Rozi, Ares- jak pisałam w schronisku. Jakby co - pytaj w Canisie. Misia po sterylizacji i wyleczeniu od miesiąca w nowym domu.
A teraz ciąg dalszy tej historii - znalazło się jeszcze 5 szczeniąt! Cała historia jest banalna: rodzina z trojgiem dzieci kupiła na wsi dom, przyjeżdżają na lato z Warszawy. Tę sunię znają co najmniej od roku, też miała szczeniaki w jakiejś szopie, ale "coś je zjadło" (wg wsi to wilki). Sunia wg jednego sąsiada jest własnością tego drugiego, i odwrotnie. Teraz oszczeniła się przy belach z sianokiszonką, gdyby nie szczupłe ciałko jednej z Warszawianek, nie dało by się ich wyciągnąć. I myślano, że są tylko dwa, reszta się schowała głębiej. Po kilku godzinach całą rodziną przywieźli kolejne 5 maluchów.
Sunia nakarmiła leżąc na betonie całe stadko, wygłodniałe z resztą ogromnie. A że małe nie wejdą za chiny do budy, postawiliśmy starą budkę dla żółwi z kocykami i tam położyłam szczeniaki.
Sunię nazwały dzieciaki Sara, więc niech tak będzie. Mają odwiedzać psiaki i się opiekować (jak, nie wiem...), ale fajnie, ze dzieci są takie empatyczne, rodzice z resztą tez.