnie do 2 tyg. Inne psy mogą znacznie pomóc. Najlepszymi nawet chęciami nie nadrobi się straconych kilkunastu lat. Trzeba dać mu czas. Ostatnio kupiłam dorosłego, zaburzonego mopsa. Bardzo pomaga mu obroża z feromonami. No i towarzystwo naszej spokojnej i zrównoważonej mopsicy. Polecam oba sposoby: feromony oraz uspokajający kontakt z proludzkim psem.1 point
-
1 point
-
Dziękuję, już na koncie1 point
-
1 point
-
Szanowni Darczyńcy Dudusia, ogromnie dziękuję Wam za to, że pomimo braku mojej obecności na wątku (i w ogóle na dogo ) lojalnie trwacie przy Dudusiu i wspieracie Go swoimi wpłatami. Jestem Wam za to ogromnie wdzięczna. Sama nie byłabym w stanie utrzymywać Dudusia, zwłaszcza, że Duduś nie ma pełnej kwoty deklaracji pokrywających miesięczny koszt utrzymania w hotelu. Oprócz Niego, mam jeszcze w hotelikach Rewunię i Nerunię. Miałam nadzieję, że moja choroba potrwa krócej. Niestety, jej leczenie spowodowało kolejne problemy zdrowotne :( Jestem Wam ogromnie wdzięczna, że pomimo mojej nieobecności, jesteście z Dudusiem i wspieracie Go finansowo, by mógł spokojnie i bezpieczną żyć. Ogłaszam Go i wyróżniam ogłoszenie, ale niestety zero zainteresowania.1 point
-
Szanowni Darczyńcy Neruni, ogromnie dziękuję Wam za to, że pomimo braku mojej obecności na wątku (i w ogóle na dogo ) lojalnie trwacie przy Neruni i wspieracie Ją swoimi wpłatami. Ta biedna sunia zawdzięcza Wam godną starość w hoteliku u Kasi. Jestem Wam za to ogromnie wdzięczna. Sama nie byłabym w stanie utrzymywać suni, zwłaszcza, że oprócz Niej, mam jeszcze w hotelikach Rewunię i Dudusia, a choroba Neruni, choć może chwilowo "uśpiona", z pewnością nie jest całkowicie wyleczona i w każdej chwili może znowu zacząć generować duże koszty. Miałam nadzieję, że moja choroba potrwa krócej. Niestety, jej leczenie spowodowało kolejne problemy zdrowotne :( Jestem Wam ogromnie wdzięczna, że pomimo mojej nieobecności, jesteście z Nerunią i wspieracie Ją finansowo, by mogła mieć spokojną, bezpieczną starość wśród kochających Ją Ludzi.1 point