Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 12/03/23 in all areas
-
Po tak błyskawicznej adopcji Marcysia zastanawiałyśmy się, czy na jego miejsce nie dałoby się zabrać kolejnego nieszczęścia. Decyzja w nas dojrzewała, a ja zaczęłam rozglądać się po miejscach, o których wiem, że psy zimą mają bardzo ciężko. No i pojawiła się ona – kilkuletnia suczka oddana po śmierci właściciela do przechowalni w Suścu (stamtąd zabrałyśmy jakiś czas temu Isię) i on – dwuletni psiak zostawiony przez człowieka, który poszedł mieszkać do DPS i oddany do przechowalni w Hutkach. Sunia bardzo kiepsko znosi pobyt tam, pierwsze 3 miesiące nie wychodziła z budy, była bardzo wycofana. Była w depresji i rozpaczy po utracie domu. Teraz łasi się do ludzi, bardzo cieszy się na każdy spacer. Jest tam od marca i nikt, dosłownie nikt nie pochylił się nad nią, nie zechciał dać domu. Piesek został początkowo przygarnięty przez sąsiadkę byłego opiekuna, ale bardzo pchał się do domu i kiedy blokowała mu tam wstęp, capnął ją w nogę. Wtedy zgłosiła go do gminy i wylądował w przechowalni. On ma dużo gorzej, niż sunia, bo w miejscu gdzie jest w weekendy nie ma nikogo. Jest tam dobra dusza, która raz w ciągu weekendu podjeżdża do niego dać jeść i nalać wody, ale nie jest w stanie robić tego i w sobotę i w niedzielę. Wiecie jak to jest. Człowiek może się zastanawiać teoretycznie i podjąć nawet decyzję, że jednak nie powinien i takie tam… Ale jak dostanie zdjęcie, filmik psów w potrzebie, to teoretyzowanie się kończy. Widzisz konkretnego psa i musisz powiedzieć sobie „nie, nie pomogę jej/jemu, bo mogę nie dać rady utrzymać”. No nie da się, po prostu nie da. Tak samo jak nie da się wybrać któremu pomożemy, a który tam zostanie, dlatego zdecydowałyśmy z Ewą Martą, że zabierzemy dwójkę. W tej chwili szukamy dla transportu dla suni do hotelu, w którym był Dropsik. Niestety są w różnych miejscach, więc potrzebne są dwa transporty. Psiak pojechał już dzisiaj. Łańcuszek dobrych ludzi zadziałał. Pan Wojtek osobiście przywiózł pieska, pani Marta zawiezie do Lublina. Już dzisiejszą noc spędzi w ciepełku.4 points
-
3 points
-
Nasz Fidunio, jak ostatnio, taki zawieszony między życiem, a śmiercią. Ciałko nie współpracuje ale mały wojownik rezolutnie domaga się jedzonka, głośno domaga się uwagi jak ma zasiusianą pieluszkę, nawet w nocy. Nie jestem w stanie go uśpić chociaż z punktu widzenia wet. już należy o tym myśleć ponieważ nie chodzi. Postanowiłam, że opłata za Fidusia za listopad jest ostatnią. Więcej rachunków nie będzie. (Żeby nikt nie wpadł na pomysł, że nie decyduję się na eutanazję z niskich pobudek. To jeszcze nie ta chwila.1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Dziś rano Riki mnie całkowicie zaskoczył. Już przywykłam do tego, że gdziekolwiek się wybieram - on jest przy drzwiach przede mną.Dziś również.Tyle, że już padał śnieg. Wyszedł,doszedł do samochodu ale kiedy otworzyłam mu drzwi - podkulił ogon i pędem pod drzwi. Musiałam wrócić i zostawić go (z czego był bardzo zadowolony).1 point
-
Myślałam, że wczoraj będzie pierwszy czysty dzień, bo po nocy było czysto, w południe było czysto, ale niestety wieczorem się zepsuło... ;) Ale nie jest źle, bo dziś po nocy znów było czysto. Ogólnie suni stara sie utrzymać do spacerów, załatwia się dosłownie po paru metrach jak ją tylko wyprowadzę. Nie ma porównania do tego co było na początku, kiedy na spacerze nic, a niedługo po powrocie było narobione w domu... Na pewno sprawę załatwiły by częstsze spacery, ale ja więcej niż 3 razy dziennie nie dam rady. Myślę, że po ostatnim weekendzie się Pestka trochę rozstroiła, bo mnie nie było i wyprowadzała ją moja mama. Teraz już wróciliśmy do stanu sprzed weekendu i na pewno będzie coraz lepiej, zwłaszcza jak się pozbędziemy lamblii. Poza tym sunia jest świetna, bardzo grzeczna i przymilna, wielki przytulas.1 point